#31 CAFE AZS
W świecie sportu są rywalkami. Jednak w nowej trudnej rzeczywistości po agresji Rosji na Ukrainę, liczy się tylko pomoc i wsparcie. Tej, wielokrotna medalistka olimpijska, wioślarka Agnieszka Kobus-Zawojska udzieliła Ołenie Buriak i jej bliskim. Jak skutecznie pomagać? Czy możliwa jest w najbliższym czasie rywalizacja ze sportowcami z Rosji? O tym wszystkim w najnowszym odcinku CAFE AZS. Bartek Wasilewski zapraszam!
Wspominałem o pomocy. Ty udzieliłaś jej. Swojej rywalce z Ukrainy, Ołenie Buriak. Jak do tego doszło? Tak naprawdę nie tylko Olenie, ale zanim skontaktowałam się z Oleną, bardzo przeżyłam te wiadomości i pani Natalia, która u nas zazwyczaj sprząta, po prostu odezwaliśmy się do niej i jej też pomogliśmy. Myślę, że wszyscy Polacy tak zareagowaliśmy i to jest fajne i to jest naturalne. Dobrze, że tak się dzieje. A jeżeli chodzi o Olenę, to było tak, że po prostu do niej napisałam, że to była kolejna osoba z Ukrainy, która przyszła mi na myśl. Jeżeli chodzi o takie osoby, z którymi miałam jakąś styczność i je znam, no to przyszła mi ona, Olena, właśnie na myśl, ponieważ my się ścigałyśmy na Igrzyskach Olimpijskich, ścigałyśmy się na Mistrzostwach Europy, wielokrotnie stałowałyśmy razem na podium, więc z jednej strony to jest rywalka, ale no poza wodą to jest normalny człowiek.
Jak wygląda teraz wasza codzienność? Mieszkacie razem w twoim mieszkaniu? Olena przyjechała tu. Zacznijmy od tego z przyjaciółką Nataszą, małą dwuletnią Miją, psem Semim i mamą siedemdziesięcioletnią. I po prostu kiedy ona napisała, gdzie może się podziać, gadałam ze swoim mężem i Mieszkanie rodzinne Maćka, które jest obecnie jego siostry, mojej szwagierki, było puste. I po prostu uznaliśmy, że to mieszkanie przygotujemy na ich przyjazd. Tak naprawdę bardzo blisko tego mieszkania mojego. Nawet kilka dni temu były dziewczyny u mnie, ponieważ Natasza jest mejkapistką. I malarką, więc malowała mnie, bo to jest jej życie i tak naprawdę zauważyłam, że jej dałam też wielką pomoc i radość tym, że właśnie ją poprosiłam o ten makijaż, bo jednak to jest to, co ona kocha, więc to tak jakby mi zabrać sport, prawda, jakbym nie mogła trenować nagle.
Ja to kocham nawet jak mam wakacje, więc zabrać taką pasję to jest coś strasznego, więc ona od kilku dni też maluje, bo też pomogłam w taki sposób, że zabrałam ją do sklepu malarskiego i kupiłam wszystkie rzeczy potrzebne. I też uważam, że w taki sposób warto pomagać, że nie tylko dawać dach nad głową, ale dawać możliwość zajęcia i swojej pasji. Dawać taką normalność i codzienność, którą utracili. Dokładnie, dokładnie to co mówisz, myślę, że jest właśnie bardzo ważne, bo nie zapominajmy, że to są normalni ludzie, tacy sami ludzie jak my, którzy mają marzenia, mają cele, tak jak z Oleną się ścigałam na arenach sportowych i walczyłyśmy ze sobą. Tak jak wspomniałam, areną jesteśmy normalnymi ludźmi, ale nadal mamy te same marzenia, bo każda z nas chce wygrać.
Więc to jest normalne, tylko trzeba wiedzieć gdzie rywalizować i właśnie mi zależało na tym, żeby one po prostu poczuły się dobrze u moich rodziców. Też jest żona znajomego Oleny. Wczoraj byłam u rodziców, ponieważ tata miał urodziny i właśnie była Julia i jej synek Andrzej. I szczerze powiem, że była taka historia, że mój tata sobie przyszykowywał rower na wiosnę, prawda? Bo już jest fajna pogoda i tak dalej. I Andrzej miał tak świecące oczka, tak mu się podobał ten rower, że tata zadzwonił do nas, czy my możemy spróbować coś załatwić. My oczywiście z mężem raz, dwa, trzy przeszukaliśmy internet OLX i oczywiście dodałam jakieś stories na Instagramie, bo uważam, że ma to moc.
