Mentionsy Mentionsy
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie
Casefile Polska: Prawdziwe Zbrodnie

Sprawa 104: Andrew Gosden

26.09.2026 ·58 min 24 s · 4 rozdziały · 1 sponsor

Kiedy w tajemniczych okolicznościach 14-letni Andrew Gosden zniknął ze swojego domu na przedmieściach Doncaster w Wielkiej Brytanii, pojawiły się dowody sugerujące, że wyjechał z własnej woli. Andrew był jednak utalentowanym, inteligentnym nastolatkiem pochodzącym z kochającej i wspierającej rodziny — nie wyglądał na typowego nastoletniego uciekiniera.W miarę jak mnożyły się pytania, a Andrew wciąż nie dawał znaku życia, jego rodzina musiała zmierzyć się z najgorszym scenariuszem — czy Andrew został zmanipulowany i stał się ofiarą przestępstwa?Przetłumaczone z Case 264: Andrew Gosdenhttps://casefilepodcast.com/case-264-andrew-gosdenProdukcja:Elsha McGill - przygotowanie materiału, scenariuszMike Migas - narracja, dźwięk, muzykaJarosław Grabias - tłumaczenieNumery Telefonów Wsparcia i Zaufania116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania (Instytut Psychologii Zdrowia)116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży (Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę) 800 70 2222 - Centrum Wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego (Fundacja ITAKA) ⁠800 12 0002 - Niebieska Linia, ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie 888 88 33 88 - Telefon przeciwprzemocowy dla kobiet(Feminoteka)800 12 12 12 - Dziecięcy Telefonu Zaufania Rzecznika Praw Dziecka Hosted on Acast. See acast.com/privacy for more information.

0:03 · Prime Video 13

Często można go było znaleźć z nosem w jednej ze swoich wielokrotnie czytanych książek. Kiedy Andrew nie wyszedł przywitać się z rodzicami, nie zwrócili na to większej uwagi. Założyli, że jest zajęty jednym ze swoich hobby i pojawi się, kiedy kolacja będzie gotowa. Kolacja dla rodziny Gosdenów była ważnym elementem wspólnego spędzania czasu i dobrą okazją do rozmów. Kevin i Glenys zaczęli rozpakowywać zakupy i przygotowywać posiłek. Tego wieczoru miał do nich dołączyć miejscowy wikary i bliski przyjaciel rodziny, Alan Murray, który mieszkał niedaleko. Gosdenowie byli Anglikanami, ale Kevin i Glenys chcieli, by ich dzieci same wyrobiły sobie zdanie na temat religii, zamiast mieć ją narzuconą.

Gosdenowie zaczęli dzwonić do domów kolegów Andrew, ale dowiedzieli się, że nie ma go u żadnego z nich. Wtedy usłyszeli coś jeszcze. Andrew w ogóle nie pojawił się tego dnia w szkole. Tamten piątkowy poranek zaczął się jak każdy inny. Andrew obudził się trochę później niż zwykle, ale i tak zdążył przygotować się na czas, by złapać autobus do szkoły. Chodził do katolickiego liceum ogólnokształcącego imienia Catherine McCauley, oddalonego około 6,5 kilometra od domu Gosdenów. Mniej więcej 15 minut jazdy autobusem. Około 8.05 pożegnał się z rodzicami i wyszedł z domu ubrany w szkolny mundurek. Wikary Alan Murray wspominał, że niedługo później przejeżdżał obok Westfield Park, znajdującego się po drugiej stronie ulicy od domu Gosdenów.

Widział Andrew w mundurku, gdy przechodził przez park, ale nie zwrócił na to uwagi, ponieważ park stanowił skrót do przystanku autobusowego. Mundurek Andrew znajdował się w domu, ale samego Andrew nigdzie nie było, więc Gosdenowie nie wiedzieli już co myśleć. Skontaktowali się ze szkołą syna. Pracownik administracji potwierdził, że Andrew był tego dnia nieobecny. To zupełnie do niego nie pasowało. Andrew miał stuprocentową frekwencję. Szkoła wręczała mu nawet certyfikaty potwierdzające jego nienaganną obecność. Jedna z pracownic szkoły próbowała zadzwonić do Gosdenów tego ranka, by poinformować ich o nietypowej nieobecności Andrew, ale nikt nie odebrał. Dopiero później zorientowała się, że prawdopodobnie przez pomyłkę wybrała numer znajdujący się w rejestrze tuż nad albo pod numerem Andrew.

