Zwyczajni’ 44
Budowali barykady, transportowali rannych, pomagali odkopywać zasypanych. Bez ich wsparcia powstańcy nie przetrwaliby tak długo. Cywilni mieszkańcy stolicy, którzy przez 63 dni stawiali czoła wojennej rzeczywistości, byli wsparciem i zapleczem dla walczących. Kim byli Zwyczajni’ 44? Jakub Jamrozek rozmawia z Agnieszką Cubałą, autorką książki „Zwyczajni’ 44. Ludność cywilna w Powstaniu Warszawskim".
A to już oczywiście właśnie też byli Uczestnicy powstania, bo ja nie do końca wiem, czy oni byli powstańcami, czy po prostu to była właśnie ludność cywilna, ale na pewno uczestnicy i też właśnie opowiadał o tym, że no wyjechali z Warszawy, zatrzymali się już w Łodzi, no bo nie było dokąd wracać. Natomiast, że jego ojciec no po prostu kochał Warszawę, tęsknił za Warszawą i to po prostu 1 sierpnia to był w ogóle niesamowicie ważny dzień dla nich. Ale to jest bardzo ciekawe, bo kiedy spotykasz takiego człowieka, tego co on ci powie nie znajdziesz w internecie, tego nie możesz wygooglować, nie możesz spytać nawet sztucznej inteligencji o to, bo tego nie usłyszysz. Od niego tak. Ja sobie myślę, że może ja też inaczej słucham, bo ja na przykład wczoraj miałam spotkanie autorskie i też się właśnie okazało, że była pani, która przyszła przez Pruszków, że w ogóle też mieszkała na ochocie jako dziecko.
I ona powiedziała, że jej ojciec jako dziesięcioletni chłopiec stracił ojca, czyli najważniejszego mężczyznę w swoim życiu. I że oni każdego roku 1 sierpnia właśnie chodzą na taką zbiorową mogiłę, bo nie wiadomo po prostu gdzie on leży. No i Kasia właśnie mówiła, że takim jej doświadczeniem jest to, że po prostu tuż obok przychodzą ludzie i na przykład śpiewają Pałacyk Michla, a oni potrzebują ciszy, spokoju. Dla nich to jest bardzo smutny moment, to nie jest ten wesoły. Ona też mówi, że jej ojciec jest trochę bardziej otwarty w tej kwestii. Tak, dokładnie. Myślę, że to rzeczywiście też jest interesujące. Ale wydaje mi się, że chyba powinniśmy bardziej ludziom dawać prawo do chociażby nawet przeżywania i świętowania Powstania Warszawskiego tak, jak potrzebują to zrobić.
Poza tym tam było też dużo takich dylematów, z których być może dzisiaj nie zdajemy sobie sprawy. No kobieta, która urodziła dziecko na przykład i w wyniku stresu albo jakichś innych czynników biologicznych traci pokarm. To jest tragedia. No i co dalej? A tutaj bomby. Dokładnie, a po prostu nie ma aptek. Jakieś tam są, ale mogą być na przykład po drugiej stronie barykady, albo już po prostu są rozkradzione, albo zostały zasypane. Oczywiście było coś takiego w powstańczej Warszawie jak kuchnie mleczne, ale było ich 4, może 5 i w zasadzie działały głównie Dla mnie ta historia opisana właśnie tej matki, która jeszcze rodzi dziecko podczas Powstania Warszawskiego i te jej wszystkie dylematy,
To robi ogromne wrażenie, ale jest jeszcze jedna niezwykle ciekawa rzecz, o której pisał Miron Białoszewski, a to nie jest takie oczywiste dla literatury, drużyny pracy. Tak, to jest taki temat, który jest bardzo mało znany w literaturze przedmiotu, aczkolwiek dla osób, które wertowały prasę powstańczą, a ja swego czasu spędziłam miesiąc w bibliotece na Koszykowej wertując właśnie Wszystkie tytuły numer po numerze. To oni pisali bardzo dużo o tych drużynach pracy i rzeczywiście w ogóle Miron Białoszewski należał też do takiej drużyny pracy. To polegało na tym, że po prostu cywile byli proszeni, a jak nie zareagowali odpowiednio, to byli proszeni w sposób bardziej sugestywny. Siłą trochę.
To ładne i o tych ludziach właśnie trzeba mówić, bo to oni są bohaterami twojej książki. Trzeba, ale to jeszcze przy okazji od razu mi przychodzi do głowy historia o saneczkach, która dla mnie jest po prostu chyba jedną z najpiękniejszych historii, najbardziej wzruszających właśnie a propos budowania barykady i tego, że Ktoś tam budując barykadę właśnie saneczki wyjął z piwnicy właśnie takiego bardzo biednego chłopca, bo to się okazało, że to było bardzo, bardzo biedne dziecko z bardzo biednej rodziny i te sanki były jego największym skarbem. No i no właśnie to dziecko zaraz wybiegło i powiedziało, że ono chce te saneczki z powrotem. I właśnie jedna z łączniczek powiedziała, dobrze to weź je sobie. I ten chłopiec stanął i tak przez chwilę się zamyślił i w końcu powiedział tej łączniczce takie słowa, ja wiem, że jest powstanie, jeśli te saneczki są potrzebne, to niech idą na barykadę.
