Mentionsy Mentionsy
Damian Olszewski - podcast
Damian Olszewski - podcast

FRANCJA PŁONIE, EUROPA na ULICACH, a DRUGA JAŁTA NADCHODZI #BizWeek

20.10.2026 ·27 min 28 s

FRANCJA PŁONIE, EUROPA na ULICACH, a DRUGA JAŁTA NADCHODZI #BizWeek

Francja płonie, a Macron nie robi nic, aby to zatrzymać. Właśnie spłonął zabytkowy ratusz, splądrowano 1500 sklepów, a rząd mówi, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Kto podpalił Francję i czego nas to uczy? Tymczasem wielkie imperia szykują Europie nową jałtę. Putin oficjalnie zaprasza Trumpa i Xi Jinpinga do jednego stołu, aby wszędzen omawiać dalszy los Ukrainy. Czy podział strefy wpływów znów będzie miał miejsce nad naszymi głowami? Do tego Europa wychodzi na ulice. Tugalczycy i Hiszpanie rozbijają obozowiska w proteście przeciw cenom mieszkań. W Belgii dochodzi do podpaleń, a Mediolan także mierzy się z falą rozbojów w sklepach.

I nie przedłużając, czas to pieniądz, więc... Zaczynajmy. Czy czeka nas druga jałta i podział strefy wpływów bez Europy? Kontrowersyjne spotkanie Rosji, USA i Chin. Wyobraźcie sobie taki obrazek. Trzech przywódców imperiów przy jednym stole, którzy zasiadają nad mapą Europy. Brzmi jak powtórka z historii, prawda? Wygląda na to, że nowa jałta ma szansę się wydarzyć. Według The Wall Street Journal Putin zaproponował spotkanie Wielkiej Trójki. Donald Trump, Xi Jinping i rosyjski lider mieliby się spotkać już w listopadzie. Głównym celem tego spotkania według Putina miałoby być omówienie warunków zakończenia wojny na Ukrainie. Sama propozycja padła podobno 9 października podczas słynnej już rozmowy telefonicznej.

Ukraiński prezydent mówił o tym wprost w ostatnich wywiadach i nie gryzł się specjalnie w język. Dla mnie cała ta sprawa na kilometr pachnie powtórką z historii. I zaraz powiem wam dlaczego. Gdyby Putin, Trump i Xi rozmawiali o przyszłości Ukrainy bez Zeleńskiego, byłaby to tak naprawdę druga jałta. Nie tylko dla Ukrainy, ale i dla całej Europy, której znaczenie zostałoby zmarginalizowane. W 1945 roku mocarstwa podzieliły Europę, nie pytając przy tym Polski ani innych państw regionu o zgodę. Dziś historia może się powtórzyć. USA, Chiny i Rosja mogą zdecydować o dalszym losie Ukrainy, a Europa usłyszy tylko, że wszystko już ustalone. Oczywiście ponad naszymi głowami.

Pytanie jednak, czy różnice w interesach w ogóle pozwolą na osiągnięcie takiego kompromisu? Pekin wolałby przecież widzieć Moskwę zależną od siebie jako narzędzie przeciwko Zachodowi. Trump z kolei nie jest zainteresowany pełnymi ustępstwami wobec obu krajów. Myślę, że wolałby dogadywać się z jednym kosztem drugiego, albo sam narzucać warunki zamiast kompromisów. Na szczęście w pojedynkę Rosja nie ma najmocniejszej karty przetargowej. Militarnie nie osiągnęła znaczących sukcesów na Ukrainie, a ostatnio ogłoszona strefa bezpieczeństwa na razie widnieje tylko na mapach Kremla. Najważniejsze pytanie brzmi zatem, czy waszym zdaniem szykuje nam się nowa jałta z udziałem tej trójki i pominięciem Europy? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Elon Musk rozda dzieciom akcję SpaceX.

