Co Ona Gada #77 - SWIMRUN SWIMRUN SWIMRUN!
Dzisiaj opowiadam Wam o tak pięknej dyscyplinie sportu, że ja po prostu nie mogę!!!!!!
No i słuchajcie, i co się stało? Niestety stało się to, że ja bardzo nie lubię jakoś, no po prostu tak mam, że nie lubię i źle się bardzo czuję ze świadomością, że robię coś nielegalnie. I okazało się słuchajcie, kurde nie wiem w ogóle po co ja dociekałam, po co ja się dowiadywałam, na chuj mi to było. W każdym razie zaczęłam się dowiadywać, czy to na pewno jest takie spoko, że ja sobie tak pływam, wiecie, z wyspy na wyspę, w środku miasta, Czy wszystkie statki, motorówki i tak dalej są świadome tego, że ludzie pływają, czy widzą tych ludzi i tak dalej. Więc zaczęłam grzebać i grzebać, no i się niestety dogrzebałam dosyć szybko, że właściwie jak się nie jest, Boże, jednostką pływającą, do której na przykład zalicza się już słup, to zasadniczo nie wolno wypływać więcej niż 10 metrów od brzegu.
Więc w ogóle nie rozpatrywałam tego w takich kategoriach, że o Boże, będzie bolało, a ja jeszcze będę musiała przycisnąć, no bo wiedziałam, że w ogóle jak będzie bolało, to mogę zupełnie nawet odpuścić i jakby jeden chuj, nie? Więc pojechaliśmy tam i byliśmy bardzo wcześnie. Start był o 14 niestety, a byliśmy tam już chwilę po 11, ponieważ zawody odbywają się na takiej wyspie bardzo luksusowej i bardzo ekskluzywnej, gdzie są może trzy parkingi dla osób tak zwanych postronnych i trzeba mieć dużo szczęścia i duży bufur czasowy, żeby w ogóle się na któryś z tych miejsc parkingowych załapać.
I co ciekawe, ja problem z kręgosłupem to mam już chyba z, Boże, 13-14 lat, no i bywało bardzo nieciekawie, tylko że zwykle wtedy, kiedy zaczynały się nieciekawe rzeczy, to to była taka dosyć gwałtowna akcja, że na przykład, co to było, podskoczyłam kiedyś na... Śliskiej posadce na basenie, czy jakiś chyba wyskok z przysiadu zrobiłam, coś takiego. I jak mi pierdolnęło w tych plecach, to po prostu myślałam, że umrę. I nie wiem, jakim cudem w ogóle dokończyłam ten trening. Dojechałam do domu, potem leżałam na podłodze godzinami i naprawdę nie mogłam się ruszyć. Pamiętam, że do tego stopnia mnie bolało. Że jak leżałam na łóżku i łóżko zafalowało z jakiegoś powodu, bo nie wiem, pies na nie wskoczył czy coś, to to był taki ból, że po prostu miałam ochotę się zesrać.
Chętnie bym sobie wystartowała, wiecie, w triatlonie. Nie w bieganiu, broń Boże. Raczej nie w pływaniu, chociaż to już bardziej. Chociaż wiem, że no wiecie, ta forma nie jest, kurde. Forma pływacka z dupy to się nie weźmie. Natomiast w kolarstwie, a najchętniej w triatlonie, bardzo chętnie bym sobie wystartowała. Niestety obecnie nie mam roweru. Mam tylko swoją przełajówkę, która nie widziała serwisu od X lat. Natomiast... Już niedługo, jak wiecie, jeżeli słuchaliście poprzedniego mojego odcinka, przeprowadzamy się na wieś, a tam są po prostu wymarzone warunki do tego, żeby jeździć na rowerze szosowym. Tak więc myślę, że już niedługo oficjalnie rozpocznę poszukiwania roweru szosowego i już jaram się strasznie tą perspektywą, no bo to zawsze była taka moja myśl odsiewnia.
Zawsze właśnie jeżdżąc na rowerze przychodziły mi super pomysły, najlepsze w ogóle jakieś historie. Kurde no, kurde no, po prostu kurde no. I tym kurde no zakończę już ten odcinek i życzę Wam dobrego tygodnia i dajcie oczywiście znać, że słuchacie. Boże, już bym zapomniała Was tutaj podręczyć jeszcze o to. Bardzo dziękuję za Wszystkie komentarze, za wszystkie lajki pod ostatnim odcinkiem i bardzo, bardzo, bardzo proszę, jeżeli tego słuchacie, to dajcie znać, bo naprawdę strasznie mnie to zawsze cieszy. Bardzo dziękuję. Pa, pa, pa, pa, pa, pa.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Dzisiaj opowiadam Wam o tak pięknej dyscyplinie sportu, że ja po prostu nie mogę!!!!!!