POWRÓT FILIPA CHAJZERA | Goscinnie: Mateusz Płocha
FILIP CHAJZER: nowa książka, dziewczyna i podcast. Jest afera. I to większa niż bonding, zęby, atak paniki czy beef z książulo (kłótnia o kebab). "Szczęście na kreskę" to kolejny (po "Niejednoznacznie pozytywny") bestseller byłem gwiazdy Dzień dobry TVN. U Filipa (syn Zygmunta) nawet spotkanie autorskie może być dramą. Pozdrawiamy: Pudelek TV, Vogule Poland i Plotek. Ale jazz! Gościnnie: Mateusz Płocha (Samiec Beta). Na podkast Chłop i Baba zapraszają Kaja Gołuchowska i Szymon Żurawski.*MIKS/MASTERING: @vodecki MONTAŻ: pati*Wesprzyj nas i dołącz na Patronite:https://patronite.pl/chlopibaba
To jest nagroda Changemaker, czyli twórcy, którzy wprowadzają społeczną zmianę, więc... Brawo. Brawo, gratulacje. Czy myślisz, że ten podcast o Heizerze, czy on zmienia właśnie nasza seria podcastowa, zmienia Polskę? Cytując Buddę, tworzymy historię tym podcastem? Obawiam się, że gdybyśmy ją wypuścili zanim odbyło się głosowanie, to by to zmniejszyło moje szanse na wygraną, więc dobrze, że nagraliśmy to już po tym, jak odbyły się głosowania. A tak poważnie, ja nawet dzisiaj przy śniadaniu rozmawiałam z Ewą Red Lipstick Monster, która wiecie, że też słucha podcastu i mówiła mi, Ewa, ja nie wiem, czy ja dam radę psychicznie nagrać z nimi ten podcast, bo trochę za dużo spędziłam czasu czytając różne wiadomości i historie moich obserwatorek, naszych słuchaczek, a równocześnie komentarze różnych...
Ciężko jest źle trafić. wołowina, tu nie umiem przeczytać tego, z tłuczonymi ziemniakami, lampka szampana i crème brûlée na deser. Na chwilę zapomnieliśmy o porażce ze spóźnieniem do kościoła i ruszyliśmy paryskimi trotuarami w kierunku wieży Eiffla. Widać ją z każdego miejsca w Paryżu. Wow, widzieliście o tym? W nocy rozświetlają 20 tysięcy żarówek. Nawiasie sprawdziłem, które raz na kilka minut dostają stroboskopowego ataku. Wieża Eiffla w ten sposób zaprasza cię do siebie. Pamiętam to miejsce z wakacji kilka lat temu. No i co, tutaj już z tej historii się dowiadujemy na przykład, że lampka szampana wjechała. Tak, a jak wiemy wcześniej, Filip tak niepochlebnie się wypowiadał o alkoholu. I o osobach, które piją w ogóle w jego towarzystwie.
Minął dokładnie rok. Przez równy rok od tamtej pamiętnej wizyty w Paryżu nie mogłem nic napisać. Kilka razy podchodziłem do tematu. Przygotowywałem cały rytuał. Kawa, laptop ustawiony w najpiękniejszych miejscach Krakowa. Aha, bo tak w ogóle to mieszkam teraz w Krakowie. Do tego też dojdziemy. Zawsze jednak znajdowałem w sobie jakiś pretekst, powód. że nie byłem w stanie wziąć się znowu do tej historii. Jakby podczas moich 40 urodzin coś się we mnie zamknęło, mówiło Filip, to jeszcze nie ten moment, nie pisz. Najgorsze było to, że wydawnictwo czekało, ba, zapłacili mi nawet 50 tysięcy zaliczki. Czyli mamy dla mnie ciekawą bardzo informację, ile taka zaliczka u Filipa Uczciwe pieniądze, to muszę powiedzieć.
