Mentionsy Mentionsy
Co ona gada
Co ona gada

Co Ona Gada #77 - SWIMRUN SWIMRUN SWIMRUN!

19.08.2024 ·53 min 36 s

Dzisiaj opowiadam Wam o tak pięknej dyscyplinie sportu, że ja po prostu nie mogę!!!!!!

Dzień dobry, dzień dobry, proszę Państwa. Czy stęskniliście się za mną? Podejrzewam, że nie zdążyliście, a ja za Wami, owszem, zdążyłam się stęsknić, a dzisiaj przychodzę do Was, żeby opowiedzieć Wam o swimrunie. I opowiem Wam właściwie od początku, aczkolwiek przyczynkiem do nagrania tego odcinka był swimrun, w którym wystartowałam sobie w zeszłą sobotę, czyli przedwczoraj, po dwóch latach przerwy w startowaniu gdziekolwiek, a właściwie to gdziekolwiek to znaczy też w swimrunach, bo akurat dwa lata temu Również startowałam w swimrunach. Bardzo Was przepraszam za ewentualne dziwne dźwięki w tle, ale słuchajcie, no jestem dzisiaj zmęczona okropnie, niewyspana bardzo, bo wczoraj porwałam mnie wena i do 23 siedziałam i pisałam wpis, który dzisiaj rano opublikowałam na Facebooku.

Natomiast nie zmienia to faktu, że serio jestem bardzo niewyspana dzisiaj, na absolutnie własne życzenie i nie zamknę okna, bo jest ładna pogoda, świeci słońce i jest dosyć ciepło i po prostu jakbym je zamknęła, to bym pewnie zasnęła. I mówiąc to, przepraszam, ale muszę sobie strasznie ziewnąć. Dobrze, wystartowałam sobie, słuchajcie, w Swimrunie w sobotę. I zanim zaspoiluję, jak mi poszło i tak dalej, chociaż jeżeli śledzicie mój fanpage, to już wiecie, jak mi poszło. Dziękuję za gratulacje. Słuchajcie, cała ta moja rzecz ze SWIMRUNem zaczęła się w roku 2019, który był z tego co pamiętam moim albo przedostatnim, albo ostatnim sezonem triatlonowym. I było słuchajcie tak, że był sobie wyścig triatlonowy w Stężycy,

Zajęłam chyba piąte miejsce wtedy. No i po południu przyjechała Ola i ja taka troszkę zużyta po zawodach zostałam wyciągnięta na taki mały swimrun zapoznawczy. No i to był dzień, w którym po raz pierwszy w życiu weszłam w butach biegowych do wody. I wiem, że to jest też taka najbardziej paląca obawa wszystkich, którzy myślą, że mogliby może spróbować swimrunu, no ale to pływanie w butach to jest takie coś nie do przejścia. No więc powiem Wam szczerze, że to jest absolutnie do przejścia i że to jest dziwne dosłownie kilka pierwszych sekund, a później to już naprawdę nie robi, bo jak się pływa z bojką między nogami, to naprawdę to jest mega spoko.

Nie czuć za bardzo tych butów. W butach mokrych biega się ok, jeżeli one są dobrze dobrane. Ja nigdy nie miałam absolutnie Żadnych problemów, jeżeli chodzi o właśnie bieganie w mokrych butach. Nigdy żaden but mi nie chciał spaść w ciągu pływania. Nigdy w ogóle nie rejestrowałam tak świadomie tego, że płynę w butach i że to cokolwiek robi. Tak więc jeżeli to jest Wasza jedyna obawa, to naprawdę spróbujcie tego swimrunu. Później Wam jeszcze będę w toku tego odcinka opowiadać, dlaczego naprawdę warto spróbować. Choćby dlatego wielki spoiler, że jeżeli przyjedziecie do Szwecji, nawet do Sztokholmu, to to jest po prostu najpiękniejsze, to was spotka w tym Sztokholmie i to nawet jeżeli lubicie muzea, wydarzenia kulturalne i społeczne i tak dalej, to i tak SWIMRUN jest kurwa najlepszy.

