Twierdza Europa. Tusk, migracja, von der Leyen
Co jest w strategii migracyjnej polskiego rządu? Czy strefa Schengen upada? Jakie ma pomysły Meloni, Scholz albo von der Leyen? I co by dziś robił Miłosz, gdyby był Konfederacją? W tym odcinku rozmawiamy o nowym europejskim podejściu do migracji i azylu. Zapraszają Marta Nowak i Miłosz Wiatrowski-Bujacz A do tego: OFF Radio Kraków i prezenterzy zrobieni w AI; związki partnerskie, czyli Kotula vs. Pasławska; Izrael: Sinwar, Netanjahu i biedni żołnierze.
odpowiednich metod działania. Ta konwencja genewska była uchwalona na inne czasy, w których to reżim komunistyczny nie wypuszczał opozycjonistów, a jak oni się już na zachód dostali, nawet nielegalnie przekraczając granicę, no to mogli skorzystać z jej dobrodziejstw. Dzisiaj mamy kompletnie odwróconą sytuację. To reżimy Łukaszenki i Putina siłą ludzi wypychają i my musimy na to zareagować. Nie widzę powodu, dlaczego organizacje zajmujące się pomocą uchodźców miałyby być wyjęte spod naturalnych reguł debaty publicznej, a więc podlegają krytyce ich stanowiska tak samo jak każdego z nas. Tym nie można, że tak powiem, ulegać takiej maksymalizacji etycznej wbrew większości społeczeństw europejskich, zamykając oczy na to, że ci ludzie nie zgłaszają się po azyl na przejście graniczne, tylko łamią prawo nielegalnie przekraczając granicę i żądając ochrony państwa polskiego, często bez dokumentów, powołując się na to, że są prześladowani i mają z automatu dostać wjazd do Unii Europejskiej.
Najpierw usłyszeliśmy Donalda Tuska, który mówił, jak to cała Europa przychylnie odniosła się do jego nowych pomysłów. O tym, czy ci socjaliści z Hiszpanii tak przychylnie, to też sobie pomówimy potem dalej. Później mieliśmy Radosława Sikorskiego, który stwierdził, że on jako azylant, też wcześniej mówił, że on wcześniej był azylantem kiedyś, kiedy uciekał z PRL-u, że konwencja genewska była wymyślona na inne czasy. A na końcu mieliśmy Bartłomieja Sienkiewicza, który bronił swojego wcześniejszego stanowiska, mianowicie takiego, że organizacje zajmujące się pomocą humanitarną mówią jakieś rzeczy straszne, więc on teraz broni tego, że je można krytykować i uważa, że jest jakieś takie stanowisko, że każdy, kto do nas wjeżdża ma z automatu dostawać wjazd do Unii.
rokiem zwiększyła się bardzo zdecydowanie w Polsce, już nie mówiąc tylko o uchodźcach i imigrantach z Ukrainy, ale też z innych, z takich krajów. Natomiast są badania, które mówią nam coś innego. Czerwiec tego roku. Niemal 60% Polaków boi się napływu imigrantów wywołanego polityką Unii Europejskiej. To był sondaż przeprowadzony przez pracownię SW Research. Dla Rzeczpospolitej? Wiem, też zobaczyłam pytanie, jakie było w tym sondażu. Tak, pytanie brzmiało, czy pani i pana zdaniem Polsce grozi zwiększony napływ imigrantów w związku z przyjęciem przez Unię Europejską paktu migracyjnego? Po pierwsze, pokazuje Ci to pytanie powód, dla którego masz się czuć zagrożona.
