Mentionsy Mentionsy
Drugi Rzut OKA
Drugi Rzut OKA

Ceny zboża lecą w dół, a jajka w ministra. Jest decyzja: za chleb zapłacimy dwa razy

27.03.2023 ·23 min 42 s

"Minister rolnictwa wkurzył rolników, bo nie ma pojęcia o rolnictwie" - podsumowuje sprawę Joanna Solska. Rząd obiecywał, że paliwo będzie tanie, a zboże drogie. A wyszło na odwrót. Na dodatek, choć pszenica jest tania, to chleb drogi, a my jeszcze dopłacimy. O co chodzi? Posłuchaj!

Ten cenny składnik diety, i to jeszcze smaczny, wylądował na scenie Europejskiego Forum Rolniczego w Jasiące w środę. Na scenie, oprócz jajek, znajdował się nie kto inny tylko minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. A poszło wcale nie o jajka, tylko o zboże. I to wcale nie o to, że jest go zbyt mało, tylko zbyt dużo. I na dodatek jest zbyt tanie. O co w tym wszystkim chodzi? Czy na pewno winien jest minister rolnictwa? Sprawdzimy to w dzisiejszym powiększeniu. A naszym gościem jest Joanna Solska, dziennikarka tygodnika Polityka. Dzień dobry, pani redaktor. Dzień dobry. No to zacznijmy może od tego, kto rzucał, bo to nie jest takie oczywiste.

Prawda jest trochę bardziej złożona, ale zacznijmy od faktów. Faktem jest, że zboże staniało i ono staniało nie tylko w Polsce, ale staniało na giełdach światowych. Drugi fakt jest taki, że w tym samym czasie, kiedy zboże zaczęło tanieć, A ono dokładnie, jak ja rozmawiałam z analitykami, to oni mówią, że 22 lipca to jest mniej więcej czas żniw i to jest czas, kiedy pan wicepremier i minister rolnictwa w jednej osobie Henryk Kowalczyk biegał po różnych telewizjach prawicowych, I namawiał serdecznie rolników, żeby broń Boże nie sprzedawali swoich plonów teraz, mimo że to były bardzo korzystne ceny, tam za pszenicę w skupie płacono 1600 złotych, dzisiaj to nawet 1000 jest nieosiągalny.

Dokładnie takie słowa były. Zresztą jak te statki ruszyły z czarnomorskich portów, to afrykańskie państwa wyrażały wielką radość i komunikowały, że to jest to, na co czekały. A tu się okazuje, że w jakiś sposób, a przynajmniej tak twierdzą polscy rolnicy, ukraińskie zboże zaburzyło czy też wpłynęło na rynek polski. Dlaczego i czy to jest zgodne z przepisami i polską racją stanu? Jak to wygląda? Ja znowu wrócę do pana ministra Kowalczyka, bo to on Wtedy, kiedy to porozumienie zostało podpisane i kiedy wojna wybuchła, on publicznie obwieszczał, że damy radę, że to zboże ukraińskie przejedzie tylko przez Polskę tranzytem, zostanie załadowane w portach, trafi do północnej Afryki i że my tego tranzytu to możemy ho-ho 20 milionów ton zboża.

To są słowa pana Kowalczyka do odnalezienia w mediach. Ale teraz minister Kowalczyk, jak się broni przed tymi jajkami i przed tymi zarzutami, gwizdami, buczeniem, to tłumaczy, że to nie jego wina, tylko Komisji Europejskiej, która pozwoliła na otwarcie granic. Dlaczego komisji? Komisja pozwoliła na otwarcie granic, ale my powinniśmy zrobić dużo, żeby umożliwić tranzyt tego ukraińskiego zboża. Natomiast myśmy nie zrobili nic. Powinniśmy byli przygotować nasze porty, przygotować nabrzeża. Natomiast rząd po prostu palcem nie kiwnął. Więc to zboże na brzeżach portowych do tej pory leży węgiel, więc węgla ze zbożem raczej nie można mieszać.

