Mentionsy Mentionsy
DZIEŃ DOBRY, TO JA! ROZMOWY INNE NIŻ WSZYSTKIE W RADIU KIELCE
DZIEŃ DOBRY, TO JA! ROZMOWY INNE NIŻ WSZYSTKIE W RADIU KIELCE

Igor Kowalczyk „Endone”: Malowanie jest jak taniec

25.01.2026 ·33 min 42 s · 13 rozdziałów

W moim przypadku wszystko zaczęło się od tańca – powiedział w programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” Igor Kowalczyk „Endone”.Malarz, autor graffiti i murali dodał, że  jego ulubione prace są nadal w Londynie. I tam lubi wracać.- W Kielcach ulubionymi pracami są te sprayowe produkcje, bo od nich wszystko się zaczęło. Intrygujące jest już samo podchodzenie do ściany i postawienie pierwszej kropki. Przez długi czas obawiałem się, że muralowe malowanie zepsuje mój warsztat, ale tak się na szczęście nie stało – wyznał „Endone”. - I kiedy maluje duże powierzchnie to przeznaczam na nie cały sezon. Wtedy tęsknie, aby malować w studiu i odwrotnie. I to jest hip-hop, czyli pokazuj i rób coraz lepiej - dodał gość Radia Kielce.Zapytany o słynny mural przedstawiający Bronka Opałko Igor Kowalczyk odpowiedział, że głównym założeniem tego obrazu było pokazanie prywatnej strony Bronisława.- To nie Genowefa Pigwa, tylko człowiek, który kreował postać, super kompozytor. Miałem pomysł, aby zrobić go bardziej po domowemu w swetrze i kapciach przyznał malarz. Lubię ten mural. Dostaję sygnały, że ludzie też się do niego przyzwyczaili, bo nawet kiedy jest pochmurny dzień, on tak wygląda jakby świeciło na niego słońce – dodał Igor Kowalczyk „Endone”.Samo malowanie to długi proces wyjaśnił gość audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.- Najważniejszy jest projekt. Bohater audycji zawsze przygotowuje trzy. Następnie zaczyna się ostatni etap realizacji, mieszanie farb, itd. Bronka twarz ma 15 metrów wysokości. Na jednym poziomie są oczy. Bronek został namalowany w 12 dni - zdradził Igor Kowalczyk.Wracając do tańca przyznał, że mając siedem lat rodzice zaprowadzili go do szkoły tańca w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach, aby spróbował tańca klasycznego.- Hip hop pojawił się podczas wyjść do toalety. Na piętrze w WDK odbywały się zajęcia taneczne, a na dole były zajęcia w stylu break-dance. I to zmieniło moje życie. Zaczęło się małpowanie ubrań, kupowanie farb w sprayu, wszystko  było nowe i trochę nielegalne. Rodzice zupełnie nie mieli pojęcia, że malarstwo stanie się moja pasją i wspierali mnie – powiedział Igor Kowalczyk.„Endone” przyznał, że kumplowanie się ze starszymi kolegami i tworzenie czegoś nowego było wyzwaniem. Taki ciągły pojedynek na umiejętności. Kto namaluje w najbardziej trudnym miejscu, najszybciej. Punktem zwrotnym był wypadek Piotra Nowaka „Wembleya”, który zginał w wypadku. Był tancerzem, między innymi w zespole Krzysztofa „Kasy” Kasowskiego. W programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” Igor przyznał, że pociąga go kolor, a dopiero później przychodzi forma. Swój dom wspomina jako otwarty, pełen znajomych i przyjaciół, którzy przychodzili na  poranne kawy, czy popołudniowe spotkania. - To co przeniosłem do swego domu, to duże zaufanie - przyznał.O londyńskim projekcie 142 mówił: „Pięć lat spędziłem w Londynie. Pojechałem na wakacje podczas studiów. Poznałem ludzi, którzy przejęli wiktoriańską, opuszczoną hutę szkła nad kanałem. Tam powstała galeria, scena. I zaczęliśmy adaptować poindustrialne przestrzenie, aby ponownie zaczęły tętnić życiem. Londyn jest jak deszcz meteorytów. Pełen energii. Mógłbym tam tylko malować i nie spać”Dla Igora Kowalczyka „Endone” malarstwo nadal jest przygodą. A każdy obraz zaczyna się od kropki.

