FOMO codzienne CMG #44
Jedna z tych rozmów, które toczą się od bardzo zwyczajnegk A do bardzo szalonych ab, C i innych. Redaktor Kowalski zaczyna od pytania o FOMO, a potem od tego czego boi się przegapić Świstak, przez dramy internetowe, aż po ogólną teorię względności i Demona Maxwella. Przy okazji wymyślamy fantastyczne rozwiązania, jak radzić sobie z FOMO, więc koniecznie wysłuchajcie… A w odcinku tym gryzło redaktora Kowalskiego, a redaktor Świstak próbował to rozgryźć. A jeśli chcecie dodać coś od siebie niekoniecznie w komentarzu, albo macie do nas sprawy wszelakie, śmiało piszcie na adres: [email protected].
Ała! Co jest? A Coś mnie Gryzie. A jaki temat? Siema Świstak. No cześć. A powiedz ty mi. No. Ci. A w zasadzie w jakich kategoriach dopada cię FOMO? I jak sobie z tym radzisz? O, hello. Jesus, jak mawiają Hiszpanie. O pewnych kryminalistach. No dobra, w każdym razie, szybciutko FOMO, czyli Fear of Missing Out, czyli tam, gdzie mnie nie ma i chciałbym być. Obawa przed tym, że coś cię ominie. Życie przede wszystkim. Każde życie. Dobra, czekaj, to zróbmy taką długą listę. Zacznijmy od punktu tego, że są miejsca, w których chciałbym być i mnie nie ma zawodowo.
W sensie jest festiwal, na który nie zdążyłem pojechać, nie zostałem zaproszony, został zaproszony mój kolega, koleżanka, nienawidzę ich, mnie tam nie ma. To jest pierwsza rzecz. Ale się robisz niespójny, bo kiedyś mówiłeś, że teraz już ci to sprawia taką satysfakcję, że mogłeś wysłać kogoś. Znaczy, to się nie wyklucza. To jest to. Love-hate relationship. Tak, tak, zawsze. No wiesz, kwestia tego, że mogę mieć FOMO i kogoś tam wysyłać, nie? Może mniej go nienawidzę przy tym wszystkim, ale z drugiej strony chciałbym gdzieś być. Więc to jest jedna rzecz. Nieprzeczytane książki. To jest absolutne FOMO. To, że wiesz, ja czytam starocia albo przypadkowe rzeczy czasami, a tu wychodzi coś nowego i ktoś mówi, o, ale to trzeba przeczytać, bo to jest bardzo istotne. No ja tego nie czytam, nie mam FOMO. Więc to jest kolejna rzecz.
Co jeszcze? Jak ludzie gdzieś jeżdżą. Jezu, jak mnie to denerwuje. Typu ostatnio teraz mój kuzyn jest w Japonii, a mnie tam nie ma. Zabić go po prostu. No, więc takie punkty. Więc to, to pewnie gdzieś tam też na przykład rzeczy związane z finansami jakieś. Typu o, była świetna okazja na giełdzie i się nie załapałem. Dammit, nie ma mnie tam, więc też FOMO. Więc dużo tego jest generalnie. Mam już ogólne myśli, czy jedziesz? Nie, no bo ty pojechałeś po rzeczach takich mniej kojarzących się z FOMO na pierwszy rzut tego hasła, no bo pojęcie zostało ukute gdzieś tam w internetach i dotyczyło głównie internetu, że ludzie ciągle muszą być powiadamiani, że coś znajomi robią i tak dalej, żeby przynajmniej polajkować i będą się przez to czuli lepiej, chociaż po tym, co ty mówisz, to jest, wiesz, serduszko na zasadzie osztyłajza, nie?
Tak, zrobię, żebyś wiedział, że widziałem. I dam ci lajka, a nie serduszko. Ale jesteś złym człowiekiem i cię za to bardzo nie lubię. Tak, dokładnie. Znaczy wiesz, jeśli chodzi o komórkę, to ja mam wyłączone prawie wszystkie powiadomienia. Został mi Messenger i Whatsapp tak naprawdę, bo to są komunikatory, z których korzystam zawodowo. Ale całą resztę mam wyłączoną, żeby nie rozpraszało, więc to jest absolutnie nie FOMO-owe, więc w tym wypadku. No dobra, ale skąd ten temat? Dlaczego ten temat? Nie wiem pojęcia, kurczę, wiesz, kartkę wziąłem kiedyś, mi wpadło to do głowy i zapisałem. Czyli nie gryzie cię to, chcesz powiedzieć. Znaczy wiem, że to do mnie kiedyś wróci i pytanie, jak sobie z tym poradzić, bo no jakby... Ja mam bardzo szeroką przestrzeń do FOMO, gdzie ono się może pojawić, bo czasem mam wrażenie, że mi życie po prostu inaczej.
