Podróże małe i duże
Do czego służą ludziom podróże? Jak miasta odstraszają turystów, kiedy mają ich już dość? Kto i co wpływa na to, dokąd jeździmy? I jak to faktycznie jest z tym śladem węglowym od latania na wakacje? W tym odcinku rozmawiamy o - stosunkowo nowym - zjawisku, jaka jest masowa turystyka. Zapraszają Marta Nowak i Miłosz Wiatrowski-Bujacz. Teksty: Marta pisze o Jill Biden Axios o "oligarchii" wokół Bidena
Słyszę was. Teraz musimy się poważnie zastanowić jako naród, w którą stronę chcemy iść. Czy chcemy iść w stronę właśnie skrajnej prawicy, czy jednak odpowiedzialnej, demokratycznej, proeuropejskiej, francuskiej republiki. No i już to wiemy po wyborach, bo my opowiadamy te historie po prostu od jajka, od pięciu odcinków. Ale może nie wszyscy słuchają wszystkich naszych odcinków, może ktoś tutaj przyszedł na wakajki po prostu i widzi nas po raz pierwszy w życiu. Cześć, cześć, miło was widzieć. Słuchajcie, no właśnie, więc pierwsza tura wyborów okazała, że rzeczywiście zgodnie z sondażami, w większości okręgu, bo we Francji są jednomandatowe okręgi wyborcze, w zdecydowanej większości na pierwszym miejscu znalazł się ten kandydat od Marine Le Pen, skrajnie prawicowy, no ale bardzo ciekawy jest po prostu na tych kolejnych miejscach, nie?
No i po tym w pierwszej turze, tak, zjednoczenie narodowe uzyskało 33%, na drugim miejscu był taki duży blok lewicowy, o którym wspominaliśmy, nowy front ludowy i na trzecim miejscu ta taka szeroka koalicja prezydencka i w bardzo, no właśnie, W 300 okręgach ponad do drugiej tury weszło co najmniej trzech kandydatów, zazwyczaj właśnie z tych trzech bloków. Tam niektórych jeszcze republikanie, czyli dawna golistowska główna partia prawicowa, która teraz bieduje generalnie. Trochę się przykleja do Frontu Narodowego. Tak, tam był rozłam, wspominaliśmy o tym, część z nich poszła do Zjednoczenia Narodowego, część została. Są też niezależni kandydaci w niektórych okręgach, tacy silni, nie wiem, François Hollande był, prezydent na przykład startował. On startuje chyba z bloku lewicowego.
I to była bardzo jasna deklaracja. Cóż na to partia prezydencka, czyli ensemble Macrona, która właśnie zwykle jest na trzecim miejscu po Zjednoczeniu Narodowym i po Lewicy, czasami na drugim przed Lewicą, no na początku było z tym bardzo krucho, bardzo kluczyli, się wili po prostu, żeby nie powiedzieć, że oni też to zrobią, bo oni chcieli tego robić, bo chcieli też... Oni to zbadają okręg po okręgu, w zależności od tego, kto na przykład kandyduje z lewicy, ale też jak... Tak, czy nie skrajnie lewicowy tutaj. Generalnie była taka historia, że połączmy siły pod sztandarem demokracji, ale jakby się wycofać, a nie my. Tak, tak, było dużo takich osób właśnie, gdzie kandydat na przykład Macrona był na trzecim miejscu i mówił, no to słuchajcie, z tej dwójki to się wycofajcie, bo my mamy większe szanse.
na nową narrację w obozie demokratycznym, w mediach liberalnych, która brzmi, Biden absolutnie nie może kandydować, to będzie klęska. No i gdyby te debaty się odbywały we wrześniu, to tego tematu by nie było, bo byłoby już za późno. Po konwencji, po wszystkich datach, kiedy można się zgłosić właśnie oficjalnie do kandydowania. Natomiast teraz jesteśmy dwa miesiące przed konwencją. Wszystkie kwestie formalne są jeszcze do rozwiązania. I ten... Ta presja na Bidena jest ogromna i ona nie jest właśnie tylko i wyłącznie ze strony, nie wiem, tradycyjnych krytyków Bidena, takich bardziej lewicujących, czy osób niezadowolonych, czy właśnie oburzonych jego polityką wobec trwającego ludobójstwa w Gazie. tylko naprawdę z takich szczytów, szczytów partyjnych, najbardziej po prostu konserwatywnych, mainstreamowych przedstawicieli Partii Demokratycznej, ale też właśnie sponsorów czy osób, które najbardziej wpłacają na kampanię.
Nagle otwarli oczy, tak jakby w ogóle nie widzieli performansów Bidena przez poprzednie miesiące. Nagle po prostu świat zamarł. Tak, był taki wspaniały cytat właśnie z jednego z głównych osób wpłacających na partię demokratyczną, cytowany przez Financial Times, w którym on mówił, No ja parę tygodni temu widziałem Bajdena, rozmawiałem z nim, no i to nie jest tak, że on był w jakimś świetnym stanie, ale jednak był dużo bardziej jakby coherent, w takim sensie właśnie... Spójny. Spójny, ale bardziej, że tak dużo bardziej, nie wiem, w kontakcie z rzeczywistością, tak? Jakby standard pod tytułem, no słuchajcie, szału nie było, ale miał jakiś kontakt z rzeczywistością, a teraz, co i dawacie, to wygląda jakby nie miał w ogóle, no to to pokazuje, jak bardzo się zmieniły te nastroje.
