Zamach w Manchester Arena. Tragedia, której można było uniknąć
Freya i jej najlepsza przyjaciółka Nell właśnie spełniły swoje marzenie o zobaczeniu na żywo koncertu swojej idolki, Ariany Grande. Gdy kierowały się do wyjścia z Manchester Arena, Freya wysłała wiadomość do swojego taty, prosząc, żeby je odebrał. Nagle rozlega się głośny huk, a gdy Freya otwiera oczy, leży już na podłodze, cała we krwi. Po jej przyjaciółce nie ma ani śladu... Wieczór 22 maja 2017 roku miał być dla tysięcy brytyjskich nastolatków niezapomnianym przeżyciem. Zamiast muzycznej euforii, koncert Ariany Grande w Manchester Arena zakończył się jednym z najtragiczniejszych zamachów terrorystycznych w historii Wielkiej Brytanii. Zginęły 22 osoby, a ponad 800 zostało rannych. Czy gdyby nie opieszałość służb, można było uniknąć tej tragedii? Scenariusz na podstawie wersji oryginalnej podcastu Kod: Katastrof autorstwa Amandy Lang. Czyta Kuba Śliwiński.
Po ośmiu miesiącach od wybuchu wraz ze śmiercią dyktatora zakończyła się brutalna wojna domowa w Libii. Dlaczego ojciec Salmana, Ramadan, powrócił do ojczyzny w tym szczególnie gorącym okresie? Okoliczności są dość niejasne, ale później zostaną znalezione powiązania między nim a Libijską Islamską Grupą Bojową, uznawaną przez ONZ za organizację terrorystyczną, która ma bezpośrednie powiązania z Al-Kaidą. Ale Ramadan nie był jedynym członkiem rodziny Abedi, który spędził 2011 rok w Libii. 16-letni Salman i jego młodszy brat, 14-letni Hashim, także kilkukrotnie podróżowali w tym roku do ogarniętego wojną domową kraju. Przebywali tam przez kilka tygodni tylko po to, by wrócić do mieszkania rodziców w Manchesterze i do swojej szkoły, jakby nic się nie stało.
MI5 nie była w stanie dokładnie obserwować działań ojca i braci, nawet gdyby chciała. Tym bardziej nie mogła przeszkodzić im w powrocie do Wielkiej Brytanii. W końcu zarówno NATO, jak i ONZ wspierały wojnę przeciwko Kaddafiemu, nawet jeżeli oznaczało to sprzymierzenie się z kilkoma grupami terrorystycznymi. Rodzice Salmana, którzy większość życia czekali na Libię bez Kaddafiego, w końcu otrzymali to, czego pragnęli. Zdecydowali się zostać w ojczyźnie, mimo że czwórka ich dzieci mieszkała i chodziła do szkoły w odległym kraju. Cztery mile od mieszkania rodziny Abedie w małej wiosce Holmes Chapel mieszka ośmioletnia Freya. Ogląda swój ulubiony program telewizyjny, Victoria znaczy zwycięstwo.
Podczas jednej z nich musiał być ewakuowany przez brytyjską marynarkę wojenną. Niepokój budziły także raporty od pracownika socjalnego z uniwersytetu oraz innych członków meczetu Salmana. Wszyscy powtarzali, że chłopaka ciekawią zagadnienia męczeńskiej śmierci i samobójczych zamachów. Niepokojącego obrazu dopełniało zdjęcie i wpis ojca Salmana, Ramadana, zamieszczone na facebookowym profilu, na którym ojciec wyrażał sympatię i poparcie dla członków Al-Kaidy. Wiosną 2017 roku w końcu zaplanowano spotkanie w celu dalszego zbadania przypadku 22-letniego Salmana Abediego. Data została ustalona na 31 maja.
Niezwykłe jest jednak to, że tym razem procedura trwa tak długo. Minie kilka godzin, zanim policja wkroczy do foyer i przeszuka stadion i okolice wokół niego w poszukiwaniu potencjalnych zagrożeń. Dopiero wtedy kordony bezpieczeństwa zostają zdjęte, a ratownicy medyczni mogą zająć się ofiarami. Wieści o zamachu obiegają cały świat. W medialnych doniesieniach 22-letni Salman Abedi szybko staje się podejrzanym, a świadkowie twierdzą, że widzieli go stojącego i uśmiechniętego na kilka sekund przed zdetonowaniem bomby domowej roboty, którą ukrył w plecaku. Bomba wypełniona była odłamkami metalu i zabiła przynajmniej 20 osób.
Świat czternastoletniej Freji rozpada się na kawałki. Dziewczynka nie może przestać płakać. Tata Frey kładzie na niej pluszową sowę. To ulubiona przytulanka Nell z czasów dzieciństwa. Sowa pachnie przyjaciółką. Dziewczyna czuje smutek, żal i poczucie winy. Wstępne oględziny wykazują, że bomba z plecaka Salmana Abediego miała wystarczającą siłę rażenia, by zabić wszystkich znajdujących się w promieniu 20 metrów. Po ewakuacji wszystkich ofiar w głowach śledczych zaczyna się klarować obraz przebiegu zamachu. Salman czekał, aż ludzie będą wychodzić z koncertu.
Prowadzone jest również szczegółowe dochodzenie, zarówno w sprawie samego ataku, jak i Salmana Abediego. Wynika z nich, że bomba wybuchła dokładnie o godzinie 22.31, a Salman zginął natychmiast. Bomba najeżona gwoździami i złomem ważyła ponad 30 kilogramów. Nie wiadomo, dlaczego napastnik wybrał koncert Ariana Grande, ale wielu uważa, że to dlatego, że reprezentuje ona dokładnie to, czemu był zdecydowanie przeciwny. Według tej wersji, Abedi dostrzegał w niej kobietę, która ma odwagę zająć centralne miejsce na scenie, która ubiera się jak chce i która jest silna i niezależna. Inni uważają, że wybrał tę lokalizację, ponieważ było tam wiele dzieci.
Tragedia w Manchesterze doprowadziła do poważnej debaty na temat działań służb ratowniczych i odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Wielu uważa, że ofiarom należało pomóc szybciej i że można było uratować znacznie więcej istnień ludzkich. Krytycy wykazują także, że wcześniej było wiele okazji do powstrzymania Salmana Abediego i że należało to zrobić. W końcu zamachowcem interesował się wywiad, a mimo to udało mu się przeprowadzić atak. Nie można zaprzeczyć, że wokół Abediego było wiele sygnałów alarmowych. Wiadomo było, że walczył ramię w ramię z radykalnymi islamistami, miał powiązania z grupami terrorystycznymi. Były też doniesienia o tym, że Salman rozmawiał o zamachach samobójczych i męczeństwie.
Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.