99. Mission: Impossible 2 (2000) - Woo panie!
Z prawdziwych lat 90. prosto do postmatriksowego kotła, jaki zawrzał na przełomie tysiącleci. Zamiast zachodniego sznytu de Palmy - wschodnie szaleństwo Johna Woo. Oraz Cruise w długich włosach, wspinający się na kanion w wolnych od pracy chwilach. Nie ma pomyłki, na pewno zatrzymaliśmy się przy czarnej owieczce tej serii. Czy będą gołębie?!Pomóż nam w tworzeniu programu – https://patronite.pl/bezdyskusjiNasz Discord: https://discord.gg/eyCGYBrx9fWpadaj na naszą grupę! - https://www.facebook.com/groups/520144846333243Chcesz nam coś kopsnąć? - https://buymeacoffee.com/bezdyskusji
Bo ja się nie spodziewałem co się wydarzy, już na poziomie dwójki. Dwójka to jest film, którego ja nie widziałem w dzieciństwie, więc już zaczynają się dzikie wody, jakieś takie wypływamy na nieznane wody. I John Woo wpadł do dwójki i zrobił John Woo Mission Impossible 2. Marcin, co to był za film? Coś się wydarzyło, stary. Ja nie rozumiem. Ja nie rozumiem. Czy ty w ogóle coś... Ja nie wiem. Jak ty ten film... Jak ty do niego podchodzisz? Z jakimi uczuciami? Po tej powtórce teraz, po tych kilku latach, to już naprawdę dużo gorzej, nie wiem, wtedy miałem chyba lepszy czas albo bardziej, nie wiem, jakoś oceniałem to, bardziej poważliwie patrzyłem, ale teraz ten film jest przede wszystkim nudnowskrzyzną przez większość filmu, tam się nic nie dzieje, dopiero sam koniec jest taki śmiechowo-przaśny, że tak powiem.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . On pierwszy film w Ameryce jaki zrobił to był Nieuchwytny Cel z Van Damme'em i to jeszcze było spoko. Później tam zrobił chyba Tajną Broń, czy coś takiego. No ale później właśnie jest to Mission Impossible, no i to już jest takie właśnie Mission Impossible, nie? No ciężko, ciężko, naprawdę... John się nie popisał wybitnie, tak? A najlepsze jest to, że on tą przygodę w Hongkongu kończył tymi dziećmi triady, które no kurde ja kocham i będę cały czas na łamach podcastu tutaj gadał o tym filmie, bo to jest sztos.
I kończy tam sztosem, przyjeżdża tu, coś tam nagra, okej, nie jest źle. Ale później wali, no wali czymś takim po oczach. To jest po prostu walenie Tomem Cruzem po oczach. Jest taki problem z tym filmem, z tym Mission Impossible, że strasznie suchy jest to film i trzeba znaleźć muszynianki i wypić dużo muszynianki. Żeby sobie jakoś, wiesz, z tą suchotą poradzić. Ja nie wiem, mnie się wydaje, że to nie jest tylko i wyłącznie film tego, znaczy wina tego, że to jest John Woo w Ameryce, w tam jakimś okresie ciężkim swojej kariery. Tutaj jest więcej składowych, wpływa na to, co się wydarzyło z tym filmem. To jest film wyprodukowany w 2000 roku, a zatem mierzący się jakby z kinem akcji post-Matrixowym i to tak stricte post-Matrixowe, jesteśmy w tym momencie, co Matrix uderzył i zmienił całe kino, nie?
Są te bondowskie elementy takie naleciałości, chociaż John Woo źle rozumie bondowszczyznę. Chyba aż za bardzo chciał pójść w bondowszczyznę, ponieważ jest dla mnie po prostu oburzający wątek tutaj kobiecy. To ja nie umiem przymknąć oka po prostu na to, co się wydarza w tym filmie i powiedzieć nie, nie, nie, kino rozrywkowe, czego ty chcesz gościu, nie? Szanowni Państwo, tutaj jest love interest Toma Cruza, która zostaje przed niego zatrudniona do misji niemożliwej i ona w ramach swojej misji niemożliwej ma wrócić do związku z gościem, który był opresyjny wobec niej i dla powodzenia tej misji ma go w sobie ponownie rozkochać i łazić z nim do łóżka. Czyli w zasadzie zgadzać się na gwałt.
Czusu, ja tylko właśnie miałem taką nostalgię, że pamiętałem, że jest najsłabszą częścią, tak? Ale ja mówię... Rzeczywiście nie zwróciłem na to uwagi do Wodeka, rzeczywiście on jest o oburzający miejscami i to jest prawda. On jest też oburzająco głupi, ale oburzająco głupi z tych najlepszych powodów. Znaczy, to co Marcin powiedział, że źle dopasowana muzyka, fatalna gitarka jakaś hiszpańska, która wjeżdża, bo nie wiem, bo ma być sexy po prostu w różnych sekwencjach, nie wiem, Tom Cruise ma sexy wyglądać, jego ukochana ma sexy wyglądać. Ale kiedy trzeba, to John Woo jest sobą, nie? Tak więc jakby on... Ten film długo jedzie na hamulcach. Tam jest jakiś taki... Coś jest zaciśnięte. Jakiś bezpieczeństwo jest uruchomione jeszcze.
