PROF. DUDEK PODSUMOWUJE 2025! NAJWIĘKSI PRZEGRANI, WYGRANI I AFERA ROKU! | Dudek o Polityce
Zapraszamy na odcinek specjalny, w którym prof. Antoni Dudek podsumowuje burzliwy rok w polityce. Kto zaliczył największe wzloty, a kto upadki?
Tak jest. Zamierzam ją spędzić spokojnie, żeby nie było, drodzy państwo. No dobrze, no to w takim razie, panie profesorze, Przechodzimy do tematu pierwszego. Nie będziemy dzielili tego naszego programu na poszczególne miesiące. Podzieliliśmy go na segmenty, bo dużo rzeczy wydarzyło się takich dużych i te duże segmenty będziemy później rozdrabniali na te mniejsze. Za przysiężenie Donalda Trumpa. Rok 2025 zaczął nam się od tego wydarzenia. To był styczeń roku 2025. Donald Trump składa przysięgę, zostaje po raz kolejny prezydentem Stanów Zjednoczonych i ruszają od razu rozliczenia. Bo przypomnijmy sobie, że Donald Trump jeszcze w kampanii wyborczej obiecywał, że na przykład zakończy wojnę. Dzień dobry.
Dzień dobry. Tam naprawdę mu zależało. Natomiast na czym mu tak naprawdę zależało, jeśli chodzi o wojnę ukraińsko-rosyjską, to dopiero czas pokaże. Ja bym tu był bardzo ostrożny z takim kategorycznym twierdzeniem, bo niektórzy u nas najpierw z takiego entuzjazmu, że Trump to na pewno pomoże Ukraińcom, popadli w skrajny pesymizm, że to właśnie Trump działa na rzecz Rosji wyłącznie.
Nie, Trump działa na rzecz długofalowych interesów Stanów Zjednoczonych, tak jak on je rozumie. I w ramach tego uważa, że trzeba zaspokoić Putina Ukrainą. I na tym polega problem. To nie jest kwestia sympatii, tylko kwestia biznesu. On naprawdę w moim przekonaniu wierzy, że w tej głównej rozgrywce, a przypominam wszystkim, którzy jeszcze tego nie rozumieją, bo najwyższa pora, żeby to zrozumieli, że dla Trumpa główna rozgrywka jest z Chinami. Jego interesuje Rosja jako potencjalny sojusznik Chin i odciąganie Rosji od Pekinu. I to wpływa na jego politykę wobec Ukrainy. I to trzeba rozumieć. I w moim przekonaniu, no niestety, ale Ukraina będzie przymuszana do zapłacenia ceny.
To czy ją zapłaci zależy od Europy. Czy Europa będzie zdolna wspierać Ukrainę na tyle silnie, żeby ona była w stanie trzymać się w tym oporze przeciwko Rosji, czy nie? Więc to jest jakby na tym najbardziej generalnym, na zainteresującym poziomie. Ale przecież Trump to jest też cały szereg nowych zmian w polityce światowej. Polityka migracyjna, polityka handlowa, to jest mnóstwo wydarzeń. Trump na pewno zmieni historię, już zmienił historię świata, tylko skutki tego dopiero będziemy oceniać za czas jakiś. To ja bym chciał, żebyśmy teraz przypomnieli sobie, jak wyglądał początek prezydentury Donalda Trumpa. No i właśnie proszę się skoncentrować i zauważyć, jak Donald Trump podchodził do poszczególnych osób, które już spotkał na swojej drodze w 2025 roku.
I Donald John Trump, who solemnly swear... ...that I will faithfully execute... ...that I will faithfully execute... ...the office of President of the United States... ...the office of President of the United States. So help me God. Congratulations, Mr. President. Gdybym był prezydentem, i mówię to, zakończę tę wojnę w jednym dniu. To będzie 24 godziny. Podczas wojny każdy ma problemy. Nawet ty, ale masz ładny ocean. Nie czuj to teraz, ale czujesz to w przyszłości. Błogosławie, Błogosławie, Błogosławie, nie czujesz tego w wojnie. Nie powiedz nam o czym czujemy.
Trump, jego zależność od rosyjskich służb dzisiaj już nie podlega dyskusji. To nie jest moje przypuszczenie. To jest efekt dochodzenia amerykańskich służb. Nie wykluczają amerykańskie służby, że Trump został wręcz zwerbowany przez rosyjskie służby 30 lat temu. To był Donald Tusk oczywiście z roku 2023. Warto skomentować kilka wątków, które tu były pokazane. Zacznijmy od tej reprymendy, której Trump udzielił Zeleńskiemu w Białym Domu.