Życie przebiega za drzwiami lokalu, dlatego okna nie myję, żeby go nie widzieć. Chyba, że jest lato i wtedy przechodzą młode dziewczyny w kłosych spodniczkach. Mów dalej, przepraszam. Świstak. Mów dalej, mów dalej, mów dalej, tak. No i mam takie poczucie, że z jednej strony fajnie posłuchać, że ktoś sobie gdzieś tam pojechał, ktoś zrobił coś ciekawego, ktoś czemuś poświęcił dużo czasu, a ja nie mówię. Ale trochę wybierasz, że nie możesz. Już nie. To był wybór, którego dokonałem Dziewięć lat temu. Jak to mawiają w poezjach, uczyniwszy raz wybór, w każdej chwili wybierać musisz. Nie, nie muszę. Znaczy, albo wiesz, podjąłem pewne decyzje te dziewięć lat temu, zainicjowałem pewne procesy, bo to już kurde dziewięć lat, jak tutaj się bujam na lokalu.
W przyszłym roku dyszka. Nie, w przyszłym roku będzie 9 dla klientów. Ja musiałem remont zrobić. No, ale otwarcie, otwarcie. Dobra, mów dalej. I nie do końca... Czasem mnie to po prostu przytłacza. Ja wiem, że mnie to przytłacza w konkretnych momentach, jak jestem zmęczony i w ogóle, i cokolwiek się dzieje takiego, co chciałbym albo przeleci mi przez myśl, żebym chciał zrobić albo chciał w czymś uczestniczyć. No to wtedy to jest takie... Wypnij się, Croxa, zakładam kopanie w dupę będzie, nie? No, rozumiem cię. Znaczy, wiesz, ja mam wrażenie, że to i tak nas będzie dopadać, bo powiedzmy, że ty jesteś cały czas w jednym miejscu, a jak słuchacie głosówek, to wiecie, że ja jestem w wielu miejscach. I bycie w tych wielu miejscach zawsze sprawia, że chcę być gdzieś indziej.
To już nawet jest taki FOMO, że jak jestem gdzieś w trasie, jak jestem gdzieś w podróży, to mam ochotę być w domu, bo mam missing out domu właśnie. Najzabawniejsze jest to, że jak ja bym miał przestrzeń na robienie tych wszystkich rzeczy, o których mi ludzie mówią, to prawdopodobnie moim wyborem by było zasłonić roletę, zamknąć drzwi, puścić klimę, słuchawki na uszy i dziękuję, mnie nie ma. No dobra, no to teraz jest ważne pytanie, skąd nam się to FOMO, czy to jest po prostu kwestia pragnień wkładanych nam? Czy to jest indukowane właśnie? Indukowane. Jakie trudne słowo, nie znałem. Znaczy znałem, ale nie pamiętam, co jest w niej. Indukcja elektryczna, nie? Tak, wiem, wiem. Wow. Ale jest piękne to słowo. Zwracam na nie uwagę, bo jest ładne. Nawet Świstaka można nauczyć nowych słów. Indukowane.
Jakie to jest ładne słowo, naprawdę, zachwycam się. No pewnie tak, pewnie tak, bo to się opłaca, żebyśmy to mieli indukowane. Jezu, będę go używać do końca odcinka dzisiaj. Domyślam się. Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka I. Znaczy wiesz... Znaczy bo jakby rozumie, czemu to jest w nas indukowane przez korporacje. No bo to jest hajs. No tak. A czy to nie jest oparte na takim naszym zwyczajowym pragnieniu na byciu dalej jako ludzi? Wiesz, takim dążeniu po prostu, że to jest w środku i nawet jakby to nie było indukowane, to by nam to się włączało samo. Wiesz, że nie jesteś z przyjaciółmi gdzieś, nie macie w parku, kiedy ludzie biegają. Ale na którym poziomie to jest, jakby... Przyjmijmy tą piramidę Maslowa czy Masłowa, czy zwał jak zwał.
