Alleluja, Trump się buja | Co to będzie w Ameryce
Donald Trump, zamiast rozmawiać z wyborcami, kolebie się na scenie w takt swojej własnej playlisty. Kamala Harris chce dotrzeć do męskich serc przy pomocy kryptowalut. A my patrzymy, czytamy i łapiemy się za głowy. Do wyborów prezydenckich w USA zostało 18 dni. Zapraszają Marta Nowak i Miłosz Wiatrowski-Bujacz. Amerykański kanał nadawczy Gazeta.pl
Cześć, witamy w Co to będzie w Ameryce, naszym cotygodniowym przeglądzie podsumowaniu kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych. Ja nazywam się Mujerz Wiatrowski-Bujacz. Ja nazywam się Marta Nowak. I Marta przygotowała nam na początek, no powiedziałbym, prawdziwą niespodziankę, nawet może hit, bo powiedz Marta, co tam przygotowałaś. Tak, ja w doborowym towarzystwie skompilowałam dla nas wszystkich, kochani, kochane, muzyczną ucztę. Posłuchamy teraz, przy jakich piosenkach Donald Trump bansował na wiecu w Pensylwanii, ponieważ Donald Trump postanowił po... swoim wiecu, nie marnować czasu na przykład na przejmowanie pytań od publiczności, postanowił zrobić koncert, czyli po prostu zmusił ludzi do wysłuchania swojej własnej playlisty, podczas której tak bujał się na scenie, trochę dyrygował publicznością, a zresztą posłuchajmy sami, jakie tam wpadły numery.
To nie było właśnie, nie wiem, czy to byłoby lepsze, gdyby to był wiec i po prostu by tam trzymał tych ludzi jeszcze przez pół godziny, bo też zaznaczmy, to było pół godziny, tak? To nie było po prostu puścił takie fragmenciki, tylko to naprawdę była tłusta playlista. I... I tak, i ci ludzie oczywiście wychodzili w trakcie. Nie wszyscy chcieli brać udziału w tym dyskotekowym performansie. Budzi to... Czy budzi to pytania? To jest właśnie takie... To nie budzi żadnych pytań, tak? Nie ma żadnych wątpliwości, że to wskazuje, że Donald Trump albo jest już w miejscu poznawczym, gdzie nie do końca kontaktuje, albo... że jemu się już naprawdę nie chce prowadzić kampanii.
W sensie, że on już jest... To jest takie pewne połączenie tego, tego przekonania, że on jest właściwie Bogiem dla swoich wyborców i że może zrobić cokolwiek i że sobie posłucha. No i tak, że po prostu ma to wszystko gdzieś. Bo to jednak jest dosyć niesamowite. Natomiast nie wszystkie media skomentowały to w tak jednoznaczny sposób, w jaki można się było spodziewać. Wyobrażam sobie, że gdyby Joe Biden miał taki performance, zwłaszcza na spotkaniu z wyborcami, To byłoby grubo. Natomiast New York Times pisał o tym wydarzeniu w następujący sposób. Donald Trump, kandydat znany ze swoich skłonności do improwizacji, skłonności do dygresji, postanowił właśnie wykonać pewien zwrot.
Dziwne ruchy rękami. Prezydent Biden bujał się jak piesek z głową w samochodzie. Jak osoba, która wyszła z domu z demencją i się zgubiła. Tutaj ta różnica jest ogromna. No ale Trump... tłumaczy, zresztą mnie po raz pierwszy, swoje skłonności do improwizacji i dygresji jako element świadomej strategii komunikacyjnej. Ja nie wiem. W ogóle to, jak media piszą o Trumpie, to jest... Przedziwna historia, to znaczy dokładnie tak jak powiedziałeś i to nie dotyczy tylko tego wydarzenia, bo też innych kwestii.
To znaczy mam wrażenie, że cokolwiek Trump powie, czegokolwiek nie zrobi, to jest to jakoś tak łagodzone, tak jakby próg bycia naprawdę... po prostu robienia przedziwnych rzeczy, był dla niego zawieszony tak wysoko, że tak naprawdę nic nie jest w stanie wywołać jakiegoś oburzenia, czy naprawdę emocji w rodzaju, ale o co chodzi? Nie, to wszystko jest traktowane jakby to był normalny, jakiś taktyczno-strategiczny element jego kampanii, czy też ewentualnie jakaś ekscentryczność wynikająca z charakteru. Tak, właśnie, że to jest po prostu jego taki... Flavor. Special po prostu aspekt osobowości Trumpa. Tak, przytoczmy sobie może właśnie parę takich nagłówków. Ja wyszukałem z New York Timesa, znowu, gazety, która poparła Harris, która jest postrzegana za bardzo liberalną i też jest jakby najbardziej rzetelny, prestiżowy dziennik w Stanach Zjednoczonych, może nawet na świecie.