I właśnie komuś ten rower się nie przyda, a my damy uśmiech temu chłopcu. No i mąż pojechał na wolę, odebrał od kobiety rower i Andrew, mimo że, Andry, nie wiem, Andrzejek na niego mówimy w każdym bądź razie. Mimo, że jest daleko od domu, to ma tą radość, bo może robić coś normalnego i czuje się jak dziecko. Mega na mnie ten chłopiec zrobił wrażenie, jak wczoraj miałam przyjemność go spotkać. Olena dotarła do Polski razem ze swoim mężem, który jest Białorusinem, ale jej mąż wrócił walczyć po stronie Ukrainy. Dokładnie. W ogóle zanim do nas przyjechała Olena, bo jej podróż trwała 6 dni, to one jechały przez Rumunię, Węgrę i Słowację i po prostu co chwila to nie pisałam gdzie jest,
One praktycznie się nie przesuwały, więc to było straszne. Poza tym Olena przejechała sama te wszystkie kilometry. Trzy kobiety, małe dziecko i pies. Paweł przyjechał wcześniej. To jest Paweł Szurmiej. To jest dwukrotny olimpijczyk i on należy chyba do ośmiu osób na świecie, którzy złamali wynik 5 minut 40 sekund na ergometrze wieślarskim. Czyli jest to no wybitna jednostka, nie oszukujmy się. Paweł Szurmiej. Zbieraliśmy dla niego rzeczy i to była taka sytuacja, że Olena pojechała z nim do Wrocławia, ponieważ inny wioślarz, Paweł Rainda, udostępniał mu samochód i on jechał na Ukrainę. My z Maćkiem podeszliśmy właśnie tu do mieszkania, w którym jest Olena z rana, ponieważ on miał wyjeżdżać, no i po prostu chcieliśmy mu ścisnąć z dłoni i życzyć powodzenia, bo no po prostu chciałam się pożegnać i on powiedział takie dla mnie wzruszające słowa,
Z tego, co Olena mówiła właśnie Maćkowi, bo czasem Maciek z nim rozmawia, czasem ja, zależy na jakie tematy, to Kijów jest strasznie, że tak powiem, pusty i ciemny. Rzeczywiście tam jest bardzo przygnębiająco i tak mówi Olena, że on to mówi, że to nie jest fikcja, rzeczywiście tak jest. No i mówię, do mnie bardziej tak pół żartem, bo ja wczoraj napisałam do niego Jak się ma i czy wszystko na pewno jest dobrze? On mi napisał, że właśnie dziękuję za wsparcie i że po prostu mają ćwiczenia w ciągu dnia i wieczorem idzie spać wielu facetów w jednym pomieszczeniu obok siebie, więc tak naprawdę jak ja się martwiłam, bo też z Maćkiem przy pomocy oczywiście innych instytucji
Na przykład pamiętam mamę Oleny, to jest 70-letnia kobieta, która nie mówi ani po angielsku, ani po polsku. No i oczywiście w różny sposób się z nią komunikujemy, czasem się nie rozumiemy, ale naprawdę jak człowiek chce, to się skomunikuje z każdym. I miałam wrażenie, że jak stanęła w ogóle na ziemi, jak zaparkowały ten samochód, to taka wielka ulga była, że wyszłam z tego samochodu, I szczerze powiem, że Olena i Natasza, czyli jej przyjaciółka, są bardzo spokojne. Pytałam się na przykład Nataszy, właśnie mówię do niej, że wy w ogóle nie widać po was stresu, że wy jesteście bardzo, bardzo spokojne, a Natasza mi powiedziała, że Ona musi być spokojna, bo ma dwuletnie dziecko i drugie dziecko, jak to ona powiedziała, dosłownie psa i oni wszystko wyczuwają, im nie trzeba mówić, oni czują, więc żeby oni czuli się w miarę dobrze, ona musi być spokojna.
Tego miejsca, które kochają i no to jest ich dom, więc ja to rozumiem, podziwiam na pewno postawę Pawła Szurmieja, męża Oleny i jedyne co powiem to jak z dziewczynami jeszcze rozmawiałam na temat prezydenta Ukrainy, każdemu zadaję to pytanie z kim łatwiej jest mi się skomunikować z Ukrainy. Z Julią wczoraj rozmawiałam, to powiedziała właśnie, że na niego głosowała, ale później była zła, bo podjął jakieś złe decyzje, ale teraz uważa, że naprawdę jest bohaterem. Z Oleną i z Nataszą rozmawiałam, to mówiły, że kiedyś nie do końca za nim były, Ale uważają, że teraz ma wielkie jaja i rzeczywiście, pewnie to nie są do końca dobre słowa dla wszystkich, ale rzeczywiście naród ukraiński pokazuje, że ma jaja.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Bartek Wasilewski przedstawia Agnieszkę Kobus-Zawojską, wioślarkę z Ukrainy, która otrzymała pomoc od Agnieszki.
Agnieszka opisuje swoją pomoc Olenie Buriak, ukraińskiej wioślarki, która przybyła do Polski.
Agnieszka opisuje, jak Olena i jej rodzina przeżywają codzienność w Polsce.
Agnieszka opowiada o podarunku roweru dla dziecka w Polsce, który został zdobyty dzięki pomocy społeczności.
Agnieszka opisuje sytuację Pawła Szurmieja, ukraińskiego wioślarki, który wrócił do Ukrainy, aby pomóc swojej rodzinie.
Agnieszka opisuje sytuację w Kijowie i jej wpływ na Ukraińców, którzy przetrwują w warunkach bombardowań.
Agnieszka opina, jak Ukraińcy czują się w Polsce i jak pomaga to w przetrwanie w trudnych warunkach.
Agnieszka opowiada o swoich doświadczeniach i myślach na temat wojny i jej wpływu na społeczeństwo.
Agnieszka opowiada o swoich marzeniach i opiniach na temat sportu, polityki i jej wpływu na świat.
Agnieszka krytykuje rosyjskich sportowców i ich starty w trakcie wojny, sugerując, że powinni być wykluczeni.
Agnieszka opina, co powinni zrobić polscy sportowcy, którzy występują w Rosji, podkreślając, że powinni zrezygnować z startów.
Agnieszka podsumowuje rozmowę i dziękuje za udział w Cafe AZS.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W świecie sportu są rywalkami. Jednak w nowej trudnej rzeczywistości
po agresji Rosji na Ukrainę, liczy się tylko pomoc i wsparcie. Tej,
wielokrotna medalistka olimpijska, wioślarka Agnieszka Kobus-Zawojska
udzieliła Ołenie Buriak i jej bliskim.
Jak skutecznie pomagać? Czy możliwa jest w najbliższym czasie
rywalizacja ze sportowcami z Rosji? O tym wszystkim w najnowszym
odcinku CAFE AZS.
Bartek Wasilewski zapraszam!