#56 CAFE AZS - MAJA CHYLA
Uczyła się w liceum we włoskim Tarvisio, gdzie miała szkołę połączoną z internatem i klubem narciarskim. Trenowała regularnie na stokach obok. Postanowiła jednak wrócić do Polski i tu dalej rozwijać swój talent. Gościem 56. odcinka CAFE AZS jest nadzieja polskiego narciarstwa, zawodniczka Klubu Uczelnianego AZS UJ Maja Chyla.Bartek Wasilewski zapraszam!
To jest Cafe AZS. Cześć, tu Bartek Wasilewski, a naszym gościem jest Maja Chyla, klub uczelniany AZS Uniwersytetu Jagiellońskiego. Maja Chyla, narciarka alpejska. Maja Chyla, nadzieja polskich sportów zimowych? Cześć, bardzo mi miło. Czy czujesz się taką nadzieją? Czujesz na sobie tą presję? Jak się odnajdujesz? Bo nie po raz pierwszy zapewne słyszysz takie zdanie z czyichś ust. Nadzieja? Czy nadzieja? To nie wiem, ale może w pewnym sensie czuję na sobie czasami taką presję jak startuję w jakichś zawodach i wiem, że dużo osób na mnie liczy i trzyma za mnie kciuki. Natomiast myślę, że raczej podchodzę do tego na spokojnie. Jesteś dosyć już utytułowaną narciarką alpejską.
Czyli fajne towarzystwo, a oprócz tego są jeszcze te starty, tak jak powiedziałaś. A w Lake Placid, no tam było bardziej międzynarodowo. To była bardzo dobra obstawa, dużo mocnych zawodniczek i zawodników, więc nie nastawiałam się na jakiś świetny wynik. Chciałam po prostu pojechać dobre przejazdy na miarę swoich możliwości i traktować to jako takie ciekawe doświadczenie. No i też pojechaliśmy jako reprezentacja Polski, więc to jest kolejne bardzo ciekawe doświadczenie. A który zdobyty do tej pory przez Ciebie tytuł jest dla Ciebie najważniejszy? Który też najwięcej Ciebie kosztował? Na pewno w 2020 roku zdobyłam Mistrzostwo Polski w gigancie i to był dla mnie chyba największy szok i największy sukces.
Później też zdarzyło mi się na Mistrzostwach Polski zdobyć złoty medal w slalomie równoległym. To też było dla mnie bardzo duże osiągnięcie. No i nie wiem, wszystkie wydaje mi się medale tego typu. Tak samo na Akademickich Mistrzostwach Polski. Bardzo się cieszę z tego, jak mi poszło w tym roku i w zeszłym. Uczyłaś się w liceum w Tervizio. Tam miałaś szkołę połączoną z internatem i klubem narciarskim. Stok, jak czytam, miałaś tuż obok szkoły. Mogłaś tam trenować regularnie. Po zajęciach mogłaś chodzić właśnie na narty. Jak to w ogóle pięknie Ale Ty, co zrobiłaś? Postanowiłaś wrócić do Polski. No brzmi to jak streszczenie horroru dla kogoś kto przynajmniej choć trochę wie jak wyglądają narty i warunki narciarskie tam we Włoszech i tu w Polsce.
A okej, no dobrze, dobrze. No ale, no tak czy owak, no to... Szału chyba nie ma narciarskiego. No nie no, we Włoszech było trochę lepiej rzeczywiście, to trzeba przyznać. W całej Polsce myślę nie ma takiego stoku jak tam było paręnaście w pobliżu. Ale no cóż, myślę, że też dla odmiany dobrze mi było pojeździć sobie w zeszłym roku i w tym trochę po polskich stokach, ale też wyjeżdżałam do Włoch i na jakieś treningi za granicę. I co te Włochy ci dały? Jaką widzisz u siebie różnicę? Jeżdżąc teraz, bo to nie oznacza, że wróciłaś do Polski i przestałaś jeździć na nartach. Broń Boże, co te Włochy ci dają? Co dostrzegasz takiego? To było dla mnie bardzo ważne doświadczenie życiowe.
A jak jest we Włoszech? Jak tam wygląda taka struktura klubów uczelnianych, takich odpowiedników, odpowiednika AZS-u? Zgłębiałaś ten temat? Nie do końca, ale z tego co wiem oni nie mają takich zawodów akademickich na tak wysokim poziomie jak tutaj. Z tego co wiem, to znaczy większość moich znajomych po prostu po zakończeniu kariery w zawodach FIS, takich profesjonalnych, No, skończyła jeździć, no i ewentualnie zrobiła jakiś kurs instruktorski, natomiast nie kojarzę, żeby był taki cykl zawodów rzeczywiście jak Akademicki Puchar Polski, ani jakieś Mistrzostwa Włoch na przykład. Nie sądzę, żeby było coś takiego na aż tak dużą skalę jak tutaj w Polsce. No, czyli warto było wrócić. Rozmawiamy w połowie marca.
Czy to już jest czas, w którym sezon narciarski swojego punktu widzenia się kończy? Powoli dobiega końca, tym bardziej, że w Polsce już niewiele zostało śniegu. Ale jeszcze jedna z ważniejszych imprez tak naprawdę jest przede mną. Mam nadzieję, że się odbędzie. Są to Mistrzostwa Polski w gigancie i konkurencjach szybkościowych. Bo jak na razie odbyły się tylko Mistrzostwa Polski w slalomie. No i zamierzam na te imprezy pojechać i może na jeszcze jakieś inne zawody, może w Czechach, okolicy. No i zobaczymy. Także jeszcze nie zakończyłam definitywnie sezonu. To trzymamy kciuki za to mistrzostwo, albo przynajmniej za pudło twoje. Maja Chyla była gościem Cafe AZS, Klub Uczelniany AZS Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dzięki wielkie za poświęcony nam czas.
Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Uczyła się w liceum we włoskim Tarvisio, gdzie miała szkołę połączoną z internatem i klubem narciarskim. Trenowała regularnie na stokach obok. Postanowiła jednak wrócić do Polski i tu dalej rozwijać swój talent. Gościem 56. odcinka CAFE AZS jest nadzieja polskiego narciarstwa, zawodniczka Klubu Uczelnianego AZS UJ Maja Chyla.
Bartek Wasilewski zapraszam!