Domy handlowe
Tym razem wybieramy się do domów handlowych - starszych braci i sióstr współczesnych galerii. Przypomnimy sobie najciekawsze i najnowocześniejsze obiekty epoki PRL i wyruszymy w trasę po większych i mniejszych miejscowościach.
Słuchasz podcastu Czwórki. Zapraszamy na kolejny szlak po szlaku kin i szlaku kiosków. Dzisiaj domy handlowe. Myślę, że to będzie, jeżeli chodzi o architekturę, no i też chyba opowieści, z jakimi wiążą się te miejsca, najbardziej spektakularny odcinek spośród tych trzech, dlatego że są to zaskakujące miejsca, są to domy handlowe. Szczególnie te z epoki PRL-u, chociaż nie tylko, no i nie tylko z tego minionego momentu w polskiej historii będą pochodzić opowieści o tych obiektach. No bo ja na przykład, kiedy pomyślałem sobie o domach handlowych, przyszły mi do głowy dwa.
Po dłuższej przerwie to jest neon, anonsujący myślę konfekcje, takiego słowa nie ubrania, nie odzież, tylko właśnie konfekcja damsko-męska używano w czasach domów handlowych i domów towarowych. Nie centrów handlowych, nie shopping malls, tylko właśnie domów handlowych. Myślę, że dom handlowy Central jest też taką opowieścią o domach handlowych w Polsce, w pewnym sensie w pigułce, dlatego że jest to obiekt z lat siedemdziesiątych, no i też odsłonięty, otwarty w takim najbardziej powiedzmy szczytowym momencie gospodarki PRL-owskiej, bo na początku lat siedemdziesiątych, kiedy jeszcze wydawało się, że wszystko będzie dobrze i sytuacja będzie się poprawiać, to znaczy to był ten czas takiego PRL-owskiego dobrobytu, no i
Też pewnego takiego otwarcia się w tego dawnego systemu na powiedzmy dobra konsumpcyjne. No i myślę, że ten neon, o którym wspomniałaś jest też jakimś takim detalem i takim skondensowaną opowieścią o tym, jak w PRL-u epoki Gierka otwierano się na te dobra konsumpcyjne, ponieważ Animacja złożona z sześciu aż faz do dzisiaj, to znaczy została odsłonięta we wrześniu 2022 roku na pięćdziesięciolecie, ponieważ odsłonięto ten neon w sierpniu roku 72, mniej więcej wtedy, kiedy właśnie w 29 sierpnia 72 roku otwarto dom handlowy Central w Łodzi.
Dlatego, że dobra, które można było kupić No to były rzeczy oczywiście głównie z bloku wschodniego, czyli na przykład kosmetyki z Węgier, NRD-owskie dziecięce ubrania i uwaga, również proszki do prania. Także chemia z Niemiec była już dostępna z tego, co przynajmniej czytałem w PRL-u w niektórych jego miejscach, jak właśnie w SDH Central. No ale też na przykład płytki ceramiczne z Holandii. To też była jakaś taka rzecz, którą można było podobno w Centralu dostać. Podejrzewam, że albo w latach siedemdziesiątych, powiedzmy do roku siedemdziesiątego piątego, siedemdziesiątego szóstego, kiedy jeszcze w miarę ta gospodarka PRL-owska, co prawda na kredyt, no ale była ta iluzja tego takiego PRL-owskiego konsumpcjonizmu, no albo już po roku osiemdziesiątym dziewiątym, kiedy zmieniały się oblicza tego.
No to jednak trzeba pamiętać o tym, że to było cały czas W czasie tej dekady niedoborów, ale tym właśnie były domy handlowe taką w pewnym sensie iluzją tego świata zachodniego. No i miało to miejsce też nie tylko w dekadzie PRL-u, ale i w czasach przedwojennych. Dlatego, że w niektórych tych domach handlowych, także z tamtych dekad, była jakaś taka iluzja czy wyobrażenie tego splendoru centrów handlowych, przepraszam, domów handlowych. Słuchasz podcastu Czwórki. Dzisiaj odwiedzamy stare domy handlowe i stare domy towarowe i te, które istnieją już tylko jako wspomnienie i te, które działają i albo po prostu działają sobie pomalutku, po cichutku, albo na przykład zostały odnowione i cieszą się powodzeniem i stanowią dumę swoich miejscowości.
