Jak i dlaczego sprzedajemy nasze dane osobowe? DROGOWSKAZY
Ochrona danych osobowych – to hasło kojarzy nam się przede wszystkim z długimi formułkami i nudnymi szkoleniami. Z tego powodu nie poświęcamy im mało uwagi, co... może skończyć się katastrofą. Dane osobowe machinalnie udostępniamy akceptując losowe zgody w trakcie zakupów przez internet, poznając ludzi na aplikacjach randkowych, a nawet, korzystając z “zamkniętych” grup szkolnych przeznaczonych dla uczniów i uczennic. Dane osobowe nazywane są “współczesnym złotem” nie bez powodu: powiększają bazy marketingowe, ułatwiają wyłudzenia i kradzieże, pozwalają na obserwację naszych zwyczajów. W jaki sposób są wykorzystywane i dlaczego warto chronić je bardziej, opowiedziała w Drogowskazach Karolina Praszek- Gołębiewska, specjalistka ds. Ochrony danych osobowych z Kancelarii Bezpieczeństwa. Do wysłuchania rozmowy zaprasza Aleksandra Galant.
Więc pierwszym punktem, który tutaj poruszyliśmy, to jest sprawdzanie opinii, komentarzy na temat sklepów internetowych, w których kupujemy i w których robimy zakupy. Bo tutaj też bardzo mocno możemy się nabrać i na to zwrócić uwagę. Punktem drugim to jest właśnie to, że pani powiedziała, że nie zawsze możemy ten adres e-mail podawać, nie zawsze musimy. Nigdy nie musimy. To żeby była jasność. W kontekście tego, że musimy podać liczbę danych taką, jaka jest nam niezbędna do tego, żeby zrealizować zamówienie. To znaczy imię, nazwisko, adres, jeżeli jest to kurier. Jeżeli nie jest to kurier, to tylko i wyłącznie paczkomat. Więc to są minimalny zakres danych, jaki musimy podać, żeby umowa A była zawarta, B żeby ta paczka do nas przyszła. To jest kolejny ruch. To jest niesamowite, dlatego że przy różnych zakupach, wydam się tu z tym, że robię całkiem sporo zakupów przez internet, jeżeli nie wpisałabym swojego adresu, a rzadko wybieram opcję kuriera, to po prostu nie mogę pójść dalej, bo formularz tych danych wymaga.
A teraz jest zupełnie inaczej. COVID nam też to wszystko ograniczył i COVID nas też bardzo mocno do tej sieci przeniósł. I teraz Wszystko zaczyna się od intencji. Jeżeli ja z intencją wchodzę faktycznie poznania mężczyzny, poznania kobiety, to ja mam swoją intencję. Natomiast niestety, nawiązując do pierwszej części, nasze czasy powodują to, że ta cyfryzacja też nas zachęca do oszustw, do tej manipulacji i tutaj niestety bazujemy na naiwności i na tym, że coś chcemy i na bardzo takich górnolotnych uczuciach, których każdy pragnie. Bo każdy pragnie akceptacji i każdy pragnie być kochany. Bardzo często zalogowani już na portalach internetowych, to jest taki plan B, taki plan awaryjny. Już nie znalazłam w takim świecie na żywo, więc przenoszę się do sieci. W związku z czym ja już tam mam większe parcie na to, żeby kogoś poznać.
I potem jesteśmy bombardowani właśnie takimi ofertami. Teoretycznie OK, bo nieco zwróciliśmy też uwagi, że zgodziliśmy się na profilowanie wcześniej. Na profilowanie, czyli właśnie na to, że oni nas śledzą, obserwują i potem nam dają odpowiednie reklamy, takie jakie są pod nasze potrzeby. A jeżeli się nie zgodzimy, to tego konta założyć zapewne nie możemy. I wracam tutaj do Pani słów o tym, że założenie aplikacji to dla wielu osób, szczególnie dla tych, które szukają czegoś na poważnie, jest tym planem B. Jest czymś, bez czego nie wyobrażają sobie jednak znalezienia partnera czy partnerki. No więc się zgodzą. Mechanizmy, które rządzą tym światem tak wydawałoby się delikatnym, romantycznym, bardzo wrażliwym, Okazują się bezwzględne. Zresztą przyznam szczerze, że nie jestem na bieżąco, jak to wszystko funkcjonuje, ale zdaje się, że również za wiele dodatkowych możliwości w ramach tych aplikacji trzeba też zapłacić.
Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.