Mentionsy Mentionsy
Cafe AZS
Cafe AZS

#63 CAFE AZS - TOMASZ KRASUCKI

28.06.2023 ·23 min 18 s · 10 rozdziałów

Czy AZS łączy pokolenia? Jaka jest cecha wspólna wszystkich członków AZS? Dlaczego zostaje się tu na całe życie?Na te pytania odpowiada gość 63. odcinka CAFE AZS, którym jest Tomasz Krasucki honorowy członek AZSBartek Wasilewski zapraszam!

To jest Cafe AZS. Cześć, tu Bartek Wasilewski. Witam Cię w kolejnym odcinku Cafe AZS. Dziś widzę się ze swoim gościem w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Siedzimy przy jednym stole, przed nami herbata, przed nami jagodzianki i przed nami rozmowa. Jakże ciekawa. Tomasz Krasucki, członek honorowy Akademickiego Związku Sportowego. Witam, dzień dobry. Dzień dobry. Jak to jest być, zostać członkiem honorowym AZS-u? To jest niewątpliwie wielki zaszczyt. Zostaje się nim po długi działalności w AZS. To jest wielkie wyróżnienie. Do tej pory 184 członków AZS zostało członkami honorowymi. Na ilość ludzi, którzy byli w AZS to jest bardzo niewielka ilość.

0:37 · Członkowie honorowi AZS 3

Jest to jakaś taka grupa, chciałbym powiedzieć wybrana, no w pewnym sensie tak, dlatego że no coś trzeba było w tym związku zrobić takiego, że kapituła, która przyznaje, właściwie zjazd przyznaje członka honorowego AZS-u, uznał za słuszne, że to jest ten człowiek, który ma to mieć. Pierwszymi to byli nasi założyciele, Walery Goetel, Stefan Majewski, No i to tak szło rzeczywiście, gdyby popatrzeć na nazwiska, które są w tym całym naszym gromadzie członków honorowych, to są to rzeczywiście nazwiska, które się w AZS zapisały złotymi zgłoskami, bo to są ludzie, po pierwsze, którzy kiedyś wiązali ze sobą tą ideę akademickości AZS.

To jest główna taka była kiedyś zasada, prawda, że to musiał być członek AZS-u, ale uczelnia i tak dalej. Są to ludzie, którzy zrobili duże, może sportowe nawet wyniki, to nie były najważniejsze, ale naukowe, to były na pewno znakomite i ja wiem, że to nie jest miłe słowo działaczy, no ale trudno znaleźć lepsze, to byli bardzo dobrzy działacze AZS. Ciekaw jestem pańskiego zdania i uczepię się tego, co przed sekundą pan powiedział. Ja wiem, że to nie jest miłe słowo działacz. Ten temat pojawiał się nieraz w odcinkach Cafe AZS. Rozmawiam z młodymi działaczami, którzy mówią tak, jestem działaczem, ale tutaj zawsze ten działacz to się źle kojarzy.

Z czego to wynika? Ja nie wiem z czego to wygląda. Może dlatego, że byli działacze partyjni i pewnie tego nie lubimy. A może po prostu działacz sportowy? To też u nas w Polsce tak się kojarzy co? Z PZPN-em, z jakimiś leśnymi dzieckami? Najfajniejsze działanie w AZS jest na szczeblu klubu uczelnianego. To jest po pierwsze młodość i to co się robi widać od razu w tym klubie uczelnianym. To jest największa satysfakcja, najwięcej wspomnień, najwięcej znajomości, takich pozostających na długie lata. Później ta działacz AZS-u, no powiedzmy ja, ja jestem działaczem, byłem, czy byłem na, właściwie już byłem działaczem AZS-u w sportach, w klubów uczelnianych, ale ludzie ze sportu czynowego mnie nie znali, więc jak ktoś powiedział, był taki w AZS-ie, mogą nie wiedzieć, aczkolwiek ja się sportem interesowałem, wiele osób znałem, mnie też znają, ale mogliby nie wiedzieć.

