Sprawa 41: Pożar w Quakers Hill
17 listopada 2011 roku policja została wezwana do domu opieki Quakers Hill w północno-zachodnim Sydney w związku z dochodzeniem dotyczącym kradzieży leków na receptę. Podczas gdy funkcjonariusze byli na miejscu, pojawiło się pilniejsze wezwanie, przez co musieli opuścić placówkę, zanim poczynili większe postępy.Przetłumaczone z Case 06: Roger Deanhttps://casefilepodcast.com/case-06-roger-deanProdukcja:Casefile Host - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenie Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.
Nazywał się Roger Dean. Roger Dean miał 35 lat. Urodził się w Wietnamie i przybył do Australii jako niemowlę wraz z matką i trojgiem rodzeństwa. Rodzina przyjechała jako uchodźcy. Ojciec Rogera zginął podczas późniejszej próby ucieczki z Wietnamu. Roger był osobą homoseksualną i już od wczesnych lat rozumiał oraz identyfikował się ze swoją orientacją. W szkole prowadziło to do izolacji społecznej. Stał się ofiarą intensywnego prześladowania. Kiedy był nastolatkiem, został fizycznie i seksualnie napadnięty przez dwóch dorosłych mężczyzn. W wieku 18 lat Roger otwarcie był w związku homoseksualnym, co doprowadziło do poważnego konfliktu z rodziną. W dorosłym życiu miał znikomy kontakt z rodzeństwem, a jego relacje z matką były napięte.
Rodzina nie akceptowała jego stylu życia. Roger ukończył studia licencjackie z pielęgniarstwa na Uniwersytecie w Sydney w 1996 roku. Pracował jako pielęgniarz w Szpitalu Świętego Grzegorza na południu Sydney oraz w Szpitalu Świętego Jana Chrzciciela w Barwood w zachodniej części miasta. W 2004 roku nadal pracując jako pielęgniarz rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Macquarie. Miało to negatywny wpływ na jego relacje w pracy i prowadziło do licznych kłótni z innymi członkami personelu. Studia prawnicze, w połączeniu z zatrudnieniem i zmianowym trybem pracy, negatywnie odbijały się na jego rytmie snu. Wkrótce potem u Rogera zdiagnozowano zespół jelita drażliwego, na co przepisano mu benzodiazepiny – środki uspokajające stosowane przy stanach lękowych i problemach ze snem.
W 2007 roku Roger przestał stosować lek zgodnie z przeznaczeniem i zaczął go nadużywać dla własnej przyjemności. W 2008 roku, po samobójczej śmierci jednego z bliskich przyjaciół, jego uzależnienie od leków znacząco się pogłębiło. Roger chodził po lekarzach i gromadził ogromne ilości leków na receptę. Nie tylko benzodiazepin, ale też środków nasennych, przeciwbólowych, antydepresyjnych, przeciwpsychotycznych, antybiotyków, leków na nadciśnienie, astmę i inne. Przechowywał je w dwóch oddzielnych pojemnikach w kuchennej szafce. Miał w domu ponad 40 różnych leków na receptę i zażywał około 15 tabletek dziennie. Roger mieszkał przy ulicy Walkera w Quakers Hill, kilka minut pieszo od domu opieki.
Mieszkanie dzielił z byłym partnerem, panem Frenchem, i choć nie byli już w związku, żyli jako współlokatorzy. W czerwcu 2011 roku, zaledwie trzy miesiące przed rozpoczęciem pracy w Quakers Hill, Roger został przyłapany na byciu pod wpływem leków podczas dyżuru w Szpitalu Świętego Jana Chrzciciela. Był niezdolny do wyraźnej mowy, chwiał się na nogach, miał zaburzoną koordynację ruchową, pluł i nie rozumiał podstawowych poleceń. Natychmiast odesłano go do domu i zawieszono. Roger twierdził, że cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową i depresję, a winę za incydent zrzucił na lekarza rodzinnego, który niedawno zmienił mu leki. Przyniósł pisemne zaświadczenie od lekarza potwierdzające jego wyjaśnienie, ale twierdził, że jest już zdolny do pracy.
