Status: udostępnione… czyli o cyfrowym śladzie dzieci
Rodzinne zdjęcia publikujemy najczęściej z dobrych powodów: żeby zachować wspomnienie albo podzielić się nim z bliskimi. Problem zaczyna się wtedy, gdy tracimy kontrolę nad tym, kto je zobaczy, zapisze i w jaki sposób wykorzysta. Wizerunek dziecka nie jest tylko częścią rodzinnej historii, to również jego prywatność i prawo do decydowania o sobie. Jedno kliknięcie może stworzyć cyfrowy ślad, którego ono samo nigdy nie wybrało...
Natomiast to, jakie przerażenie może dziecku towarzyszyć. Zresztą nie chciałabym teraz rozwijać tego tematu, bo będzie głosówka bardzo podobna, bo komuś to się przytrafiło, więc ja bym poleciała dalej. Tylko chciałam jeszcze powiedzieć, że według najnowszych danych Szarenting jest taką codziennością w zasadzie w co drugim polskim domu. To znaczy co drugi rodzic publikuje wizerunek i informacje o swoich dzieciach w sieci. Jeżeli chodzi o częstotliwość, to z badań wynika, że Polacy publikują średnio 72 zdjęcia i 24 filmy rocznie na jedno dziecko. O, w ten sposób. Mucha nam lata w studiu, przepraszamy.
I bardzo mnie to zawsze gdzieś tam porusza ze względu na właśnie tych moich małych pacjentów. I zdziwienie rodziców, którzy w sumie nie chcą źle i ja to tam gdzieś biorę bardzo pod uwagę, bo są często bardzo zdziwieni i myślę po prostu, że przez taką właśnie nieświadomość jak mówię o tym szacunku, grzecznie dzieci się pytam czy mogę na przykład w ogóle ich dotknąć i wykonać różne czynności, a już nie mówiąc o tym, żeby to potem publikować gdzieś w świecie. Tutaj bym była kategorycznie na nie. No tutaj dochodzi kolejna mucha, no po prostu zwariuję dzisiaj. Tutaj dochodzi jeszcze kolejna rzecz, czyli różnego rodzaju placówki, no nie wiem, edukacyjne, właśnie takie rehabilitacyjne i tak dalej.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróżnica przedstawia definicję szarentingu i powiązane problemy.
Podróżnica opisuje kampanię Status udostępnione i jej cele społeczne.
Podróżnica przedstawia statystyki i opowiada o zagrożeniach związanych z udostępnianiem zdjęć dzieci.
Podróżnica sugeruje alternatywy dla udostępniania zdjęć dzieci w internecie.
Podróżnica i słuchacz debatują o reakcjach rodziców na temat udostępniania zdjęć dzieci.
Podróżnica opowiada o zagrożeniach związanych z udostępnianiem zdjęć dzieci w szkole.
Podróżnica cytuje wyniki badań na temat udostępniania zdjęć dzieci.
Podróżnica i słuchacz debatują o reakcjach na udostępnianie zdjęć dzieci przez rodziców.
Podróżnica przedstawia alternatywy dla udostępniania zdjęć dzieci.
Podróżnica debatuje o problemach z udostępnianiem audio z udziałem dzieci.
Podróżnica debatuje o problemach z udostępnianiem zdjęć dzieci przez placówki edukacyjne.
Podróżnica i słuchacz debatują o reakcjach na udostępnianie zdjęć dzieci przez placówki edukacyjne.
Podróżnica debatuje o problemach z udostępnianiem zdjęć dzieci przez rodziców.
Podróżnica przedstawia alternatywy dla udostępniania zdjęć dzieci.
Słuchaczka opowiada o doświadczeniach z dziadkiem, który przypadkowo wrzucił zdjęcie dzieci na Facebooka. Autorzy podkreślają konieczność edukacji seniorów w zakresie bezpieczeństwa cyfrowego.
Autorzy sugerują udostępnienie testu kompetencji cyfrowych, opracowanego wspólnie z T-Mobile, do sprawdzenia poziomu cyfrowego w rozmaitych grupach wiekowych.
Słuchacz opowiada, że chciałby, aby zła nie było, ale z drugiej strony to zło jest źródłem tematów rozmów. Autorzy podkreślają konsekwencje własnych decyzji na śladzie cyfrowym dzieci.
Autorzy sugerują, że rozmowa z dzieckiem powinna być szczerą i w pełni informującą, aby dziecko było świadome zagrożeń związane z udostępnianiem zdjęć na internecie.
Autorzy anonsują udostępnienie linku do kampanii i filmu wideo w grupie Dobra Rozmowa, zatytułowanego „Nie każde wspomnienie powinno mieć status udostępnione”.
Słuchacz opowiada o sukcesach grupy Dobra Rozmowa i planuje nagranie odcinka z uczestnikami spotkań. Autorzy podkreślają konsekwencje własnych działań na śladzie cyfrowym dzieci.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Rodzinne zdjęcia publikujemy najczęściej z dobrych powodów: żeby zachować wspomnienie albo podzielić się nim z bliskimi. Problem zaczyna się wtedy, gdy tracimy kontrolę nad tym, kto je zobaczy, zapisze i w jaki sposób wykorzysta. Wizerunek dziecka nie jest tylko częścią rodzinnej historii, to również jego prywatność i prawo do decydowania o sobie. Jedno kliknięcie może stworzyć cyfrowy ślad, którego ono samo nigdy nie wybrało...