No, więc Ola mnie zabrała na ten swimrun zapoznawczy, trochę sobie pobiegałyśmy, na holu zresztą, przycumowane do siebie nawzajem. Znowu leci samolot, ale wciąż nic z tym nie zrobię, bo jeszcze się stąd nie wyprowadziłam. Popływałyśmy sobie, pobiegałyśmy sobie, przygotowałyśmy się do swimrunu. Ola mnie nauczyła na szybciora. Jak wchodzić w zmianę woda, bieganie i bieganie woda. No więc czułam się w miarę przygotowana, bo jakby no nie trzeba naprawdę nic innego. Jeżeli się umie pływać, jeżeli się umie biegać, ma się jakieś tam podstawowe sprzęty, naprawdę już na luziku można startować. No i opcja była taka, że następnego dnia czyli w dniu startu było strasznie gorąco było no myślę że ponad 30 stopni i z tego co pamiętam to start był dosyć późno to było chyba jakaś 12 albo 13 no pamiętam że to było jakoś tak w miarę późno nawet jak na starty triatlonowe i niestety Ol zapomniała wziąć ze sobą stroju do swim runu tudzież do triatlonu w którym mogłaby wystartować zamiast w piance

No a pianka neoprenowa w trzydziestu kilku stopniach to naprawdę nie jest nic przyjemnego. No ale pomyślałam sobie, że kurcze debiut w swimrunie, że no całym jakby celem tych zawodów jest to, żebyśmy te zawody przeszły razem, więc stwierdziłam, że to było takie nieuprzejme i nie fair z mojej strony, gdybym ja nagle sobie wyskoczyła w stroiku triatlonowym i nie zakładała pianki i Ola by się biedna męczyła w piance, a ja nie. Więc ja też na siebie założyłam piankę. No i startowałyśmy w tej piance w sumie jako, znaczy w dwóch piankach, nie w jednej piance, mimo że w parze. No i było generalnie dosyć fajnie. Zupełnie się nie spodziewałam tego, chociaż mogłam przecież się spodziewać, że swimrun to jest takie tyranie się po haszczorach.

Ale naprawdę bardzo, bardzo fajna rzecz. Później był rok 2020 i z tego co pamiętam, to ja jeszcze wtedy wystartowałam w jakimś tam triatlonie. No i było bardzo fajnie, potem się skontuzjowałam, bla, bla, bla. Wielka przerwa w sporcie. No i słuchajcie, w 2022 roku Ola do mnie napisała, ej, a może byśmy sobie wystartowały w Szwecji w swimrunie. A że ja sobie coś tam wtedy podbiegałam dla beczki, chociaż od wielu lat już stosuję swój system treningowy pod tytułem brak treningu, to znaczy nie mam trenera, nie robię żadnych świadomych jednostek treningowych, nie stosuję żadnych świadomych bodźców treningowych, nie robię interwałów, przebieżek, sprintów, nie mam planu treningowego i tak dalej i tak dalej.

Natomiast wtedy, kiedy mi się chce, no to wychodzę sobie pobiegać, popływać, poswimrunować i tak właśnie było w tym 2022 roku. I z tego, co pamiętam, to właśnie jakoś sobie tak niewinnie spróbowałam swimrunu pod blokiem, bo jak wiecie już na pewno, bo przecież trąbię o tym na lewo i prawo, mieszkam nad samym jeziorem. Pokazałam niewinnie i bez żadnych podtekstów Oli, no a Ola właśnie zapytała mnie tymi słowy, czy byśmy sobie nie wystartowały w Szwecji swimruniem. No a mnie takich rzeczy raczej nie trzeba dwa razy powtarzać i nie trzeba mnie jakoś specjalnie do nich namawiać. Tak więc zapisałyśmy się na swimrun. Z tego co pamiętam było tam 18 kilometrów biegu i chyba 2,5 kilometra pływania.

