Na tropach Smętka - Warmia i Mazury przed wojną i dziś (odc. 128)
Zapraszam na podróż po Warmii i Mazurach śladami słynnego reportażu Melchiora Wańkowicza, który podróżował po Prusach Wschodnich w przededniu wojny. Dlaczego dziś prawdziwych Mazurów już nie ma? I czy aby na pewno...? Co się stanie, gdy zakopiemy pod progiem chałupy nieochrzczone dziecko na 7 lat? Gdzie znajdował się najważniejszy pomnik III Rzeszy i co z niego zostało? Jak wygląda nowe muzeum pod Grunwaldem? I czy wiesz, że według Niemców bitwy pod Grunwaldem były dwie? Co można robić na wieczorze poetyckim w maleńkiej wsi gdzieś pod Ełkiem? Nie usłyszycie ani słowa o "krainie tysiąca jezior", za to gwarantuję, że nawet jeśli znacie świetnie Mazury, to znajdziecie tu coś nowego.⭕️ ZOSTAŃ NASZYM PATRONEM:https://patronite.pl/dobrapodroz⭕️ LUB POSTAW KAWUSIĘ:https://buycoffee.to/dobrapodroz⭕️ YouTube:http://bit.ly/subskrybuj_dobrapodroz⭕️Instagram:https://www.instagram.com/dobra_podroz/⭕️Facebook:https://www.facebook.com/tudobrapodrozOdcinek współfinansowany ze środków samorządu województwa Warmińsko-mazurskiego
Wreszcie poznać Mazurów, tych rdzennych Mazurów, których dziś prawie już nie ma. W co oni wierzyli? Jakim językiem mówili? Jakie mieli problemy? Pojedziemy więc tropami Wańkowicza do Pisza, do Grunwaldu, do Olsztyna. Zobaczymy, co zostało z największego i najważniejszego nazistowskiego pomnika w III Rzeszy. Będziemy tropić kłobuki i inne diabły mazurskie, a na koniec wylądujemy na tym wieczorze poezji. Zresztą przez cały ten odcinek będą przewijać się wiersze Michała Kajki we wspaniałym wykonaniu Bogusława Trupacza z zespołem z płyty Listy do K. Odmawiał pacierze, której me ojcowie wymawiali wierzę. Przede wszystkim będę jednak deptał po piętach Wańkowiczowi.
Mieszkańcy, którzy przecież byli na pływowi i nie mieli do pup żadnego sentymentu, chcieli mieszkać w jakiejś bardziej dostojnej miejscowości, więc wnioskowali o zmianę nazwy. W roku 1960 cały kraj żył obchodami 550. rocznicy Bitwy pod Grunwaldem, czyli pierwszego z serii triumfów nad niemieckim imperializmem, więc wszystko co związane z Grunwaldem i powieścią Krzyżacy było na czasie. Szczytno jest całkiem niedaleko, a w Szczytnie Juranda Zespychowa więziono, więc uznano, że będzie to świetna nazwa na cześć tego właśnie fikcyjnego Juranda. Na pocieszenie dla wszystkich śmieszków i kolekcjonerów dziwnych nazw mamy w okolicy rezerwat przyrody Pupy. Ciekawostka ze Spychowa, tam na początku tego tysiąclecia była spora przestępczość, więc mieszkańcy skrzyknęli się w patrole obywatelskie i po jakimś czasie Spychowo zostało uznane za najbezpieczniejszą gminę w Polsce.
a przede wszystkim oczywiście rozmawiać z ludźmi, Polakami, Niemcami i Mazurami, starając się zrozumieć, dlaczego Polska przegrała plebiscyt w 1920 roku, mimo że tutejsza ludność, czyli właśnie ci Mazurzy, mówili po polsku. Oraz oczywiście widział niemieckie przygotowania do wojny, której wybuch trafnie przewidział i nawet działania w czasie tej wojny trafnie przewidział, chociaż obstawiał rok 1942. Na tropach Smętka to też katalog krzywd, jakich doznali propolsko nastawieni Mazurzy w latach trzydziestych. Strasznie dużo tutaj wątków i nie wiadomo za co się złapać. Na szczęście po to właśnie rusza się w podróż, żeby to droga nas prowadziła. Myślę sobie, pojadę na dobry początek do Grunwaldu, któremu Wańkowicz poświęca mnóstwo miejsca, a ja w sumie 20 lat tu nie byłem.