Przez co rodzina niczego się nie dowiedziała. Choć nadal nie wyjaśniało to, dlaczego mundurek Andrew był w domu. Gosdenowie zaczęli rozważać możliwość, że po drodze do szkoły mógł uczestniczyć w jakimś wypadku lub incydencie. Przeszukali okolice domu, a potem przejechali trasę, którą Andrew zwykle pokonywał do szkoły. Nigdzie nie było po nim śladu. Zadzwonili też do lokalnych szpitali, ale nie przyjęto tam nikogo odpowiadającego opisowi nastolatka. Kiedy do 21.00 nadal nie było żadnych wieści o Andrew, rodzina zgłosiła zaginięcie na policję. Gosdenowie byli absolutnie przekonani, że Andrew nie uciekł z domu. Opisywali go jako odpowiedzialnego, łagodnego i troskliwego chłopaka, który nigdy świadomie nie zrobiłby niczego, co mogłoby ich martwić.

Według rodziny ich życie domowe było szczęśliwe i spokojne. Zarówno Kevin jak i Glenny spracowali jako logopedzi. Ich dochody pozwalały im prowadzić skromne, ale wygodne życie, obejmujące rodzinne wakacje za granicą, między innymi w Egipcie i Tunezji. Według Gosdenów, Andrew nie miał problemów psychicznych, nie doświadczał przemocy rówieśniczej i nie miał żadnych innych problemów, przed którymi chciałby uciekać. Nic w jego zachowaniu nie wydawało się niezwykłe. Jeśli już, był nieco cichszy i jeszcze mniej towarzyski niż zwykle, ale nie było to nic alarmującego. Andrew należał do ludzi, którzy odzywali się tylko wtedy, gdy mieli coś wartościowego do powiedzenia. Kevin niedawno zapytał syna, jaki jemu nowy rok szkolny.

Andrew nie dał żadnego sygnału, że coś jest nie tak. Nawet gdyby z jakiegoś powodu nie czuł się komfortowo, rozmawiając z rodzicami, byli pewni, że zwierzyłby się swojej siostrze, Charlotte. Rodzeństwo Gosdenów było ze sobą bardzo związane. Oboje byli wyjątkowo inteligentni i zmierzali ku dostaniu się na najbardziej prestiżowe uniwersytety w Anglii. Łączył ich również podobny gust muzyczny. Słuchali heavy metalu, rocka i post-hardcoru, w tym takich zespołów jak Slipknot, Funeral for a Friend, Muse, Evanescence i Dragonforce. Wieczór poprzedzający zaginięcie Andrew był całkowicie zwyczajny. Andrew i Kevin układali razem puzzle, po czym cała rodzina zjadła wspólną kolację.

Jeden z sąsiadów rodziny Gosdenów miał kamerę CCTV skierowaną na ulicę. Nagranie z tamtego dnia pokazało coś bardzo nietypowego. Około 8.30, chwilę po tym jak Kevin i Glenys wyszli do pracy, Andrew wrócił do domu. Kilka minut później ponownie pojawił się na ulicy. Już nie w szkolnym mundurku, lecz w dżinsach i czarnym t-shircie zespołu Slipknot. Niósł czarną, płócienną torbę przewieszaną przez ramię, ozdobioną naszywkami zespołów, które jego siostra pomogła mu przyszyć. Z pokoju Andrew nie zniknęło nic poza portfelem, kluczami i przenośną konsolą PlayStation. Nie zabrał ładowarki do konsoli ani bluzy czy swetra, mimo że wrześniowe wieczory bywały chłodne. Dla jego rodziny był to znak, że nie planował wychodzić na długo.