Wkrótce jednak przełożony Rogera w szpitalu poinformował go, że zostanie przeniesiony z nocnych zmian na dzienne, by móc być lepiej nadzorowany. Przełożeni nie ufali mu. Uznali, że ma poważne trudności w komunikacji i zarządzaniu relacjami z innymi. Cechy niepożądane u zarejestrowanego pielęgniarza. Roger Dean zrezygnował z pracy w Szpitalu Świętego Jana Chrzciciela we wrześniu. Ponieważ mieszkał niedaleko domu opieki Quakers Hill, udał się tam i zapytał, czy są jakieś wolne etaty. Powiedzieli mu, że mają wolne miejsca. Poszukiwano pielęgniarza na nocne zmiany w środy i czwartki. Roger przedstawił swoje CV, jednak nie wspomniał o pracy w Szpitalu Świętego Jana Chrzciciela. Wskazał, że ostatni raz pracował w Szpitalu Świętego Grzegorza w 2007 roku, a później zatrudnił się w sklepie z sernikami.
Nie przedstawił żadnych aktualnych referencji. Tak czy inaczej, nikt z personelu Quakers Hill nie skontaktował się z żadnym z jego byłych pracodawców. Roger Dean został zatrudniony wyłącznie na podstawie CV i krótkiej rozmowy kwalifikacyjnej. Nikt nie wiedział o jego ostatnich problemach w Szpitalu Świętego Jana Chrzciciela i utracie zaufania tamtejszego personelu. Wczesną jesienią 2011 roku Roger Dean rozpoczął pracę w domu opieki Quakers Hill, mimo że przy odpowiednich procedurach nigdy nie powinien być tam zatrudniony. 6 września 2011 roku, zaledwie kilka dni po rozpoczęciu pracy, funkcjonariusz lokalnej straży pożarnej przeprowadził w domu opieki szkolenie zatytułowane Bezpieczeństwo pożarowe w placówkach opieki zdrowotnej.
Roger Dean wziął udział w tym kursie. Szkolenie obejmowało spacer po domu opieki, podczas którego wskazano lokalizację wszystkich zamontowanych urządzeń gaśniczych oraz drzwi przeciwpożarowych i dymoszczelnych, a także omówiono różnice między nimi i sposób ich działania. Drzwi przeciwpożarowe były zaprojektowane tak, aby automatycznie się zamykały po uruchomieniu alarmu, by ograniczyć pożar do skrzydła, w którym wybuchł. Strażak wyjaśnił także działanie panelu alarmowego oraz systemu ostrzegania awaryjnego. Oprócz wyłudzania recepty na określony lek od różnych lekarzy , Roger Dean opracował kolejny sposób zdobywania leków na receptę – kradzież z domu opieki.
Te drzwi można było otworzyć jedynie za pomocą klucza na niebieskiej smyczy, natomiast szafka z lekami otwierała się kluczem na czerwonej smyczy. Oba klucze były w posiadaniu pielęgniarza nocnej zmiany, czyli Rogera Deana. Dom opieki miał jednak ścisły protokół wymagający obecności zarówno zarejestrowanego pielęgniarza, jak i asystenta pielęgniarza przy każdorazowym wydawaniu leków. Każde pobranie leku kategorii 8 musiało być odnotowane w rejestrze. Należało wpisać nazwisko pacjenta, datę, godzinę, nazwę leku, ilość oraz uzyskać podpis zarówno zarejestrowanego pielęgniarza, jak i asystenta. Każdego dnia pielęgniarki zmian popołudniowych przeprowadzały audyt rejestru. O godzinie 20.16.2011 roku pielęgniarki popołudniowej zmiany przeprowadziły audyt leków i stwierdziły, że wszystko się zgadza.
Roger Dean rozpoczął pracę tego samego dnia o godzinie 22.30. Jako pielęgniarz nocnej zmiany, Dean miał pełną kontrolę nad domem opieki. Zakończył pracę o 7 rano 17 listopada, w międzyczasie kradnąc 237 tabletek oksykodonu oraz jedną tabletkę kapanolu z pomieszczenia zabiegowego. Choć w środku pokoju nie było monitoringu, kamera przy wejściu uchwyciła jak Dean kilkakrotnie wchodził i wychodził z pomieszczenia. Spędzał tam sporo czasu, wyjmując tabletki z blistrów i starając się je zamaskować poprzez oklejanie pustych opakowań taśmą. Ta próba oszustwa nikogo nie zmyliła. O godzinie 19.30 17 listopada pielęgniarki popołudniowej zmiany przeprowadziły standardowy audyt leków.
Natychmiast zauważyły brak 237 tabletek oksykodonu i jednej tabletki kapanolu. Skontaktowały się z menadżerką Lunetą Mateo, która mimo, że nie była w pracy, od razu przyjechała do domu opieki, by osobiście sprawdzić audyt. Była to poważna sprawa. Mateo potwierdziła brak leków i o godzinie 22 zawiadomiła policję w Quakers Hill. Roger Dean przybył do pracy tamtego wieczoru o godzinie 22.23. Przeprowadził odprawę z personelem popołudniowym, który poinformował go o brakujących lekach i o tym, że policja jest już w drodze, by sporządzić raport. Roger zaczął panikować. Nie tylko jego kariera pielęgniarska była zagrożona.