Później już ich kontakty nie były tak burzliwe, ale ta reprymenda przejdzie do historii dyplomacji, bo to nie jest tak, że się takie reprymendy w przeszłości nie zdarzały, ale nigdy się nie zdarzyły przed kamerami na oczach świata. To, co zobaczyliśmy po raz pierwszy i to jest pewna nowa jakość w polityce i podejrzewam, że ona znajdzie następców. I to nie tylko w wykonaniu Donalda Trumpa, ale będziemy w przyszłości świadkami, jak różni przywódcy krajów potężniejszych będą rugać przed kamerami przywódców krajów słabszych, bo Trump tu wyznaczył pewien standard, złamał pewne tabu, które obowiązywało, że takich rzeczy się nie robi przed kamerami. Teraz to zrobił i to będzie miało konsekwencje, moim zdaniem negatywne dla świata, Nie pozytywne, ale Donald Trump, moim zdaniem, w ogóle wiele mechanizmów uruchamia, które nie będą miały długofalowo ani dla Ameryki, ani dla świata dobrych efektów.
Natomiast być może będą też jakieś pozytywne. Tym największym pozytywnym efektem może być odsknięcie się Europy, dlatego że Trump, odkąd został prezydentem już w pierwszej kadencji, wylewał takie małe wiaderka lodowatej wody na Europę, ale to... KONIEC! Czyli Unii Europejskiej, co nie ma co kryć, jest celem Trumpa, jak się wczytamy w tą amerykańską strategię bezpieczeństwa, to tam jest powiedziane jasno, że trzeba postawić na te nieliczne kraje w Europie, które tam tradycyjne wartości jeszcze kultywują i z nimi trzymać jakieś relacje, czyli takie stosunki bilateralne, a całą Unię Europejską wyrzucić do kosza.
Bo schyłek Europy w ten czy inny sposób jest nieuchronny. Tego się po prostu już nie da zatrzymać. Natomiast można ten proces albo przyspieszać, albo go można spowalniać i w naszym interesie nas wszystkich, naszych dzieci jest, żeby ten proces był spowalniany. Przecież nie chodzi tutaj mi o to, że Europa w ogóle, nie wiem, przestanie istnieć jako istotny kontynent. Ona się będzie dalej liczyła, tylko może się liczyć mniej lub jeszcze mniej. O co tu chodzi? No nie będziemy już centrum świata, jak byliśmy przez stulecia. To straciliśmy ten status XX wieku, w XXI go nie odzyskamy. Więc tak naprawdę w tym sensie to może być dobra strona prezydentury Trumpa. Natomiast moim zdaniem generalnie to, co on robi na innych odcinkach, z innymi częściami świata, finalnie doprowadzi niestety do sukcesu obozu chińskiego. Dlatego, że Trump tą swoją, powiedziałbym, mocno arogancką polityką zniechęca bardzo wielu krajów, które nie są tak położone jak my i które mają nieco większe pole manewru niż my.
Do szukania sobie patrona właśnie w Pekinie. I moim zdaniem w dłuższej perspektywie taki niestety może być finał prezydentury Trumpa, że bardzo wiele krajów odległych od naszej części Europy, która jest powiedzmy jasno w jakimś stopniu skazana na sojusz z Amerykanami, będzie sobie szukać patrona po drugiej stronie Pacyfiku, czyli w Chinach. Natomiast dlaczego my jesteśmy skazani? No dlatego, że mamy takie, a nie inne położenie geopolityczne i rzeczywiście Amerykanie są dla nas najważniejszą policją ubezpieczeniową wobec Rosji. I dlatego powinniśmy być proamerykańscy, ale pragmatycznie, a nie tak naiwnie jak to widzieliśmy w polityku PiSu. Bo tak jak na jednym biegunie mamy Tuska, który rzekomo jest zdaniem wielu wybitnym politykiem, strategiem, a zachowuje się jak, powiedziałbym, dzieciak polityczny w tą wypowiedzią.
Przecież on nie mógł wykluczyć wtedy, kiedy to mówił, że Trump będzie znowu prezydentem, bo każdy doświadczony polityk bierze pod uwagę scenariusze różne. I on się zachowywał tak wtedy, mówiąc o tej rzekomej agenturalności Trumpa, jakby wiedział o tym, że Trump nigdy już nie będzie prezydentem Stanów Zjednoczonych. Podobnie się zachowywał zresztą też w Policji Krajowej. I za ten błąd Donald Tusk dzisiaj płaci i będzie jeszcze płacił do końca swojej aktywności politycznej w Polsce, dlatego że Trump rzeczywiście to zapamiętał i otoczenie Trumpa to zapamiętało i Donald Tusk jest spalony w Białym Domu, no taka jest prawda. A to trochę, przynajmniej mi to przypomina, i jedną i drugą stronę, to jedna i druga strony przypomina mi takie dzieciaki w piaskownicy, bo tak, Donald Tusk, który rzeczywiście powiedział to, co powiedział o Donaldzie Trumpie. Z roku 2023 była ta wypowiedź, ale 2025 to był rok, kiedy politycy połykali swój własny język, a z drugiej strony mamy Prawo i Sprawiedliwość, które stoi i wiwatuje na cześć Donalda Trumpa.