Jednak fakt, że opuścił szkołę i opróżnił niemal całe konto bankowe bez żadnego wyjaśnienia wprawił ich w całkowite osłupienie. Nawet jeśli Andrew uciekł z domu, ze względu na jego wiek policja od razu zakwalifikowała go jako zaginionego wysokiego ryzyka, szczególnie narażonego na niebezpieczeństwo. Śledczy skupili się przede wszystkim na sytuacji rodzinnej. Mimo zapewnień bliskich, że Andrew był szczęśliwym i dobrze funkcjonującym nastolatkiem, doświadczenie podpowiadało policji, że większość młodych uciekinierów próbuje zazwyczaj uciec przed jakimś problemem w domu. Każdego członka rodziny Gosdenów przesłuchano osobno, próbując ustalić, czy Andrew mógł doświadczać przemocy albo zaniedbania.

Gosdenowie stanowczo utrzymywali, że Andrew miał otwartą i szczerą relację z rodzicami, którzy nie byli ani surowi, ani nadmiernie kontrolujący. Kevin i Glenny zdarzyli swoje dzieci pełnym zaufaniem i wspierali ich potrzebę indywidualności oraz niezależności. Choć policja traktowała zaginięcie Andrew bardzo poważnie, statystyki wskazywały, że spośród około 70 tysięcy osób poniżej 16 roku życia uciekających każdego roku w Wielkiej Brytanii, 80% wracało do domu w ciągu 24 godzin. 91% wracało w ciągu dwóch dni. Wszystko wskazywało więc na to, że powrót Andrew Gosdena jest tylko kwestią czasu.

Nadmorskie miasteczko Whitby, położone około 137 km na północ od Doncaster, było jednym z ulubionych miejsc wypoczynku rodziny Gosdenów. Andrew uwielbiał Whitby i dobrze znał okolice. Jeśli miałby dokądś wyjechać z własnej woli, istniała duża szansa, że właśnie tam. W weekend znajomi rodziny Gosdenów pojechali do Whitby, przeczesując okolice w poszukiwaniu jakiegokolwiek śladu Andrew. Sprawdzali jego ulubione miejsca i pytali ludzi czy widzieli nastolatka. Andrew miał około 160 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę i średniej długości jasnobrązowe włosy opadające na brązowe oczy. Najbardziej charakterystyczne były jednak jego mocne okulary korekcyjne, głuchota w lewym uchu oraz nietypowo podwójnie zarysowana górna część prawego ucha.

Cechy, które czniły go łatwym do rozpoznania. Weekend minął bez żadnych doniesień o Andrew, ani w Doncaster, ani w Whitby. Nie skontaktował się też z rodziną. Gosdenowie zaczęli zastanawiać się, czy Andrew nie pojechał do Londynu. Choć stolica znajdowała się około 274 km od Doncaster, pociągiem można było dotrzeć tam w niecałe dwie godziny. Dla samotnego, nieśmiałego nastolatka z przedmieść, Londyn mógł wydawać się przytłaczający, ale Andrew nie był tam obcy. Rodzina miała w Londynie krewnych i znajomych, w tym dziadków Andrew. Gosdenowie wielokrotnie odwiedzali miasto, a Andrew dobrze je znał i jego rodzina uważała, że potrafiłby samodzielnie się po nim poruszać.

Kings Cross to jedna z najbardziej ruchliwych stacji kolejowych w Wielkiej Brytanii. Każdego dnia przewija się przez nią około 300 tysięcy pasażerów. Funkcjonariusze analizujący nagrania nie zdołali odnaleźć Andrew w tłumie podróżnych. Informacja, że Andrew pojechał na King's Cross była ogromnym przełomem, ale rodziła jeszcze więcej pytań. Podczas wakacji rodzice proponowali mu wyjazd do Londynu do babci, lecz odmówił. Dlaczego więc pojechał tam teraz i to bez pytania o zgodę? Rodzina Gosdenów zdobyła egzemplarz najnowszego wydania magazynu Time Out, darmowego tygodnika opisującego aktualne wydarzenia w Londynie. Przeglądali każdą stronę, szukając czegokolwiek, co mogło skłonić Andrew do wyjazdu.