Po drugie, od razu ustawia Ci to, nie jest to jakie będą konsekwencje paktu migracyjnego, żeby ktoś mógł pomyśleć, a co tam w sumie w tym pakcie jest. Nie, od razu jest grozi, czyli on jest albo groźny, albo neutralny, on nie może być na przykład korzystny. Plus to jest pytanie, czy będzie zwiększony napływ imigrantów, tylko ubrane w słowo, czy grozi nam. Tak naprawdę to nie jest pytanie o tym, czy uważamy, że ten napływ imigrantów będzie groźny, czy nie, tylko głównie, czy w związku z przyjęciem przez Unię Europejską faktu migracyjnego będzie zwiększony napływ imigrantów do Polski, ale jednocześnie od razu jest wepchnięte nam w gardło, że to jest coś, co nam grozi. Plus jeszcze dochodzi kwestia tego języka, którym się mówi, tego języka wody, w ogóle o migracjach, czyli napływ, przypływ, zaleje nas fala migrantów, nieledwie po prostu powódź, powódź w atach mężczyzn.
Wiadomo, że ludzie zakładają, że skoro Unia Europejska podjęła jakąś decyzję, to po to, żeby u nas było więcej imigrantów, bo tak nam mówią politycy. Ale był też sondaż w zeszłym roku w lipcu Ibrisu dla Radia Zet, I ankietowani musieli odpowiedzieć na pytanie, czy zgadzają się ze stwierdzeniem, obawiam się zagrożeń ze strony imigrantów przyjeżdżających do Polski. Oczywiście samo sobie to już znowu stawia nas w sytuacji, w której punktem wyjścia jest, że się obawiamy. Obawia się pani zagrożeń? 53% powiedziało, że zdecydowanie tak lub raczej tak, 45% zdecydowanie lub raczej nie. No ale znowu, to jest dużo, bo myślę, że gdybyśmy postawili pytanie, czy obawia się pani X, to ogólnie większość ludzi by się obawiało, niezależnie od tego, o co byśmy pytali. Więc mamy tutaj bardzo istotną dychotomię.
Jeśli pytamy osoby w Polsce, ale nie tylko w Polsce, też w innych krajach Unii Europejskiej, jakie są największe państwa lęki, obawy, niepokoje i wymieniamy listę rzeczy, to imigracja zazwyczaj nie jest szczególnie wysoko. Natomiast jeśli pytamy po prostu, czy imigracja to zagrożenie, no to wtedy już można uderzać w nagłówki tymi po prostu wielkimi liczbami, które pokazują, że jednak się boimy. I myślę, że to jest bardzo, bardzo istotne w tej dyskusji, bo to pokazuje, że politycy, jeśli chcą grać migracją, to mają na czym grać, ale to jest wybór. Bo sama w sobie migracja, jeśli politycy nie grzeją tym tematem, to jest w naszych zmartwieniach dużo niżej niż drożyzna, ochrona zdrowia, bezpieczeństwo, wojna. Jest bardzo dużo czynników, no w tym wyładowaniu Rzeczypospolitej dosłownie 11 z 12, wszystkie były ważniejsze niż imigracja.
No dobra, ale mamy tę strategię, już po prostu poznęsaliśmy się nad nią, jest przewałkowana przez nas, placek z niej został. Tusk przywiózł ten pomysł do Europy, Europa zaraz zobaczymy jak zareagowała, no ale to nie jest tak, że tylko w Polsce jest kwestia migracji teraz szeroko omawiana i to nie jest tak, że to się zaczęło w zeszłym roku. No tak, Tusk przywozi to do Europy, Europa od 10 lat co chwilę wymyśla nowe rozwiązania, sposoby na rozwiązanie kryzysu migracyjnego. Jaki jest obecny? Tak, obecny jest taki, że mamy pakt migracyjny w ogóle, mamy po wielu latach rozmów, po wielu latach negocjacji, W tym roku na poziomie Unii Europejskiej został wreszcie przyjęty pakt migracyjny i tak naprawdę europejska prawica mogłaby to przedstawiać jako swoje duże osiągnięcie, jeżeli chodzi o zarządzanie migracją, którą jakby tak krytykują to, że to jest jakieś nie wiadomo co, że państwa dziwnie się zachowują, że tutaj jedni przyjmują, drodzy nie przyjmują, że jak to, że Europa sobie nie radzi.