Nie, ale bardziej myślę, że już mamy ten poziom kultury, taki, wiesz, właśnie potańcówki, tam imprezy, dożynki i takie różne. No i myślę, że gdyby go tam nie było, to już by miał to włączone w takie zwykłe FOMO, nie? To jest trochę nawet taki głupi przykład. Ludzie śpiewają piosenkę, a ty jej nie znasz, jest ci głupio, że jej nie znasz. Nie? Że to jest to takie, nasza stadność, która jest przeniesiona do tam którejś potęgi, podniesiona, przepraszam, do którejś potęgi. Wiesz, że to jest w nas i tylko wystarczyło po prostu, wiesz, przekręcić wajchę, żeby było mocniej. Tak może, nie wiem. A że ta wajcha się łatwo przekręca, no to idziemy, idziemy, idziemy. No ja często mam FOMO takie, z którym mogę coś zrobić z dramkami, z mojej Guilty Pleasure, bramki internetowe.
Tak. Aha, okej, to już mówiliśmy kiedyś o tym, ale jeszcze ten chyba odcinek nie poszedł, że nie interesuje mnie to w ogóle. No ja wiem, no ale ty znowu masz ból tyłka, że gdzieś cię nie ma, nie? Tak, albo jak ludzie... Jeszcze mam jedno FOMO, jak ludzie o czymś rozmawiają i ja jestem nie w temacie. Albo mam za małą wiedzę, albo czuję się jak głupek, bo nigdy wcześniej nie interesowałem się Powstaniem Wielkopolskim czy innymi rzeczami, o których ludzie akurat rozmawiają. Albo o radiologii, o. I nieważne, że to nie jest mój temat, wtedy mnie to dopada. Niekompetencja i takie właśnie wyjście poza nawias. Czyli ty nie lubisz być wykluczony? Ja lubię wiedzieć, co się dzieje i mieć coś do powiedzenia chyba, tak wiesz, rozsądnego. Jesteś gadający, więc... No, ale wiesz, możesz gadać i mieć gówno do powiedzenia, możesz gadać i mieć cokolwiek, co jest w jakiś sposób, nie wiem, nie chcę powiedzieć ważne, ale przynajmniej nie bezsensowne w rozmowie, o tak.
Nie w tą stronę, ja wiem. Nie, nie, nie. Mi to niespecjalnie pasuje do ciebie, bo czasem z ciebie wypada taka sałatka słowna, że się zastanawiam, czy nie dostałeś wylewu. Prawdopodobnie dostałem wtedy wylewu, to jest to. No ale jak sobie z tym radzić? Nie zwracać na to uwagi, czy... Ja wiem, być centrum, drama queen takim, wiesz... Znaczy ja nie mówię konkretnie, wiesz, o dramach, bo jakby to nadgonić czasem jest ciężko, bo się dużo dzieje i szybko, ale można po prostu zagryźć zęby, przeczekać dwa tygodnie i ktoś zrobi podsumowanie, więc jakby będzie w pigule. Zawsze. To content robi content. Ale z takimi innymi rzeczami właśnie, choćby to, że tutaj ktoś jedzie na jakiś koncert, tutaj ktoś ma czas spotkać się ze znajomymi, co też czasem mnie boli, że nie mam na to przestrzeni.
Ale możesz ich tutaj zaprosić, nie? W sensie, wpadnijcie na herbatę. Zobaczymy się. No właśnie, nie wiem, nie wiem, czy to jest dobre. A, ja chyba, chyba, ale nie wiem. Bo to wydaje mi się, żeby to było trochę wymuszone. No, ale to jest opcja spotkania się z tobą, nie? No tak, ale że ja na nich wymuszam to, że muszą się tutaj dostać, muszą poświęcić czas, ble, ble, ble, ble, ble, i się z tym czuję niekomfortowo. Co ciekawe, jakbyś ich zaprosił do domu, też by musieli przyjechać poświęcić czas i się dostać. Tak, ale w domu bym ja im mógł poświęcić więcej uwagi. No, albo jakby... Na pewno domowi bym musiał poświęcić więcej uwagi przed, bo tam jest... Bo mnie tam często nie mało. Jakbyś się z nimi umówił w innym lokalu, też musiałbyś poświęcić, wiesz, uwagę.
