Mentionsy Mentionsy
Dwójka bez sernika
Dwójka bez sernika

9 | Dom pracy twórczej

03.12.2025 ·1 godz 3 min

Dzień jak co dzień - Ptak myli pisarzy, ptasie mleczko jest jedzone, herbata jest pita. O tworzeniu rozmawialiśmy. O blokadach twórczych, procesach, standardach, pisaniu, radiu. Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy coś tworzą...2️⃣🚫🍰!PS. Gdyby się okazało, że zasłużyliśmy na wirtualną kawę, to można tutaj: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://buycoffee.to/dbs⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠Z góry dzięki! ☺️

Od czytania się dużo rzeczy wie. Mówisz o takim pisanym, o ortografach, o stylistyce. Tak, ale też o mówieniu. Na tyle się tym interesuję, że wydaje mi się, że tych błędów popełniam mało, a tu się łapię cały czas na takim, że np. mówi się odnośnie do czegoś, I to mnie bardzo, bardzo ciekawi, że są jeszcze rzeczy, których ja się jeszcze mogę nauczyć. Super to jest. Mam podobnie. Natomiast w ogóle, jeżeli chodzi o ortografię, stylistykę, język polski, te wszystkie tam... Bzdury, no. Nie, nie, te wszystkie poprawno polszczyźniane rzeczy, to jest troszeczkę... Fenomen, paradoks, że przed mikrofonem, tutaj, naprzeciw ciebie, siedzi gość, który od, no w 2026 roku będę miał 20 lat pracy w mediach, od 19 rok mi leci pracy przed mikrofonem w radiu.

Musisz się nauczyć. Jak cię coś interesuje, to będziesz to zgłębiał czy w internecie, czy w miejscu, do którego pójdziesz pracować, tak jak ty radio. Sam się nauczyłeś pisać, bo było ci to i potrzebne, i ci się to podobało. Nie musiałeś tego robić na studia. Dokładnie. Nie pisałem na ocenę, bo po prostu taki był czas, taka była potrzeba wewnętrzna, żeby się wywnętrzyć, a że zaczęło mi to iść całkiem zgrabnie, no to tak przygoda się... Tak pojszło. Tak pojszło. Szarpnęło, gwizdnęło i się potoczyło. Natomiast faktycznie robiłem to dlatego, że mi to sprawiało przyjemność. Rzeczywiście wiadomo, że te pierwsze teksty to dzisiaj z perspektywy czasu, jak się na to patrzy i się to czyta, to tak człowiek uśmiechnie.

O ile twój zawód na przykład, czy to jest pisarstwo, czy to jest scenariopisarstwo, scenariuszowanie, to wciąż jeszcze dla radiowców nie ma takiej szkoły. Generalnie w polskiej radiofonii to, co się podziało w ciągu ostatnich tych trzydziestu kilku lat, Kiedy pierwsze prywatne stacje poza Polskim Radiem się pojawiały na rynku, typu RMF FM i Radio Zet między innymi, to był ewenement też trochę, bo generalnie tam trafiały osoby młode.

Radia prywatne w Polsce, które się uczyły na żywym organizmie, jak się robi profesjonalne, komercyjne i ogólnopolskie też radio. Natomiast Tomek Miara kiedyś nam to opowiadał na szkoleniu w Radiu Z. Miałem okazję być i on opowiadał, że właśnie kto na przykład w amerykańskich, w zachodnich stacjach trafiał na poranny program. Nie młodzi ludzie, tylko ci starzy wyjadacze, którzy coś o życiu wiedzą już. A u nas to było troszeczkę odwrotnie, bo u nas najwięcej ludzi było młodych.

Ci ludzie, którzy dzisiaj mają około pięćdziesiątki, no to oni 30 lat temu to byli świeżaki albo w trakcie studiów, albo tuż po. I oni budowali prywatną komercyjną stację. Mierzalną w słuchaczach. Patrzyli co działa, co nie działa. To już swoją drogą. Nie ma czegoś, co można by było nazwać szkołą radiową, bo każdy się uczył po swojemu. Ja się też uczyłem po swojemu. No ale ci, co dzisiaj idą, to już chyba mają, czy nie? Nie wiem, no wiesz, są jakieś zasady. No właśnie, wiesz, no widzisz, są zasady. Słychać, ja słyszę, kto słucha jakiego radia, jak idzie do pracy jako nowa osoba.