I może nad nim się skupmy najbardziej, ponieważ to była tak naprawdę przyczyna, dla której polski rząd wraz z rządem Słowacji i Węgier głosowały przeciwko temu planowi. Zasada solidarności polega na tym, że państwa, które mają zewnętrzną granicę Unii, oczywiście są bardziej obciążone i nie są w stanie same sobie poradzić z obsługą tych osób przybywających do ich granic, no albo takie jest założenie, że mogą nie być. Więc relokacja do innych krajów miałaby polegać na tym, żeby te mniej obciążone kraje zajmowały się procesowaniem wniosków o azyl. Tylko, że ten mechanizm jest dobrowolny, relokacja nie jest przymusowa, za to solidarność jest obowiązkowa.
Wtedy już nie wiedział jeszcze nikt, że PiS wpuści setki tysięcy z takich krajów. No właśnie, to naprawdę ta perspektywa powoduje, że te wszystkie rzeczy się wydają jeszcze bardziej absurdalne, więc jakby w polskiej klasie politycznej jest przekonanie, że relokacja jest tak po prostu jakimś toksycznym politycznie słowem, że nie można zagłosować za niczym w Unii Europejskiej, co zawiera w sobie relokację. Nawet jeśli, tak jak mówisz, sytuacja zmienia się do takiego stopnia, że to my jesteśmy państwem granicznym. że nawet gdybyśmy nie byli, to tutaj nie ma właśnie ryzyka, że będziemy musieli wpuszczać jakiejś osoby, tylko możemy po prostu opłacać to, żeby one były procesowane gdzie indziej. Plus może my sami możemy dostać po prostu pieniądze.
Chcą nam dać pieniądze, a my nie bierzemy. Polsko, co się z tobą stało? Bardzo upraszczamy oczywiście w tym momencie, ale tak, relokacja może być na korzyść Polski, a nie na jej niekorzyść, jeżeli za korzyść uznajemy mniejszą liczbę osób w naszych ośrodkach dla azylantów. Ursula von der Leyen przyjęła strategię Tuska z ochotą. Już Tusk sam mówił na początku naszego segmentu, że tutaj cała Europa przyklasnęła. Posłuchajmy może tego, co powiedziała von der Leyen, bo ona rzeczywiście się bardzo konkretnie do Polski odniosła. Polski akcent w Unii Europejskiej. Widzimy, że Putin i Łukaszenko wybierają na nas presję, próbując osłabiać naszą obronność i integralność naszych granic.
No tak, to jest mechanizm relokacji, tylko relokujemy wszystkich poza Unią Europejską, tak? Tylko właśnie, o, nie chcemy u siebie, to komuś zapłacimy, no bo to jest dokładnie to, do czego miał się sprawdzać mechanizm relokacji wewnątrz Unii Europejskiej, tylko że wszyscy się zrzucamy i płacimy, tak, Albanii. Swoją drogą, premier Albanii powiedział, że to nie jest takie hop-siup, że teraz wszyscy się mogą z nim tak dogadywać, ktoś z Włochami się tak dogadał, też oczywiście... Długa, jakieś tam bliskie związki kulturowe i tak dalej, plus te 600 milionów euro, bo te 600 milionów euro to nie jest zbudowanie tego centrum dotacyjnego, tylko jednak w dużej mierze to, co po prostu Albania dostaje od Włochów w podzieńce za to, że się... Za uprzejmość. Za uprzejmość. Za outsourcing. Za outsourcing, tak. No i oczywiście no to jest... Ta cała idea outsourcingu, no wspominaliśmy o Turcji, Unia Europejska podpisywała też umowy z Tunezją, Hiszpania z Marokką.