Brak niedobór. Tak, ale wiesz, gdybyś spojrzał na swoją, nie wiem, sytuację obiektywnie, typu masz znajomych, spotykasz się z nimi, ale chciałbyś być po drugiej stronie płotu, gdzie trawa jest bardziej zielona, z innymi znajomymi. Już skoszona. Tak, dokładnie. Kiedy jesteś akurat w tej sytuacji, tak? Oglądasz film, ale chciałbyś oglądać inny film, a nie jak nie oglądasz filmu i chcesz obejrzeć film. Nie jak jesteś głodny i musisz coś zjeść, tylko jak jesz spaghetti, a chciałbyś pitkę na przykład. Więc wiesz, myślę, że to jest bardziej, tutaj się bardziej to FOMO uruchamia, bo ono jest na takiej potrzebie bycia gdzieś indziej, a nie na potrzebie zapewnienia czegoś innego. Ale nie w zamian za to, co teraz robisz. Tak, tak, tak. Ale to na pewno jest, twoje ulubione słowo, indukowane przez social media. Bo jakkolwiek na to nie spojrzeć, w social mediach jesteśmy bombardowani różnymi możliwościami, rzeczy, które możemy robić, aktywności, które możemy podejmować i paraliż decyzyjny wchodzi.
Wiesz co mi pomaga chyba? Wyłączyć social media. Nie, nie, bo tak właśnie a propos tego, co powiedziałeś, że jesteśmy bombardowani i ten paraliż decyzyjny, więc jakie są kryteria decyzji, to jest chyba tutaj ważne, żebyśmy je mieli dobrze sobie ustalone. No. I na przykład taka rzecz jak koncert. Dajmy przykład, ja nie lubię koncertów, raczej jestem na koncertach, kiedy jestem w pracy i akurat są koncerty, bo ja je prowadzę albo bo akurat dostałem bilet, bo pracowałem przy czymś innym. I wtedy jest spoko, nie? Ale poszukiwanie na przykład tego, to jest takie poczucie, no po co? Wczoraj mieliśmy taką sytuację, przyjechała do nas szwagierka i zaczęły z moją żoną szukać sobie właśnie jakiegoś wyjścia. Ja miałem takie poczucie przez chwilę, ale bym z wami poszedł, ale to są koncerty, ja nie lubię koncertów, dziękuję. Wyłączyło się, nie?
I to było takie w porządku, w sensie to jest dla mnie kryterium. W zasadzie koncert to nie jest coś, co dla mnie jest na tyle istotne, żeby się do tego przyczepić i żeby to potraktować jako boże, nie ma mnie tam. Więc pytanie właśnie, czy te kryteria, czy jak nie pójdziesz do kina na coś, to będzie ci smutno, czy poczekasz na streaming? Jak ci będzie smutno, to idź na to do kina w najbliższym wolnym czasie. Jak masz takie poczucie, że nie widzisz tego, jest ci głupio, ale w sumie to możesz równie dobrze teraz pić herbatę, no to z tym zostań, z tą herbatą. To znaczy, że to nie jest dla ciebie tak istotne. Wiesz, ten moment istotności i kryterium tej istotności. No tak, tylko ja dalej będę wracał do social mediów. One nie zostawiają miejsca na to, żeby się zatrzymać i zastanowić. Ale to są social media.
Ja wiem. I jesteś ty. Ja wiem. I ty się musisz zatrzymać. Dlatego znowu wczoraj popełniłem błąd i zacząłem wieczorem w łóżku scrollować Instagrama. I jakie ci się FOMO włączyły? Czy włączyły ci się? To jest przede wszystkim pytanie. Nie, właśnie nie FOMO mi się włączyło, bo ja wiem, że to mi bardzo źle robi na noc. Mam problemy z zaśnięciem, mam gorszą jakość snu wtedy, więc jakby No, chyba po pięciu minutach stwierdziłem, nie no, jeszcze muszę gry odklikać i spać, bo trzeba nagrywać ze Świstakiem następnego dnia. Tu bym miał FOMO, jakbyś mi powiedział, że nie przyjedziesz. Nie, to byś był na mnie zdenerwowany bardzo. Tak, ale byłoby to FOMO. I to byłoby indukowane w naszych konwersacjach.