I to jest dla mnie po prostu takie piękne uczestnictwo w powstaniu warszawskim właśnie dziecka, które ma 7-8 lat. Dziecko, które oddaje swój największy skarb. Ale były też takie dzieci, które w pewnym momencie powstania nie miały absolutnie nic. I tu nawiązuję do historii Elżbiety Lesiak, historii dziewczynki, która straciła rodziców, została w powstaniu absolutnie sama. Zdradzisz coś więcej? Długa historia, prawie że na całą audycję pewnie. Natomiast rzeczywiście ona znalazła się na Mokotowie 1 sierpnia. Jak się rozległy strzały, to ona i kobieta, która się nią opiekowała, akurat wtedy skryły się w kamienicy. Kamienica została bardzo szybko opanowana przez Niemców.
Niemcy, pewnie wykonując rozkaz Adolfa Hitlera, który mówił o tym, na wieś o powstaniu się rozwścieczył i po prostu kazał zabić wszystkich, łącznie z dziećmi i z kobietami. W związku z tym, że to było dokładnie na wprost parku Morskie Oko, to tam jest właśnie taka skarpa i takie schody i polecam, jakby ktoś tam przechodził, zwrócić uwagę na tablicę. Ja też jej nie widziałam przez lata, dopóki nie poznałam tej historii. No i tam było coś takiego, że właśnie ona opowiada, że ci ludzie schodzili w dół, Niemcy ustawili karabiny maszynowe na samej górze i po prostu strzelali do tych ludzi. Tam zgnęło mnóstwo osób. Ona się uratowała tylko i wyłącznie dlatego, że spadł jej z nogi chodak, jak ona mówi, a że to była dla niej bardzo cenna rzecz, bo innych butów nie miała, więc się po prostu wróciła po ten but.
No i tylko dzięki temu ocalała, bo spadły na nią ciała. Natomiast rzeczywiście była świadkiem chociażby tego, jak Niemiec zabił dziecko, które zgubiło mamę. I po prostu takie dziecko 2-3 letnie, które wołało mamo, mamo. No i po prostu zginęło. Aczkolwiek tutaj ten jej los był straszny, bo ona się wtedy akurat uratowała, ponieważ przechodził patrol sanitarny. Jakimś cudem Niemcy postanowili kilku osobom pozwolić odejść. I rzeczywiście wszyscy, którzy mogli odejść o własnych siłach odeszli razem z tym patrolem, między innymi właśnie ona, Ela Lesiak. Natomiast potem się okazało, że znowu niebawem trafiła w ręce niemieckie. Tym razem szła przed czołgami jako tak zwana żywa barykada.
Jeden był taki największy i najbardziej bolesny na brzuchu. No i poszła do szpitala, żeby jej to po prostu przecięli, tak, żeby zlikwidować ten problem. Okazało się, że oczywiście już w szpitalu nie ma środków znieczulających, w związku z tym przywiązano ją do tego stołu i wtedy nastąpiło bombardowanie, tak, i lekarze sobie uciekli, ona tam została, a jak wrócili, no to powiedzieli jej, że No wiesz, no bo gdybyśmy my zginęli, no to szpital przestałby istnieć, tak? I ona powiedziała, że miałam wtedy tylko 14 lat, ale już wtedy zrozumiałam okrutność tych słów. No i takich tutaj jeszcze tego typu sytuacji było kilka. Ale ciekawe jest też to, że dla niej akurat najtrudniejsze było to, że musiała liczyć zawsze na pomoc, że musiała być od kogoś zależna.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podcast Czwórki omawia historię Powstania Warszawskiego, podkreślając, że istnieje wiele nieopublikowanych opowieści związanych z powstaniem.
Podczas rozmowy autor opowiada o ludziach, którzy przetrwali Powstanie Warszawskie i ich doświadczenia.
Autor podkreśla rolę ludności cywilnej w powstaniu, opisując różne aspekty ich doświadczeń.
Rozmowa skupia się na różnorodności doświadczeń cywilów i dysproporcjach między zgonami cywilów a powstańców.
Autor opowiada o konkretnych ludziach, którzy przeżyli Powstanie Warszawskie, podkreślając ich doświadczenia i emocje.
Rozmowa skupia się na różnorodności doświadczeń cywilów i żołnierzy podczas powstania.
Autor opisuje trudności, jakie cywile musiały przezwyciężyć podczas Powstania Warszawskiego, w tym dylematy medyczne i logistyczne.
Rozmowa kontynuuje opowieści konkretnych osób, które przeżyły Powstanie Warszawskie, podkreślając ich doświadczenia.
Podcast Czwórki wprowadza Agnieszkę Cubałę, autorkę książek o Powstaniu Warszawskim, do rozmowy.
Agnieszka Cubała krytycznie omawia mity związane z Powstaniem Warszawskim, podkreślając, że nie wszystko jest jak się wydaje.
Agnieszka Cubała opowiada o swoim doświadczeniu czytania Mirona Białoszewskiego i porównuje go z filmem Miasto 44, podkreślając różnice w podejściu do tematu.
Rozmowa o funkcjach i charakterystyce drużyn pracy podczas Powstania Warszawskiego, z podkreśleniem roli cywilów w pomocy powstańcom.
Agnieszka Cubała opowiada o roli artystów, takich jak Maria Przybyłko-Potocka, w motywacji i mobilizacji ludzi podczas Powstania Warszawskiego.
Rozmowa o osobistych historiach z Powstania Warszawskiego, w tym opowieści o dzieciach i trauma związane z powstaniem.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.