No i ten swimrun miał być sobie w sierpniu 2022 roku. Jakoś pod koniec sierpnia. Znalazłam sobie wcześniej chyba tydzień albo dwa tygodnie wcześniej Start taki na kameralnych zawodach, również w swimrunie, który miał być moim drugim w życiu startem właśnie w tej dyscyplinie. No i wystartowałam sobie tam i było kurde po prostu tak zajebiście, że nie mam słów na to. Ponieważ wiecie, wystartowałam w zawodach po wielu latach przerwy absolutnie bez żadnych oczekiwań, nic, nic totalnie. Chciałam tylko ukończyć, chciałam się dobrze bawić, chciałam nie dostać kolki na trasie i to naprawdę był koniec listy moich oczekiwań. No i byłam bardzo zaskoczona, bo naprawdę po pierwsze mi się bardzo dobrze płynęło, bardzo dobrze mi się biegało, nie miałam żadnej kolki, w ogóle nic dziwnego, złego się nie działo.

Więc wylądowałam ostatecznie chyba na miejscu szóstym czy siódmym, no i czułam, że mam naprawdę porachunki z tą trasą. Wystartowałyśmy potem z Olą na wspomnianym już swimrunie i zajęłyśmy drugie miejsce, ale powiem Wam szczerze, że jakkolwiek Całą otoczkę okołostartową i to, że Ola przyjechała trochę wcześniej i że sobie pochodziłyśmy po Sztokholmie, no i że w ogóle to był start w parze i tak dalej i tak dalej. I to wspominam super, natomiast ten sam start był dla mnie straszną męczarnią, bo dostałam potwornej kolki, potwornej i nie mogłam sobie z nią poradzić przez kurna prawie całą trasę. No to jest po prostu jakaś masakra i jeszcze Wam zaraz o tych swoich kolkach powiem. W każdym razie, no cały czas czułam taki niedosyt i to, że mam, wiecie, coś do jeszcze udowodnienia sobie niestety, więc zapisałam się na jeszcze jeden swimrun i to było Final Ten z ÖTILLÖ, czyli te finałowe kilometry Mistrzostw Świata w swimrunie tutaj pod Sztokholmem.

Natomiast powiem Wam szczerze, że tam też trochę się męczyłam z kolką, ale ogólnie najbardziej się męczyłam z tym, że już kurde miałam jakąś presję, już miałam jakieś oczekiwania. No, jakoś nie do końca mi też pasowało to, że wiecie, swimrun, przepiękna trasa, taka, że chciałoby się tam zatrzymać, popatrzeć, poenjoyować żyćko i tak dalej i kurde, no nie można, bo to przecież wyścig, nie? Ja jakoś nie potrafię wyścigu tak na pół gwizdka i rekreacyjnie sobie zrobić i tak mnie jakoś to uderzyło, jak wiecie, po prostu zapierdzielałam jak dzika wiewiórka po tej trasie i Przede mną czy tam chwilę za mną była taka para, która się zatrzymała na takim klifie pięknym i sobie zaczęli tam zdjęcia robić.

Absolutnie nie robiłam żadnych mocnych jednostek, takich zaplanowanych, ale czasami porywał mnie melanż i na przykład zrobiłam 12 km po tam 5,10, 5,12 czy coś w tym stylu. No ewidentnie nie było to bieganie w pierwszym zakresie. Ogólnie bieganie w pierwszym zakresie chyba w moim przypadku jest mało wykonalne. Ale no niczego nie żałuję ogólnie. I z tym swimrunem to jest tak, że chryste panie to jest tak piękna rzecz nawet tutaj w środku miasta w Sztokholmie, że to jest naprawdę nie do opisania słuchajcie. To jest dla mnie wprost takie intymne przeżycie, bo ja naprawdę mogę sobie kurczę włożyć buty Zabrać ten sprzęt do biegania i pobiec sobie dosłownie te kilka minut i to jak biegnie na około to mi wychodzi kilka minut.