No bo to jest niemożliwe, żeby ktoś go nie lubił. Bo on jest wspaniałym człowiekiem. Więc jeżeli ktoś go nie lubi, to może to są jakieś pojedyncze przypadki i zorganizowane akcje. A propos piramid takich, to czy on nadal sprzedaje magiczne ścierki? Ciekawe, że o to pytasz, bo ograniczył ostatnio swoją działalność w tym wymiarze. Możemy się tylko domyśleć dlaczego. Bo był ten moment, kiedy on sprzedawał te magiczne ścierki. Bardzo dużo osób w ogóle mówiło, że one działają. W sensie w komentarzach pisało, że mają tę ścierkę i super, spoko. Razem z Kancelarią Szczęstochowy pracujemy nad zmianami legislacyjnymi, żeby zmienić prawo w tym temacie. Kiedyś moja pani mecenas zadzwoniła do mnie i powiedziała Filip, organizujesz śniadanie z biznesem. Czy mógłbyś wpaść i opowiedzieć o tym systemie hejterskim?
Nigdy nie sądziłem, że tak szybko narkotyki do mnie wrócą, ale już z drugiej strony barykady. Potem opisuje, jak to jego pracownicy po prostu, no, powiem to, ćpa. Jego pracownicy... A co... No... On tutaj mówi tak. To, co dzisiaj bierze młodzież, która pracuje w gastronomii, zarabiając 30-50 zł na godzinę, to są substancje kosztujące jakieś 30-40 zł za małą torebkę. Jest to... Ja płaciłem 400 zł i z biegiem czasu... Ale ten bieg czasu to był mniej więcej rok. To, co jest w środku tego gówna za 40 zł sprawia, że człowiek przepadł od razu, znika. Czy on ich trochę ocenia? Czy on ich trochę ocenia? Trochę mam takie wrażenie. Że jakby... Się fleksuje trochę na te...
To było cztery strony temu. To było dawno temu. Jestem gruby, zapuszczony, nie robię nic ze swoją kondycją. Kiedy regularnie uprawiasz sport, to masz takie poczucie przy bardzo mocnym wysiłku, na przykład po maratonie, a to 42 kilometry, że chcesz się rzygać ze zmęczenia. Mnie zachciało się rzygać po przebiegnięciu zaledwie przez Galerię Krakowską. Wbiegam na peron i co widzę? Tory w kierunku Warszawy mają taki łuk. Jak pociąg odjeżdża, to mija ten łuk. Ja właśnie w takiej epickiej, wręcz Netflixowej scenie stoję z tą walizką na pustym peronie. Nie ma nikogo. Jestem ja i są dwa czerwone światełka na dziobie Pendolino, które powoli znikają za łukiem. Pociąg odjechał. Usiadłem na zimnym kamieniu, na takim murku przy schodach. Byłem tak zmęczony, że musiałem go użyć jako lodowatej ławki. I tak sobie pomyślałem. I tak mieszkanie w Warszawie wynajmuję, to nie jest mój dom, nie muszę tam być.
Walka o opiekę nad dzieckiem trwa, nie mogę widzieć mojego syna. Taki był ten czas, więc tak czy inaczej dzieje się między to prawnikami i sądem. Ten tydzień w Krakowie był nawet fajny, dobrze mi się tutaj żyło, nie mijam tych samych ulic, nie mam złych wspomnień z warszawskimi miejscami. A te wspomnienia, musisz mi wierzyć, bywają dosyć frustrujące, jakbyś miał rany i on sobie drapał. Wtedy zacząłem się zastanawiać. To może już zostanę w tym Krakowie? Zostałem. I tak oto trafiłem na Świętą Ritę. Ale ciekawe, że mamy tutaj pewien progres. Bohater dojrzewa, bo wcześniej na lotnisku było robienie afery, że się spóźnił i że nie chcą go spuścić. Ale tu nie miał komu zrobić afery. A tu przede wszystkim nie miał komu zrobić afery. Ale zobacz, mógł obwinić się na przykład na PKP.