Dobrze, że nie kacap. No nie, nie. Kacap nie ma standardów. Znaczy ma, ale niskie. W każdym razie to jest właśnie to, że może my się przyzwyczailiśmy do pewnego standardu, który obniżany teraz nas pije, rypie nas w plecy, żga nas. Nie wiem. Wiesz co, ja na przykład tego radia komercyjnego, o którym mówisz, nie jestem w stanie słuchać od nigdy. To jest tak nie moja bajka, że ja się gubię w tym żartowaniu, zagadywaniu, udawaniu, że się jest z kolegami wyluzowanymi w audycji, te głupie gadki. To jest... No nie, to...

Nie. To nigdy nie było moje. Kiedyś byłam młoda przecież. Nie miałam standardów. Zwłaszcza, że ja nigdy nie byłam fanką radia. Już mówiłam o tym kiedyś, że u nas w domu nie leci radio. My nie słuchamy radia. I to jest też paradoks, bo ja też nigdy nie słuchałem radia. No widzisz. A trafiłem do niej. No widzisz. Jak ja nie oglądałam telewizji, trafiłam doń też. Może dlatego, że masz dystans, spojrzenie. Właśnie nie jesteś jakiś zmanierowany, ani nie masz oczekiwań, że jak powinno być, a jak mogłoby być. Wiesz co, ja mam oczekiwania. Zawsze mi zależało, żeby ten standard był wyższy, żeby

Ale to są oczekiwania od siebie, a nie względem tego, jak inni się prezentują na przykład w radiu, jak inne stacje, jak wiesz, nie powtarzasz jakichś tym samym autorytetów, nie chcesz być jakiś, tylko jesteś sobą. Takim jak ci się wydaje, że jesteś okej. Myślę, że każdy z radiowców, początkujących, na początku szukając swojego stylu i swojego antenowego ja, gra kogoś innego. Jasne. To też taka praca jest, więc na kimś się trzeba było uczyć. Kiedy jechałem do Studenckiego Radia na poranek, na szóstą rano, jechałem o tam 5.15 autobusem numer 5 z Zacisza w Zielonej Górze do centrum, gdzie się przesiadałem na ósemkę, podsłuchiwałem trzeciego programu Polskiego Radia.

Tam był pan Piotr Łodej, tak się nazywał, i podsłuchiwałem jego, natomiast Później podsłuchiwałem też inne stacje lokalne, tutejsze, zielonogórskie. Podsłuchiwałem też centrale. Więc tak trochę stąd, trochę stąd, żeby zobaczyć to spektrum. Czyli jednak zrobiłeś sobie... Wycieczka taka krajoznawcza. Poletko, po którym się można poruszać. Research. Research, tak i tak, bo tak jak mówię, ja nie miałem tej, podobnie jak ty, nie miałem kultury słuchania radia, więc dla mnie to było totalnie coś nowego.

Musiałem zobaczyć w ogóle i posłuchać jak to działa. Jakie są różnice pomiędzy... Ja mam taki analityczny umysł, ja lubię sobie poporównywać, posprawdzać, podowiadywać się. No i troszeczkę trwało, zanim to takie prawdziwe, już moje antenowe ja się wykrystalizowało. I to każdy początkujący, czy to radiowiec, czy to podcaster, czy to twórca jakichś tam YouTube'ów. A skąd się wziąłeś w radiu? Co spowodowało, że spróbowałeś tam? Przypadek. Nic się nie dzieje przypadkiem. Moja bytność w radiu zaczęła się od właściwie posiadówki w Akademiku w sierpniu, gdzie graliśmy na gitarach kolędy.

