Igor Kowalczyk „Endone”: Malowanie jest jak taniec
W moim przypadku wszystko zaczęło się od tańca – powiedział w programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” Igor Kowalczyk „Endone”.Malarz, autor graffiti i murali dodał, że jego ulubione prace są nadal w Londynie. I tam lubi wracać.- W Kielcach ulubionymi pracami są te sprayowe produkcje, bo od nich wszystko się zaczęło. Intrygujące jest już samo podchodzenie do ściany i postawienie pierwszej kropki. Przez długi czas obawiałem się, że muralowe malowanie zepsuje mój warsztat, ale tak się na szczęście nie stało – wyznał „Endone”. - I kiedy maluje duże powierzchnie to przeznaczam na nie cały sezon. Wtedy tęsknie, aby malować w studiu i odwrotnie. I to jest hip-hop, czyli pokazuj i rób coraz lepiej - dodał gość Radia Kielce.Zapytany o słynny mural przedstawiający Bronka Opałko Igor Kowalczyk odpowiedział, że głównym założeniem tego obrazu było pokazanie prywatnej strony Bronisława.- To nie Genowefa Pigwa, tylko człowiek, który kreował postać, super kompozytor. Miałem pomysł, aby zrobić go bardziej po domowemu w swetrze i kapciach przyznał malarz. Lubię ten mural. Dostaję sygnały, że ludzie też się do niego przyzwyczaili, bo nawet kiedy jest pochmurny dzień, on tak wygląda jakby świeciło na niego słońce – dodał Igor Kowalczyk „Endone”.Samo malowanie to długi proces wyjaśnił gość audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.- Najważniejszy jest projekt. Bohater audycji zawsze przygotowuje trzy. Następnie zaczyna się ostatni etap realizacji, mieszanie farb, itd. Bronka twarz ma 15 metrów wysokości. Na jednym poziomie są oczy. Bronek został namalowany w 12 dni - zdradził Igor Kowalczyk.Wracając do tańca przyznał, że mając siedem lat rodzice zaprowadzili go do szkoły tańca w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach, aby spróbował tańca klasycznego.- Hip hop pojawił się podczas wyjść do toalety. Na piętrze w WDK odbywały się zajęcia taneczne, a na dole były zajęcia w stylu break-dance. I to zmieniło moje życie. Zaczęło się małpowanie ubrań, kupowanie farb w sprayu, wszystko było nowe i trochę nielegalne. Rodzice zupełnie nie mieli pojęcia, że malarstwo stanie się moja pasją i wspierali mnie – powiedział Igor Kowalczyk.„Endone” przyznał, że kumplowanie się ze starszymi kolegami i tworzenie czegoś nowego było wyzwaniem. Taki ciągły pojedynek na umiejętności. Kto namaluje w najbardziej trudnym miejscu, najszybciej. Punktem zwrotnym był wypadek Piotra Nowaka „Wembleya”, który zginał w wypadku. Był tancerzem, między innymi w zespole Krzysztofa „Kasy” Kasowskiego. W programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” Igor przyznał, że pociąga go kolor, a dopiero później przychodzi forma. Swój dom wspomina jako otwarty, pełen znajomych i przyjaciół, którzy przychodzili na poranne kawy, czy popołudniowe spotkania. - To co przeniosłem do swego domu, to duże zaufanie - przyznał.O londyńskim projekcie 142 mówił: „Pięć lat spędziłem w Londynie. Pojechałem na wakacje podczas studiów. Poznałem ludzi, którzy przejęli wiktoriańską, opuszczoną hutę szkła nad kanałem. Tam powstała galeria, scena. I zaczęliśmy adaptować poindustrialne przestrzenie, aby ponownie zaczęły tętnić życiem. Londyn jest jak deszcz meteorytów. Pełen energii. Mógłbym tam tylko malować i nie spać”Dla Igora Kowalczyka „Endone” malarstwo nadal jest przygodą. A każdy obraz zaczyna się od kropki.
Był taki moment w twoim życiu, który je całkowicie odmienił, diametralnie odmienił? I wypadek, który przydarzył się twojemu przyjacielowi? Tak, to jest historia przyjaźni z Wemblejem, z Piotrkiem Nowakiem, który pewnego dnia przyszedł na trening breakdance'owy, był szczupły, wysoki i chciał tańczyć breakdance i wszyscy mu powiedzieli, ty Wemblej, ty to chyba powinieneś się zająć elektro, bo breakdance to będziesz dziwnie wyglądał na tej podłodze z tym wzrostem i z tą posturą. Pamiętam dokładnie ten pierwszy dzień. Piter, który prowadził trening powiedział, Igor weź im pokaż przewrót w przód. I pamiętam, że Piotrka uczyłem przewrotu w przód na pierwszych zajęciach. Ale ta przyjaźń trwała aż do tragicznego wypadku. Wembley był motorem całego naszego kieleckiego świata hip-hopowego, bo on spinał wszystkich tancerzy, kiedy ta pierwsza fala breakdance'owa ucichła i jakby troszkę to wszystko przeszło do pasywu i zupełnie się wykruszyło.
Na całe szczęście i Krzysiek i inne osoby w samochodzie przeżyły. Ja miałem niecałe 17 lat. Bardzo duży cios we mnie i jakby duże zrzucenie klapek z oczu, że to życie nie musi być wcale takie kolorowe. No i co, wtedy dojrzałeś jakoś tak emocjonalnie? Ta sfera hip-hopowa stała się ważną dla mnie i stała się takim hołdem dla Piotrka i kontynuacją tego, co on robił i czym był zajawiony przez całe swoje życie. Więc tak naprawdę, kiedy maluję graffiti, kiedy robię cokolwiek związanego z hip-hopem, kiedy jeżdżę na breakdance'owe imprezy i spotykam się z ludźmi, to robię te wszystkie rzeczy za nas dwóch, i za siebie, i za niego. Igor Kowalczyk Endone, artysta, malarz, twórca murali, Państwa i naszym gościem w programie DZIEŃ DOBRY, TO JA!