Grunwald jak Grunwald, wielkie pole z wielkim pomnikiem pośrodku, ale przy polu otwarto raptem dwa lata temu nowi usieńki muzeum. Nie udało się zdążyć na 600. rocznicę bitwy, ani nawet na 610, ale 612 też jest okej. ... W każdym razie, wreszcie coś z tej bitwy można zrozumieć, bo zakładam, że większość młodzieży nie widziała jednak Krzyżaków i książki Sienkiewicza też pewnie nie czytała. Wystarczy jednak rozdział Łańkowicza i też się zrozumie. Muzeum jest wpisane tak jakby w pagórek, więc nie widać go, gdy się stoi przy pomniku, czyli nie zakłóca nam oglądu bitwy tak, jak go widział Jagiełło. To znaczy, może widział, a może nie widział, o czym za chwilę. W środku najfajniejszą rzeczą jest gipsowa konnica, która pędzi na siebie z dwóch stron.
Fajne to i fotogeniczne. Szkoda, że w XV wieku nie było jeszcze husarii, bo wyglądałoby to jeszcze lepiej. I teraz ciekawostka. Muzeum Bitwy pod Grunwaldem znajduje się w Stembarku. Tak było się oficjalna nawet tabliczka na wejściu. Stembark to po niemiecku Tannenberg, więc nie dziwota, że Niemcy nazywają Bitwę pod Grunwaldem Bitwą pod Tannenbergiem. A Bitwy pod Tannenbergiem w niemieckiej historiografii były dwie. co zaraz sobie wyklarujemy. Swoją drogą, Politealskór to bitwa pod Żalgirisem, stąd dobre kluby koszykarskie czy piłkarskie z Litwy nazywają się właśnie Żalgiris. Żeby zrozumieć więcej z bitwy pod Grunwaldem i ściśle związanej bitwy pod Tannenbergiem, która z kolei ma zaprowadzić mnie do kolejnego miejsca, o którym pisał Pańkowicz, udaję się do Dąbrówna. w małej miejscowości wciśniętej przepięknie między dwa jeziora.
Mieszka tutaj Waldemar Mierzwa, były dyrektor Muzeum Bitwy pod Grunwaldem, a dziś wydawca i przede wszystkim znawca regionu. Na Mazurach od 1983 roku wyjechałem w stanie wojennym. Myślałem, że na krótko, ale zostałem. Byłem tutaj szefem Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej, prowadziłem dużą firmę księgarską, potem byłem wójtem swojej gminy, potem na kilka lat wróciłem do Warszawy. pięciu latach doszedłem do wniosku, że Warszawa to jednak nie jest to, więc od 2003 roku jestem z powrotem na Mazurach i prowadzę własne wydawnictwo. Prowadzę je wraz z żoną Małgorzatą, oficyna wydawnicza Redman i do tej pory wydaliśmy 135 książek poświęconych regionowi.
Mazurom przede wszystkim, Warmii i dawnym Prusom Wschodnim. Najważniejszą serią wydawniczą jest moja biblioteka mazurska. W niej ukazało się 49 tomów. Rzeczy niezwykle ważnych dla Mazur, a 50. jest aktualnie w pisaniu i być może wyjdzie jeszcze w tym roku. On był dyrektorem Muzeum Grunwaldzkiego, muzeum, którego Pańkowicz nie odwiedził, bo nie mógł go odwiedzić, bo nie istniało jeszcze wtedy, natomiast odwiedził pola grunwaldzkie i odwiedził też Muzeum w Tannenbergu, które wtedy istniało, a dzisiaj nie istnieje dla odmiany i zarasta chwastami. Natomiast jestem bardzo ciekaw, jakie to było miejsce 40 już ponad lat temu, kiedy pan przyjechał do Grunwaldu, bo dzisiaj Grunwald jest znany Z inscenizacji bitwy, ale ona jest od końcówki lat 90. organizowana, zdaje się.