Tak jakby polscy politycy z jednej i drugiej strony poczytywali sobie za swój sukces lub porażkę to, że Donald Trump został No więc właśnie to jest to, co ja nazywam niewłaściwym stosunkiem do Ameryki. Tak jak Tusk poszedł zdecydowanie w antytrampizmie za daleko, tak PiS idzie w tej pro-trampizmie też za daleko. To jest problem, że my po prostu nie potrafimy w polityce zagranicznej zrozumieć, że obowiązują nieco inne reguły niż na naszym krajowym podwórku. Na naszym krajowym podwórku w modzie jest popadanie w skrajności, formułowanie różnych bardzo radykalnych ocen i to się Polakom podoba. Tylko, że dyplomacja międzynarodowa tak nie działa. Nasza mentalność polityczna sprawdza się na krajowym podwórku i rzeczywiście dlatego PiS z Kaczyńskim rządzą polskim świadomością Polaków, większości 2-3 Polaków od 20 lat, ale to się nie sprawdza w polityce międzynarodowej.
W obu przypadkach to był błąd. I jedni i drudzy moim zdaniem źle to rozegrali, co nie zmienia faktu, że dzisiaj sytuacja jest taka, że mamy rozjazd w polityce wewnętrznej Polski i my będziemy niestety tracić coraz bardziej, bo z jednej strony będziemy mieli prezydenta, który będzie szedł tą pisowską drogą tego zachwytu Donaldem Trumpem, przecież Karol Nawrocki naśladuje Trumpa, jest taką marną kopią, widać to w każdym jego niemal zachowaniu. A z drugiej strony mamy tego spalonego już kompletnie w Białym Domu Donalda Tuska, który tuż nie ma żadnego wyboru, bo tuż nic nie pomoże mu.
Żadne przepraszam, żadne tego, bo on dla Trumpa jest nikim. No i niestety w związku z tym my tracimy także na polityce wobec Stanów Zjednoczonych przez taki, a nie inny układ i świadomość, i hipotekę tych naszych głównych graczy politycznych. A jak pan ocenia w ogóle ten rok prezydentury Donalda Trumpa, który, no też trzeba zauważyć, że otacza się dość kontrowersyjnymi osobami. Przecież najpierw przygardą to się Ilona Muska, później go gdzieś tam no troszkę przegonił, prawda? Ale później się znowu pojednali. Nie, ale tak będzie ta prezydentura wyglądała. Ja się spodziewam, ja i tak jestem nawet zaskoczony, że ci główni współpracownicy typu Hexet, Rubio są ciągle, a już prawie rok są przy Trumpie. Ja się spodziewałem, że tam będą wymiany co pół roku, ale bardzo bym się zdziwił, gdyby na przykład Marco Rubio był sekretarzem stanu w końcu prezydentury Trumpa.
To znaczy, żeby przetrwał z nim kolejne trzy lata. Będę bardzo zaskoczony. Dlaczego? No bo Donald Trump bardzo gwałtownie zmienia front w polityce zagranicznej, a sekretarz stanu musi to brać za dobrą monetę i w ślad za prezydentem po prostu powtarzać to, co Trump mówi. A Trump mówi sprzeczne rzeczy i to każdy, kto... Nie mamy tu czasu omawiać tej całej, powiedziałbym, kawalkady czy kaskady wypowiedzi Trumpa wzajemnie sprzecznych, ale gdybyśmy to przeanalizowali, wyszłoby, że nic nie jest pewne. I w tym sensie to, co jest największą cechą prezydentury Tarma Dzień dobry.
Trzymam go za gardło i zrobi dla mnie wszystko. Prezydent Trump powiedział, you will win, więc powiedział, że wygram. Odczytałem to jako rodzaj życzenia mi sukcesu w nadchodzących wyborach. Drodzy Państwo, zwyciężyliśmy. Chociaż myślę, że do języka polskiego i do języka polskiej polityki wejdzie to sformułowanie już na zawsze, na żyletki. Wielokrotnie proponowano mi, czy sugerowano, czy rozpytywano mnie, czy jestem gotowy przeprowadzić zamach stanu, bo do tego to się sprowadza. Nazwiska pani marszałku jest poważna sprawa. Przyjdzie czas, że i o tym będziemy rozmawiać. Pamiętacie Państwo, dużo się działo, dużo się działo. Dużo się działo.