3:58 · Techniki malowania i wyzwania 1

Tylko próbuję go przetworzyć i znaleźć sobie swój kontakt z całością formatu. Tak się skupiliśmy na tym muralu, który jest już tak mocno wrośnięty w ten kielecki pejzaż. Masz taką swoją, może inną ulubioną pracę, do której lubisz wracać, z której naprawdę jesteś dumny? Moje ulubione prace są w Londynie i tam lubię wracać i patrzeć na nie i w różnych zresztą innych miejscach. W Polsce dużo też namalowałem. To jest tak, że każdy malarz powie, która jest praca twoją najlepszą, to powiesz ta, która powstanie teraz, bo liczymy na to cały czas, że to, co będzie powstawało następne, będzie coraz lepsze i coraz bardziej gdzieś tam odkrywcze. W Kielcach ogólnie to chyba najbardziej jestem zainteresowany swoimi sprayowymi produkcjami, bo one są jakby korzeniem tego, jakimś źródłem tego wszystkiego, co się we mnie urodziło związanego z malarstwem, czyli podchodzenie do ściany, zaczynanie malowania i kończenie podczas jednej sesji całości.

23:47 · Wpływ Londynu na twórczość 3

I to im powtarzasz? Nie wiem czy ja, kiedy one rodziły się, gdy już mógłbym coś takiego wtedy powiedzieć, bo trudy wychowania dzieciaków i trudy jakby przejścia z rodziną przez świat, Nie zawsze jest cukierkowe. Te trudne rzeczy i te fajne rzeczy są zlepione w jedną wielką kulę, ale oczywiście, że powtarzam im to i nie muszę im tego mówić, bo wiedzą, że mam takie podejście do życia i to podejście do życia im przekazuje, że jeżeli tylko mogą się rozwijać i czują parcie w tym kierunku, w jakimkolwiek kierunku, to można w to iść. I znaleźli swoje zajawki? Znajdują powoli te swoje kierunki. Leon kocha Kielce i jakby wiąże swoją przyszłość tutaj z Kielcami.

Doresuje się samochodami, mechaniką samochodową. Adela jest podróżnikiem. Po kilku podróżach dalekich stwierdziła, że podróżowanie to jest jej melodia i chce posprawdzać co ludzie robią bardzo daleko i we wszędzie gdzie co robią. Jej przyszłość będzie związana z tym, że będzie jej dużo wszędzie. W programie DZIEŃ DOBRY, TO JA! ROZMOWY INNE NIŻ WSZYSTKIE dzisiaj gościem Igor Kowalczyk Endone. Artysta, malarz, twórca między innymi murali. Pięć lat spędziłeś w Londynie, byłeś częścią takiej większej artystycznej grupy Projekt 142. Co z tych przyjaźni zostało? Co tam w ogóle robiłeś? Moja przygoda z Londynem ogólnie zaczęła się tak, że pojechałem tam na chwilę odwiedzić swojego przyjaciela, z którym zresztą poznaliśmy się tutaj w gronie hip-hopowej rodziny w Kielcach za mało lata.

I zostałem razem z nimi przez 5 lat. Mieliśmy olbrzymią, 10 tysięcy metrów olbrzymią przestrzeń, mieliśmy galerie, mieliśmy scenę, organizowaliśmy imprezy. To był nasz pomysł przez te 5 lat na to, żeby poindustrialne przestrzenie, budynki zaniedbane, opuszczone, zamieniać z powrotem w miejsca, które są tętnią życiem i dają coś społeczności lokalnej. Czyli dają przestrzeń do tego, żeby dzieciaki mogły przyjść, mogły zagrać na gitarze, żeby mogły pomalować, żeby rodzice mogli w niedzielę o 15 wziąć dzieci i przyjść do nas na imprezę. To była jedyna niedzielna impreza w Londynie wtedy. To było ciekawe i dzięki... Teraz mam rodzinę na całym świecie i Project One for Two jest jakby cały czas żywy.

28:46 · Porównanie miast jako miejsca do tworzenia 1

W 2006 roku pojechałem na to wesele i wróciłem z niego jakby zupełnie z odmienioną wizją mojej przyszłości. W Londynie Projekt się rozsypywał, bo wiadomo jak każda komunalna historia, gdzie wszyscy swoją energią tworzą coś wspaniałego, zaczyna gdzieś tam fermentować i to się rozsypuje. Kiedy poznałem moją żonę, znałem się z nią wcześniej, ale jakby się okazało, że możemy stworzyć ze sobą parę. Pojechałem do Londynu i miałem akurat okazję, że miałem pod ręką ciężarówkę, która wraca do Kielc i zapakowałem całe swoje studio, wszystkie obrazy, całe swoje życie pięcioletnie i wróciłem do Kielc. Decyzję podjąłem, że będę tworzył rodzinę i tak to ma wyglądać. Czy gdzieś w twoich pracach pokazujesz swoją rodzinę, czy raczej daleki jesteś od tego?

33:18 · Zakończenie rozmowy 1

Bardzo dziękuję i mam nadzieję, że jak wyjdziesz ze studia, to następnym razem jak się pojawisz, to zrobisz taki na swój sposób wizjonerski projekt audycji DZIEŃ DOBRY, TO JA! ROZMOWY INNE NIŻ WSZYSTKIE. Tak jest. Myślmy o tym. Pozdrawiam.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.