2:38 · Działacze AZS 1

Więc to jest chyba tak, że jak słyszą działacz, mówią, a no to taki właśnie, tu pojedzie, tam coś załatwi, tam coś, no niedobre, jest złe skojarzenie. Ja nie mam takiego złego skojarzenia. Byli działacze AZS-u, byli działacze ZSP, za moich czasów byli działacze, nie wiem, studenci w tych, Kulturalni, którzy działali tam powiedzmy w Warszawie, myśmy akurat w klubie Medyka czy tam w hybrydach, to też byli działacze, tylko nikt tak nie mówił. On był w klubie, prawda, w hybrydach, a nie był działaczem hybryd. No to tak, z tego to wynika. No myślę, że też działacz to jest działanie, no to z tego wynika. To jak to się wszystko zaczęło u Pana?

4:13 · Początek działania 5

Straszne dawne lata, sześćdziesiąty drugi rok, trzeci rok, studia. Jaki kierunek? Farmacja. Ja trenowałem wtedy koszykówkę, teraz takich jak ja nie wpuszczają na boisko, ale to była prawda. Jakieś zajęcia w UEF-u pierwsze, no i od razu w pierwszych zajęciach prowadzący wziął mnie na bok, czy byś chciał być tam w koszykówce. No to tak, no to to pierwsze te, zapisz się do AZS-u. No i poszedłem się zapisać, mam zresztą do dziś legitymację z tym pierwszym wpisem. No zobaczyłem jaka jest atmosfera, jedne zajęcia, drugie, później zobaczyłem gdzie oni są.

Zacząłem się kręcić koło nich, no powiem sobie wie pan, zaczynałem od gospodarza klubu. Mój obecnie żyjący prezes, starszy ode mnie oczywiście, ale zaprzyjaźnieni jesteśmy już bardzo, był prezesem naszym i tak popatrzył na mnie, no jak chcesz tutaj działać, to bądź gospodarzem klubu. No oni już byli zakolegowani, znali się, ja pierwszy rok, Ale to się wszystko bardzo szybko zaczęło. No później parę lat działalności, zostałem prezesem tego klubu. Później przeszedłem do środowiska, bo wtedy były zarządy środowiskowe. Tam też byłem prezesem Warszawy. I później jak zacząłem działać w AZS, to zrobiłem się, że tak powiem, działaczem ogólnopolskim. I postanowiłem sobie, że jak jestem ogólnopolskim działaczem, to już do Warszawy nie wpadam, co słychać.

Bo uważam, że to tak powinno być. Jeżeli jest przedstawiciel środowiska w zarządzie głównym, to ma działać na zasadzie, że dla zarządu głównego. Nie może być, nie powinien być i tu i tu, bo to jest, jak chce się naprawdę dziać, to nie może być. Nie mamy teraz takich wielu działaczy, którzy by będąc gdzieś w terenie dla Zarządu Głównego dużo robili. Raczej jest niewielka grupa, która, bo ja jak obserwuję, to jest niewielka grupa w tym Zarządzie Głównym, która działa. No później, no wiele lat w tym Zarządzie Głównym byłem wiceprezesem jednym, drugim, trzecim. Mam od organizacyjnych, mam od klubów uczelnianych. Taką najfajniejszą moją kawałkiem życia w tym AZS-ie to była taka powołana kiedyś Centralna Komisja Klubów Uczelnianych.

Ona zmieniła w tamtym okresie absolutnie całe mistrzostwa szkół wyższych, kiedyś się to tak nazywało. Zmieniliśmy to, bo myśmy to zmieniali, to byli młodzi jeszcze, byliśmy młodzi działacze. Było dużo kłopotów z tym, starsi nasi koledzy nawet nam zarzucili, że chcemy robić Rokosz w AZS, coś, a to szły nowe czasy, to tak jak teraz dzisiejsza jest. Ja patrzę na tych chłopaków, którzy teraz działają, jestem pełen podziwu, ale ja już bym tak nie umiał działać, po prostu jest inny język komunikacyjny, to głównie, ale, ale tam wtedy też, no ale to była taka bardzo, bardzo fajna rzecz te CKKU i z tego CKKU już tak poszedłem, Właśnie w zarządy AZS-u.