Nie zastanawialiśmy się więc długo, Jakie to było muzeum? No siermiężne, to było muzeum siermiężne. Trzeba pamiętać, że władza ludowa zainteresowała się Grunwaldem tak naprawdę dopiero w okolicach 600. rocznicy bitwy, czyli koło 1960 roku. Wtedy podjęto i badania archeologiczne, zaczęto interesować się koncepcją zagospodarowania wzgórza, które później było zwane wzgórzem pomnikowym. Ogłoszono konkursy, wtedy też powstawał film Krzyżacy, który chyba do dzisiaj jest najczęściej oglądanym filmem w ogóle w dziejach polskiej kinematografii. Ale muzeum było siermiężne, ponieważ nikt w 1960 roku nad nim nie myślał. I tak naprawdę muzeum powstało pod amfiteatrem, gdzie początkowo planowana była tylko mozaika na ścianie biegnącej wzdłuż amfiteatru.
Walcząc o niepodległość. Przyjeżdżało bardzo dużo szkół i bardzo dużo pielgrzymek. Zresztą była świetna grupa zawsze do oprowadzenia, bo ksiądz nigdy nie oczekiwał żadnej faktury ani paragonu, więc się to oprowadzało w ogromnych ilościach. No oczywiście grupy były niezwykle zaangażowane, a przede wszystkim grzeczne. Bo z tą młodzieżą to już wtedy bywało różnie, choć ja jakoś sobie dawałem radę. Ja w sumie myślę, że oprowadziłem około 100 tysięcy ludzi na Grunwaldzie. Kto jeszcze przyjeżdżał na Grunwald? No przyjeżdżali też Niemcy. Ale Niemcy przyjeżdżali na Grunwald nie szukając naszego Grunwaldu. Oczywiście szukali swojego Tannenbergo. W niemieckiej historiografii istniały dwie bitwy pod Grunwaldem. Jedna bitwa z 1410 roku, a druga z roku 1914.
O ile my tą z 1410 roku nazwaliśmy bitwą pod Grunwaldem, a nie Tannenbergiem, czyli Stenbarkiem, O tyle Niemcy nazwali tą bitwą pod Tannenbergiem, bo tak naprawdę to bliżej leżało kaplicy pobilitewnej, której ruiny do dzisiaj są jedynym dowodem na to, że bitwa miała miejsce w tym miejscu. Dlaczego Niemcy nie zrobili żadnego muzeum swojego tannenberskiego dotyczącego 1410 roku? No trudno ich podejrzewać o to, że mieliby czcić własną porażkę, przypominać o własnej porażce. Kiedy więc w roku 1914 Wojska rosyjskie wkroczyły na teren nieprzygotowanych do broni Prus Wschodnich i dzięki Hindenburgowi i Ludendorffowi udało się Niemcom wygrać bitwę, która toczyła się między Dąbrównem, którym dzisiaj rozmawiamy, czyli ówczesnym Gilgenburgiem, a Ortelsburgiem, czyli ówczesnym Szczytnem.
Po prostu nie było możliwości, żeby młody Niemiec w latach trzydziestych nie odwiedził Tannenbergu. Ładowano ich po prostu w samochody, a najczęściej po prostu dowożono koleją po to, żeby oglądali Denkmann Tannenberg. Gdzie on się znajdował? No praktycznie Niemcy oczywiście nie wsadzili go, tak jak my, między Stembarkiem a Grunwaldem przy drodze gminnej. tylko po prostu zrobili go przy Olsztynku. Mieście położonym na skrzyżowaniu ważnych dróg, a przede wszystkim przy linii kolejowej. Można było więc wysiąść z dworca i na piechotę dojść do Nekmalu Tannenberg. Dzisiaj nie da się wysiąść na żadnym dworcu, żeby dojść na piechotę do Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej, bo leży to bardzo, bardzo daleko. Swoją drogą. Skąd mamy pewność, że tam była bitwa?
Bo jak ktoś tam dobrze przyjrzy się makiecie, która tam leży, to zobaczy, że wzgórze pomnikowe I te miejsca, gdzie są ruiny Kaplicy Pobitewnej, ma troszeczkę śladów badań technologicznych, ale zdecydowana większość tych śladów idzie w stronę Grunwaldu, a przede wszystkim Frygnowa, Rychnowa, tamtą stronę. Tak naprawdę nie znamy odpowiedzi na pytanie, czy my prowadzą dzisiaj turysty na wzgórze pomnikowe. Prowadzimy w stronę bitwy, która się tam toczyła, czy też zupełnie w drugą stronę. Ta sprawa nie została rozstrzygnięta. Być może pracownicy muzeum nie mieli czasu na to, żeby podjąć ostateczne decyzje i tak naprawdę są tam dwie koncepcje pokazane, dwie koncepcje bitewne, nawet na tej otwartej niedawno wystawie. Niemcy nie mieli takich problemów. Niemcy w ogóle wymazali tamten Tannenberg i poswięcili wszystkie swoje siły na to, żeby opowiedzieć o Tannenbergu dla siebie zwycięskim, czyli o Bliwie z 1914 roku.
