Mentionsy Mentionsy
Big Book Podcast. O książkach
Big Book Podcast. O książkach

Magda Umer w Big Book Cafe. KSIĄŻKI MOJEGO ŻYCIA. Paulina Wilk rozmawia o czytaniu

29.12.2025 ·1 godz 30 min

Oddajemy Wam prawdziwy skarb wydobyty z archiwum.Zapis dźwiękowy spotkania z Magdą Umer, która odwiedziła nas jesienią 2019 r. w Big Book Cafe przy Dąbrowskiego i była szóstą twórczynią goszczącą w cyklu KSIĄŻKI MOJEGO ŻYCIA.Opowiedziała o najważniejszych poetkach i poetach swojego życia, o najważniejszych książkach i tekstach piosenek. A przy okazji raczyła nas anegdotatmi i mądrościami.Tego dnia Big Book Cafe była wypełniona po brzegi, najbardziej zdeterminowani dostali się do środka przez wejście awaryjne. Magda Umer była nam bliska, była dla nas niezmiernie ważna.Odwiedziała nas i ona, i jej wielka przyjaciółka, Zuzanna Łapicka.To była zawsze radość, zawsze zaszczyt.Będziemy zawsze tęsknić. Dziękujemy.A Wam życzymy dobrego, czułego słuchania.Magda Umer mawiała, że czytając nigdy nie jest samotna.I że jej ulubioną czynnością w życiu jest myślenie.

Dobry wieczór państwu i dobry wieczór Magdzie Umer. Dobry wieczór, dobry wieczór państwu. Bardzo dziękuję przede wszystkim Pani Magdzie, że się zdecydowała spędzić z nami ten jakże jesienny, mglisty wieczór i Państwu. Ja nazywam się Paulina Wilk i mamy tutaj taką przyjemność gościć Was podczas wieczoru, który nazwaliśmy po prostu KSIĄŻKI MOJEGO ŻYCIA. I Pani Magdo, Pani jest szóstą osobą, która nas odwiedza w tym celu, jak to się ładnie mówi, na potrzeby ministerialne promocji polskiego czytelnictwa. To są takie rozmowy o tym, jak czytanie zmienia życie i co ono w ogóle z naszym życiem robi. Do tych rozmów zapraszamy postaci wybitne, wyjątkowe.

I myślę, że ja sobie w ogóle nie wybrałam życia przed wynalezieniem druku, ale wiem, że na przykład te wszystkie pieśni były namiastką tego, co potem było literaturą, że zawsze przechodziły te pieśni z człowieka na człowieka, z miejscowości na miejscowość i z lat na lata. I właśnie do tych wierszy, które były tylko mówione, Dołączano muzykę, bo z muzyką łatwiej było tego wszystkiego wysłuchać. I właściwie dzisiaj czymś takim jest piosenka, tak zwana piosenka z tekstem. Ja tu właśnie patrzę, że mamy przedstawicielkę wybitną piosenki z tekstem, Magdę Czapińską.

Nie mówiłaś mi, że przyjdziesz. Dobry wieczór. Nasza wspaniała Magda. Także myślę, że ja znam kilka osób, które nie czytają, a mimo to chcę je znać. A mimo to chcę je znać i uważam, że są może i szczęśliwszymi od nas i nie są idiotami, nie są kretynami. Jeden to nawet jest bardzo inteligentny i ja kiedyś go pytałam, dlaczego nie czyta? On mówi, no co ja będę czytał? Czytam, czytam, a tam cały czas jest, że niestety, że niestety. Drugi tom, że niestety, trzeci tom, że niestety.

Zastanawiam się, bo myślę o tym, jak wybieramy to, co czytamy. Ja na pewno nie jestem osobą, która czytam, Co się nowego pojawiło i co bym chciała przeczytać? Jestem na to za stara. Jestem osobą, która lubi wracać do tego, co już czytała i co kiedyś na niej zrobiło wrażenie i co chciałaby sobie ewentualnie powtórzyć to przeżycie. Poza tym mam wielki problem od już kilku lat z oczami i dla mnie czytanie jest wysiłkiem. Ja to mówiłam właśnie Magdzie Czapińskiej, że ja uwielbiałam mieć Wolny dzień i przeczytać połowę grubej książki. I wtedy byłam szczęśliwa, i wtedy wchodziłam w tę opowieść, i wtedy uważałam, że czytanie ma sens.