Byliśmy wybierani. Każdy co cztery lata zjazd. Trzeba było się pokazać przez ten okres czasu, wybrać, powiedzieć coś o sobie. Ludzie, którzy przyjeżdżali na zjazd też byli, zmieniali się, więc to nie tak, że zawsze ta sama grupa. Więc myślę, że Ja nie mam sobie nic do zarzucenia, że ja zostałem członkiem honorowym, czy byłem przez te lata, że to jakiś, wie Pan, jak ktoś mówi, kolega, ktoś. Nie, nie, nie mam sobie nic do wyrzucenia. Byłem bardzo zaangażowany w AZS, to był mój drugi dom. A co było tą zasługą? W Centralnej Komisji Klubów Uczelnianych, jak byłem przewodniczącym, zwiedziłem wszystkie kluby uczelniane w Polsce. Ja pracowałem w Świerku. W tym czasie miałem taki handicap, że soboty były wolne, bo to izotopy.

8:02 · Centralna Komisja Klubów Uczelnianych 2

Mogę powiedzieć, że Górki Zachodnie zostały wybudowane, cudzysłów duży, dzięki mnie, dlatego, że przez co tydzień, tydzień w tydzień byłem u pani minister Łybackiej w ministerstwie i pytałem się pani minister, czy już podpisana jest ta. Ktoś tam był z takich wiceministrów, nie chcę mieć nazwiska, bo żyję, był AZS-iakiem, dajmy temu spokój, nie podpisywał nam. A powiedzmy pani ubacka, która powiedziała, no panie Tomaszu, jeszcze to nie za... Wzięła go raz, dwa, dosłownie to trwało 15 minut, była podpis, zaczęliśmy budować górki zachodnie. No tam jest dzisiaj pięknie, po prostu pięknie.

Co ja miałem z AZS? Miałem fantastycznych kolegów, z którymi działałem. To są takie przyjaźnie, które zostają na wiele lat. Spotykaliśmy się w różnych konfiguracjach, prywatnie. AZS jakieś obozy organizował. No a teraz się spotykamy na takim corocznym czterodniowym, no tak czterodniowym, może pięciodniowym spotkaniu członków honorowych. No i tam to wie pan, no starsi panowie, no starsze panie, rozmawiamy sobie o tym jak było. Nie wolno mówić o zdrowiu, albo tylko o jednej chorobie, o jednym wnuku i tak dalej, ale bardzo się lubimy. No tak, ale ja bym powrócił jeszcze do tego, bo to jest bardzo ciekawy wątek, jak chodził pan do pani minister Łybackiej.

10:32 · Znajomość ministra 1

I to sekretarka była zdenerwowana. Bardzo, co pan tu robi? Czekam na panią ministrę. To znowu pan. Tak, to znowu pan, bo jestem z nią umówiony. Oczywiście, czy prawda, czy nieprawda, to musiałem to powiedzieć. Ale ja myślę, że ministrowie byli chyba bardziej do wzięcia wtedy niż teraz. Teraz spotkanie się z ministrem, choć nie, no koledzy z AZS, no z ministrem sportu, to się na pewno spotykałem często i szkolnicy zawsze, Ale tak to, nie wiem, może lepiej, może gorzej. Myśmy chyba w takich wielkich też nie mieli aspiracji, wie Pan, nam bardzo mało było potrzeba. Budżet, który powinniśmy dostać dość wcześnie, no i później ewentualnie coś tam jeszcze rząd dosypywał, to była, no to frajda, ale

13:32 · Sztafeta pokoleń 3

To jest fajne, może nie dlatego, że jakby mnie budowało, wie Pan, ale to jest fajne, no mogę się podzielić, albo coś jest nowego, jakbyś na to zareagował, jakbyś to załatwił, teraz to załatwiamy, czy tak coś. I zawsze była, zawsze była. Lepsza, gorsza. Ja tak powiem, może z działaczami to była dobra. Natomiast z biurem, chociaż ja teraz mam dobry kontakt z biurem, z każdym biurem mam dobry kontakt. Było nawet tak, że wiele osób w Polsce myślało, że ja pracuję w AZS. Ja ani jednego dnia nie przepracowałem formalnie w AZS. Ja tam często bywałem. Ja po pracy jeździłem do środowiska czy do ZG i później do domu.