Jeśli dostałby wyrok wskazujący, to również jego prawie ukończone studia prawnicze stałyby się bezwartościowe. Policjanci przyjechali tuż po północy. Przy wejściu przywitał ich Roger, który wpuścił ich do środka. Funkcjonariusze rozpoczęli sporządzanie raportu i przesłuchiwanie Rogera oraz menadżerki. Jednak po 17 minutach obecności na miejscu otrzymali pilne wezwanie i musieli natychmiast odjechać. Obiecali, że wrócą jak tylko będą mogli. W oczekiwaniu na powrót policji, menadżerka Luneta Mateo zaczęła przeglądać zapis z kamer monitorujących okolice pokoju zabiegowego. Zauważyła wtedy, że jedyną osobą wchodzącą i wychodzącą z tego pomieszczenia był właśnie Roger.
O godzinie 03.43 nad ranem Luneta Mateo opuściła dom opieki. Policji wciąż nie było, a ona nie mogła dłużej czekać. Zebrała wszystkie dowody związane z kredzieżą leków, w tym dokumenty z audytów, zapisy komputerowe, nagrania z monitoringu oraz puste blistry przygotowane do pobrania odcisków palców. Wszystko umieściła w swoim biurze i zamknęła drzwi na klucz. Istniały tylko dwa klucze umożliwiające dostęp do jej biura. Jeden miała ona, drugi kierownik placówki. Gdy luneta Mateo opuściła budynek, Roger Dean wpadł na plan jak uniknąć odpowiedzialności za kradzież leków. O godzinie 4.35 nad ranem Roger Dean poprosił dwie pielęgniarki znajdujące się w skrzydle B, w pobliżu pokoju zabiegowego, aby udały się na przerwę.
Odmówiły, mówiąc, że już wcześniej miały przerwę. Roger poszedł do dwóch innych pielęgniarek w skrzydle A i też im powiedział, by zrobiły sobie przerwę. Tym razem się udało. Dzięki temu Roger Dean został sam na oddziale. O 4.51 Roger wszedł do sekcji A2 w skrzydle A, gdzie nie było kamer monitoringu. Około 4.53 nad ranem Roger Dean podpalił łóżko w pokoju numer 19 w sekcji A2. Użył do tego zapalniczki, którą inny pracownik pozostawił w kuchni. Casefile wróci za chwilę.
Dziękujemy za wspieranie nas poprzez wysłuchanie sponsorów tego odcinka. Dziękujemy za wysłuchanie reklam. Wspierając naszych sponsorów wspieracie Casefile w produkcji nowych odcinków. Roger sam opisał to wydarzenie. Wziąłem zapalniczkę z zamiarem podpalenia czegoś. Nie spodziewałem się podpalić łóżka. Chciałem po prostu coś podpalić. Po prostu chciałem coś podpalić. Tak się złożyło, że było tam puste łóżko, więc to właśnie je podpaliłem. Czujniki pożarowe wykryły ogień niemal natychmiast i aktywowały alarm przeciwpożarowy. Włączyła się głośna syrena, a do straży pożarnej automatycznie został wysłany sygnał alarmowy.
Wszystkie drzwi przeciwpożarowe w domu opieki zamknęły się automatycznie, a w holu aktywował się główny panel alarmowy. Roger był doskonale świadomy działania tych wszystkich procedur, ponieważ niedawno ukończył kurs bezpieczeństwa pożarowego w placówkach opieki zdrowotnej. Po zamknięciu drzwi przeciwpożarowych, Roger przeszedł z sekcji A2 w kierunku sekcji A1. Tam podpalił kolejne łóżko, tym razem w pokoju numer 3 w sekcji A1. Użył tej samej zapalniczki, którą następnie wyrzucił do kosza sanitarnego w łazience. Jak sam to opisał? Zaczęło się od małego płomienia i pomyślałem, że wszystko jest ok, da się to opanować. Nie spodziewałem się, że rozprzestrzeni się aż tak bardzo.