Kevin niedawno zabrał dzieci do Londynu na koncert zespołu Muse. Był to pierwszy duży koncert rockowy Andrew i chłopak był zachwycony tym doświadczeniem. Gosdenowie zaczęli sprawdzać, jakie inne zespoły grały w Londynie w piątek 14 września 2007 roku. Rozważali, czy Andrew mógł spontanicznie pojechać do miasta na weekend, aby posłuchać muzyki na żywo i pozwiedzać. Być może kierował się zasadą, że łatwiej później prosić o wybaczenie niż o pozwolenie. Tamtego wieczoru amerykański zespół rockowy 30 Seconds to Mars grał koncert w Brixton Academy. O ile Gosdenowie wiedzieli, Andrew nie słuchał ich muzyki. W klubie O2 Academy Islington, oddalonym około 15 minut spacerem od King's Cross, występował progresywny zespół metalowy Sixth.

20:32 · Opowieść o Andrew Gosdenie 6

Andrew bardzo polubił to doświadczenie i wrócił do domu w świetnym humorze. Niektórzy spekulowali, że mógł wtedy nawiązać z kimś kontakt, jednak nie było na to żadnych dowodów. Również jego nauczyciele i koledzy ze szkoły nie potrafili wyjaśnić, dlaczego pojechał do Londynu. W domu Gosdenów był tylko jeden komputer. Laptop, który Charlotte dostała niedawno na urodziny. Andrew przez 8 tygodni praktycznie go nie używał. Nigdy szczególnie nie interesował się komputerami. O ile wiedziała rodzina, Andrew nie miał nawet adresu e-mail. Media społecznościowe dopiero raczkowały, a Andrew nie wykazywał chęci być ich częścią. Najpopularniejszymi portalami były wtedy Facebook i Myspace, ale Andrew nie miał konta na żadnym z nich.

Przeszukanie laptopa Charlotte nie wykazało niczego, co by sugerowało, że Andrew rozmawiał z kimkolwiek przez Internet. Nie znaleziono też żadnych wyszukiwań, które mogłyby wyjaśnić, dlaczego pojechał do Londynu albo co zamierzał tam zrobić. Policja zabezpieczyła również komputery, z których Andrew korzystał w szkole oraz w bibliotece publicznej w Doncaster. Na żadnym z nich nie znaleziono nic pomocnego dla śledztwa. Na domowym telefonie rodziny Gosdenów nie odnotowano żadnej podejrzanej aktywności. Ponieważ Andrew nie miał telefonu komórkowego, jedynym innym sposobem korzystania z internetu mogły być jego konsole do gier. Xbox Andrew nie posiadał funkcji online, ale jego PlayStation już tak. Mógł komunikować się z innymi za pomocą wiadomości tekstowych, rozmów głosowych lub wideoczatu.

Do tego potrzebne było jednak konto internetowe, a więc również adres e-mail. Sprawdzenie przeprowadzone u producenta PlayStation firmy Sony wykazało, że Andrew Gosden nigdy takiego konta nie posiadał. Największym lękiem rodziny Gosdenów było to, że Andrew padł ofiarą groomingu ze strony pedofila lub handlarza ludźmi i został zwabiony do Londynu pod fałszywym pretekstem. Ze względu na swoją wysoką inteligencję, Andrew był dojrzalszy od rówieśników i od zawsze lepiej dogadywał się z dorosłymi niż z innymi dziećmi. Choć nigdy o tym nie mówił, rodzina rozważała możliwość, że Andrew może zmagać się ze swoją orientacją seksualną i uciekł, bo czuł wstyd albo nie potrafił się ujawnić.