Zapewne bym ci nawrzucał. No, ale o właśnie, myślę, że FOMO byłoby, gdybyś nagrywał z kimś ze mną i chciał nagrywać sam, nie? Ja myślę, że to w drugą stronę by działało. No, ale wiesz, że siedzimy tutaj i ty bardziej myślisz o Smoczym Czajniku po godzinach, nie? To jest taki podcast, który Sławek robił kiedyś i możecie go jeszcze posłuchać, więc tak to była nie autopromocja, ale Sławko-promocja. Więc tak, tam dodaj później, jak będziesz wrzucać ten odcinek, linka do Smoczego po godzinach. Dobrze. Wiem, mam pewien pomysł. To jest na świeżo, więc go rzucam. Masz dwie rzeczy do wyboru. Znaczy, nie rozumiem koncepcji. Zaraz, czekaj. Chcesz rozpracować FOMO w tej chwili? Tak, chcę rozpracować FOMO, co można z nim zrobić.
Oto. Masz dwie rzeczy do wyboru. Jesteś ze znajomymi, a chciałbyś być innymi znajomymi na koncercie. No i teraz musisz podjąć decyzję. No i FOMO polega na tym, że jestem z tymi znajomymi i wybieram bycie z tymi znajomymi, z którymi jestem. No ale FOMO to jest, ale... Gdzieś bardziej podskłonnie wolałbym być z tymi drugimi. A gdyby przerobić to zdanie? Wolałbym być z tymi znajomymi, ale wybrałem to. Żeby na końcu po ale zawsze była ta ważniejsza część, którą wybierasz. Tak, wszystko co przed ale to bullshit. No dokładnie, to też jest takie NLP dość mocno... Ale wbrew pozorom to jest może i mocne stwierdzenie, ale myślę, że coś się za tym kryje, że jednak mózg tą ostatnią informację przyswaja najlepiej.
Dokładnie, dlatego to zamienić, bo też tak go warunkujemy tym stwierdzeniem, że to, co przetale się nie liczy i jesteśmy ustawieni. No, ale... Dobra, teraz to ale było po prostu, żeby pociągnąć dalej rozmowę. Może takie przestawienie rzeczywistości uda Uwaga, sikam. Stary jestem. To ja skończę zdanie. Albo siknij. Ale czemu na stół, stary? Mogłeś do kubeczka chociaż. Dobra. Ja sobie naleję herbaty, ale to za chwilkę. Póki jest pusty. Może to by się po prostu przydało do... Kiedy włącza się FOMO, może po prostu przestawienie sobie tego priorytetu, który mamy, jest najistotniejsze.
No, ale jeszcze jedna rzecz, która teraz... Ale. Ja mówię teraz dużo ale, bo mi się wkręciło jak indukowanym. Wyindukowało ci się ale. Tak, ale mi się wyindukowało to ale. Jeszcze jedna rzecz, która teraz przychodzi mi do głowy. Czy to nie jest tak, że my jako osoby, które mają tyle wyborów na co dzień, jesteśmy bombardowani wszystkimi reklamami, mamy 50 milionów batoników do wyboru w sklepie, 14 typów paliwa. Ale w tym wszystkim my tracimy spójność i jesteśmy rozmazani. Tacy, że każdej z tych rzeczy oddajemy trochę swojej uwagi i przez to FOMO łatwiej się realizuje. Czy łatwiej mu ulegamy?
Tak, tak, no do tego zmierzam, tak masz rację. No właśnie, w tym takim rozmyciu, że my jesteśmy cały czas w stanie ciągłego niezdecydowania i stoimy w tym supermarkecie wyborów, nazwijmy to supermarket wyborów, i nie wiemy, co wybrać, bo codziennie dostajemy ich tyle, że to też traci dla nas ostateczność. I wierzymy influencerom, którzy mówią, to jest dobre, to jest lepsze. A to jest jeden z tygiełek, myślę. No, tak, tak, tak. Tylko, że jeżeli kogoś w danym momencie lubimy, bo ostatnio nie miał dramy, hehe. Kto? Już nie ma takiego. Lub miał dramę. Albo miał dramę i dobrze się wybronił. Tak. No to takiemu człowiekowi bardziej szybciej, szybciej, nie bardziej zaufamy. I jak coś powie, to o, fajnie, fajnie się wybroniłeś z tej dramy, to ja cię w ten sposób może...
