#16 - OMAWIAMY KATOLICKĄ KSIĄŻKĘ "KOBIETA OD A DO Z"
Napiszcie w komentarzu, kiedy cringe.
Znaczy nie, nie, on pisze to z taką lekką swadą, ale... No dobra, dajcie znać, może to jest jakby wiedza... A może tylko my myjemy dupę codziennie, a po prostu ludzie myją tylko w sobotę, no nie wiem. Ale w ogóle ciekawe dlaczego sobota, to jest chyba jakieś takie... Może przed kościołem. A no właśnie, przed kościołem i po całym tygodniu pracy, coś takiego. I teraz uwaga, o to jest ciekawe. Zwrócenie uwagi, skąd inąd słusznej, w stylu wątkami niemytym. Może doprowadzić jednak do bardzo drastycznych następstw. Czy możemy wprowadzić hasło WĄTYCHAMIENIEMYTY jako nasz jakby sandbite? WĄTYCHAMIENIEMYTY. Weź powiedz tak jakbyś serio był tą żoną i my sobie potem to zgramy i będziemy w kolejnych odcinkach wykorzystać. WĄTYCHAMIENIEMYTY. Super.
Najważniejszym i zarazem najwyraźniejszym przejawem kobiecości jest macierzyństwo. Totalna negacja macierzyństwa, swoiste z niego wyzwolenie, aż do niczym nieograniczonego prawa do mordowania własnych dzieci, jakim jest w istocie aborcja na żądanie, to naczelne hasła wojującego feminizmu. Zaraz za nimi idzie prawo do rozwiązłości seksualnej kobiety nie gorszej niż mężczyzn. Ideologia bzdurna. Nie byłaby warta pochylenia się nad nią, gdyby nie to, że stała się śmiertelnie niebezpieczna dzięki wsparciu medialnemu i finansowemu przez silne lobby napędzające bałagan seksualny i pożywiające się nim. Już bałam się, że napisze, że to jest lobby żydowskie i to by było zbyt mocne. Nie, nie, on kocha, on kocha. On jest chyba z tej strony kościoła, która uważa, że to są starsi bracia w wierze, pan Jacek.
No jest też jego twarz, więc też wiemy, o kim mówimy. Pan Jacek, on, nie wiem, koło siedemdziesiątki? Trudno powiedzieć, on tak... Gościu koło siedemdziesiątki, tak mi się wydaje. I na przykład jego, też pan Jacek jest youtuberem, fellow youtuber, jak my i na przykład ma tutaj film z panią Jadwigą Pulikowską, z doktor Jadwigą Pulikowską, która zakładam, że jest żoną pana Jacka. No, oni działają w duecie, bo to jest tak przeważnie, że na przykład jak jest kurs jakiś tam dla tych rodzin katolickich, to na przykład on rozmawia z mężczyznami, ona z kobitkami i potem na przykład od ostatniego dnia się wymieniają. Dobra, a teraz, żeby wrzucić tak zupełnie inny kontekst. Ja akurat nie będę brała ślubu w kościele, więc nie będę uczestniczyła w naukach przedmałżeńskich.
Ty będziesz się decydował na to, czy nie? W kościele będziesz brał ślub, czy nie? No nie wiem, no. Może Kasia jest wierząca, czy coś. No w każdym razie, Miałam kilka par wśród znajomych, którzy pomimo tego, że nie są jacyś tacy aktywnie wierzący, zdecydowali się na śluby kościelne. No i uczestniczyli w tych naukach przedmałżeńskich. No i oczywiście były tam jakieś takie wpadki, gdzie po prostu po jednym spotkaniu zmieniali księdza, bo mówił takie farmazony, że tego nie dało się słuchać. Natomiast wiele z tych par ostatecznie wyszło z tego doświadczenia na takiej zasadzie, że ej, to było w sumie spoko spotkać się z kimś, pogadać o małżeństwie. Usłyszeć jakieś rzeczy, nawet jak się z nimi nie zgadzamy, to to ostatecznie doprowadziło do tego, że między sobą porozmawialiśmy. Więc ja tylko po prostu chcę powiedzieć, że generalnie, jeżeli pan Jacek mówi tak ex-katedra i załóżmy na przykład ktoś po prostu słucha go w 100%, no to to nie jest jakieś dobre, bo tutaj jest dużo stereotypów, stereotypiara, jest dużo takich szkodliwych rzeczy.