Ale to było już świcienka na torty. Występ i powoływanie się na pana Murańskiego wisienką na torcie. Donald Tusk ponosi odpowiedzialność za to, że nie przeciągnął, na przykład, mówiłem o tym w kontekście deregulacji, odpowiednimi działaniami rządu odpowiednio dużej części wyborców Mencena, a to byli dawni zwolennicy pana Hołowni. Bo to tak naprawdę, wzmocnienie Mencena polegało na tym, że bardzo wielu na przykład drobnych przedsiębiorców przerzuciło swoje głosy właśnie z Hołowni, którego dość długo wierzono, na Mencena. Ale zostawmy to. Jeszcze chcę dokończyć, co pomogło Nawrockiemu. No oczywiście Donald Trump, widzieliśmy to. To znaczy ewidentnie to wsparcie, ta wizyta w Białym Domu pomogła w sytuacji, kiedy bardzo wielu Polaków uważa Amerykanów i słusznie, za gwaranta bezpieczeństwa Polski, kiedy zobaczyła, że to nie Trzaskowski, tylko Donald Trump przyjmuje właśnie Karola Nawrockiego, uznało, no okej, Nawrocki daje nam szansę na jakąś łaskę ze strony Trumpa, który nas obroni przed Putinem.
Tylko, że Hołownia miał sytuację fenomenalną, bo miał fotel marszałka sejmu, miał klub, bez którego nie byłoby większości rządowej, miał wszystkie narzędzia, żeby chwycić pana premiera Tuska za gardło od pierwszego dnia urzędowania i nie puścić aż po dzisiejszy. I dzisiaj byłoby zupełnie inaczej. Tylko, że Szymon Hołownia uznał, że wystarczy występować w roli fantastycznego marszałka sejmu, prowadzić, z wdziękiem godnym, rzeczywiście znakomitego prezentera telewizyjnego, obrady sejmu, celne riposty wystarczą. Prawdziwa polityka niestety nie dzieje się przed kamerami, wyłączając taką historię jak Trump-Zełejski. To był jeden z wyjątków, kiedy zobaczyliśmy kawałek prawdziwej polityki. Prawdziwa polityka się dzieje poza kamerami. I tego najwyraźniej Szymon Hołownia nie zrozumie.
Proszę wybrać jedną z tych postaci lub ewentualnie swoją. Donald Trump za to, jak rozstawia innych polityków. Karol Nawrocki za wygrane wybory. Jarosław Kaczyński za wykreowanie prezydenta, kolejnego już. Donald Tusk za zmarginalizowanie koalicjantów i zwiększenie swojej władzy. Radosław Sikorski za piwo z Męcenem i odgryzanie się maskowi na X. Sławomir Męcen za wezwanie na dywanik dwóch kandydatów na prezydenta, czy może Waldemar Żurek za rozliczenia Prawa i Sprawiedliwości. Tutaj oczywiście ja muszę wymienić dwa nazwiska, dlatego że jedna z tych postaci jest z polityki globalnej, to jest w zasadzie Donald Trump i z całą pewnością on wywarł największy wpływ na losy świata, a także i Polski w minionym roku. To nie mam cienia wątpliwości i skutki tych jego działań będziemy jeszcze widzieli
Piłsudski się jedną nie nacieszył, Natomiast zobaczmy, czy Karol Nawrocki, który jest dużo młodszy, uszyje nam nową konstytucję na wzór kwietniowy i mam nadzieję, że tego nie nastąpi, ale z całą pewnością ja mu daję ex aequo z Donaldem Trumpem zwycięstwo w tym wyborze najbardziej znaczącego czy wpływowego polityka w tym roku. Ciekawy jestem też Państwa opinii, ciekawe co Państwo myślą, który z tych polityków zasługuje na miano postaci roku 2025. Proszę zostawić swój komentarz pod tym filmem. Jeszcze aferę roku wybierzmy, bo oczywiście afery to jest... O czym lubimy słuchać, mimo wszystko lubimy słuchać. Szkoda, że one się pojawiają, ale jak się pojawiają, to wywierają ogromny wpływ na to, co się dzieje w polityce. Z afery roku proponuję tak. Sprzedaż działki pod budowę CPK na samym końcu rządów PiSu.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.