To było coś głupiego, coś czego żałuję, że kiedykolwiek zrobiłem. O godzinie 4.59 nad ranem na miejsce dotarli pierwsi strażacy. Inni pracownicy domu opieki natychmiast skierowali się do pierwszego pożaru w pokoju 19 w skrzydle A2. Udało się go ugasić, ale strażacy nie byli świadomi istnienia drugiego pożaru. Alarm przeciwpożarowy włączył się już wcześniej, więc dla strażaków wyglądało na to, że pożar wystąpił tylko w pokoju 19. Podczas gdy pierwszy pożar był gaszony, Roger Dean zaczął udawać bohatera. Pomógł wyprowadzić Helen przebywającą w pokoju 4 w sekcji A1, pokoju sąsiadującego z miejscem drugiego pożaru. Powiedział jej, chodź kochana, musimy się ewakuować, musimy wyjść.
Prowadził ją korytarzem w stronę drzwi wejściowych. Kiedy przechodzili obok pokoju numer 3, Helen zauważyła drugi pożar. Do tego czasu łóżko było całkowicie objęte ogniem. Wyrwała się Rogerowi i pobiegła do pokoju, krzycząc, musimy ich stamtąd wyciągnąć, musimy ich stamtąd wyciągnąć. Roger podłożył w tym pokoju drugi ogień, podpalając puste łóżko, nie zważając na to, że w pomieszczeniu przebywały dwie osoby – Dorothy Sterling i Dorothy Wu. Obie cierpiały na chorobę Alzheimera oraz inne problemy zdrowotne. Obie były całkowicie unieruchomione i nie mogły się poruszać bez pomocy. Roger doskonale o tym wiedział, a mimo to zostawił je tam na pewną śmierć.
Powiedział do Helen, nie martw się Helen, zostaw ich, musimy uciekać, ktoś już po nie idzie. Złapał Helen i siłą wyciągnął ją z pokoju. Następnie Roger Dean krążył między skrzydłami A i B, pomagając wyprowadzać niektórych mieszkańców. Jednak w żadnym momencie nie poinformował nikogo o istnieniu drugiego pożaru. Strażacy i inni członkowie personelu myśleli, że ogień w pokoju 19 został ugaszony i sytuacja została opanowana. Dopiero o 5.04 strażacy weszli do sekcji A1 i zorientowali się, że płonie także i to skrzydło. Jednak ogień był już wtedy całkowicie poza kontrolą. Temperatury były ekstremalne, a wszędzie unosił się gęsty czarny dym, przez co nie mogli zlokalizować źródła pożaru.
Słyszeli krzyki przerażonych mieszkańców, wołających o pomoc. W międzyczasie Roger Dean był już bezpieczny na zewnątrz. Pomagał ewakuowanym mieszkańcom placówki oddalić się od budynku. O 5.15 strażacy odnaleźli drugie źródło pożaru. Pokój numer 3. Płomienie były tak intensywne, że ogień już przedzierał się przez dach. Strażacy od razu rozpoczęli gaszenie pożaru. Wciąż słychać było mieszkańców wołających o pomoc. Dym i gorąco były tak intensywne, że ratownicy musieli poruszać się na czworakach, próbując znaleźć uwięzione osoby. Widoczność była zerowa, przez co strażacy zmuszeni byli nawigować korytarze po omacku. Mieszkańcy, którzy byli w stanie się poruszać, czołgali się na rękach i kolanach, próbując się wydostać, podczas gdy dach stał w ogniu.
Łóżka ustawione były jedno obok drugiego. Szacuje się, że na miejscu było około 100 strażaków, 100 ratowników medycznych i około 75 policjantów, nie licząc wszystkich mieszkańców domu opieki, z których większość wymagała pomocy medycznej. A pośród tego wszystkiego stał Roger Dean, całkowicie bezpieczny podczas otaczającego go chaosu. Pozostawał na zewnątrz, ale między 5.30 a 6.10 trzykrotnie próbował dostać się z powrotem do środka przez główne wejście. Za pierwszym i drugim razem został powstrzymany przez policjantów i strażaków, ale za trzecim dopisało mu szczęście. Powiedział strażakowi, Muszę wejść do środka po księgi ze spisem leków.
Muszę tam wejść. Pokazał mu dwa identyfikatory z kluczami do pokoju z lekami i szafki na leki. Strażak pozwolił mu wejść, ale poszedł razem z nim. Roger Dean i strażak skierowali się w stronę pokoju zabiegowego. Jednak Roger zatrzymał się w miejscu, którego nie obejmowały kamery monitoringu. Wręczył strażakowi klucze i wskazał, gdzie w środku znajdują się księgi audytowe, sam czekając poza zasięgiem kamer. Strażak nie mógł otworzyć drzwi, więc wezwał Rogera. Ten niechętnie wszedł do środka, otworzył szafkę, zabrał księgi, schował je do torby na ramię i opuścił budynek. Wychodząc, powiedział. Muszę iść do domu. Potrzebuję wentolinu. Mieszkam niedaleko i naprawdę go potrzebuję.