I np. w Pieczywie w tej chwili koszty energii są większe niż koszty A no właśnie miałam o to zapytać. Jak to jest możliwe, że rolnicy narzekają, że cena zboża poleciała o połowę w dół, a jednocześnie ceny chleba ciągle rosną? No właśnie, ale rozumiem, że to w ogóle nie ten składnik jest tutaj najistotniejszy. Ale minister Kowalczyk dalej się broni i teraz opowiada o tym, że po pierwsze będą dopłaty i im bardziej na wschód położone gospodarstwo, tym większe dopłaty do tony pszenicy czy właśnie kukurydzy, a druga jego linia obrony to jest taka, Że jednak się zajmą tymi portami. Będzie bardzo intensywny eksport teraz zorganizowany przez rząd. Co pani na te dwa pomysły? Przepraszam, jak w tych portach się przez rok absolutnie nic nie działo i one wcale nie są bardziej przygotowane do tego eksportu zboża.

Konsumentom jest źle, bo dopłacają do rolnika. Co się dzieje? No dobre pytanie. Ma być za to okrągły stół, więc myślę, że wszystko za chwileczkę już zostanie rozwiązane. No żeby mnie pani nie zdziwiła. W okrągłym stole mają wziąć udział różne grupy, to znów powołuję się na wypowiedzi ministra Kowalczyka. Powiedział chyba już dosyć desperackim tonem, że czekamy na wszelkie pomysły, będziemy je dyskutować. Jednym z uczestników ma być jeden z moich ulubionych ministrów, minister Sasin. I Krajowa Grupa Spożywcza, o której rozmawiałyśmy jeszcze przed wakacjami. Polecam wszystkim ten odcinek. No to skoro można było interwencyjnie skupować kiedyś jabłka, nawet jeśli te pieniądze zostały zmarnowane, to może teraz czas na jakiś interwencyjny skup zboża albo inną masową akcję udziałem Krajowej Grupy Spożywczej.

Ja uczestniczyłam w jednej z debat dotyczących ukraińskiego rolnictwa i tam wprost mówiono o tym, że zaminowanie pól czy ich zatrucie ostrzałami różnego rodzaju rakietowymi, poziom bezpieczeństwa jest na tyle niski, że taka uprawa nie będzie do końca możliwa. Jak pani myśli? I czy my w Polsce w ogóle się temu przyglądamy? Ja wiem jedno, że prognozy są takie, że Rosja ma coraz lepsze zbiory. Nie wiemy co do Ukrainy i tutaj prognozy są bardzo ostrożne, ale ja nie spotkałam się z jakimiś alarmistycznymi. To znaczy jeszcze przed kilkoma miesiącami myśleliśmy, że jest gorzej. Teraz wygląda, że nie jest tragicznie, ale to tyle w Ukrainie. Natomiast tragicznie jest w Polsce. Bo ta sytuacja, której sprawcą jest pan minister Kowalczyk, to jej ofiarami oczywiście są rolnicy, producenci zboża, ale jeszcze większymi ofiarami są małe firmy skupowe, które graniczą z Ukrainą, czyli są to firmy z województwa podkarpackiego i lubelskiego.

Poza tym tranzyt na południe do Afryki przez północ, czyli Morze Bałtyckie jednak kosztuje więcej niż tranzyt z portów naddunajskich, więc to też podraża koszty. Natomiast ja nie widzę, żeby ktoś analizował to, ktoś się tym przejmował, ktoś szukał rozwiązania. Niestety pan minister Kowalczyk nie ma pojęcia o rolnictwie. On ma pojęcie o polityce i partia rządząca nigdy nie przyglądała się temu rolnictwu produkcyjnemu, ponieważ ona ma dokładnie przeanalizowane, że ona musi zdobyć głosy wsi, A nie głosy rolników produkcyjnych. Rolników jest na wsi 10%.

Bardzo dziękuję za to spotkanie. Joanna Solska z Tygodnika Polityka. Ledwo skończyłyśmy rozmawiać z redaktor Joanną Solską, a pojawiły się wieści z Brukseli. Jak donosi Tomasz Bielecki, dziennikarz Deutsche Welle, Komisja Europejska zatwierdziła 600 mln zł pomocy publicznej dla rolników, producentów pszenicy i kukurydzy w Polsce. Czyli to są te pieniądze, o których mówił wcześniej minister Kowalczyk. To są pieniądze z polskiego budżetu. Komisja musiała wydać zgodę na tego typu dodatkową pomoc. Czyli za chleb zapłacimy podwójnie. Najpierw w sklepie, gdzie większość ceny stanowi paliwo, a nie wcale zboże.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.