Prawdziwa kasa siedzi w piwnicy. Inwestowanie po polsku
Sprawdzamy, czy nasze babcie były przypadkiem lepszymi inwestorkami niż niejeden youtuber od kryptowalut. Okazuje się, że słoik wiśniowego dżemu z 2018 roku mógł przebić giełdę i inflację jednym zakrętkowym ruchem. Rozmawiamy o oszczędzaniu, absurdalnych metodach inwestowania i o tym, dlaczego może warto patrzeć w stronę... spiżarni zamiast Wall Street.
W sensie bardziej miałem to poczucie tam, nie wiem, trzy lata temu powiedzmy, nie? Teraz dalej jest inflacja, nie? Mhm. Jest mniejsza. No ja jestem w tej bańce, tych inwestorskich bańkach, oglądam tych chłopów tam, co się mądrzą tam na YouTubie. No i stary, jak tam wyciągniesz wnioski jakieś z tego, co oni się tam mądrzą... To raczej trzeba uważać. Czatem GPD jest, że coś tam pokminisz i trochę w tym siedzisz, no to tak... Wiesz, tą inflację odbijesz, nie? I ty to robisz? No robię to, no. Ja nie mogę przeskoczyć jednej rzeczy w tych inwestorach, którzy mi się wyświetlają na przykład na Insta, sponsorowane jakieś reklamy. Oni wszyscy mają takie pulchne ryje, gości, którzy byli za dobrze chowani przez rodziców i tak puchani, dmuchani, szczególnie jeden mi się pokazuje, ma za każdym razem inny elegancki garniak za 16 tysięcy od cygana kupiony, trzyrzędowy z ornamentami.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.