Naszym zdaniem ewidentnie, jak słychać, nie jest. I moim zdaniem każda osoba, która ma oczy i uszy, będzie uważała, że nie jest, że Biden faktycznie nie jest już w takim miejscu, w którym powinien zajmować funkcje publiczne. Ale to, co się liczy najbardziej, to jest zadanie wyborców. Znaczy oprócz tego, że bezpieczeństwo świata i przyszłość świata raczej wymaga tego, żeby prezydent Stanów Zjednoczonych Coś rozumiał, ale tutaj w momencie, w którym alternatywą jest Trump, to raczej i tak, tutaj też cytat z jednej z właśnie takich anonimowych przedstawicielek Partii Demokratycznej, która powiedziała, że zagłosowałaby na trupa Bidena prędzej niż wolałaby, żeby to był Trump. I ma to pewien sens, bo gdyby Biden był po prostu w formalinie, to jakby osobami, które byłyby decyzyjne są jednak osoby trochę bardziej kompetentne niż onturaż Trumpa.
Zobaczymy, jak się to potoczy. No tak, Biden, na razie jego obóz, jego żona wyraźnie dają sygnał, że nie. Biden też po prostu wydał jakieś takie oświadczenie, że on wielokrotnie po prostu lądował na deskach i już był liczony, ale zawsze się podnosił i wygrywał. Na co spotkało się to z komentarzem. Trzeba wiedzieć, kiedy z tych desek zejść. Po pierwsze tak, po drugie... Po drugie, Biden był senatorem przez chyba 30 czy 40 lat i przez większość tego czasu nie miał kontrkandydatów w swoim okręgu, więc to mówienie o tym, że on wielokrotnie był na deskach i spotykał się z oporem, no nie, absolutnie nie. Raczej tej walki w życiu miał bardzo mało. Natomiast moim zdaniem jednak najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że demokraci nie będą mieli wyboru i tam presja ze strony wszystkich jakby najpoważniejszych osób wewnątrz partii, ale właśnie też ze świata biznesowego i tak dalej osób, które wspierają demokratów z mediów.
Media absolutnie się teraz rzuciły na ten temat. Wcześniej do czasu debaty on się co jakiś czas pojawiał, ale jednak była jakaś taka świadomość być może, że mimo wszystko może nie należy go grzać, bo to jest bardzo niebezpieczna gra. Teraz wszystkie hamulce puściły. New York Times szuka po prostu każdej osoby jakkolwiek związanej z partią demokratyczną, która by powiedziała, że Biden nie powinien startować. Tych wszystkich właśnie elektorów, którzy będą jechali na konwencje po prostu z jakichś małych hrabstw rozrzuconych po całych Stanach. ten temat z mediów nie zniknie i im dłużej będzie grzany, a będzie grzany pewnie do samego końca, tym szanse Bidena będą maleć dalej. Już teraz w związku z tym niektóre portale takie bukmacherskie, gdzie można sobie obstawiać, kto ma największe szanse na demokratyczną nominację, na internetowym portalu Predicted już w tej chwili Kamala Harris jest uważana za faworytkę.
że nominacja dla niej jest bardziej prawdopodobna niż dla Bidena, co jest dosyć szokujące, ale tak jak mówię, będziemy na pewno do tego tematu wracać, bo jeśli dojdzie do takiej zmiany, to będzie po prostu cały wakacyjny odcinek. Będziemy robić, ta flaga amerykańska będzie za nami powiewać. Ale sytuacja jest naprawdę niecodzienna, tzn. otwartej konwencji, bo do tego by się sprowadzało prawdopodobnie, czyli takiej konwencji, gdzie każdy teoretycznie kandydat, kandydatka może zostać wybrana na, dostać nominację Partii Demokratycznej. Nie było od dekad, jeśli nie dłużej, więc będzie to bardzo interesujące. Tutaj ostatnie tylko dane. Teraz zaczęło się pojawiać dużo sondaży w związku z tym, że właśnie Kamala Harris pojawiła się jako alternatywa, które sprawdzają, czy Harris miałaby większe szanse z Trumpem.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Do czego służą ludziom podróże? Jak miasta odstraszają turystów, kiedy mają ich już dość? Kto i co wpływa na to, dokąd jeździmy? I jak to faktycznie jest z tym śladem węglowym od latania na wakacje? W tym odcinku rozmawiamy o - stosunkowo nowym - zjawisku, jaka jest masowa turystyka.
Zapraszają Marta Nowak i Miłosz Wiatrowski-Bujacz.
Teksty:
Marta pisze o Jill Biden Axios o "oligarchii" wokół Bidena