Powiedzieć, że pierdolony pociąg. No ale dał trochę nam do zrozumienia, że odjechał za wcześnie ten pociąg, minuty za wcześnie. No tak, bo by zdążył. I że to ci kierowcy krakowscy... Okej, faktycznie. Dobra, bohater nie dojrzał. Tylko, że po prostu nie miał na kogo wylać sobie tego gówna, ale znowu nam podprogował po raz kolejny. To nie jest tak, że kurde, trzeba było wyjść wcześniej. Tak. Nie moja wina. Netflixowska scena. Kurde. Nie wiem, z takim ego to ja bym mówiła, że u mnie jest Netflixowa scena, jak kupę robię. Kurczę. Zależy jak to wygląda. No właśnie chciałem powiedzieć, że ja tutaj z Mateuszem to... Jak to rozgrywacie? W sensie jak jeden wchodzi do toalety, to drugi puszcza muzykę, żeby zagłuszyć, żeby była prywatność?
No bo każda dobra historia, taka jest prawda, każda dobra historia zapowiada ci, gdzie kończy się ta historia. W sensie już w pierwszym Harrym Potterze się dowiadujemy, jak to się skończy. Już w pierwszym, w sensie, że mamy ten konflikt Harrego z Voldemortem i wiemy, że to się będzie musiało jakoś skończyć między nimi. Że we Władcy Pierścieni wiemy, że ten pierścień się niszczy w górze przeznaczenia i my to wiemy i tego się spodziewamy. W drugiej części wiemy, że Gandalf na końcu Jeżeli oni wytrzymają odpowiednią ilość dni, to przyjdzie i tak dalej, więc ja tutaj daję znać. Dobra, Filip o Krakowie. Czy będą mógł to po krakowsku przeczytać? Człowiek, który mnie tu ściągnął, był starym Krakusem, a uwierz mi, to specyficzna kasta.
No i gdyby on rzeczywiście szczerze się z nich wyrzygał. To by była tak pasjonująca książka, ona by była, tylko że to trzeba by powiedzieć samemu przed sobą, no jeżeli on się nawet w takich prostych rzeczach nie potrafi przyznać, że kurde spóźniłem się na pociąg z własnej woli po prostu, znaczy z własnego, no ja się spóźniłem na pociąg, no bo nawet te 700 metrów to by kurwa się przeczołgał, no. Tak, to jest bardzo ciekawe, no bo teraz był w zasadzie ten moment, kiedy on rzucił dragi, kiedy wchodzi z nowym życiem, że może się całkowicie rozliczyć z tym życiem, jakie miał, opowiedzieć wszystko bardzo szczerze, byłem zjeb... robiłem chujo rzeczy, pokazać te rzeczy... I dać jakiś taki, że ja bym mógł nawet polubić Filipa Heisera po tym.
Tak, bo to, wiecie, bo popełnianie błędów jest najbardziej relatable rzeczą ever. Wiadomo, że jest pewna skala, ale każdy z nas ma w życiu rzeczy, z których nie jest dumny, których się wstydzi, błędy. Więc generalnie, kiedy właśnie ludzie, nawet właśnie, którzy mają takie życiorysy bardzo trudne, przychodzą z tym i mówią, ej... ale teraz chcę to zmienić i co i nie wiem, wyciągam jakieś konsekwencje wobec siebie i trochę, nie wiem, zastanawiam się, jak to się mogło wydarzyć, to to by był rel. I tak jak Szymon powiedział, że on, zaczynając czytać tę książkę, zastanawiał się, czy to nie będzie tak, że jakby ten Filip Heiser się zmieni dla niego, nie? I będzie inną postacią dla niego. A on jakby tkwi w jakiejś swojej, nie wiem, degrengoladzie i nie może się z niej wydostać, jak w tym dniu świstaka, naprawdę.