Naprawdę żal tej kobiety, ale co ona może zrobić? Jak zwykły obywatel ma się przeciwstawić czemuś takiemu? I to nie są przypadki pojedynczych sklepów. Wyobraźcie sobie, że w jeden weekend splądrowano albo zdemolowano 1500 sklepów, a straty idą w setki milionów euro. Co ciekawe, splądrowane kosztowności i ubrania niemal natychmiast pojawiły się na takich stronach jak Vinted. Nieraz nawet i z klipsem ze sklepu, albo oryginalnym wieszakiem. Co pokazuje też stopień bezczelności albo bezmyślności tej masy ludzkiej. To, co obserwujemy we Francji, to rzeczy, które w cywilizowanym kraju Europy nie powinny być możliwe. Dlatego liczę na to, że mimo głębokich podziałów politycznych, nasz rząd wyciągnie z tego wnioski i nie pójdziemy śladami Zachodu.

To orędzie miało uspokoić Francuzów, ale skutek był raczej marny. Dopiero wczoraj rząd sięgnął po godzinę policyjną. W Paryżu od 23, wokół Placu Republiki i Les Halles. Na północy kraju od 20, a w Nicei tylko dla nieletnich. Chwilowo przynosi to efekt, bo ostatnia noc była nad wyraz spokojna. Wygląda to jednak na gaszenie pojedynczych pożarów, zamiast pokazywania, że państwo panuje nad sytuacją, a łamanie prawa będzie miało surowe konsekwencje. Zabawne w tym wszystkim jest to, że Francja stara się kreować na obrońcę całej Europy. Potężny kraj, który obejmie nas wszystkich parasolem nuklearnym, który zatrzyma agresorów, a jednocześnie to lider, który nie może sobie poradzić nawet na własnym podwórku.

Niewygodna dla władzy prawda jest jednak brutalna. Francja i Europa są w tej sytuacji same sobie winne. Przez lata wpuszczały do siebie ludzi z zupełnie obcych kultur, wyznających inne wartości i nie szanujących prawa. Oczywiście z głęboką nadzieją na asymilację, ale ten brak zasad co jakiś czas wychodzi właśnie w ten sposób. Na nagraniach z ulic widać przede wszystkim młodych ludzi, część jeszcze w wieku szkolnym, a część dorosłych, w dużej mierze z rodzin imigranckich. Prawda jest niewygodna, ale nie wolno nam jej pudrować. Nie bez przyczyny tak wygląda codzienność Francji, a nie Danii, Węgier czy Polski. Francuzi, podobnie jak Niemcy, liczyli na to, że pokolenie migrantów się zasymiluje, ale tak się nie stało.

Pytanie więc, czy Francja powinna sięgnąć po stan wyjątkowy i wojsko na ulicach? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Europa wychodzi na ulice. Słuszny gniew i niedopuszczalna przemoc. Okazuje się, że poza Francją też wcale nie jest spokojnie. Odrzutowego paliwa protestom dostarczają przede wszystkim prawdziwe problemy obywateli Europy. Ale uliczna bezkarność może przyciągać ludzi, którzy wykorzystują ten zamęt do demolki i kradzieży. Zatem co gryzie inne kraje Europy? W Portugalii i Hiszpanii powstały tzw. mieszkaniowe obozowiska protestacyjne. Opisałem Wam obszernie o problemie sektora nieruchomości w Portugalii w jednym z poprzednich Bizonów. Warto go nadrobić. W dużym skrócie, jeśli myślicie, że w Polsce jest kiepsko z dostępnością mieszkań dla portfela przeciętnego obywatela, to grubo się mylicie.

Trzeba jednak spojrzeć na problemy kontynentu nieco szerzej. Problemy Europy są prawdziwe i niezadowolenie społeczne nie wzięło się znikąd. Polityka migracyjna rzeczywiście jest jednym z nich, ale nie jedynym. Europa od lat zawodzi swoich obywateli, a w szczególności młodych ludzi. Moim zdaniem obecność obcych kulturowo imigrantów i radykalnych aktywistów sprawia jedynie, że te protesty są dużo bardziej gwałtowne niż być powinny. Pytanie zatem, czy uważacie te protesty za zasadne, czy może jednak za przesadzone? Podzielcie się opinią w komentarzach, a ja chętnie dołączę do dyskusji. Zostawcie łapkę w górę i subskrypcję kanału, jeśli podobał Wam się ten materiał. Gorąco polecam też poprzednie odcinki o końcu alkoholowego Eldorado w Polsce, o tym, jak USA naciskają na Kijów i o niedawnym ataku na NBP.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.