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Magda i Paweł witają gościa i opisują mural upamiętniający Bronisława Opałko.
Igor opisuje swoje motywacje i proces tworzenia muralu, a następnie opisuje logistykę i techniki malowania.
Igor dyskuuuuuuuuuuuuuuuuuuukuje o technikach malowania i wyzwaniach związanych z realizacją muralu.
Igor opisuje swoją praktykę graffiti i malarstwa sztalugowego, a także porównuje je do murali.
Igor opisuje, jak tańce i hip-hop wpłynęły na jego życie i karię malarza.
Igor opisuje, jak hip-hop wpłynął na jego życie, a także opisuje historię swojego przyjaciela Wembleja i jego wypadek.
Igor opisuje, jak hip-hop wpłynął na jego życie i karię malarza, a także opisuje swoją relację z kulturą hip-hopu.
Podsumowanie rozmowy i pytania o dom i rodzino.
Rozmowa o wychowaniu dzieci i ich wolności w życiu, jak artysta daje im wolność w wyborach zawodowych i osobistych.
Opowieść o pobytu w Londynie i jego wpływie na twórczość artysty, jego role w Project 142 i tworzenie przestrzeni artystycznych.
Porównanie Londynu i Kielc jako miejsc do tworzenia, znotatowanie różnorodności i otoczenia w Londynie.
Filozofia malarstwa i twórczości artysty, marzenia o dalszym tworzeniu i niezależności.
Podsumowanie rozmowy i dziękowanie artyste za udział w programie.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Malarz, autor graffiti i murali dodał, że jego ulubione prace są nadal w Londynie. I tam lubi wracać.
- W Kielcach ulubionymi pracami są te sprayowe produkcje, bo od nich wszystko się zaczęło. Intrygujące jest już samo podchodzenie do ściany i postawienie pierwszej kropki. Przez długi czas obawiałem się, że muralowe malowanie zepsuje mój warsztat, ale tak się na szczęście nie stało – wyznał „Endone”. - I kiedy maluje duże powierzchnie to przeznaczam na nie cały sezon. Wtedy tęsknie, aby malować w studiu i odwrotnie. I to jest hip-hop, czyli pokazuj i rób coraz lepiej - dodał gość Radia Kielce.
Zapytany o słynny mural przedstawiający Bronka Opałko Igor Kowalczyk odpowiedział, że głównym założeniem tego obrazu było pokazanie prywatnej strony Bronisława.
- To nie Genowefa Pigwa, tylko człowiek, który kreował postać, super kompozytor. Miałem pomysł, aby zrobić go bardziej po domowemu w swetrze i kapciach przyznał malarz. Lubię ten mural. Dostaję sygnały, że ludzie też się do niego przyzwyczaili, bo nawet kiedy jest pochmurny dzień, on tak wygląda jakby świeciło na niego słońce – dodał Igor Kowalczyk „Endone”.
Samo malowanie to długi proces wyjaśnił gość audycji „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce”.
- Najważniejszy jest projekt. Bohater audycji zawsze przygotowuje trzy. Następnie zaczyna się ostatni etap realizacji, mieszanie farb, itd. Bronka twarz ma 15 metrów wysokości. Na jednym poziomie są oczy. Bronek został namalowany w 12 dni - zdradził Igor Kowalczyk.
Wracając do tańca przyznał, że mając siedem lat rodzice zaprowadzili go do szkoły tańca w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach, aby spróbował tańca klasycznego.
- Hip hop pojawił się podczas wyjść do toalety. Na piętrze w WDK odbywały się zajęcia taneczne, a na dole były zajęcia w stylu break-dance. I to zmieniło moje życie. Zaczęło się małpowanie ubrań, kupowanie farb w sprayu, wszystko było nowe i trochę nielegalne. Rodzice zupełnie nie mieli pojęcia, że malarstwo stanie się moja pasją i wspierali mnie – powiedział Igor Kowalczyk.
„Endone” przyznał, że kumplowanie się ze starszymi kolegami i tworzenie czegoś nowego było wyzwaniem. Taki ciągły pojedynek na umiejętności. Kto namaluje w najbardziej trudnym miejscu, najszybciej. Punktem zwrotnym był wypadek Piotra Nowaka „Wembleya”, który zginał w wypadku. Był tancerzem, między innymi w zespole Krzysztofa „Kasy” Kasowskiego.
W programie „Dzień dobry to ja! Rozmowy inne niż wszystkie w Radiu Kielce” Igor przyznał, że pociąga go kolor, a dopiero później przychodzi forma. Swój dom wspomina jako otwarty, pełen znajomych i przyjaciół, którzy przychodzili na poranne kawy, czy popołudniowe spotkania. - To co przeniosłem do swego domu, to duże zaufanie - przyznał.
O londyńskim projekcie 142 mówił: „Pięć lat spędziłem w Londynie. Pojechałem na wakacje podczas studiów. Poznałem ludzi, którzy przejęli wiktoriańską, opuszczoną hutę szkła nad kanałem. Tam powstała galeria, scena. I zaczęliśmy adaptować poindustrialne przestrzenie, aby ponownie zaczęły tętnić życiem. Londyn jest jak deszcz meteorytów. Pełen energii. Mógłbym tam tylko malować i nie spać”
Dla Igora Kowalczyka „Endone” malarstwo nadal jest przygodą. A każdy obraz zaczyna się od kropki.