A ja jak jeżdżę samochodem, szczególnie jesienią, to słucham rozmów w tańcu, czyli rozmowy Agnieszki Osieckiej z nią samą czyta Magda Umer. No ja czytam tak, ale wiecie ja to czytałam, nie wiem czy ja to dobrze przeczytałam, dlatego że ja to przeczytałam za szybko po jej odejściu. I tak to wtedy wszystko jeszcze bardzo bolało. I z jednej strony to czytanie, przypominanie sobie jej. ...leczyło, a z drugiej strony jeszcze za mało miałam dystansu. Bardzo czule pani przeczytała i tak jak się tego słucha, to ja czuję, że jestem otulona. O jak dobrze, że ja tu przyszłam dzisiaj. Wiecie, bo miałam nie przyjść, bo jestem przeziębiona, co chyba słychać, ale przyszłam.

No dobrze, to ja właśnie chciałam o tych przyjaźniach w czytaniu, skoro pani tak tu mi wyprzedziła tą moją myśl, to dzisiaj na przykład pani Magda podsuwa książkę, ale pani w ogóle chyba miała w życiu też trochę szczęścia do, że tak powiem, towarzystwa życiowego, to znaczy ludzi, wspaniałych artystów. To jest mało powiedziane, to jest po prostu, ja w ogóle nie mówię o takim jakby głównym, O dziale czytania, czyli o poezji. Bo jeżeli się czyta najpierw Marię Pawlikowską-Jasnorzeską, potem Szymborską, potem Herberta, już nie mówię o Leśmianie i tak dalej, to jest tak właściwie, jakby się przeczytało 100 tysięcy książek.

Pani Magdo, ale jak to jest z panią i poezją? Ja myślę, że pewnie wszyscy jak tu siedzimy, to w jakimś sensie zazdrościmy pani tego dobrego czucia się w świecie poezji. Wciąż wokół wiersza jest takie odium, trudności, niedostępności, że to jak filharmonia, że jak człowiek nie umie, nie wie jak się do tego zabrać, co najmniej smoking trzeba założyć, no boimy się po prostu. A ja sobie myślę o tym, jak dużo tracimy. Pani już mi kiedyś powiedziała ze współczuciem, że ja jestem dzieckiem z tego pokolenia, co się wychowało na Michaelu Jacksonie i Madonie, czyli że ja właśnie jakby, no niestety mój punkt startowy w historii kultury jest no już po prostu słabszy, bo tak to troszkę psieje. Ja bym się z panią nie zamieniła na epokę, a co dopiero z młodszymi od pani. Ja z panią owszem. No właśnie, ja bym się z panią chciała zamienić, nie ma prostej zamiany, ale chciałabym panią prosić o pomoc, tak naprawdę zapytać.

A propos popsucia. Czy pani przeczytała w życiu dużo złych książek oraz nieudanych wierszy? Oj, tu może kogoś zaboleć nawet, kto jest na sali, ale nie ciebie, Magda, bo ja właściwie, nie ma koncertu chyba, po którym nie przychodzi do mnie jakaś poetka albo poeta i mi dają swoje wiersze. I ja po prostu, jak wśród tych wierszy znajdę jakiś wspaniały, to jestem w szoku, zachwycona i szczęśliwa, że taki się trafił. Nie, myślę, że jest dużo większa potrzeba pisania niż panowania nad tym, żeby to miało jakąś wspaniałą formę.

Od razu powiem, nie miałam racji. Wydawało mi się, że będzie tak, a niestety jest inaczej. Natomiast natłok tego i to, że ta polityka nas tak straszliwie dzieli, I tak straszliwie boli, a życia tak mało zostało, powoduje, że jestem eskapistką. Że uciekam od tego, bo to w dodatku jest właśnie jeszcze bez poczucia humoru i bez mądrości. To ja teraz czuję się lepiej i będę sobie uciekać. Tak, proszę sobie uciekać. W tym samym kierunku będę sobie uciekać bez wyrzutów sumienia. Pani Magdo, chciałam Panią popytać troszkę o czytanie i innych ludzi, to znaczy o takie wspólne przeżywanie czytania, bo myślę, że ten świat, do którego już ja miałam przyjemność przynależeć, jest jednak o to też uboższy.

