Nie myśl, rób! - Bartek Olszewski
Bartek Olszewski a.k.a. Warszawski Biegacz, to "zwyczajny" chłopak z Jelonek, na którego poradach zaczynała swoją przygodę ze sportem rzesza osób. Rozgłos przyniosły mu zwycięskie starty zagraniczne, w tym najgłośniejszy - Wings For Life, którego jak zaskakująco twierdzi, nie skonsumował w pełni. - jak buduje wytrzymałość, będącą jego cechą wiodącą? - dlaczego na treningu ceni sobie bardziej dobre towarzystwo, niż idealnie wkomponowaną w plan jednostkę? - jak zmieniło się internetowe środowisko biegaczy i dlaczego nie zagląda już na Facebooka? - jak odpowiada na zaczepki internautów dotyczące jego diety? Na rozmowę zaprasza Kuba Pawlak
Także były takie historie. No ale to rzeczywiście, to mi na pewno pomogło treningowo. Bardziej niż samo bieganie, to wsparcie rodziny, rodziców, Pawła, Kasi. Oni zawsze byli na biegach, zawsze mi kibicowali. Jak biegłem minksa, to Paweł dom kibica robił w domu, co się tam kończyło imprezami. Więc to wsparcie, to pomaga. To na pewno najbardziej pomaga, że robisz coś i wiesz, że ludzie najbliżsi Cię wspierają i Cię kibicują. Porozmawiajmy trochę o pytaniach, które przyszły do nas głównie za pośrednictwem Instagramu. Kilka z nich oczywiście były ciekawe, ale czy domyślasz się, może, bo widziałem, że na kilka odpowiedziałeś, więc pewnie się domyślisz, jakiej tematyki one głównie dotyczyły?
Nie brniemy w to w takim razie. Ludzie widzą to, co jest pokazane na Instagramie i tak dalej. Na Instagramie ile można pokazywać, że jesz na obiad ryż z kurczakiem czy ziemniaki z rybą czy coś tam jeszcze innego. Mało kto to pokazuje. Jeżeli ja bym rzeczywiście jadł tylko drożdżówki i popijał tylko kawą i colą, Zaraz Kasia nam powie, że no przecież popijasz tylko kawę. No to by było ciężko, natomiast rzeczywiście jest tak, że my sportowcy, ja normalnie jem i normalnie się odżywiam, ale czasem sobie zjem ciastko, czasem sobie zjem coś innego, natomiast ja sam na przykład...
I ile by tego nie było, ja nawet kiedyś na początku robiłem to, wiadomo, dużo, dużo częściej, robiłem to regularnie, cały czas, wiesz, cały czas byłem przy kontach, cały czas odpowiadać tym ludziom, mieć z nimi relacje, czy to na blogu, na Facebooku, na Instagramie. Więc ludziom się wydaje, że to jest takie hop-siup, że to jest, wiesz, wrzucić zdjęcie i tak dalej, a to są godziny pracy dziennie. To jest normalna, regularna praca, która często zajmowała naprawdę długo. Jeszcze mam tą zaletę, że piszę szybko posty. W sensie ja odsiadam i Kasia śmieje, że tam klepie pół godziny i puf, jest. A ona jest po polonistyce, więc ona, wiesz, tam dba o wszystko i robi to rzeczywiście dużo dłużej. I to jest już niesamowite. Kasia potrafi pospisać, wiesz, praktycznie, no, jak na etacie, 8 godzin. Zdjęcia przerobić, obrobić i tak dalej.
Mnie nie odpycha bardzo. Kiedyś tego tak nie było. Kiedyś to było dużo milej, uprzejmiej i tak dalej. Instagram jeszcze tak się nie popsuł. Natomiast zdecydowanie... Uważam, że jak chcesz, żeby cię ludzie też jakby znali nie tylko pod postacią, prawda, jakiegoś pseudonimu i tak dalej, ale znali cię jako Bartosza Olszewskiego i rozpoznawali cię na ulicy i żebyś był jakimś tam autorytetem, no to musisz rzeczywiście pisać i tutaj to blog jest zdecydowanie najważniejsze. Pomimo, że to na wielu się już wydaje takie trochę umarłe, to zawsze ten blog był numerem jeden i taką wizytówką moją zdecydowanie. I wiadomo, Facebook, Instagram, służył mi zawsze do tego, żeby przekierowywać ludzi na bloga, żeby sprzedawać, pokazywać tą wiedzę, pokazywać, co się dzieje, bo na Instagramie, wiesz, możesz sprzedawać uśmiechy i ogólnie sobie coś tam pisać, jakieś motywacje i tak dalej, na Facebooku tak samo, natomiast jak chcesz zrobić coś konkretnego, no to potrzebujesz po prostu napisać parę zdań i uważam, że blog jest najlepszy do tego.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Bartek Olszewski a.k.a. Warszawski Biegacz, to "zwyczajny" chłopak z Jelonek, na którego poradach zaczynała swoją przygodę ze sportem rzesza osób. Rozgłos przyniosły mu zwycięskie starty zagraniczne, w tym najgłośniejszy - Wings For Life, którego jak zaskakująco twierdzi, nie skonsumował w pełni.
- jak buduje wytrzymałość, będącą jego cechą wiodącą?
- dlaczego na treningu ceni sobie bardziej dobre towarzystwo, niż idealnie wkomponowaną w plan jednostkę?
- jak zmieniło się internetowe środowisko biegaczy i dlaczego nie zagląda już na Facebooka?
- jak odpowiada na zaczepki internautów dotyczące jego diety?
Na rozmowę zaprasza Kuba Pawlak