Jeżeli ludowi się coś podoba, to trzeba to zaakceptować. Bo lud sam wie najlepiej, co jest dla niego ważne, jaka symbolika do niego przemawia. Jak ja to czytałem po raz enty tam kilka lat temu, to sobie pomyślałem o Licheniu. Że tam u nas się mówi tak, Lichenio, ale dziadostwo, a co to jest, a w ogóle tandeta, drobnomieszczaństwo. No tak, ale nie dyskutujmy z tym może, bo nam się może nie podobać, a setki tysięcy ludzi tam jeżdżą. To samo było z Tannenbergiem. Tam w ogóle nikt nie miał prawa dyskutować, bo był obowiązek, ale miało to swoje następstwa. Ci Niemcy, którzy później przyjeżdżali na Grunwald, pamiętali z dzieciństwa wielki obiekt tej teutońskiej chwały i oni przyjechali zobaczyć, co z niego zostało. A zostało naprawdę niewiele, prawie nie ma śladu.
Ruiny nierozebranego jeszcze do końca Tannenbergu oglądał Ryszard Kapuściński, niestety nie opisał swoich wrażeń w swoim pierwszym tomie reportaży, czyli Bursz po polsku, a mógłby, bo część z opisanych w nim historii rozgrywa się na Mazurach, a jedno nawet pod Grunwaldem. Swoją drogą Kapuściński przyznawał, że Waniekowicz był jego mistrzem razem z Xawerem Pruszyńskim, więc jadł do Olsztynka zobaczyć te ruiny. I muszę się wam do czegoś przyznać. Tak naprawdę to widziałem je wiele razy, jako dzieciak, bo w Olsztynku mieszkałem do końca podstawówki. Chodziliśmy tam więc ciągnięci tajemnicą, mimo że to było zakazane, bo daleko, a poza tym chyba żadna matka nie lubi jak jej dziecko bawi się na ruinach wielkiego hitlerowskiego pomnika. Oczywiście ruin prawie nie było widać, to było raczej takie wysypisko śmieci, gdzie można było znaleźć a to stary telewizor, a to lodówkę, a to opony, a to inne barachło.
Dla Niemców były dwie bitwy pod Tannenbergiem. Pierwsza to jest właśnie ta, którą znamy jako bitwa pod Grunwaldem w naszej historii. Natomiast dla Niemców jest to pierwsza bitwa pod Tannenbergiem. Natomiast druga bitwa pod Tannenbergiem właśnie rozegrała się w 1914 roku w ostatnich dniach sierpnia. Sam pomnik miał trwać tysiąc lat. To też należy o tym pamiętać, że Niemcy raczej tworzyli solidne konstrukcje. Wiele z nich możemy podziwiać do dnia dzisiejszego w formie zamków krzyżackich. I w swojej konstrukcji miał nawiązywać właśnie do tych zamków krzyżackich. Pomnik był zbudowany głównie z czerwonej cegły. Stąd bezpośrednie nawiązanie do historii, do obiektów, które tutaj możemy oglądać na naszych terenach.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Nie usłyszycie ani słowa o "krainie tysiąca jezior", za to gwarantuję, że nawet jeśli znacie świetnie Mazury, to znajdziecie tu coś nowego.
⭕️ ZOSTAŃ NASZYM PATRONEM:
https://patronite.pl/dobrapodroz
⭕️ LUB POSTAW KAWUSIĘ:
https://buycoffee.to/dobrapodroz
⭕️ YouTube:
http://bit.ly/subskrybuj_dobrapodroz
⭕️Instagram:
https://www.instagram.com/dobra_podroz/
⭕️Facebook:
https://www.facebook.com/tudobrapodroz
Odcinek współfinansowany ze środków samorządu województwa Warmińsko-mazurskiego