Nie wspominaliśmy o Turcji. W Turcji w 2016 roku Unia Europejska zawarła z nią taki deal, że zapłaci Turcji bodaj 6 miliardów euro, żeby Turcja trzymała u siebie migrantów, którzy chcą się przedostać do Grecji i potem Erdogan wykorzystywał to wielokrotnie. strasząc Unię przy rozmaitych negocjacjach, że jeżeli Unia nie ulegnie, to on wypuści po prostu tamę, podniesie i fala migrantów zaleje wyspę Lesbos. Tak, i podobne umowy podpisywano z Tunezją, chociaż oczywiście Tunezja czy Maroko z Marokiem, one nas tak aż nie straszą, bo mają trochę mniejsze geopolityczne interesy i siły niż Turcja, ale tam przynajmniej i w Turcji, i w Tunezji, i w Maroko chodziło po prostu o to, żeby te osoby nie trafiały do Europy.
chociaż tak jak powiedziałaś, chyba, że sąd się nie zgodził, tak? Tak, sąd włoski zakazał tego, mimo że Unia Europejska chciałaby jakoś widzieć być może przyszłość w tym rozwiązaniu. Tak Vandermeijen mówiła innym krajom, że powinny właśnie iść śladami Włoch, rozważyć takie możliwości, niech każdy sobie znajdzie swoją Albanię i tam wysyła swoich uchodźców. Jednocześnie Komisja Europejska i TSUE zareagowały też bardzo negatywnie na przykład na regulacje węgierskie, które były zbliżone do tego, co Tusk proponuje, czyli rząd w Budapeszcie ograniczył prawo do azylu, wprowadził takie regulacje, że wnioski o ochronę będą przyjmowane tylko w określonych węgierskich konsulatach, w Serbii, na Ukrainie, a nie na granicy i to już się Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie spodobało. Finlandia też przejęła przepisy ograniczające prawo do azylu, no ale rzeczywiście tutaj i tutaj jeszcze żaden sąd nie zadziałał, bo te przepisy są przyjęte, ale jeszcze nie wdrożono ich, nie dzieją się takie sprawy, a wtedy dopiero wkraczają sądy europejskie.
Pikanterii dodaje fakt, że był to piknik na rzecz tolerancji i różnorodności. Więc to zostało dodatkowo odebrane jako takie, że po prostu my tu jesteśmy woke, a nas tu atakują migranci. Potem był taki sondaż chyba w Decide, że ponad 80% Niemców opowiada się za zaostrzeniem kursu wobec migracji. No więc kanclerz Scholz i jego rządowi koalicjanci wprowadzili te restrykcje na granicy. Co ciekawe, w polskiej strategii migracyjnej Tuska jest zapisane, że Polska konsekwentnie będzie się opowiadać przeciwko traktowaniu tego instrumentu jako jakiegoś, że będzie Polska protestować przeciwko przywracaniom kontroli granicznych na wewnątrz Unii Europejskiej, więc no tego nie chcemy, ewidentnie. To mnie o tyle nie dziwi, że Schengen, strefa Schengen, to, że mamy otwarte granice jest
w naszej wyobraźni politycznej jeden z największych osiągnięć i symbolów Unii Europejskiej. Bo de facto jest swobodne przemieszczanie się ludzi, towarów, usług. Widzimy przecież jak ludzie robiąc interesy z Wielką Brytanią, jak na tym zamknięciu granic, wyjściu z Unii Europejskiej, jak tam cierpi wszystko generalnie. Otwarte granice to jest wielka wartość. No tak, oczywiście. I o ile w wypadku takich krajów jak Niemcy można mieć takie świadomość, że to jest jakieś zawieszenie czegoś, co zawsze istniało i będzie istniało, ale teraz jest kryzys, więc zawieszamy, to w wypadku Polski jednak dużo łatwiej jest mieć takie lęki, o, skończyło się. Przez chwilę mieliśmy te otwarte granice, wcześniej nie mieliśmy i teraz niestety już nigdy nie będziemy. Myślę, że tu jest ta dosyć duża różnica psychologiczna, bo Francuzi czy Niemcy nie boją się, że o to już po prostu
Hiszpania musi dokonać wyboru pomiędzy byciem otwartym i bogatym państwem albo zamkniętym i biednym państwem. Jest to tak proste do tego się rozprowadza. Hiszpania faktycznie ma w tej chwili najwyższy wzrost gospodarczy w strefie euro od dłuższego czasu, jest najlepiej prosperującą w tym sensie, czy najlepiej rozwijającą się gospodarką w Unii Europejskiej, no i w dużej nie w Unii Europejskiej, tylko w strefie euro i w dużej mierze ten sukces jest zawdzięczany właśnie temu, że rynek pracy opiera się w coraz większej mierze na imigrantach, o czym też wspomniał Sanchez, powiedział, że to nie jest tylko kwestia, nie wiem, takiej humanitarności, jakiejś moralności, ale to jest jakby jedyny realistyczny sposób dla nas, żeby nasza ekonomia rosła i żeby utrzymywać to państwo dobrobytu, wszystkie instytucje socjalne, które mamy w momencie, w którym nasza stopa dzietności jest jedną z najniższych w Europie.