Coś takiego, co jest rzadko zapisywane, co nie zapisuje się na fotografii, to jest obyczajowość, czy rytuały, jak to nazwałeś, właśnie związane z korzystaniem z tych obiektów. I część z tych rzeczy, no nie wiem, zostaje na przykład zarejestrowana w filmach, czasem na amatorskim dokumencie wideo, czasami powiedzmy, nie wiem, w komedii jakiejś z późnych lat osiemdziesiątych, ale obyczajowość to jest coś takiego, co wymaga troszeczkę polegania na naszej własnej pamięci. I jeśli chodzi o... Asortyment dostępny w tych sklepach to bywało różnie i te sklepy flagowe właśnie takie jak Łódzki Central, nie wiem, Katowicki Skarbek, prawda, nie mówiąc już o sklepach warszawskich, one otrzymywały taki towar najbardziej pożądany, więc tam jak ktoś chciał nosić ciuchy od Barbary Hof, to musiał się wybrać do Warszawy, gdzie oczywiście one były bardzo szybko wykupowane, ale wiem skądinąd, że świat PRL-u, przynajmniej tego późnego,
Oczywiście jest to ekranizacja powieści Krystyny Siesickiej, która trochę orbituje wokół tego takiego konsumenckiego stylu życia w PRL-u. No i on jest też w pewnym sensie o takiej turystyce centrów handlowych, co prawda wewnątrz Warszawy. Ja zawsze się zastanawiałem, Ten film, no i też wiele powieści młodzieżowych Siesickiej z tamtego czasu było interpretowanych też przez osoby żyjące poza stolicą, prawda? W tamtych czasach, w latach 70-tych, ale bohaterowie czy bohaterki tego filmu często łażą po tych centrach handlowych trochę tak jakby chciały właśnie przeżyć trochę inne życie niż to, którym żyją na co dzień, więc to bardzo też kojarzy mi się z tym takim...
Trochę naśladowaniem pewnych obyczajów podpatrzonych czy przeczytanych gdzieś tam w czasopismach, dzisiaj powiedzielibyśmy lifestylowych, prawda? W dekadach PRL-u. No i też trochę właśnie domy towarowe były właśnie tego rodzaju miejscami, prawda? No one często też miały swoje atrakcje, na przykład dział gastronomiczny, powiedzmy. Ja osobiście mam takie bardzo miłe wspomnienie z katowickiego Skarbka, który oczywiście należał do tej kategorii domów handlowych bardziej wypasionych, jak całe miasto Katowice, ale tam przez dłuższy czas na najwyższym lub na przedostatnim piętrze, nie pamiętam już teraz dokładnie, Znajdowała się kawiarenka, do której można było wjechać schodami ruchomymi.
W miejscu, w którym, prawda, w mieście górniczym ma ten swój górniczy element w swojej biografii. Dzisiaj w audycji Drenda i Paśnik w Czwórce przechadzamy się po dawnych domach handlowych, tu i ówdzie, nie tylko po Śląsku. Zostańcie z nami. Wracamy do was za chwilę. Słuchasz podcastu Czwórki. Ja kiedy myślę o domach handlowych czy domach towarowych z minionej epoki, to od razu przychodzi mi do głowy charakterystyczne słownictwo handlowe po prostu czasów PRL, czyli właśnie konfekcja, galanteria, dziewiarstwo, po prostu takie nazewnictwo, które nie ma zbyt wiele wspólnego z marketingiem, a raczej po prostu z towaroznawstwem, z taką
Poczciwą i konkretną nomenklaturą handlową. Nie ma tam za bardzo takiego popisywania się. Jeśli chodzi o piosenkę Anny Jorksztowicz, którą zagraliśmy przed chwilą, to ja lubię z kolei połączenie lewis-elwis. Robi to na mnie wrażenie do dzisiaj. Choć lewisy to w Peweksie. To inna historia. Ale skoro jesteśmy przy słowach, to może gastronomia. Myślę, że to jest też istotny element, jeżeli chodzi o domy handlowe. O tak, na przykład tam słowo bistro, ono w ostatnich czasach zaliczyło pewien powrót, ale bistra to był element właśnie takiej atrakcji gastronomicznej domów towarowych, domów handlowych w czasach PRL-u, po prostu bary szybkiej obsługi, tak też wtedy mawiano.