I też jest po prostu tak, wiesz, nie z bańki, no bo wiadomo, że My sobie tutaj gadamy banieczka, banieczki, banieczki, ale kościół czy ta salka katechetyczna jest jedynym miejscem, gdzie się rozmawia o tej intymności. To moim zdaniem to jest oddawanie po raz kolejny kościołowi władzy, a jeszcze jak mówisz, że to są Nad twoim życiem osobistym? Tak, jeszcze tak jak mówisz, że to są osoby, które nie są specjalnie religijne, tylko po prostu robią to, żeby pewnie rodzice zamknęli mordę czy cokolwiek, no bo domyślam się, że do tego się sprowadza, że mama płacze, że ona chce, żeby był ślub w kościele i dlaczego oni jej to robią, że nie ma ślubu w kościele, przecież ona tak kocha Bozię.
No i oni idą na ten kurs i po prostu rzeczy, które tam są mówione, Kościół zawsze się prezentuje jako ci na środku, ci, którzy mają prawdę. No i wtedy, jak się spotykasz z czymś takim, z osobami, które na 100% ci mówią, tak jak pan Jacek, że to jest prawda, ta logika zawsze ona się sama w sobie No dobra, że jest coś szkodliwego w udawaniu, że centrystyczne jest np. podejście Kościoła, które jest bardzo konserwatywne, no i to się gdzieś tam wylewa na inne aspekty naszego społeczeństwa. Legit argument, bardzo spoko, ale np. Jeżeli, bo ja trochę teraz mówię o tym, bo to trochę też jest o takiej mojej krytyce Kościoła i o tym, że dla mnie w ogóle instytucja Kościoła, w szczególności w Polsce, to jest trochę taka stracona szansa, że jak spojrzymy na PRL, no to wiadomo, że Kościół pełnił zupełnie inną rolę.
Wielkim skrócie, nie mówię, że to było idealne albo jakieś tam. Natomiast rzeczywiście było tak, że Kościół jednak budował jakieś społeczności, był jakimś jakby schronieniem dla ludzi, którzy nie zgadzali się z systemem, był antysystemowy. Tyle. I teraz zobaczcie. Z takim jakby bagażem weszliśmy i to zostało wszystko stracone. Jakby wszystko. Jakby zaufanie do kościoła, jakaś taka w ogóle przyjmowanie jakichś nowych ludzi do kościoła. I dla mnie to jest ogromna stracona szansa w tym sensie, że Szymon, też rozmawialiśmy o tym nie raz, że jednak w naszym pokoleniu jest taki problem, że nie ma tych społeczności, że musimy sobie je trochę tworzyć, szukać, że często nasze życie wygląda tak, że robota,
Dom i są te trzecie miejsca, w których fajnie byłoby się spotkać, fajnie byłoby o czymś pogadać, coś zrobić, nie wiem, jakaś działalność charytatywna, whatever. Dla mnie to jest idealne miejsce, w którym pozytywnie Kościół mógłby wejść i organizować to. No nie wiem, tak jakby było w Stanach, że na przykład Kościół by organizował jakieś wydawanie obiadów dla osób w kryzysie bezdomności w soboty. No nie poszedłbyś ze mną na to? No ale oni wydają takie rzeczy, tylko że ja na przykład nie chcę z nimi mieć nic wspólnego. No ale jak wydają takie rzeczy? No ale jakoś w jakichś takich swoich społecznościach w ogóle nie zapraszają? Nie, no ja myślę, że zapraszałem, nie wiem, ja mam inne kompletnie spojrzenie. Moim zdaniem oni dostali za to, co w czasie komuny za wspieranie po prostu Solidarności i tych ruchów dostali zapłatę w postaci różnych tam rzeczy w latach dziewięćdziesiątych.