A potem nagle ktoś nie zauważa i oni ten tryb bezpieczeństwa wyłączają i wjeżdżają gołębie. Jak będziecie oglądać ten film, drodzy słuchacze, to gołębie, na które każdy czeka w filmie Johna Woo, są też zwiastunem tego, że od teraz przez 20 minut będzie, kurwa, kosmos, nie? Że już jazda bez trzymanki, owszem trzeba było bardzo długo czekać na tą jazdę bez trzymanki, ale finał kurde odwdzięcza się. On ci pokazuje, my jesteśmy aż tak głupim filmem. Te wszystkie twoje takie wcześniejsze wątpliwości, które miałeś, że były podstawne, jasne, ale my chcemy ci się odwdzięczyć tym. I są tam sekwencje, że Tom Cruise bije kogoś motorem jadąc na tym motorze. To się dzieje i to jest super. Nie no, końcówka jest, ten pościg, nawet ta ich walka na plaży, tak?
To klasyczne zagrywki kina właśnie, takiego a la John Woo. Bo na samym początku filmu jest ten pościg samochodowy, który no jest koszmarny, więc wyciągnięty z Pierce'a Brosnana i Bonda i... A, co on ją ściga? Chce ją zwerbować, tak? Tak, i on, i finalnie on ją ratuje przed tym, że ona spadnie w przepaść i ona już jest mokra, nie? Jakby to już jest to, i tak ewidentnie jest mokra. To nie, że ja teraz sobie mówię słowo, że ona jest mokra. Ona jest mokra, szanowni słuchacze. Tu o to chodzi. I w tym momencie ona już zrobi wszystko dla Toma Cruisa. No tak, bo już później, ujęcie później, już się budzą wspólnie w łóżku, więc na pewno tak było, jak mówisz. W łóżku. W łóżku. No John Woo na pewno lubi sceny łóżkowe.
No w tym filmie ewidentnie to pokazał. No lubi, lubi. I przede wszystkim też John Woo lubi zmiany twarzy, bo już w tej dwójce to już tam twarze to już są po prostu zmieniane co chwilę, nie? To nie jest jedynka w ogóle. Nawet w takich momentach, że jak ktoś ma tylko na przykład 15 sekund, żeby coś wymyślić, to akurat założy inną twarz. I jeszcze jest taki fajny bajer wymyślony, że jest taka naklejka na gardło z małym chipem, która zmienia głos człowieka, żeby jeszcze lepiej kogoś udawać. W ten sposób antagonista może często udawać Etana Hunta. Ponieważ był jego zamiennikiem często, bo to też był agent. Jak na razie w tej serii zawsze jest tak, że źródło wynika wprost z CIA. Jeżeli tak to wygląda, to może trzeba jakąś restrukturyzację zrobić.
No właśnie. Zginął tak marnie, że... Jest Sean Ambrosek, czyli antagonista. Gość, który chce sprzedawać antidotum na wirusa. Którego sam chce rozstrzygnąć. Tak, oczywiście. Więc bardzo, bardzo szwarc charakter. Uber szwarc charakter. Ale jednocześnie mężczyzna, który ma jakieś potrzeby. To on podkreślił w pewnym filmie, że on będzie trzymał tą dziewczynę w domu, bo przynajmniej jeden z nas, mówi to ze swojego wspólnika, przynajmniej jeden z nas jest mężczyzną. I on ma ochotę ciupciać. Ja bym chyba nadpowiedział, że jeden z nas myśli o seksie, czy coś takiego. A, tylko jeden z nas myśli o seksie, no seks. John Woo przyjeżdża do Stanów i mówi robię poważny film, będzie seks.
No faktycznie, ja tam chrzczyny seksu nie widziałem, więc coś w tym jest może, nie? Oni się nawet nie sekszą, oni się nie ciupciają, oni się, uwaga, łupią. A tam się nawet nie upali. Może rzeczywiście John tak później już na stare lata stwierdził, że musi jakieś takie wąski dołączyć, bo coś był zbyt wstrzemięźliwy. A po co reżyser John Woo wstępuje do apteki? Jakiś lepszy szampon na łupie. No dobra, no dobra.
Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Adam i Marcin dyskutują o filmie Mission Impossible 2, opowiadając o swoich oczekiwaniach i doświadczeniach z pierwszej części.
Adam podziela się swoim zdaniem na temat filmu, podkreślając jego nudność i brak akcji.
Adam i Marcin analizują fabułę filmu, skupiając się na problematycznych elementach i postaciach.
Adam porównuje Mission Impossible 2 do pierwszej części, podkreślając różnice w stylu i tematyce.
Adam krytycznie ocenia reżyserię Johna Woo, podkreślając brak oryginalności i zbyt wiele zmian w postach.
Adam i Marcin analizują konkretną sekwencję filmu, skupiając się na zmianie motywu muzycznego i wykorzystaniu nowego styleu muzycznego.
Adam i Marcin podsumowują swoje wrażenia od drugiej części serii, podkreślając brak kontynuacji i znaczenie postaci.
Adam i Marcin oceniają film w końcu, podkreślając jego miejsce w serii i potencjalne przyszłe kierunki.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Pomóż nam w tworzeniu programu – https://patronite.pl/bezdyskusji
Nasz Discord: https://discord.gg/eyCGYBrx9f
Wpadaj na naszą grupę! - https://www.facebook.com/groups/520144846333243
Chcesz nam coś kopsnąć? - https://buymeacoffee.com/bezdyskusji