#63 CAFE AZS - TOMASZ KRASUCKI
Czy AZS łączy pokolenia? Jaka jest cecha wspólna wszystkich członków AZS? Dlaczego zostaje się tu na całe życie?Na te pytania odpowiada gość 63. odcinka CAFE AZS, którym jest Tomasz Krasucki honorowy członek AZSBartek Wasilewski zapraszam!
To jest główna taka była kiedyś zasada, prawda, że to musiał być członek AZS-u, ale uczelnia i tak dalej. Są to ludzie, którzy zrobili duże, może sportowe nawet wyniki, to nie były najważniejsze, ale naukowe, to były na pewno znakomite i ja wiem, że to nie jest miłe słowo działaczy, no ale trudno znaleźć lepsze, to byli bardzo dobrzy działacze AZS. Ciekaw jestem pańskiego zdania i uczepię się tego, co przed sekundą pan powiedział. Ja wiem, że to nie jest miłe słowo działacz. Ten temat pojawiał się nieraz w odcinkach Cafe AZS. Rozmawiam z młodymi działaczami, którzy mówią tak, jestem działaczem, ale tutaj zawsze ten działacz to się źle kojarzy.
Z czego to wynika? Ja nie wiem z czego to wygląda. Może dlatego, że byli działacze partyjni i pewnie tego nie lubimy. A może po prostu działacz sportowy? To też u nas w Polsce tak się kojarzy co? Z PZPN-em, z jakimiś leśnymi dzieckami? Najfajniejsze działanie w AZS jest na szczeblu klubu uczelnianego. To jest po pierwsze młodość i to co się robi widać od razu w tym klubie uczelnianym. To jest największa satysfakcja, najwięcej wspomnień, najwięcej znajomości, takich pozostających na długie lata. Później ta działacz AZS-u, no powiedzmy ja, ja jestem działaczem, byłem, czy byłem na, właściwie już byłem działaczem AZS-u w sportach, w klubów uczelnianych, ale ludzie ze sportu czynowego mnie nie znali, więc jak ktoś powiedział, był taki w AZS-ie, mogą nie wiedzieć, aczkolwiek ja się sportem interesowałem, wiele osób znałem, mnie też znają, ale mogliby nie wiedzieć.
Więc to jest chyba tak, że jak słyszą działacz, mówią, a no to taki właśnie, tu pojedzie, tam coś załatwi, tam coś, no niedobre, jest złe skojarzenie. Ja nie mam takiego złego skojarzenia. Byli działacze AZS-u, byli działacze ZSP, za moich czasów byli działacze, nie wiem, studenci w tych, Kulturalni, którzy działali tam powiedzmy w Warszawie, myśmy akurat w klubie Medyka czy tam w hybrydach, to też byli działacze, tylko nikt tak nie mówił. On był w klubie, prawda, w hybrydach, a nie był działaczem hybryd. No to tak, z tego to wynika. No myślę, że też działacz to jest działanie, no to z tego wynika. To jak to się wszystko zaczęło u Pana?
Zacząłem się kręcić koło nich, no powiem sobie wie pan, zaczynałem od gospodarza klubu. Mój obecnie żyjący prezes, starszy ode mnie oczywiście, ale zaprzyjaźnieni jesteśmy już bardzo, był prezesem naszym i tak popatrzył na mnie, no jak chcesz tutaj działać, to bądź gospodarzem klubu. No oni już byli zakolegowani, znali się, ja pierwszy rok, Ale to się wszystko bardzo szybko zaczęło. No później parę lat działalności, zostałem prezesem tego klubu. Później przeszedłem do środowiska, bo wtedy były zarządy środowiskowe. Tam też byłem prezesem Warszawy. I później jak zacząłem działać w AZS, to zrobiłem się, że tak powiem, działaczem ogólnopolskim. I postanowiłem sobie, że jak jestem ogólnopolskim działaczem, to już do Warszawy nie wpadam, co słychać.
Bo uważam, że to tak powinno być. Jeżeli jest przedstawiciel środowiska w zarządzie głównym, to ma działać na zasadzie, że dla zarządu głównego. Nie może być, nie powinien być i tu i tu, bo to jest, jak chce się naprawdę dziać, to nie może być. Nie mamy teraz takich wielu działaczy, którzy by będąc gdzieś w terenie dla Zarządu Głównego dużo robili. Raczej jest niewielka grupa, która, bo ja jak obserwuję, to jest niewielka grupa w tym Zarządzie Głównym, która działa. No później, no wiele lat w tym Zarządzie Głównym byłem wiceprezesem jednym, drugim, trzecim. Mam od organizacyjnych, mam od klubów uczelnianych. Taką najfajniejszą moją kawałkiem życia w tym AZS-ie to była taka powołana kiedyś Centralna Komisja Klubów Uczelnianych.
Ona zmieniła w tamtym okresie absolutnie całe mistrzostwa szkół wyższych, kiedyś się to tak nazywało. Zmieniliśmy to, bo myśmy to zmieniali, to byli młodzi jeszcze, byliśmy młodzi działacze. Było dużo kłopotów z tym, starsi nasi koledzy nawet nam zarzucili, że chcemy robić Rokosz w AZS, coś, a to szły nowe czasy, to tak jak teraz dzisiejsza jest. Ja patrzę na tych chłopaków, którzy teraz działają, jestem pełen podziwu, ale ja już bym tak nie umiał działać, po prostu jest inny język komunikacyjny, to głównie, ale, ale tam wtedy też, no ale to była taka bardzo, bardzo fajna rzecz te CKKU i z tego CKKU już tak poszedłem, Właśnie w zarządy AZS-u.