Po prostu the paper of record. Jak coś jest w New York Timesie, to prawie jakby było w Biblii. Taki nagłówek sprzed paru tygodni. W swoich uwagach o imigrantach Donald Trump przywołał swoją długotrwałą fascynację z genami i genetyką. Jak słyszę, że Donald Trump się fascynuje genetyką, to jedno mi przychodzi do głowy. No tak, natomiast to brzmi jakby po prostu Donald Trump był, nie wiem... Klonował muszki owocówki w sypialni. Tak, albo był biologiem ewolucyjnym. Natomiast to, co powiedział Trump w tych swoich, i znowu to mamy słowo remarks, czyli w swoich uwagach, a nie w swoim rancie, czy w swoim po prostu jakimś dzikim monologu, który latał z jednego tematu na drugim.
Trump powiedział, że migranci, którzy popełniają morderstwa, robią to dlatego, że mają takie geny, że to jest zapisane w ich genach. Aha. Tak. Inny nagłówek dotyczący przemówienia Trumpa z okazji Veterans Day, czyli takiego właśnie święta upamiętniającego amerykańskich żołnierzy, weteranów, też amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli na służbie. To jest jeden z takich najbardziej podniosłych dni w amerykańskiej polityce. To zawsze jest takie pełne... Nie ma tam miejsca na faux pas. Wszyscy po prostu patrzą na to. To jest ten moment, w którym pokazujesz, że jesteś mężem stanu. Na główek New York Timesa.
Trump wziął, czy tak poszedł swoim przemówieniem z okazji Dnia Weterana w bardzo odmiennym kierunku, w bardzo nietypową stronę. In a very different direction. On w tym przemówieniu nazwał demokratów robactwem czy plugastwem i powiedział, że obiecuje, że jak on dojdzie do władzy, to lewica zostanie wyrwana z korzeniami, on ją po prostu wypleni. Wyrwała mu chwasta. Tak, że on wypleni lewicowy plugastwo, robactwo, które toczy... Zdrową tkankę amerykańskiego społeczeństwa. Tak, no i New York Times po ogromnej fali krytyki zmienił potem ten nagłówek, bo to też się często dzieje, że później te nagłówki są już trochę inne.
No i w tym innym nagłówku właśnie w czasie przemówienia z koordynacją Dnia Weterana Trump obiecuje wyplenić lewicę. Ale znowu nie ma tutaj właśnie tego vermin, robactwo, plugastwo, bardzo już takiego skrajnego, dehumanizującego języka. I tych przykładów jest mnóstwo i to też nie jest tak, że inaczej się nie da, bo jeśli chodzi właśnie o to nagłówek dotyczący jego długotrwałej fascynacji z genetyką, to dziennik brytyjski Independent, który nie słynie ze swojej lewicowości, Podsumował, zatytułował artykuł na ten temat następująco. Trump mówi, że migranci, którzy popełnili morderstwo, mają złe geny w czasie swojego rasistowskiego po prostu slam of migrants, czyli takiego po prostu oczerniania migrantów.
No i w dopisku były prezydent w przeszłości mówił, że migranci zanieczyszczają krew Ameryki. Jeszcze dużo bardziej informacyjne niż w swoich po prostu uwagach wspominał czy dał przykład swojej fascynacji genetykom. Natomiast, no tak, no tutaj to jak powiedziałeś, to nie jest nic nowego, to nie jest tylko też na poziomie nagłówków. Trump kiedy opowiada, właśnie miał przemówienie na temat migracji i mówił tam o wojnie celnej, co miało kompletnie nic wspólnego z migracją, to artykuły tworzyły całą narrację o tym, jak to się łączy ze sobą, próbowały po prostu pokazać, że to jest element, to jest piękne sformułowanie, które ostatnio jest używane w amerykańskim dyskursie publicznym na temat takiego traktowania Trumpa przez prasę, to jest sane washing, tak jak mamy green washing czy pink washing, czyli wybielanie właśnie siebie przez, nie wiem...
Owojowanie się na klimat, czy na prawa LGBT, czy prawa kobiet. Czy tak jak Izrael mówił, że my jesteśmy fajnym krajem, bo u nas to nie dręczą gejów. Dokładnie. Czyli pinkwashing właśnie. Tak, to tutaj mamy przykład seinwashing, czyli takiego wybielania jego zdolności poznawczych, pokazywania, że tak naprawdę to, co on mówi, ma jakiś głębszy sens i się w coś składa. W momencie, w którym to naprawdę, żeby to złożyć, to trzeba mieć tablicę korkową albo trzy najlepiej i bardzo dużo kleju, bo tam się nic nie trzyma. Te kwestie emigrantów na przykład pojawiły się też w takiej rozmowie, którą Trump odbył w klubie ekonomicznym w Chicago. Prowadził tę rozmowę ekspert prowadzący z Bloomberga.
