Ceny zboża lecą w dół, a jajka w ministra. Jest decyzja: za chleb zapłacimy dwa razy
"Minister rolnictwa wkurzył rolników, bo nie ma pojęcia o rolnictwie" - podsumowuje sprawę Joanna Solska. Rząd obiecywał, że paliwo będzie tanie, a zboże drogie. A wyszło na odwrót. Na dodatek, choć pszenica jest tania, to chleb drogi, a my jeszcze dopłacimy. O co chodzi? Posłuchaj!
Ten cenny składnik diety, i to jeszcze smaczny, wylądował na scenie Europejskiego Forum Rolniczego w Jasiące w środę. Na scenie, oprócz jajek, znajdował się nie kto inny tylko minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. A poszło wcale nie o jajka, tylko o zboże. I to wcale nie o to, że jest go zbyt mało, tylko zbyt dużo. I na dodatek jest zbyt tanie. O co w tym wszystkim chodzi? Czy na pewno winien jest minister rolnictwa? Sprawdzimy to w dzisiejszym powiększeniu. A naszym gościem jest Joanna Solska, dziennikarka tygodnika Polityka. Dzień dobry, pani redaktor. Dzień dobry. No to zacznijmy może od tego, kto rzucał, bo to nie jest takie oczywiste.
To są słowa pana Kowalczyka do odnalezienia w mediach. Ale teraz minister Kowalczyk, jak się broni przed tymi jajkami i przed tymi zarzutami, gwizdami, buczeniem, to tłumaczy, że to nie jego wina, tylko Komisji Europejskiej, która pozwoliła na otwarcie granic. Dlaczego komisji? Komisja pozwoliła na otwarcie granic, ale my powinniśmy zrobić dużo, żeby umożliwić tranzyt tego ukraińskiego zboża. Natomiast myśmy nie zrobili nic. Powinniśmy byli przygotować nasze porty, przygotować nabrzeża. Natomiast rząd po prostu palcem nie kiwnął. Więc to zboże na brzeżach portowych do tej pory leży węgiel, więc węgla ze zbożem raczej nie można mieszać.
A pan Kołodziejczak z Agrouni mówi, że jego zdaniem rolnicy będą mniej obsiewać. No jeżeli on ma rację, no to będzie jeszcze gorzej, bo będzie mniejsza podaż tych płodów rolnych, a to jeszcze się zderza z sytuacją na południu Europy i ocieplenie klimatu spowoduje to, że tam pewne uprawy będą coraz trudniejsze, będą wypadały, więc będzie popyt konsumentów europejskich kierował się na produkcję, zwłaszcza warzyw, w Polsce. I my potencjalnie mieliśmy być beneficjentami tego ocieplenia klimatu, bo warunki do produkcji warzyw mamy znakomite pod warunkiem, że my będziemy umieli nawadniać w oszczędny sposób te uprawy.
Bardzo dziękuję za to spotkanie. Joanna Solska z Tygodnika Polityka. Ledwo skończyłyśmy rozmawiać z redaktor Joanną Solską, a pojawiły się wieści z Brukseli. Jak donosi Tomasz Bielecki, dziennikarz Deutsche Welle, Komisja Europejska zatwierdziła 600 mln zł pomocy publicznej dla rolników, producentów pszenicy i kukurydzy w Polsce. Czyli to są te pieniądze, o których mówił wcześniej minister Kowalczyk. To są pieniądze z polskiego budżetu. Komisja musiała wydać zgodę na tego typu dodatkową pomoc. Czyli za chleb zapłacimy podwójnie. Najpierw w sklepie, gdzie większość ceny stanowi paliwo, a nie wcale zboże.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.