A tutaj człowiek jest przetłumaczony jako man. No, on chyba nie do końca łacina. Ale czekaj. To nieważne. Dobra. No, ale to zostawiamy, że jest dolorman, tak po łacinie powiedzmy. Tak twierdzi Google. Tak, translator, tak. Więc to nie do nas jakby co, bo to było tak. To też nas gryzło i sprawdziliśmy i widzicie. Tak jest. Czyli ogólnie bardziej się zatrzymywać mówisz i myśleć nad tym, co nas kieruje znowu. To, co powiedziałeś, kierowanie uwagi, myślę też odpowiednie frazowanie tych rzeczy, w sensie to, że jeśli ustawisz sobie dobrze, że najpierw dasz tą stronę, gdzie chciałbyś być, ale potem wrócisz do tej pierwszej, to wzmocnisz ją dokładnie.
No i też wyłączyć powiadomienia w telefonie. Absolutnie. Odfollowować wszystkich influencerów, którzy spamują. No, wiesz, to może pomóc też, myślę sobie, zobaczyć dramy sprzed dwóch miesięcy. Albo sprzed pół roku. Jezu, takie stare rzeczy? No. I wtedy powiesz sobie, jak to nie ma znaczenia. A później przechodzisz do tych nowych i myślisz dokładnie to samo, jak to nie ma znaczenia. Żeby to wszystko było w przeszłości, o tak? Wszystkie dramy, żeby były czymś przeszłym. Tak samo jak, wiesz, otwierasz na przykład odcinek kanału politycznego sprzed wyborów, To wiesz, że jesteś w zupełnie innym miejscu i nie wiesz po co to oglądać, nie? Po prostu. Po co oni się rzucają tą suchą kupą? Dokładnie. I jak teraz była wizyta pana prezydenta u drugiego pana prezydenta, tylko bardziej pomarańczowego, to jak tego nie zobaczysz,
To w ogóle cię nie ruszy za dwa miesiące, bo już będzie to przykryte inną suchą kupą, nazwijmy to twoimi słowami. I w tym momencie wiesz, czy dla twojego życia ma znaczenie coś, co po dwóch miesiącach traci ważność? Wiesz co, dla każdego człowieka największe znaczenie ma tu i teraz. A jako gatunek niespecjalnie jesteśmy predestynowani do patrzenia daleko w przyszłość. To inaczej. To tylko potwierdza to, co ty mówisz, że te historie, które gdzieś tam się za nami ciągną, mają na nas większy wpływ niż przewidywanie tego, co będzie za dwa tygodnie. Trochę tak. Dwa tygodnie to jeszcze widzimy. Nie. Masz do zapłacenia ZUZ co miesiąc. ZUZ. ZUZ. Co miesiąc.
Ty też. No więc, dlatego ja myślę o tym, co będzie za miesiąc. Choćby przez to. Okej. Wiesz. No, ale bardziej to, że jeśli dziś nie miało to znaczenia wtedy, jeśli masz starą sprawę i patrzysz na nią z dziś i widzisz, że wtedy nie miała na ciebie żadnego wpływu. To wszystkie sprawy, które są teraz, jakbyś na nie spojrzał z tych dwa miesiące do przodu w tył, też nie będą miały na ciebie wpływu. Bardzo mało zostanie tych spraw, które naprawdę są ważne. I to towarzyskich, i to tych globalnych, nazwijmy je tak, makroświata. Te globalne mogą w końcu cię dopaść. Znaczy globalne nawet. No dopadają. Państwowe cię mogą dopaść, jesteś na to najlepszym przykładem. Tak, pomidor.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka I.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka I."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
A w odcinku tym gryzło redaktora Kowalskiego, a redaktor Świstak próbował to rozgryźć.
A jeśli chcecie dodać coś od siebie niekoniecznie w komentarzu, albo macie do nas sprawy wszelakie, śmiało piszcie na adres: [email protected].