Tak. To jeszcze tutaj szybko wtrącę o tym, że a propos właśnie wychodzenia z uzależnienia, to jest taki stand-uper zaś John Mulaney, który miał cały w ogóle swój special w ogóle o tym, jak spędził czas na ćpaczu. I ten stand-up w ogóle się świetnie ogląda, świetnie się słucha. Tam też są takie strefy, w których można się trochę pokusić o to, żeby powiedzieć coś bardziej osobiście, znając też jego historię tego, jak stracił relację ze swoją żoną i wszedł w nowy związek od razu. Tam też jest dużo tych obszarów, które faktycznie nie zostały poruszone. Ale z drugiej strony podoba mi się w tym jego specialu to, jak brutalnie szczery bywa w niektórych kwestiach. Właśnie a propos tego, jak wyglądało na przykład, że na przykład sprzedawał swojego własnego Rolexa, którego kupił, żeby kupić sobie działkę, bo wstydził się przed swoim własnym księgowym na przykład te pieniądze wybrać.
Co to znaczy ciężka noc? No już się nie interesuj. Tak pewnie powiedział Filip Hajzer swojemu redaktorowi. To jeden z takich momentów, które zostają z tobą na zawsze. Jestem jej bardzo wdzięczny i z tego miejsca bardzo chciałbym jej podziękować za to, że nigdy nie zwątpiła w to, że jeszcze kiedyś wyjdę na prostą i jeszcze o tym opowiem. Myślę, że moje wyjście z nałogu to owszem wielka siła własnej woli, ale też los, który dał mi spotkać w tym momencie życia takich ludzi. Słuchajcie to zdanie. Myślę, że moje wyjście z nałogu to owszem wielka siła własnej woli, ale też los, który dał mi spotkać w tym momencie życia takich ludzi. Czyli nie ci ludzie, nie tak Gabriela, którą on tu opisuje, która go ogarniała po prostu w najgorszych momentach, tylko ten los, co dał tych ludzi mu.
Swoją drogą, Karaluch z tego samego wydawnictwa, z New Homers też, który omawialiśmy w podcaście. Też bardzo ciekawie przedstawiona droga wychodzenia z nałogu. Bez takiego Jezu, jestem wspaniały. Był początek kwietnia. Zaraz po moich doświadczeniach z peronem pamiętam, że panowało przeraźliwe zimno. W jakich doświadczeniach z peronem usiadłeś na krawężniku na peronie? To jest doświadczenie z peronem? To nie była nawet historia warta opowiedzenia. Ja mam bardzo dużo doświadczeń z peronami w takim razie. Tak, to jest to. Przeraźliwe. Zimno spacerowałem tam ubrany, jak na wyprawę polarną, obserwując okolice, aż w końcu usiadłem na ławce pozachwycać się parkiem przypominającym zaczarowany ogród w centrum miasta. Porównywałbym go do czegoś, co kiedyś widziałem w Londynie, ale ten jest ładniejszy.
Poczułem silne pragnienie, jak cudownie byłoby tu zamieszkać, właśnie obok tego konkretnego parku. Mój pies, Rollo, go od razu pokochał, a ja bardzo kocham mojego psa, tu już dopowiadam psa Rollo, Siedząc na tej ławce w niedzielny, drżysty poranek wyciągnąłem telefon i uruchomiłem aplikację OtoDom. Zaznaczyłem na mapie konkretne kółko obejmujące interesujący mnie obszar. System wyświetlił 15 ofert, a wśród nich... Nie, nie, Szymon. Cicho, bo teraz mam podkreślone. System wyświetlił 15 ofert, a wśród nich jedną absolutnie zjawiskową. Mieszkanie na dachu kamienicy z wydokiem na ten park. Cena wydawała się astronomicznie niska, wręcz śmieszna. Powierzchnia 70 metrów kwadratowych na faceta z psem to idealny balans pomiędzy komfortem a ograniczonym polem bałaganienia.