Nie no, to na pewno. Przypominam, że na okrągłym... Przypominam, że na okrągłym stole było dosłownie więcej księży niż kobiet, więc tak. No i oni po prostu jako akuszerzy tego pokoju dostali zapłatę. No i im się po prostu wydawało i się cały czas im wydaje, że oni cały czas mają taką samą rolę, jaką mieli, a już dawno nie mają. Już niech sobie po prostu tam pójdą i niech sobie umierają. Z boku jak drzewa, no bo im się cały czas wydaje, że oni realnie mają wpływ na to, co powinno się dziać w tym kraju, a moim zdaniem nie powinni mieć takiego wpływu. Nie, no to absolutnie nie. Właśnie chodzi mi o to, że Kościół dla mnie nie powinien być instytucją polityczną, tylko powinien być instytucją społeczną, a w Polsce jest polityczną.
No tak, i zawsze był, i zawsze będzie. I to jest masakra. Słuchaj, bo... Przepraszam. Co my robimy tutaj często? Obgadujemy. Plotki, ploteczki. No niestety, tacy jesteśmy. Co ma pan Jacek do powiedzenia na temat plotek? Obgadywanie. Obgadywanie to ulubione zajęcie kobiet małego formatu. Czyli tych, które nie zdobywają się na głębszą refleksję nad skutkami swego działania i lub nie są w stanie zapanować nad pokusą plotkowania. Obgadywanie zwykle jest przesadzone, ale nawet samo powtarzanie prawdziwych rzeczy złych wyrządza szkody i czyni krzywdę, gdyż poszerza pulę zła w świecie. Przy jednoczesnym milczeniu na temat dziejącego się dobra wytwarza przekonanie, że w świecie króluje zło. Przykładem może być mówienie na temat kościoła katolickiego.
Media z lubością rozwodzą się nad złem, którego dokonał jakiś pojedynczy kapłan. I całkowicie milczą. Starzy, systemowo ukrywaliście pedofile. To nie był pojedynczy kapłan. I to nawet nie w jednym kraju, tylko na całym świecie. I całkowicie milczą na temat ogromu dobra, jakie dokonuje się w Kościele. I dzięki Kościołowi od stuleci każdego dnia W efekcie wielu ludzi zjeje autentyczną nienawiścią do Kościoła, która jest podsycana przez całkowicie wypaczoną i zafałszowaną bazę danych. Obgadywanie zawsze wyrządza krzywdę, nie tylko obgadowanemu. Ofiarami stają się również ci ludzie, którzy dowiadują się o złu. Gaśnie w nich optymizm i narasta przekonanie, że wszyscy wokół są źli, ale najbardziej poszkodowanym jest sam obgadujący. Niejednokrotnie sam siebie napędza i narasta w nim destrukcyjna nienawiść.
Ale jak ona była chora, cyk, do Szwajcarii, bum, klinika w Genewie. Ale chyba najgorsze były te oskarżenia dotyczące jakiejś przemocy w tych... O Jezu, tam przemoc od razu. To są złe języki, ja ci powiem, bo to tak jest, że jak o Kościół chodzi, to wszyscy po prostu widzą po prostu drzazgę, o. A wiesz, chcę powiedzieć, co pan Jacek ma do powiedzenia na temat przemocy, bo to na pewno mądre. Przemoc budzi szczególną od razu u kobiety. Kobieta brzydzi się przemocą, a jednocześnie panicznie się jej boi. Przemoc ze strony mężczyzny powoduje w kobiecie totalną blokadę na niego. Nie ufa mu, a już na pewno nie chce mu się powierzyć w sytuacji intymnej. Jedno zmuszenie przemocą do współżycia mężczyzny musi odpracowywać latami, a i tak żona będzie to pamiętać do końca życia.
Łaszek, nie? W sensie jednak... Ja zawsze wracam do takiej rozkminy, na ile to, co my czytamy, to jest jakiś po prostu wyrzek pana Jacka, który został wydany, Przeczytało go pięć osób i nie ma znaczenia? A na ile to jest jakaś reprezentatywna próbka sposobu myślenia dużej grupy społecznej? Wiesz, o co chodzi? Bo ja wtedy przez to nie wiem, jak to krytykować. Czy podchodzić do tego na poważnie, na zasadzie porozmawiajmy o tym całym szicie, który tu jest, dlaczego on tutaj jest? A na ile podchodzisz do tego jakby, panie Jacku, na pewno pan książkę, jest pan siebie dumny? No ale słuchaj, no jakby wszystkie te rzeczy, które przeczytaliśmy, znaczy w większości, nie wiem, z tymi łażkami, no ale one się wpisują w naukę kościoła, w sensie, że to jest podejście... Myślisz, że na kazaniu możesz, może wjechać jakby kazania o łażkach?