I dlatego uwielbiam odwagę tego człowieka, który powiedział, że nie czyta, bo czyta i to niestety, niestety, niestety. To takie to rzeczy, to on sam wie bez czytania. Ale chciałam Panią zapytać o takich ludzi w Pani życiu, z którymi Pani przeżywała czytanie. No bo, że czytacie tę samą książkę i się o nią spieracie albo Pani przeczytała i Pani pożycza i czeka na... No myślę, że taką osobą jest Magda tutaj, dlatego myślę, że przyszła. Skąd Ty w ogóle wiedziałaś, że ja tu dzisiaj będę? Jakoś się dowiedziałam, że my bardzo dużo rozmawiamy i sobie nawzajem... A dobrze, to pani Magdo, jak to jest z tym waszym czytaniem? Kto komu więcej podsuwa i czy wy się zgadzacie w tym odbiorze książek czy nie?

Nie, ona zdecydowanie więcej czyta niż ja, bo jestem ślepa od 50 lat, więc ja dopiero teraz na starości jakoś po operacji odzyskałam wzrok, ale Magda, ona tak właśnie skromnie o sobie mówi, ale ona przeczytała Wszystko, co należało przeczytać. Taka jest prawda. Już wszystko zapomniałam. Ale przeczytałaś. Jestem tym nasiąknięta. Natomiast to jest tak, że na przykład jak coś nas zachwyci, to albo ona mówi, słuchaj, co ja przeczytałam, albo ja jej mówię, prawda? I tak było z zapiskami. Ja przeczytałam te zapiski... Nie, jeszcze wcześniej było inaczej. I to właśnie chcę powiedzieć, że właściwie dzięki Magdzie w jakimś sensie powstał spektakl zapiski z wygnania. Znaczy, oczywiście było szereg przypadków, ale było coś takiego, że

Magda zobaczyła gdzieś w internecie chyba, a ja myślę, że ona była na tym spotkaniu, Krysię Jandę z Sabiną Baral. Na tym spotkaniu. I tam Krysia przeczytała dwa czy trzy fragmenty tej powieści. I mówi, słuchaj, ja po prostu słyszałam coś tak niesamowitego, błagam cię, przeczytaj to, jeżeli będziesz mogła. Ja mówię do Krysi, słuchaj, podobno ty przeczytałaś fragmenty jakieś takie, powieści, że to jest, Szczapińska jest zachwycona, wstrząśnięta i tak dalej. Czy mogłabyś to wziąć na wakacje? I Krysia mówi, tak, tak, to ja to wezmę. I wzięła to na wakacje, ja to przeczytałam na wakacjach. Zbiegłam ze schodów, pamiętam ten moment i powiedziałam, ja muszę zrobić z tego przedstawienie.

I wbiegłam na schody i zrobiłam coś, czego nigdy w życiu nie zrobiłam. Od razu drugi raz przeczytałam tę książkę. I już właściwie jak czytałam ją drugi raz, to już widziałam, co z tego możemy zrobić. A czy państwo widzieli, co z tego można zrobić? Kto z państwa nie widział, to proszę zobaczyć, bo to wspaniała sprawa. To było tak, że ja przeczytałam w nocy tę książkę i ty rano do mnie zadzwoniłaś. I zapytałaś, co ja mam taki dziwny głos, a ja powiedziałam, Magda, co ja dzisiaj przeczytałam w nocy. I ta emocja chyba się jakoś przeniosła i ona też zaczęła o tym myśleć, no skoro ja tak zareagowałam, to koniecznie, a ona już wyjeżdżała.