I pracownia. Żeby się nie czuć przytłoczonym. Boże, po prostu. A Mateusz jest singlem. Mateusz jest singlem, więc dla niego wystarczy. Ale nie masz psa. A masz. Ja się ledwo mieszczę w moim mieszkaniu. Słuchajcie, miał wypadek też Filip Heiser. O, dobra, to teraz będzie ciekawie. Teraz będzie na poważnie, proszę się nie śmiać. Wróciłem do Krakowa, spędziłem weekend z Aleksem, a potem musiałem załatwić ostatnią rzecz. Sprowadzić z Warszawy mój motocykl wielkiego amerykańskiego Chopera Indian. Z Aleksem z Krakowa, to jest syn jego, wróciliśmy pociągiem, mama odebrała go z dworca, a ja Uberem pojechałem po motocykl. Prawo jazdy kategorii A mam od 19 roku życia i przez cały ten czas zawsze miałem jakieś moto. Bo jak wiemy, jak miał 19 lat, kupił sobie motocykl, jak każdy kurwa 19-latek.
Ale to się tam nie zgrywało, właśnie ktoś też policzył, że się nie zgadza ten timing, kiedy on tam mówi, że go zainspirował z Magdy M. po prostu Małaszyński, a on wtedy miał 19 lat, a pisze, że miał 23, więc coś tam się nie zgadza. miał to moto od szybkich przez terenowe po te wielkie amerykańskie. Te ostatnie kojarzą się z trasą 66 w amerykańskim poczucie wolności. Otwarty kask, t-shirt, wiatr, który czujesz na skórze. Dokładnie tak wsiadłem na mój motocykl tego dnia. Po niezwykle zimnym kwietniu i maju. To był pierwszy letni dzień 2025. Słońce i ciepło, kurtkę z ochraniaczami schowałem do jednego kufra, do drugiego profesjonalny kask pełen ochraniający szczękę. Schowałem go, bo musiałem opróżnić garaż i zabrać z niego wszystkie akcesoria motocyklowe, które posiadałem.
Na sobie miałem spodnie z ochraniaczami, buty motocyklowe. zajmowałyby za dużo miejsca w kuchrze, więc tam wpadły trampki, a na głowie otwarty kask. Taki jak z amerykańskich filmów. Easy Rider. 100% frajdy, 0% bezpieczeństwa. W końcu, co może mi się stać na tak wielkim krążowniku? Ruszyłem w stronę Krakowa. Z każdym kolejnym kilometrem na niebie zaczęło się pojawiać... Motory są słynne z tego, że są najbezpieczniejszym środkiem transportu. Zaczęło się pojawiać coraz więcej chmur, jednak słońce cały czas przez nie przebijało. Sytuacja jakaś taka meteorologicznie cholera wiejaka. Szczególnie, że mimo tego słońca zaczęło kropić. Zjechałem na stację, kawa tankowań i coś mnie tknęło. Wymieniłem kask na wypadek, gdyby znowu miało zacząć padać już na dobre. Na ten pełny, ze szczęką. Założyłem kurtkę, co więcej.
I teraz tak. No i potem serio tak się nazywał ten człowiek, na którego w dodatku przez zbieżność nazwisk w szkole mówili wymiennie Zygmunt, Filip albo Zong. I który nie sądził, że kiedykolwiek spotka na swojej drodze jakiegokolwiek Heisera. I teraz kolejna nierealna scena. Zostałem przewieziony na SOR i tam po chwili zjawia się pani doktor. Kobieta wyciąga do mnie rękę i oświadcza, że nazywa się Maja Ostaszewska. Wtedy naprawdę pomyślałem, że robią sobie ze mnie jaja, ale nie, naprawdę tak się nazywała. Maja Ostaszewska jest wyluzowana i mówi, że właściwie to jej tutaj dzisiaj miało nie być, bo przysłano ją tu na zastępstwo. Sam szpital w Skarżysku wyglądał jakbym przeniósł się nagle na plan filmu Bogowie o doktorze Relidze. Winda, którą wieźli mnie na prześwietlenie mogłaby robić za scenografię do niezłego horroru.