Także co sobie popływałam to moje, natomiast od tamtej pory zaczęłam być dużo bardziej ostrożna i zaczęłam się łapać na tym, że bardzo duży niepokój wywołuje we mnie plan taki, że na przykład chcę sobie popłynąć z wyspy na wyspę i że to mi tam zajmie nie wiem 600 metrów, 800 kilometr czy coś tam. No i kurde wiecie, no nie tego oczekuję od swimrunu, żeby to wzbudzało we mnie niepokój i żeby plan pójścia na swimrun pod blokiem kurde wiązał się dla mnie z jakimś lękiem. No i zaczęłam sobie tak stopniowo planować trasy coraz bezpieczniejsze i w tym roku na przykład właściwie jedyne takie pływania z wyspy na wyspę, no to uprawiam zaraz pod mostem obok siebie, to jest jakieś tam 200 metrów do przepłynięcia i naprawdę mam świetną widoczność tam i z łatwością bym zauważyła i

Z dużej odległości. A trzecie miejsce to jest takie, gdzie płynę dosłownie minutę i które też uważam za dosyć bezpieczne, no bo tak jak mówię, też po prostu zauważę z dużej odległości różne rzeczy. Natomiast raczej tam zawsze zapierdalam, nigdy nie przystaję sobie na jakieś tam foteczki i rozkminianie piękności świata, tylko zapierniczam tymi łapskami, żeby jak najszybciej po prostu się z tego wydostać. No i też słuchajcie, taka dygresja od dygresji do dygresji. Jest taka, że zauważyłam, że odkąd sobie tutaj robię swimruny w miarę regularnie, to dramatycznie poprawiła mi się nawigacja w wodach otwartych. No bo jednak umówmy się, często jest to kwestia życia i śmierci, czy kurde przepłyniesz 400 metrów, czy po tej samej trasie będziesz dawać zigzagiem i 700 metrów przepłyniesz.

Oczywiście teraz no hiperbolizuję, ale wiecie o co chodzi. No widzę, że dramatycznie mi się poprawiła nawigacja. No i tak, zaczęłam sobie planować w taki sposób swimruny, żeby raczej tych większych szlaków nie przekraczać, jeżeli już muszę, no to właśnie krótko, szybko i nie rozkminiając tego za bardzo. Natomiast no i tak wiecie, w tym roku zrobiłam już bardzo dużo swimrunów i już naprawdę nawet nie zliczę ile. Strasznie mnie to ekscytuje, strasznie mnie to cieszy. Nawet jak wybieram te takie bezpieczne trasy, które są powiedzmy troszkę bardziej nudnawe i które już mi się zresztą kończą, to i tak wiąże się to z ogromnym takim zachwytem dla mnie, bo kurde, to jezioro, nad którym mieszkam, to jest po prostu jakaś bajka totalna i często po prostu się zatrzymuję aż w tej wodzie i zdejmuję okularki i sobie tak na tej wodzie dryfuję.

I rozglądam się i nie mogę się nadziwić, że mieszkam w takim miejscu. W ogóle Sztokholm i myślę, że nie tylko Sztokholm, latem, kurde, naprawdę żałuję, znaczy żałuję i nie żałuję, bo nie biorę telefonu ze sobą na swimruny bardzo świadomie, bo tu jest po prostu tak pięknie, że ja bardzo bym miała potrzebę, żeby Wam pokazywać to i tu jest pięknie po prostu co 2 cm i jakbym się co 2 cm zatrzymywała na fotki, no to to byłoby totalnie na nic, to nie byłby żaden trening wtedy. Natomiast żałuję czasami, że nie mogę takiej stop klatki zrobić i Wam pokazać tego, co widzę, bo Sztokholm naprawdę w wielu miejscach, w bardzo wielu miejscach, zwłaszcza o porankach, wygląda totalnie w ogóle nie to, co moglibyście pomyśleć o Skandynawii, bo ludzie w każdym wieku, czy to dzieciaki, chociaż dzieciaki to zwłaszcza przychodzą głównie z rodzicami po południu,