Kilku świadków twierdziło, że widziało Andrew w dniu jego zaginięcia. Jedno ze zgłoszeń dotyczyło restauracji Pizza Hut przy ulicy Oxford Street niedaleko stacji Kings Cross. Sposób w jaki świadek opisał zachowanie chłopca sprawił, że Gosdenowie uznali tę relację za wiarygodną, ale policji nie udało się jej potwierdzić. Inny świadek twierdził, że widział osobę odpowiadającą opisowi Andrew śpiącą na ulicy w pobliżu londyńskiej dzielnicy Southbank. Jeszcze ktoś inny uważał, że widział Andrew w parku Southbank niedaleko budynku London Assembly. Gosdenowie sprawdzili każdy trop, sami odwiedzając te miejsca, rozmawiając z mieszkańcami i szukając syna, ale nie pojawił się żaden ślad prowadzący do Andrew.

Mijały kolejne dni bez przełomu, aż w końcu funkcjonariusze policji z South Yorkshire zostali wysłani do Londynu, by ponownie przejrzeć monitoring ze stacji Kings Cross. Przeanalizowali setki godzin nagrań, aż wreszcie coś zwróciło ich uwagę. O 11.24, cztery minuty po przyjeździe pociągu z Doncaster, w tłumie pojawił się charakterystycznie wyglądający Andrew Gosden w czarnym t-shirtzie slipnota. Nastolatek spokojnie wyszedł głównym wyjściem ze stacji, samotnie, po czym zniknął z pola widzenia. Kiedy policja odkryła to nagranie, Andrew był zaginiony już od 27 dni. Dla rodziny Gosdenów było to gorzko słodkie odkrycie. Byli sfrustrowani tym, co określali jako powolną, chaotyczną i źle zorganizowaną reakcję policji.

Kings Cross pełnił funkcję ogromnego węzła przesiadkowego. Znajduje się tam wiele stacji metra i przystanków autobusowych, a także międzynarodowy terminal z połączeniami do innych części Europy. Istniejące nagrania z monitoringu jedynie potwierdzały, że Andrew wysiadł z pociągu w Londynie. Nie mówiły nic o tym, dokąd udał się później. Andrew nie zabrał paszportu, co czyniło wyjazd za granicę mało prawdopodobnym. Jednak równie dobrze mógł przesiąść się z jednego pociągu do drugiego. Londyn uchodzi za jedno z najbardziej monitorowanych miast na świecie. Według niektórych źródeł przeciętny mieszkaniec Londynu może zostać uchwycony przez kamery nawet 300 razy dziennie. Ku rozpaczy rodziny Gosdenów, policja początkowo nie wystąpiła jednak o zabezpieczenie nagrań z innych kamer.

28:27 · Szukanie Andrew 6

Kiedy w końcu poproszono lokalne władze o dostęp do monitoringu, nagrania już nie istniały. Zgodnie z procedurami były przechowywane tylko przez określoną liczbę dni, po czym automatycznie kasowano taśmy. W środę 17 października minął ponad miesiąc od zaginięcia Andrew i nadal nie było żadnych wiadomości. Jak podano w programie BBC Missing Life, kobieta o imieniu Filipa stała na ruchliwej ulicy w londyńskiej dzielnicy Covent Garden, gdy zauważyła przechodnia przypominającego Andrew Gosdena. Filipa podeszła do chłopca i próbowała zagaić rozmowę, mówiąc, że wygląda jak zaginiony nastolatek. Chłopak zaprzeczył, że jest Andrew Gosdenem, ale Filipa nabrała podejrzeń.

Ruszyła za nim i śledziła go aż do momentu, gdy straciła go z oczu w pobliżu kawiarni The Poetry Place. Filipa zgłosiła możliwe zauważenie Andrew policji. Według Gosdenów sprawa nie została podjęta aż przez 6 tygodni. Miejsce, w którym Filipa rozmawiała z chłopcem znajdowało się przed biurowcem. Przy wejściu były zamontowane kamery, jednak w czasie rzekomego spotkania nie działały. Pracownica kawiarni The Poetry Place po zobaczeniu zdjęcia Andrewa Gosdena stwierdziła, że mogła widzieć go w lokalu w towarzystwie dwóch dziewczyn. Zaznaczyła jednak, że równie dobrze mógł to być ktoś, kto go tylko przypominał, ponieważ wielu nastoletnich chłopaków w okolicy nosiło podobną modną fryzurę. Nigdy nie udało się ustalić, czy obserwacja Filipy była prawdziwa.