To było naprawdę zaskakujące. Wszyscy byli uprzejmi, szczególnie właśnie dla starszych ludzi. W dodatku ten szpital w Prokocimiu wyglądał, jakbyśmy znajdowali się w Curychu. Telewizor i łóżka z pełną regulacją. Wszystko nowiutkie, piękne, pachnące. Łazienka jak w hotelu. To jest niesamowite, że jest cywilizacja poza dużymi miastami w naszym kraju. To jest niesamowite. Czy ty napisałeś tutaj w boku Achtenheiser? Ach, ten Kraków. Ach, ten Kraków. Pamiętajcie, ludzie z małych miejscowości są dla siebie jacy? No mili, nie? Mili. Potem, słuchajcie, też oczywiście jest w ogóle historia, jak on walczy o prawo ojca. Jest cały rozdział o tym. I całość się sprowadza tylko i wyłącznie do jednej rzeczy. Że matka dziecka jego go oskarżała o to szpunem.
Okej, czyli miała rację, tak? No i teraz tak. On mówi tak. Kiedyś tak. Ale teraz już nie. No i że ja kilka miesięcy temu publicznie rozbroiłem tę bombę, przyznając się do dawnych błędów. Oni pisali, w sensie adwokat... Ale rozbrojenie bomby... To jakby całe życie to nie jest PR. To, że PR-owo rozbroiłeś bombę, mówiąc, że masz doświadczenia, jesteś osobą z uzależnieniem, to nie znaczy, że teraz to w ogóle ten temat nie może istnieć w kontekście twojej relacji z dzieckiem. To jest trudne do zrozumienia. A może przypomnijmy w ogóle, gdzie on rozbroił tę bombę? Bo to było na Fame MMA. No kurwa, czy to jest odpowiedzialny ojciec, który...
Ale słuchaj, tutaj chociaż nie najgorsze ma wnioski. Chociaż przyznaję w miarę tutaj, no dobra, faktycznie czpałem, nie? I teraz tak, on siedzi ze swoją prawniczką z Częstochowy. Co robimy? Jaka kontra? Jest ten z moją mecenas bardzo szczery. Musisz mi uwierzyć, jestem czysty jak łza. Zrobimy testy, usłyszałem. Wiedziałem, że standardowe testy z krwi sięgające miesiąca wstecz zostaną wyśmiane przez drugą stronę. Zacząłem szukać rozwiązania i właśnie wtedy, a jesteśmy w 25 roku, z pomocą przyszła mi sztuczna inteligencja. Chat GPT, dokładnie to. Maja. Tak ma na imię mój chat friend. Uśmieszek. Skąd wiem? Bo zapytałem kiedyś o imię. Teraz jednak pytanie dotyczyło mojej sprawy beznadziejnej. Dobrze, że pyta o imię chociaż, bo już wiemy, że nie pyta o wiek.
Co mam zrobić? Maja bez sekundy zwłoki odpowiedziała. Zrób test z włosów w laboratorium kryminalistycznym. Maju, jesteś genialna. I słuchajcie, znalazł takie laboratorium. Zgadnijcie gdzie. W Łodzi? O! Bydgoszcz mentioned! Czyli ja jako osoba z Bydgoszczy staram się zniszczyć Filipa Heisera, ale tak naprawdę Bydgoszcz go uratowało, bo co się okazało? Ale też Łódź go uratowała. Pamiętajmy o Łodzi. I papież. I teraz tak, dlaczego wam to wszystko opowiadam? Bo to jest moment, kiedy on miał bardzo krótkie włosy i oni potrzebowali dużo tych włosów. Więc on się ściął na łyso wtedy. Pamiętacie ten moment, co wszyscy się zastanawiają, czy jest chory, czy coś, czy przeszczep.