No, nagrody naprawdę bardzo symboliczne. Ale no przecież nie po to startujemy, żebyśmy kurde wyhaczali jakieś mega nagrody i naprawdę wiecie, no lata mi wiecie dokąd, znaczy wiecie gdzie, czy na przykład dostanę puchar albo statuetkę albo jakiś grawerowany medal, bo i tak to potem wszystko ląduje w koszu, a dwie ogromne siaty z medalami to własnoręcznie oddawałam w grupie śmieciarkowej. Ktoś wziął dla dzieci i mam nadzieję, że się Super, dzięki temu pobawili. No i moje przemyślenia są takie, że w ogóle zajebiście, bo nie spodziewałam się, że moje ciało umie takie rzeczy. Trochę się spodziewałam, no bo chodzę sobie na te swimruny i na to bieganie i naprawdę byłam zaskoczona, że kurde,

W ogóle nie czułam tego, że mam jakieś zawody w nogach. Myślę, że to również dlatego, że po prostu nie tyrałam tego swojego organizmu i też ergo nie wprowadziłam go na jakiś tam wyższy poziom, który by pozwolił mi w ogóle wejść na poziom eksploatacji Ciała na tyle, żeby to ciało to odczuło. Mam nadzieję, że to co mówię ma jakiś sens i że skumaliście co mam na myśli. No. Czy mam teraz plan, żeby wystartować jeszcze w jakimś swimrunie w tym roku? Absolutnie nie. Dlaczego? Czy nie było super? Było zajebiście super. Ale, tak jak już Wam mówiłam w tym odcinku trochę wcześniej, swimrun to jest kurde przeżycie no takie mega mistyczne dla mnie, takie mistyczne uniesienie.

Raz na dwa lata super, spoko, ale przyznam szczerze, że trochę mi nie pasuje grzanie jak dzikie zwierzę po trasie, która jest taka piękna i gdzie naprawdę aż kusi, żeby się zatrzymać i pocieszyć. No i taki na przykład bieg uliczny, triathlon, duathlon, wyścig kolarski, no to spoko. Tam mi totalnie pasuje, żeby, no wiecie, pospieszyć się na trasie i żeby patrzeć tylko w swoje buty i napierniczać ile fabryka dała, ale w swimrunie jakoś nie do końca. Dla mnie swimrun, w takiej najgłębszej definicji tego sportu, to było to tyranie się po takich zupełnie opuszczonych wyspach, Tutaj w Szwecji, które zrobiłam sobie z Olą dosłownie kilka tygodni temu, kiedy po prostu wskakiwałyśmy sobie do morza i płynęłyśmy sobie zajebiście zimną wodą swoją drogą na takie totalnie niezamieszkałe dzikie wyspy.

No to po prostu przeżycie nie z tej ziemi. Sama Ola, która jest po prostu swimrunową wyjadaczką powiedziała, że no nawet ona sama nie wiedziała, że tak można taki swimrun zrobić. No i jak dla mnie to jest właśnie swimrun w tym najfajniejszym, najgłębszym wymiarze i to będę na pewno kontynuować, ale ten swimrun w nieco bardziej miejskim wydaniu tutaj u siebie w Sztokholmie z pewnością również. Bo to jest też taka mniej hardkorowa odmiana tego, co miałyśmy sobie w krzaczorach nad morzem, a jest też bardzo, bardzo satysfakcjonująca. Natomiast chętnie w ramach takiego świętowania Żyćka, bo lubię naprawdę je świętować i czuję, że potrzebuję i czuję, że daje mi to ogromną radość i satysfakcję,

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.