A skoro jesteśmy przy autorach tekstów, to powie nam pani coś o tych ukochanych swoich? Ale co tu mówić? Wszyscy wiedzą, kim jest Agnieszka, kim jest Jeremi, kim jest Wojtek, kim jest Magda Czapińska, kim był Jonasz Kofta. Mam taką nadzieję, że po prostu nie znać ich twórczości, to stracić połowę życia. A skąd się pani... Inaczej, jak wiemy wszyscy, pani ma zupełnie niezwykły talent do interpretowania tych tekstów i wszyscy dobrze wiemy, że można je zaśpiewać na wiele różnych sposobów, na wiele różnych sposobów, które są troszeczkę gorsze, mniej poruszające niż to, co pani z nimi robi. Teraz ja się zastanawiam, jak pani dochodzi do tego odczytania?

Jej mądrą głowę do bycia jeszcze mądrzejszą, jeszcze chłonniejszą. Ona miała zupełnie nieprawdopodobną ciekawość, chłonność i pożerała jeszcze te książki. Pożerała te książki. A czytałyście w życiu razem? Spierałyście się o czytanie? Dzieliłyście się książkami? Nie, no to czytałyśmy bardzo często, tak jak teraz ja z Magdą, jedna po drugiej, coś tam, ale właśnie na przykład ja także bardzo lubiłam to, co pisał Tadeusz Konwicki, bardzo strasznie też się na tym wychowywałam, ale zawsze taka rozmowa, którą kończyłyśmy każdą naszą wspólną dyskusję o literaturze, to było to, dlaczego do niej jednak ten Myśliwski tak nie przemawia, jak Tadeusz Konwicki, a do mnie,

I ten mrok o czwartej po południu. Ja mówię zawsze, że to jest pół roku mroku i od połowy kwietnia już będzie fantastycznie. Ale wtedy czytamy mniej? Ja mniej. Ja jak jest lato, to dużo więcej obserwuję kury i pole i las. Trzeba mieć jeszcze las do szczęścia poza książkami. Ja jestem od połowy człowiekiem natury, a w zimie jestem człowiekiem kultury. Złapaliśmy Panią w ostatniej chwili. Czy ktoś z Państwa może chciałby o coś Panią Magdę Umer zapytać? Bo mamy chwilę na takie przyjemności jeszcze. Może się ktoś ośmieli? O jest Pan, proszę.

Jest jeszcze pytanie. Dobrze, to Julia podejdzie z mikrofonem. Dobry wieczór, szanowna pani Magda. Chciałam się zapytać o taką jedną rzecz, bo smutek mnie ogarnął wielki, jak pomyślałam sobie, że jestem dyskretnie młodsza i należę do pokolenia, które nie miało szansy mieć takich przyjaciół, jak pani miała i pani ma, wychować się na takich, a nie innych lekturach. Co pani poleciłaby temu trochę młodszemu pokoleniu, jak nie zwariować w świecie, który jest cały zwariowany? No ja właśnie myślę, ja może nie mam racji, ja nie śledzę tego, co się teraz dzieje. Ja myślę, że te fundamenty, które mnie wychowały, tak samo może wychować ludzi młodych.

Ja na przykład nagrywam te płyty dla moich dzieci. One nie są to mężczyźni młodzi, tylko jest to dwóch mężczyzn w średnim wieku, bo Mateusz kończy 42 lata zaraz, a Franek ma 34. I ja nagrywam płytę z moim zdaniem bardzo znanymi piosenkami, a oni słyszą je po raz pierwszy. Oni po raz pierwszy dowiadują się o ich istnieniu. Gdyby im mama tego nie zaśpiewała, to oni by po to nie sięgnęli, nie wiedzieliby, że coś takiego jest. Więc... To jest moim zdaniem taki kanon lektur, te wielkie piosenki, które powinni naprawdę znać i ludzie młodzi, i ludzie starzy. Bo dopiero jak się posłucha, jak pisał Jeremi, jak pisał Wojtek, jak Agnieszka, jak Magda, to wtedy się widzi tę przepaść między tekstami, które piszą sobie sami śpiewacy.

No i miałam tych tak jak no wspaniałych zupełnie przewodników po tym świecie. A mnie się długo, prawie 10 lat marzyło, żeby znowu usiąść i z panią porozmawiać i być przez 90 minut ze sobą mądrzejszą, dużo mądrzejszą niż ja. O czytaniu mówiła państwu Magda Umer. Bardzo dziękujemy. Bardzo dziękuję bardzo.

Pokazano wszystkie 19 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.