W związku z tym ja po pracy w piątek jechałem do jakiegoś środowiska, spotykałem się z wszystkimi działaczami w środowisku. Znałem wszystkie kluby, znałem wszystkich prezesów. Przekazywałem ich sprawy do centrali. Rozmawiałem z nimi, robiliśmy coś wspólnego, powiedzieliśmy sobie, ja to robię, co by i nas wszystkich jakoś łączyło i było tym fajnym takim dla nas rzeczą. No to na pewno był taki mój bardzo dobry okres działalności. No później może były trudniejsze, bo jeżeli byłem już skarbnikiem, to nie wymagało tego ode mnie raczej pilnowania kasy, chodzenia, no ale też wie Pan, Jak mam zasługę? Jaką ja mam zasługę?
Co ja miałem z AZS? Miałem fantastycznych kolegów, z którymi działałem. To są takie przyjaźnie, które zostają na wiele lat. Spotykaliśmy się w różnych konfiguracjach, prywatnie. AZS jakieś obozy organizował. No a teraz się spotykamy na takim corocznym czterodniowym, no tak czterodniowym, może pięciodniowym spotkaniu członków honorowych. No i tam to wie pan, no starsi panowie, no starsze panie, rozmawiamy sobie o tym jak było. Nie wolno mówić o zdrowiu, albo tylko o jednej chorobie, o jednym wnuku i tak dalej, ale bardzo się lubimy. No tak, ale ja bym powrócił jeszcze do tego, bo to jest bardzo ciekawy wątek, jak chodził pan do pani minister Łybackiej.
To jest fajne, może nie dlatego, że jakby mnie budowało, wie Pan, ale to jest fajne, no mogę się podzielić, albo coś jest nowego, jakbyś na to zareagował, jakbyś to załatwił, teraz to załatwiamy, czy tak coś. I zawsze była, zawsze była. Lepsza, gorsza. Ja tak powiem, może z działaczami to była dobra. Natomiast z biurem, chociaż ja teraz mam dobry kontakt z biurem, z każdym biurem mam dobry kontakt. Było nawet tak, że wiele osób w Polsce myślało, że ja pracuję w AZS. Ja ani jednego dnia nie przepracowałem formalnie w AZS. Ja tam często bywałem. Ja po pracy jeździłem do środowiska czy do ZG i później do domu.
Po prostu oni są inni. Moja wnuczka zrobiła maturę teraz. Ale to jest wnuczka, to jest też coś innego, prawda? Natomiast jak patrzę na koleżankę następczą, jak ona mi opowiada, że będzie studentką za chwilę, tak, bo w tym roku, no to ja w ogóle nie ma szans, nie ma szans. Dlatego ja uważam, że Działaczem można być do pewnego okresu życia. Ja sam przeciw sobie zadziałałem, bo ja w 60 roku życia powiedziałem dziękuję, nie dałem się wybrać i odszedłem. Później przyszedł taki prezes, Eugeniusz Pietrasik i powiedział, że chce mieć kogoś takiego zaufanego na wiceprezesie do spraw, na skarbniku.
My jako AZS na przykład na Akademii Medycznej w którymś tam roku, nie pamiętam, na 60 którymś wczesnym, wygraliśmy wybory do ZSP. Czyli nasi działacze odchodzili od nas, AZS-u i poszli do ZSP i prowadziliśmy taką całą studencką tą działalność. Było łatwiej, no teraz jest chyba trudniej. A to jak sobie teraz ten AZS radzi? Obserwuje Pan to z boku? Ma Pan jakieś przemyślenia? Chyba tak, no. Na 100% byliśmy społecznikami. To nie jest zaszut. W tej chwili jednak jakieś pieniądze. Szukają pieniędzy, a oni dla siebie. Jeżeli działa w AZS-ie, no to poszedłby do pracy.
Co takiego jest w tym AZS-ie, że zostaje się w nim na całe życie? Kiedyś zrobiliśmy taką ankietę, o 2 to się chyba nazywała taka agencja, i oni nas tam przepytywali, jakieś zrobili pytania, szereg pytań, szereg pytań. Myśmy sami byli ciekawi, jeszcze tak działałem, no co to jest, jak tu jesteśmy. I oni, bardzo mi się podobało to i dlatego zapamiętałem. Oni taki wniosek wyciągnęli, panowie, Wam jest bardzo dobrze być razem ze sobą. Natomiast wartość AZS ogólnopolska, czy wartość w sensie popularności, informacji o AZS, znajomości tego AZS, nawet sukcesami sportowymi,
Pokazano wszystkie 12 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Bartek Wasilewski witae Tomasz Krasuckiego, członka honorowego Akademickiego Związku Sportowego.
Tomasz Krasucki opowiada o znaczeniu i wyborze członków honorowych AZS-u.
Krasucki omawia skojarzenia z działaczami AZS i jego własny doświadczenie.
Krasucki opisuje swoją początkową pracę w AZS'u i role w klubach uczelnianych.
Krasucki opowiada o swojej roli w Centralnej Komisji Klubów Uczelnianych i sukcesach.
Krasucki opowiada o swoich spotkaniach z ministrem i roli w budowie ośrodka.
Krasucki opowiada o współpracy między młodymi a starszymi działaczami AZS.
Krasucki omawia, kiedy powinien kończyć karierę jako działacz AZS.
Krasucki opowiada o obecnej sytuacji i roli AZS w społeczeństwie.
Krasucki podsumowuje rozmowę i dziękuje za rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Czy AZS łączy pokolenia? Jaka jest cecha wspólna wszystkich członków AZS? Dlaczego zostaje się tu na całe życie?
Na te pytania odpowiada gość 63. odcinka CAFE AZS, którym jest Tomasz Krasucki honorowy członek AZS
Bartek Wasilewski zapraszam!