No i Trump też mówił tam przedziwne rzeczy. Mówił tam o migrantach właśnie też w taki sposób, że wyłuskał z tłumu atrakcyjną kobietę i powiedział, że tutaj pani taka piękna i właśnie migranci na panią popatrzą i panią zabiją. Mówił o tym, że chciałby wprowadzić cła na samochody rzędu 2000%. Mówił o tym, jak to byłoby w sumie dobrze, gdyby się spotykał z Putinem, bo to trzeba żyć w dobrych relacjach ze światowymi przywódcami. Słuchaj, może ja tylko wspomnę, bo w ostatnim odcinku o tym nie powiedzieliśmy. Wspominaliśmy książkę Boba Udwarda i też pisaliśmy o niej w tekście, ale to... O tym nie wspomnieliśmy akurat. Woodward po rozmowach z właśnie różnymi doradcami Trumpa, z osobami z bliskiego środowiska twierdzi, że jakby jest to potwierdzone w wielu źródłach, że po odejściu z Białego Domu Trump odbył co najmniej siedem rozmów telefonicznych z Putinem.
J.D. Vance tłumaczy, że przecież każdy ma prawo rozmawiać z kim tam chce. No jasne, wiadomo. Prawo amerykańskie jasno zaznacza, że obywatel, indywidualny, zwykły po prostu obywatel, którym jest Trump, nie jest żadnym przedstawicielem władz, nie może prowadzić dyplomacji, nie może prowadzić rozmów z prezydentem obcego mocarstwa, obcego kraju, że to podpada pod zdradę. Trump też tutaj, drugi smaczek z Putinem, w szczycie koronawirusa, w tych pierwszych tygodniach koronawirusa wysłał do Putina, do Kremla jakąś tam określoną liczbę właśnie testów i różnych sprzętów czy po prostu materiałów ochronnych, żeby bronić Putina przed COVID-em.
Resens do Bloomberga. Trump opowiadał też tam jakieś historie niestworzone o tym, zapytany właśnie o politykę, jaka powinna być polityka państwa wobec takich potężnych spółek jak Google. Trump zaczął się żalić, jak go Google prześladuje, mówił, że mamy potworną prasę, że prasę trzeba w ogóle naprawić, odmienić. Nie wiem, czy on chce tego New York Times odmieniać, który tak pochlebnie o nim pisze, nie rozumiem. No ale Trump też właśnie pośrednio jakoś odniósł się do tej kwestii, którą się mu zarzuca, że on już poznawczo to nie bardzo ten teges, tylko że odniósł się do niej w taki sposób, że powiedział, że on to jest poznawczo w topowej formie, ale Kamala Harris ona to nie. Posłuchajmy. Robiłem dwa testy zdolności poznawczych i oba poszły mi doskonale.
Ludzie powinni zdawać takie testy, obojętnie czy mają 50 lat czy 40. Nie z powodu wieku, tylko z powodu czego innego. Kłopot jest taki. Podobno to niekonstytucyjne. Ale ja bym chciał zobaczyć taki test zdolności poznawczych. Ona by go oblała. Myślę, że ona nie jest w stanie zdać testu zdolności poznawczych. No tak, Trump jest chyba świadomy, że trochę w jakiejś mierze ta jego strategia, którą przyjmował w stosunku do Bidena, że Biden już stary i już niedołężny i już nic nie rozumie, trochę w tym momencie wypala w niego samego, ale też nie na taką skalę, żeby mu to jakoś wyraźnie miało zaszkodzić z tego, co się wydaje.
Tak, zresztą Trump w tym wywiadzie też w którymś momencie, no bo bardzo redaktor naczelny Bloomberga bardzo próbował jednak wchodzić, nie dawać Trumpowi możliwości, żeby on tak skakał z tematu na temat, żeby po prostu jakąkolwiek krytykę albo pytania, które miały docisnąć go co do jego pozycji, mógł po prostu olać i pójść dalej, tak jakby to była debata prezydencka, gdzie po prostu nie było żadnego... Widok zachował się po prostu jak dziennikarz i w którymś momencie, kiedy właśnie Trump skakał z taryf do Macrona, z Macrona do nie wiadomo czego, jak to ma w zwyczaju, dziennikarz próbował go przywrócić na te tory taryfowe, jakby prosząc, żeby odniósł się do tego, jakie to będą miały koszty, bo to można bardzo łatwo obliczyć, że to będą po prostu setki miliardów dolarów kosztów, czy nawet więcej, bilionów dolarów kosztów.