Mike drop na rozprawie o podział opieki nad dzieckiem. Mike drop. W Wilanowie przeszedłem obok półki na wino. Teraz wygląda jak półka wstydu. Wina w ogóle nie piję, więc leżą tam słuchawki. Strzykawki do ozempiku. i paszport. Patrzę na ten dokument, myślę sobie, w sumie to ja nie mam co robić w Sylwestra. Czy on casualowo nas poinformował, że jest na Ozempiku, czy co? Tak. No tak. Czy to legalne? Czy to nie jest tak jak Solpadeina, którą reklamował Taco Hemingway? A, w tym sensie. Łokik, ja wiem, że wy jesteście na bieżąco z Filipem, ale to rzeczywiście do sprawdzenia. Ale to może jedna z pierwszych takich, nie wiem, ty Kaja jesteś bardziej w temacie chyba, to czy polscy celebryci to oni się tak przyznają do walenia o zempiku?
No myślę, że coraz więcej osób mówi o tym, no. Okej. Ale to pewnie się zawsze mówią, jak w sporcie brali te leki na astmę, że to medycznie, tak? No bo to jest lek, nie? Ja nie wiem, dlaczego Filip go brał. Znaczy leżał na jego półce, może to po prostu leżał na jego półce. Jeżeli to jest jego półka, bo... Wiesz, no nie wiem, może to nie jest jego półka, bo ja się już trochę zgubiłam w tej historii, bo on trochę był w sklepie i tam było wino, a potem na tej półce był ozębik. Nie, to jest jego półko na wino w mieszkaniu w Wilanowie. Aleks pojechał do swojej mamy. Poczułem, że muszę podziękować za ten rok. Moje myśli wróciły do 1 czerwca i wypadku, a może nawet wcześniej, do dnia, kiedy mój przyjaciel Daniel odwoził mnie do szpitala.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Filip Heiser opisuje swoje doświadczenia podczas urodzin w Paryżu, a następnie opowiada o swoim powrocie do Warszawy po roku.
Filip Heiser opowiada o swoim powrocie do Krakowa i wydawnictwa, które czeka na jego książkę. Rozmowa o celu i stylu narracji książki.
Rozmowa o treściach książki Filipa Heisera i jego motywacjach, w tym opowieść o substancji i jej wpływ na jego życie.
Filip opowiada o wypadeku motocyklowym, który miał miejsce w Krakowie. Opisuje sytuację, w której jego motocykl stracił przyczepność, a on zdołał uniknąć katastrofy. Również wspomina o przypuszczeniach co do przyczyn wypadku i opowieści o przyjacielu, który umarł w podobnej sytuacji.
Filip opowiada o swoim doświadczeniu w narkomanii i jak jego życie zmieniło się po zrozumieniu, że nie można ukryć wszystkich swoich sekretów. Równocześnie reflektuje na temat wartości literatury i jej wpływu na czytelników.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
FILIP CHAJZER: nowa książka, dziewczyna i podcast. Jest afera. I to większa niż bonding, zęby, atak paniki czy beef z książulo (kłótnia o kebab). "Szczęście na kreskę" to kolejny (po "Niejednoznacznie pozytywny") bestseller byłem gwiazdy Dzień dobry TVN. U Filipa (syn Zygmunta) nawet spotkanie autorskie może być dramą. Pozdrawiamy: Pudelek TV, Vogule Poland i Plotek. Ale jazz! Gościnnie: Mateusz Płocha (Samiec Beta). Na podkast Chłop i Baba zapraszają Kaja Gołuchowska i Szymon Żurawski.*MIKS/MASTERING: @vodecki MONTAŻ: pati*Wesprzyj nas i dołącz na Patronite:https://patronite.pl/chlopibaba