Jaki mamy inny kraj, który ma jeden z najniższych stopni dzietności w Europie i bardzo szybko rozwijającą się gospodarkę, która w dużej mierze opiera się na tym, że mamy napływ siły roboczej z zagranicy. Ja nie wiem, Miłosz. Ja nie wiem, gdzie jest ten kraj i czy jest na py. Taki kraj, około 40 milionów ludzi. Kurde, stary, nie wiem. Kurde. Tak, jeszcze Sanchez. Poprzez całą historię migracja była zawsze jednym z głównych koł napędowych rozwoju narodów, a nienawiść i ksenofobia były i są jednym z największych niszczycieli narodów i kluczem jest właśnie zarządzanie procesami migracyjnymi, zarządzanie tą migracją, więc faktycznie Sanchez przyjął bardzo radykalnie inną narrację od tej, którą widzimy wszędzie w Unii Europejskiej i można by sobie powiedzieć, ok, no tak, może Hiszpania jest w takim razie krajem granicznym, ale tam podpisali umowę z Maroko jakiś czas temu, może tam w tej chwili nie ma takich presji migracyjnych, może jemu jest łatwiej, bo Hiszpanów to nie interesuje.
Że nic nie działa. Jeśli chodzi o powstrzymywanie procesów migracyjnych, no to Włochy mogą sobie robić centra w Albanii, do których wysyłają 16 osób, a potem de facto i tak sądy to unieważniają. Europa może płacić Turcji i faktycznie wtedy trochę zmniejszył się ten... Ta presja. Ale znowu w tej chwili jesteśmy, w zeszłym roku liczba osób przekraczających nielegalnie granicę Unii Europejskiej wynosiła 1 trzecią tego co w 2015, czyli w szczytowym roku. To są znowu bardzo wysokie wyniki. Więc my teraz idziemy w narrację o zaostrzaniu, zaostrzaniu, tak jak robiliśmy to 10 lat temu. To chyba nie działa. No najwyraźniej się okazuje, że działa, to znaczy można próbować różnych rzeczy i nie widać, żeby ta strategia outsourcingu właśnie miała przynieść jakieś owoce.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Co jest w strategii migracyjnej polskiego rządu? Czy strefa Schengen upada? Jakie ma pomysły Meloni, Scholz albo von der Leyen? I co by dziś robił Miłosz, gdyby był Konfederacją? W tym odcinku rozmawiamy o nowym europejskim podejściu do migracji i azylu. Zapraszają Marta Nowak i Miłosz Wiatrowski-Bujacz
A do tego:
OFF Radio Kraków i prezenterzy zrobieni w AI; związki partnerskie, czyli Kotula vs. Pasławska; Izrael: Sinwar, Netanjahu i biedni żołnierze.