No i tam robiłem w tym trzyosobowym składzie za jakieś tam śmieszno straszne tło, które wiesz, przyszło piórami machać i pióra latają, nie? No i wydarzyła się rzecz. Nie wiem, jak ją nazwać, ale takie rzeczy się nie zdarzają. A ona się zdarzyła wtedy, kiedy ja tam byłem. I tego samego dnia trafiliśmy, nasza trójka, ja, Ola, jeszcze Asia była, trafiliśmy na przesłuchanie do innej stacji w Zielonej Górze. No i ja, czyniąc długą historię, krótką, trzy miesiące popracowałem w studenckiej rozgłośni i złowiono mnie później już do Radia Plus w Zielonej Górze, gdzie przepracowałem dziewięć lat, a później się wytransferowałem.

A Ola powiedziała po tym dniu, że jeżeli chcę, to mogę przyjść na poranny program na 6 w poniedziałek i zaczniemy się uczyć. No i przyszedłem. Pierwszy tydzień wyglądał licho, ale później już było coraz lepiej. Tylko tydzień? Bo Ola została zatrudniona wówczas po tym przesłuchaniu i się wytransferowała troszeczkę szybciej niż ja, więc ja zostałem i tam się uczyłem. Pod okiem i uchem też Oli, bo ona mnie nasłuchiwała, poprawiała mnie. Był to ciekawy czas. I tak się zaczęła cała historia. Nie skończyłem żadnych studiów radiofonii, nie przeczytałem ani jednej książki o tym, jak się robi radio, nie przeszedłem żadnego kursu realizacji dźwięku.

możesz zacząć od godziny podania stacji i np. kogoś kto śpiewa. Taki standard. Możesz zacząć od podania kto śpiewa. Możesz zacząć od podania jaka jest tam na przykład co za oknem i dopiero później godzina. To są klocki, z których się składa całą tą konstrukcję pod tytułem wejście antenowe. I chcesz czy nie, będziesz sięgać po te same klocki. Skończona ilość kombinacji. Dokładnie, dokładnie. Natomiast warto tego i pod tym względem jest bardzo łatwo o wypalenie i bardzo łatwo o wpadnięcie w taką rutynę. Dlatego kiedy miałem okazję poszefować trochę Radiu Zielona Góra, ja mówiłem wtedy ludziom, że zmieniajcie coś dla zasady.

Co cię tak mocno przeszudra twarzą po ziemi, że aż cierpisz? Także o samym wypaleniu w radiu to jest tak, że kiedy jest ta powtarzalność, bardzo łatwo jest wpaść w rutynę. W powtarzalność. Tak, w tę powtarzalność i przestać później w konsekwencji przestać mieć radość z tego, co się robi, bo Bo widzisz, że o ile widzisz, bo są tacy, którzy nie mają tego świadomości i jadą od 20 lat, prowadzą program tak samo. Ale też mają jakichś zwolenników, z jakiegoś powodu pracują.

Trochę szkoda, że tak szybko, bo mógł jeszcze tam trochę podziałać. I mówi ze stand-upem, z komedią i podobnie też z radiem jest, można podpiąć radio, że jeżeli mówisz, że ktoś jest zabawny, to masz rację. Jeżeli mówisz, że ktoś nie jest zabawny, to też masz rację. To jest kwestia opinii, gustu. Natomiast fakt jest taki, że i ja, i Lee Evans jesteśmy śmieszniejsi od ciebie. Kiedyś, właśnie ja to wspominam, będzie słowo, które nie należy do najpiękniejszych, ale będzie pasowało do opowieści. Kiedyś do mojego dziecka przyszło, no wiesz, ja jestem boomerką w internecie dla rówieśników moich dzieci, no i kiedyś przyszło

I wybrnął zimą. Oczywiście, on wtedy zrobił coś na zasadzie, że kibice przyjaznych krzyczą godzio godzio, ale kompletnie nie wiem, co to znaczy. I takie zabawy lubię, bo to wymaga... Od ciebie wymaga też wytężenia umysłu. Tak, to jest ćwiczenie dla głowy. I to jest też wyrywanie nas z rutyny. Tak. No to podobnie ja mam, jak ktoś mi zada temat do napisania. Dzwoni na przykład do mnie kolega, który również w radium audycji mówi, słuchaj, no nie napisałabyś czegoś, a na jaki temat? A będziemy rozmawiać, na jaki chcesz, ale będziemy rozmawiać o tym i o tym.

Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.