Jak z tego Świerku wracałem, to byłem w Śródmieściu, to tam szedłem. Ale trudniej się rozmawiało z pracownikami, bo pracownicy to jest ich szef. Przychodzi facet, taki jak działacz właśnie, tak sobie siada, no i co z nim gadać? Albo jest o czym, albo nie ma o czym. Często jest tak, że nie mają o czym rozmawiać, no to on przeszkadza. Ja kiedyś miałem taki numer, że miałem takie jakieś coś, że tam z pracy zmieniałem coś, no i tak mówię, co ja będę robił, no nie mam co robić, no to do AZS poszedłem. Trzy tygodnie już na mnie tak patrzą, no bo ja tam byłem pewnie dziewiąta, no to oni śniadanie kończyli, czy tam zaczynali, no i co, no i tak, no też nie można, bo oni pracują, no to to jest, to tak trochę mi to do głowy tak później wpadło, że to nie tak, no jak wpadałem w sprawie jakiejś,

No i przyszedł do mnie, mówi Tomek musisz być, bo No po prostu musisz. Mieszkaliśmy obok siebie, chodziliśmy długie spacery na stegnach i tak dalej, no musisz być. No ja się załamałem. I jak się złamałem, to już poszło dalej. No poszło to, już tam też parę lat jeszcze siedziałem, ale to nie, nie, to nie jest dobrze. To kiedy, jaka jest taka granica mniej więcej wiekowa, jaki moment w życiu? I nie mówię o sporcie wyczynowym. Nie, mówimy o byciu w AZS-ie. Znaczy, byciu, żeby takim, tylko mówię, w sporcie wyczynowym jest inaczej, bo może być trener, może być świetny kierownik drużyny i tak dalej. Myślę, że w takim sporcie studenckim, tym amatorskim, jak ja, umówmy się, że sport studencki jest sportem amatorskim jednak, no, no, na daleko mu do wyczynowego.

17:32 · Wiek działacza 2

Ja myślę, że 60-ka to jest góra. Trzeba umieć nawiązać kontakty ze studentami, trzeba wiedzieć co się dzieje na uczelni. Byli koledzy pewnie po 60, którzy byli asystentami, siedzieli na uczelni i wiedzieli, ale czy ich tam obchodziło jak to jest, organizacje młodzieżowe takie, owakie, ten parlament studencki czy tam coś. Wie pan, to się wszystko zmieniało. Kiedyś to było proste, ZSP, wszystko było w jednym garnku. AZS był, ZMS i ZMW. Były trzy organizacje. Tamte dwie, wiadomo, mniejsza ilościowo. AZS był drugi po ZSP.

My jako AZS na przykład na Akademii Medycznej w którymś tam roku, nie pamiętam, na 60 którymś wczesnym, wygraliśmy wybory do ZSP. Czyli nasi działacze odchodzili od nas, AZS-u i poszli do ZSP i prowadziliśmy taką całą studencką tą działalność. Było łatwiej, no teraz jest chyba trudniej. A to jak sobie teraz ten AZS radzi? Obserwuje Pan to z boku? Ma Pan jakieś przemyślenia? Chyba tak, no. Na 100% byliśmy społecznikami. To nie jest zaszut. W tej chwili jednak jakieś pieniądze. Szukają pieniędzy, a oni dla siebie. Jeżeli działa w AZS-ie, no to poszedłby do pracy.

19:07 · Obecna sytuacja AZS 2

Co takiego jest w tym AZS-ie, że zostaje się w nim na całe życie? Kiedyś zrobiliśmy taką ankietę, o 2 to się chyba nazywała taka agencja, i oni nas tam przepytywali, jakieś zrobili pytania, szereg pytań, szereg pytań. Myśmy sami byli ciekawi, jeszcze tak działałem, no co to jest, jak tu jesteśmy. I oni, bardzo mi się podobało to i dlatego zapamiętałem. Oni taki wniosek wyciągnęli, panowie, Wam jest bardzo dobrze być razem ze sobą. Natomiast wartość AZS ogólnopolska, czy wartość w sensie popularności, informacji o AZS, znajomości tego AZS, nawet sukcesami sportowymi,

Natomiast mi się podobało to, co oni sprawdzili z naszej ankiety. Jest wam dobrze ze sobą. Dlatego tak te powiązania długotrwałe są. I to mówił Tomasz Krasucki, członek honorowy Akademickiego Związku Sportowego. Dziękuję bardzo za rozmowę. Dziękuję, dziękuję bardzo. To wszystko na dziś. Bartek Wasilewski. Do usłyszenia. Cześć. To jest Cafe AZS.

Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.