Mentionsy Mentionsy
Datownik w Radiu Lublin
Datownik w Radiu Lublin

Datownik 01.12.2023 - Rocznica wydania płyty "My Generation" The Who

01.12.2023 ·13 min 3 s · 5 rozdziałów

58 lat temu, 3 grudnia 1965 ukazała się jedna z najważniejszych płyt w historii rocka - debiut brytyjskiej grupy The Who. Album zawierał m.in. utwór nazywany często hymnem pokolenia "My Generation". O historii powstania tej płyty opowiedział red. Paweł Błędowski.

0:00 · Wstęp i przedstawienie płyty 1

Płyty nagranej w niezwykłym pośpiechu, o tym też Państwu jeszcze dzisiaj opowiem, ale może zacznijmy od samej okładki. Jeśli chodzi o liternictwo, czerwień i błękit, a może nawet ciemniejszy, nieco niebieski. W The Who. My Generation na tym zdjęciu widzimy czterech Nie do końca uśmiechniętych, w ogóle nie uśmiechniętych muzyków, a więc Pete Townshend, gitarzysta i twórca, ale jeszcze wtedy nie całości repertuaru jak później, tylko zaledwie kilku piosenek na tej płycie, bo na tym krążku znajdziemy także covery. Keith Moon, jeden z najbardziej, a może najbardziej szalony perkusista całej ery rocka, też wyglądający tutaj niepozornie, bardzo grzecznie. John N. Whistle, ubrany w słynną marynarkę Union Jack, który spogląda pewnie w kierunku kamery i równie pewnie spogląda w jej kierunku także Roger Daltrey, czyli wokalista.

2:00 · Historia płyty My Generation 1

No ale to nazewnictwo i te szufladki możemy odłożyć na bok. Na tej płycie, szanowni Państwo, dwa utwory, które niewątpliwie przeszły do historii muzyki. Przede wszystkim tytułowy My Generation, czyli zapis tych wszystkich niepewności, złości i frustracji pokolenia, które tak fantastycznie potrafił reprezentować w swoich piosenkach 5000. To jest też zaskakujące, jak szybko ten młody gitarzysta i twórca piosenek odnalazł swój świat, jeżeli chodzi o tworzenie kompozycji. Oczywiście My Generation nie zabrzmiałoby tak w rękach innego zespołu i Pete miał niezwykłe szczęście, że mógł dzielić scenę i dzielić studio z tymi, a nie innymi muzykami, Czy mogą sobie Państwo wyobrazić, by ktoś inny, a nie słynny The Ox, czyli John and Whistle, zagrał to solo basowe?

6:00 · Recenzje i sukces płyty 1

Ono oczywiście będzie rozkwitał na kolejnych płytach The Who, ale na tej płycie jeszcze muzycy sięgają po covery. Niektórzy krytycy sądzili, że I'm a Man bodiedleja w wersji The Who jest raczej pastiszem niż dobrym coverem, ale już sięgnięcie pod Please, Please, Please Jamesa Brauna było dowodem odwagi i panowie wyszli ze starcia z tą kompozycją, moim zdaniem, obronną ręką. Jakie były recenzje tej płyty? No, zerknijmy, proszę Państwa, do archiwum. To będzie recenzja z pisma Beat Instrumental. Jeszcze z grudnia 1965 roku, czyli tuż po wydaniu. John Emery pisał tak. The Who to grupa z wielkim potencjałem. Nie kopiują nikogo. Mają odwagę, by przedstawić samych siebie z zupełnie dzikiej strony na scenie i do tej pory nikt o tym jeszcze nie śnił.

8:00 · Zakończenie 1

Bardzo ciekawym elementem tego krążka jest instrumentalny utwór, który zamyka całą płytę, The Ox. Później oczywiście to stanie się przydomkiem Johna & Whistle, ale to, co w sumie na prędce muzycy The Who stworzyli, jeśli chodzi o warstwę brzmieniową, jest naprawdę czymś niezwykłym, bo to tak jakbyśmy słuchali zupełnie nowej, otwierającej się epoki muzycznej, tkwiąc jeszcze w poprzedniej. Mamy grudzień 65 roku, do nagrania pierwszej płyty Led Zeppelin jest jeszcze I to dowód na to, że jeszcze chwila, a Pete Townshend będzie jednym z najlepiej kontrolujących feedback gitarzystów

Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.