O łaszkach może nie, tu jest akurat taki take pana Jacka, widać, że ma jakiś tam problem z tym taki osobisty, ale ogólnie większość z tych rzeczy, które tutaj dzisiaj czytam, czy ty czytałaś, to są takie rzeczy, które jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś na pogrzebie mojego wujka zaczyna po prostu nagle z dupy opowiadać takie rzeczy. A ty pochodzisz z wierzącej rodziny w ogóle? Nie, raczej to tak po prostu... Mam wrażenie, że jeżeli chodzi o najbliższą moją rodzinę, no to jej religijność bardzo zawsze wpisuje się w model akurat obowiązujący religijności w kraju. W latach dziewięćdziesiątych, jak my byliśmy młodsi, to chodziliśmy do kościoła rzeczywiście co tydzień. Ja byłem tym dzieckiem, które się po prostu cały czas zgłaszało na tych kazaniach dla dzieci.
Proszę księdza, a święty Józef to powiedział kiedyś... No, nic nie powiedział, bo święty Józef nie ma jednej linii dialogowej. Ale to bardziej wynikało z tego, że ty jesteś japerem i jakby kochasz japować i to była przestrzeń, w której mogłeś to robić i tyle. Ja sobie zdaję sprawę, że ja lubiłem chodzić do kościoła, bo tak, można sobie pośpiewać. Jedyne miejsce, gdzie można sobie w zasadzie pośpiewać. No tak. Można się pozgłaszać i się powymądrzać na temat jakiegoś uniwersum, Tak. Że gdyby dokładnie były msze o Władcy Pierścieni i też by były quizy i takie rzeczy, że to masz całe po prostu obrazki jakieś dostajesz. No tak, są różne postacie, są dobre postacie, są złe postacie, jest jakiś lore i tak dalej, nie? No więc ja bardzo lubiłem, ale potem... No i potem jakby z czasem, jak my już byliśmy starsi i zaczynaliśmy zadawać różne pytania i też sobie zdawać sprawy z różnych rzeczy, no to my przestaliśmy chodzić, rodzice też raczej przestali chodzić, dziadkowie tam cały czas coś chodzą, no ale to wiadomo, że to jest trochę starsi ludzie.
I tutaj jakby czuję, że brakuje nam takiego trzeciego hosta w tym odcinku. Osoby, która na przykład pochodzi z rodziny, gdzie ta religia odgrywała większą rolę. Bo u mnie było podobnie jak u ciebie, a nawet jeszcze mniej intensywnie. Ja pamiętam, że kiedyś dostałam ochrzan na rekolekcjach, że tańczyłam w kościele na przykład. Ponieważ leciała jakaś nuta, więc tam sobie wywajbowałam, nie? I z ambony ksiądz jakby mnie opierdzielił, że tańczę w kościele. Więc ja się nadaję do takiego amerykańskiego kościoła. Wiesz, chodzi gospel, tańczymy, śpiewamy, jest fajnie. Humor. Bo to jest komediowy podcast. Tak. Dodaje kolorytu do szarej codzienności. Przeciętną kobietę bawi i śmieszy co innego niż przeciętnego mężczyzny. Dowcip bawiący kobietę musi być subtelny, inteligentnie wyrafinowany, finezyjny.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kaja przedstawia Jacek Pulikowskiego, autora książki "Kobieta od A do Z", i jego dorobek naukowy.
Kaja omawia strukturę i tematy książki "Kobieta od A do Z".
Kaja czyta fragment rozdziału o higienie, podkreślając różnice w podejściu do higieny międzypersonalnej.
Kobieta opowiada o krytyce autora w sprawie łażków i stereotypów. Dyskusja na temat krytyki w książce i jej wpływu na relacje.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Napiszcie w komentarzu, kiedy cringe.