dla amerykańskich podatników, dla amerykańskiego państwa. Trump powiedział, że zwolnij, zwolnij trochę. Zwolnij trochę, bo tutaj za bardzo skaczesz i nie pozwalasz mi dokończyć moich myśli. I potem Trump właśnie tłumaczył o coś, co kiedyś mówiliśmy, że on tak plecie, że to jest jego plecionka, to jest jego metoda the weave, plecionka. Natomiast myślę, że tak, sam fakt, że w ogóle pojawiła się ta narracja, bo Trump tak skakał z tematów zawsze. W kampanii w 2016, w 2020 nigdy wcześniej nie szukał usprawiedliwienia dla tego albo właśnie nie nazywał tego w żaden sposób. Po prostu taki był, nie czuł, że musi się z tego tłumaczyć. A teraz właśnie jednak wszedł w tą narrację, że to jest świadome, że to jest w ogóle genialne. Tak opowiadaliśmy, że mówił, że po prostu profesorowie... Ale profesorowie od angielskiego to mnie chwalą, że nigdy czegoś takiego genialnego nie słyszeli.
Tak, anglistyki czy literaturze nigdy nie słyszeli czegoś tak genialnego. A że Kamala to po prostu by nie zdała tych testów poznawczych. No, pojawia się pytanie, dlaczego demokraci tego nie wykorzystują? O! Zaczęli. Faktycznie Kamala Harris w swoich wypowiedziach ostatnich łączy, jednak podkreśla ten temat, czy Trump w ogóle, co on ukrywa, dlaczego nie chce brać udziału w drugiej debacie, dlaczego nie wziął udziału, nie przyjął zaproszenia do programu 60 Minutes, w którym wystąpili wszyscy kandydaci na prezydenta, kandydatki w ostatnich chyba bodajże 50 latach. Dlaczego unika występów medialnych, dlaczego nie przyjmuje zaproszeń, co on ukrywa i przecież widzimy, tak naprawdę widzimy co ukrywa, bo wróciła też do narracji z debaty, że idźcie na jego wiec, posłuchajcie jego wiecu, to jakby widzicie, że ten człowiek już nie... Ten statek odpłynął.
Ten statek odpłynął, to jest delulu, albo delulu było zawsze, ale że to jest faktycznie już demencja. Natomiast dla mnie absolutnie niezrozumiałe jest to, że Kamala zaczęła o tym mówić dopiero teraz. No właśnie. W momencie, w którym Biden zrezygnował, w pierwszych i Kamala została powołana, jakby nominowana na jego kandydatkę. Demokraci właściwie, w ogóle pierwszego dnia, w dniu, wieczorem, o tym też opowiadaliśmy, w dniu, w którym Biden zrezygnował z kandydowania, już demokraci w telewizji zaczęli mówić, Donald Trump jest najstarszym kandydatem w wyborach prezydenckich w historii. Wydawało się, że oni będą bardzo naciskać na ten temat, zwłaszcza, że było widać, że, i to też te badania, te badania cytowaliśmy, że Trump dla wielu wyborców też był uznawany za zbyt starego.
Po dwóch miesiącach, czy po trzech miesiącach, no po dwóch miesiącach dopiero demokraci sobie przypomnieli, że może jednak to jest coś, na co warto zwrócić uwagę. Ale Kamala poza, a co Kamala robi poza zwracaniem uwagi na to, że Trump, być może jednak nie stykają tam wszystkie neurony. Co ma pozytywnego? Bardzo szybko tutaj, bo Kamala rzeczywiście chodzi teraz do rozmaitych mediów, ma taką ofensywę medialną, kieruje też, stara się kierować przekazy do bardzo konkretnych grup. do kobiet, do osób ze społeczności latynoskiej. Teraz stworzyła też, jak już się tak czepiamy kamali, ostatnio czepialiśmy się kamali, teraz też się przyczepimy, stworzyła taką agendę dla czarnych mężczyzn, spośród których część jednak popiera republikanów. I dla mnie niesamowita jest ta agenda pod takim względem na przykład, że jednym z czołowych takich pięciu punktów
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Donald Trump, zamiast rozmawiać z wyborcami, kolebie się na scenie w takt swojej własnej playlisty. Kamala Harris chce dotrzeć do męskich serc przy pomocy kryptowalut. A my patrzymy, czytamy i łapiemy się za głowy. Do wyborów prezydenckich w USA zostało 18 dni.
Zapraszają Marta Nowak i Miłosz Wiatrowski-Bujacz. Amerykański kanał nadawczy Gazeta.pl