To jest też ciekawe w kontekście przywożenia pewnych zwyczajów z zachodu do Polski, jakichś prób połączenia czy wprowadzania tego. No bo mówimy o domach handlowych z lat 60. czy 70. No i na przykład w latach 70. zdaje się, że były nawet połączenia, próby połączenia PRL-owskiego bistro z zachodnimi barami szybkiej obsługi, prawda? Tak, z pewną siecią z RPA. Opowiedz o tym coś więcej proszę, bo jestem bardzo ciekaw jak to wyglądało. To sieć Wimpis miała, zdaje się, wejść we współpracę z zespołem, jeśli dobrze pamiętam. Ja bazuję tutaj na przeczytanej jakiś czas temu notce w magazynie konsumenta Veto, więc moja pamięć może być troszeczkę zatarta.
Pijalnia kefirów to coś, co brzmi jednak bliżej opowieściom o PRL-owskich domach handlowych. No tak, chociaż wydaje mi się, że teraz akurat Nowy Jork papuguje Warszawę pod tym względem i podobno tam teraz się kefir pija. To być może pojawi się też revival domów handlowych tudzież domów towarowych, chociaż tam jest to całkiem nieźle zaopiekowane. No i kultura, co prawda, no jednak bliższa tym współczesnym centrom handlowym zachodnim. Cały czas jest krzewiona i są to też atrakcje turystyczne, jak na przykład dom towarowy Macy's w Nowym Jorku, w którym to można przejechać się Drewnianymi schodami ruchomymi. To jest jedna z takich atrakcji turystycznych, których można zaznać w Nowym Jorku. Kto wie, być może schody ruchome niektórych polskich domów handlowych, jak chociażby wspomnianego przez nas Skarbka, czy domu towarowego Central w Łodzi, też staną się pewnego rodzaju atrakcjami turystycznymi.
Można trafić na spektakularne fotografie tego obiektu z czasów PRL-u. To jest budynek oddany na początku lat 60-tych, czyli z czasów tej Gomułkowskiej Małej Stabilizacji. Też odpowiednio mniejszy w kontraście do tych obiektów z miast wojewódzkich, o których opowiadaliśmy W pierwszej godzinie naszej audycji, ale równie bardzo ciekawy pod kątem może nie swojej formy, bo jest takim właśnie typowym prostopadłościennym akwarium z witrynami, ale neonów, które tam się zaplatały na tej jego elewacji. Oczywiście typowy napis dom handlowy plus skrót PSS. Odpowiednio podświetlone ze światłem witryn dają taki niesamowity
Modernizowania obiektów właśnie z czasów PRL-u. Chociaż nie do końca. Przywołuję to nie bez powodu, dlatego że przyznaję, byłem zaskoczony i tutaj wszystkie osoby z Poznania, które nas słuchają, muszę wyrazić swój podziw w kontekście domu towarowego Okrąglak. Przyznaję, że byłem zaskoczony, jak bardzo stary jest to obiekt na tle innych budynków, domów towarowych, powiedzmy z epoki. Dlatego, że powstał on już na początku lat 50. I tutaj jeżeli chodzi o jego taką futurystyczną bryłę czy futurystyczny kształt, to jest zaskakujące o tyle, że no oczywiście w tamtym czasie dominowała ta doktryna socrealistyczna no i budowano trochę tak jakby
No i jubilat też skupia te historie tych spółdzielni czy spółdzielczości PRL-owskiej. Pomyślano o tym, żeby wznieść tego rodzaju obiekt już w końcówce lat 50. z okazji jubileuszu 50-lecia spółdzielni spożywców z POŁ-em w Krakowie. No i pojawił się taki pomysł, żeby zbudować duży obiekt handlowy. Oczywiście tradycyjnie, jak to w tamtych czasach, rozpisano konkurs na to, kto Tego rodzaju obiekt zaprojektuję i obiekt, który najlepiej spełni potrzeby osób mieszkających w Krakowie w tamtym czasie. Projekt ten zrealizowała Jadwiga Sanicka, architektka, której to projekt właśnie krakowskiego jubilata realizowano i otwarto go w końcówce lat 60., w 69. roku.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
na kanale VHS Hell, których to pozdrawiamy serdecznie oczywiście
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„na kanale VHS Hell, których to pozdrawiamy serdecznie oczywiście"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.