Kevina zaczęła dręczyć jedna myśl. A co, jeśli usunie się z obrazu, zmuszając policję, by zamiast tego skupiła się na poszukiwaniach jego syna? Pewnego dnia, tuż przed Bożym Narodzeniem, wikary Alan Murray przyszedł do domu Gosdenów z jedzeniem, chcąc pomóc w każdy możliwy sposób. Gdy Alan podszedł do drzwi, usłyszał dobiegający ze środka huk. Wpuścił się do domu, używając zapasowego klucza. W środku znalazł Kevina Gosdena wiszącego na balustradzie piętra. Udało mu się odciąć Kevina i przewieźć do szpitala, gdzie odzyskał przytomność dopiero po 7 godzinach. Kevin spędził kolejne kilka miesięcy na leczeniu w placówce psychiatrycznej. Jak powiedział później Yorkshire Post, nie jestem w stanie opisać głębi rozpaczy z jaką się to wiązało.

Żadna terapia nie pomagała, bo sytuacja była nierozwiązywalna. Nadwyrężeni psychicznie, ale niezłomni, Gosdenowie nadal robili wszystko co mogli, by sprawa Andrew pozostawała w centrum uwagi. Występowali w licznych programach telewizyjnych i radiowych oraz rozmawiali z każdym reporterem, który chciał ich wysłuchać. Kevin stał się rzecznikiem rodziny i założył stronę internetową poświęconą sprawie, zatytułowaną Help Us Find Andrew, co oznacza Pomóż Nam Znaleźć Andrew. Publikował tam wszelkie informacje, zdjęcia ze szczęśliwego dzieciństwa Andrew oraz wpisy blogowe o tym, jaki wpływ miało na nich jego zaginięcie. Policja ostatecznie nie znalazła żadnych dowodów wskazujących, że Gosdenowie byli kimkolwiek innym niż z Żytą kochającą i wspierającą się rodziną, za jaką sami się uważali.

Jeden ze znajomych Andrew, który znał rodzinę Gosdenów od 10 lat, powiedział The Daily Mail. Ludzie zastanawiają się, czy coś działo się w ich domu, ale wiem na pewno, że to nieprawda. To jedna z najmilszych rodzin, jakie znam. To sprawiało, że zaginięcie Andrewa Gosdena było jeszcze bardziej niezrozumiałe. Według jego nauczycieli, Andrew miał niemal pewne szanse na dostanie się na Uniwersytet Cambridge. Mimo swojej inteligencji, nigdy jednak nie był szczególnie entuzjastycznie nastawiony do nauki. Kevin postrzegał to tak, że Andrew traktował szkołę jako konieczność, która miała zapewnić mu wybór w przyszłości. Być może znudziła go albo sfrustrowała konwencjonalna ścieżka, którą dla niego przewidziano i uciekł, by zacząć nowe życie.

Być może pojechał do Londynu, by spędzić ostatni dzień, odwiedzając swoje ulubione miejsca, zanim zakończy życie na zawsze, oszczędzając rodzinie traumy odnalezienia jego ciała. Mogłoby to tłumaczyć, dlaczego kupił tylko bilet w jedną stronę i nie zabrał kurtki ani ładowarki do PlayStation. Nie wyjaśniało jednak, dlaczego wziął klucze, ani dlaczego nie zostawił wiadomości rodzinie, o której wiedział, że będzie odchodzić od zmysłów ze zmartwienia. Nie wyjaśniało też braku ciała. Rodzina Gosdenów stanowczo utrzymywała, że Andrew nie był prześladowany. Jego siostra Charlotte chodziła do tej samej szkoły i aktywnie uczestniczyła w programie przeciwdziałania przemocy rówieśniczej. Był to temat często omawiany przy rodzinnym stole, a Andrew nigdy nie wspominał o żadnych problemach.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.