Jednak wychodząc z budynku natknął się na reportera telewizyjnego, znajdując czas na krótki wywiad. Cytując. Jestem Roger, jestem jednym z pielęgniarzy. Właśnie wybuchł pożar i po prostu szybko zrobiłem co mogłem, żeby wszystkich wyprowadzić, a dym był przytłaczający. Ale wiecie, udało nam się wyciągnąć wiele osób i to jest najważniejsze. Roger Dean wrócił pieszo do domu, gdzie podarł strony z rejestru leków. Włożył je do plastikowej torby na zakupy, po czym poprosił swojego współlokatora, pana Frencha, aby zawiózł go do sklepu przy ulicy Douglasa w Quakers Hill, gdzie wyrzucił torbę do kontenera na śmieci. Wkrótce po tym pan French odwiózł go z powrotem do domu opieki.
Na miejscu Roger został przebadany przez ratowników medycznych i przetransportowany do szpitala w Mount Druid. Jego stan został opisany jako mający ślady sadzy na twarzy i ubraniach, bladą skórę i ogólne oznaki stresu. Około godziny 14 został wypisany ze szpitala i przewieziony na posterunek policji w Mount Druid, gdzie złożył pisemne oświadczenie. Nie przyznał się do niczego. Po prostu opisał swoje działania tej nocy, pomijając jednak fakt podłożenia ognia. Po złożeniu oświadczenia policjanci poinformowali go, że jest podejrzanym. Gdy Roger Dean dowiedział się, że jest podejrzanym, jego telefon był już na podsłuchu. Natychmiast zadzwonił do swojego współlokatora, pana Frencha, aby poinformować go o sytuacji.
Skontaktował się także z dwójką przyjaciół, państwem Reed, którzy przyjechali na posterunek, aby się z nim spotkać. Podczas rozmowy z nimi przyznał się do wszystkiego, w tym do podłożenia ognia. Roger Dean został aresztowany o godzinie 19.50. O godzinie 21.50 detektywi przeprowadzili z nim oficjalne przesłuchanie. Wszystkie ofiary były osobami szczególnie bezbronnymi, pozostającymi pod bezpośrednią opieką Rogera Deana, który jako dyżurny pielęgniarz odpowiadał tej nocy za ich bezpieczeństwo. Wiedział, że pacjenci w sali, gdzie podłożył drugi ogień, byli unieruchomieni. Mimo to odmówił im pomocy, mówiąc do Helen, nie martw się, ktoś zaraz przyjdzie. Ale nikt nie wiedział o drugim źródle ognia, a sam Roger nikogo o tym nie powiadomił.
Mimo to twierdził, że nie miał zamiaru nikogo skrzywdzić. Utrzymywał, że nie przewidział, iż pożar wymknie się spod kontroli i myślał, że ogień zostanie opanowany. Dowody jednak wskazywały na to, że działał z premedytacją. Poprosił dwie pielęgniarki o opuszczenie skrzydła, aby bez przeszkód zrealizować swój plan. Jego głównym celem było odwrócenie uwagi od faktu kradzieży leków. Są również podejrzenia, że Roger już wcześniej znęcał się nad pacjentami, np. podając im dostępne bez recepty leki przeciwbólowe, takie jak paracetamol, zamiast ich przepisanych leków, które zabierał dla siebie. Inni pracownicy domu opieki wielokrotnie zgłaszali skargi na Rogera, ale nikt nie podjął działań. Roger Dean próbował zrzucić z siebie odpowiedzialność, obwiniając za wszystko uzależnienie od leków oraz problemy psychiczne.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
dziękujemy za wysłuchanie reklam.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„dziękujemy za wysłuchanie reklam."
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
17 listopada 2011 roku policja została wezwana do domu opieki Quakers Hill w północno-zachodnim Sydney w związku z dochodzeniem dotyczącym kradzieży leków na receptę. Podczas gdy funkcjonariusze byli na miejscu, pojawiło się pilniejsze wezwanie, przez co musieli opuścić placówkę, zanim poczynili większe postępy.
Przetłumaczone z Case 06: Roger Dean
https://casefilepodcast.com/case-06-roger-dean
Produkcja:
Casefile Host - przygotowanie materiału, scenariusz
Mike Migas - narracja, dźwięk, muzyka
Jarosław Grabias - tłumaczenie
Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.