Mentionsy Mentionsy
BedTalk
BedTalk

ASL33P - NIE WIEM CZY KIEDYŚ POPROSIŁEM O WSPÓŁPRACĘ

02.10.2026 ·50 min 42 s · 9 rozdziałów

Przed wami muzyczna jednoosobowa armia- asl33p. ZAPRASZAM NA BEDTALK!

0:00 · Wczesne życie i zainteresowanie muzyką 3

ASL33P. Tak. Powiedz mi, jak wyglądało twoje życie w Kolbuszowej obok Rzeszowa, zanim pojawiła się muzyka? Czy jednak od dzieciaka, od naprawdę wczesnych lat ona była? No właśnie chciałem powiedzieć, że w sumie nie pamiętam, bo mam jakieś na przykład zdjęcia, jak mam tam ze trzy lata i sobie gram na jakichś klawiszach czy na czymś, więc ja w sumie... To było moje pierwsze takie zainteresowanie w życiu tak naprawdę i mi tak trochę zostało. Myślę, że nie robiłem nic za bardzo wcześniej, bo nie miałem dosłownie jak, kiedy w życiu tego zrobić. I to w sumie zawsze była taka główna rzecz moja w jakimś tam stopniu, więc no... Wyglądało tak, że chyba nie miałem mówić jeszcze na przykład czy coś.

Ale właśnie to jest to, bo to jest dla mnie niesamowite. Jak to jest, że ty wyraźnie śpiewasz niż mówisz? Nie wiem. Jak to jest możliwe? Chyba to, że jak śpiewam to jestem w stanie się nauczyć tekstu. Ale to bardziej, że lecisz właśnie jakby z głowy i to ci pomaga wyraźnie mówić? W sensie to, że pamiętam co mam powiedzieć dokładnie, w sensie jak śpiewam czy rapuję, to wiem jaki mam dokładnie tekst, więc mogę się skupić na tym, żeby go wyraźnie powiedzieć, a jak mam coś powiedzieć, to... To muszę jeszcze wymyślić, co mówię w danym momencie. I czasem mi się gubi to, że mam to jeszcze wyraźniej powiedzieć. Okej, bo to może być... Staram się ostatnio trochę lepiej, ale wydaje mi się, że jest jednak lepiej niż na przykład na wywiadach sprzed jakichś dwóch lat, co tam... Ja się sam to nie rozumiem. Mam wrażenie, że jest troszkę lepiej ostatnio, ale no... To jest to, że się zna tekst, więc można popracować nad jego dostarczeniem takim.

A myślałeś, żeby chodzić do logopedy? Chodziłem. Chodziłeś? Przedtem było jeszcze gorzej. Nawet nie, że nie pomogło, bo pomogło, tylko po prostu był ciężki materiał do pracowania. Okej, a masz czasami tak, że na przykład ktoś cię słucha i potem cię poznaje i jest trochę w takim szoku, że inaczej brzmisz właśnie na słuchawkach, a inaczej jak się z tobą gada? Czasem tak, a miałem też sytuację, że ktoś na przykład posłuchał jak mówię i miał takie, że o, to teraz ma sens, czemu to tak brzmi. Ale to mnie naprawdę zastanawia, bo można dojść do takiego wniosku, że łatwiej by się z tobą gadało, jakbyś śpiewał. Może tak. Musiałbyś mieć wcześniej przygotowany skrypt po prostu, ale w porządku. A powiedz mi, jest coś, co przeniosłeś z Podkarpacia do Wrocławia?

1:48 · Znajomość logopedy i pierwsze doświadczenia muzyczne 2

Komputer. Jakiś, nie no, tak serio? No jakoś tak może, nie wiem, czy mentalnie, czy zauważasz jakąś taką różnicę między tym, jak gdzieś tam może myślałeś, czy postrzegałeś, nie wiem, świat, rzeczywistość, muzykę tam, a jak się przyprowadziłeś do Wrocławia? Wiesz co, na pewno teraz wyniosłem to, że dużo się nauczyłem sam robić, bo trochę nie miałem z kim. W sensie robiłem wszystko sam w domu, więc teraz wyniosłem może taką w jakiś stopniu samowystarczalność muzyczną, że jestem w stanie się wyprodukować, zrealizować, zmiksować. Ok, a jak wyglądał twój pierwszy dzień we Wrocławiu, pamiętasz?

Więc taka jak z jakiegoś filmu sytuacja. No, trochę tak. A potem się rozchorowałem i potem byłem w szpitalu, ale mnie nie przyjęli, bo nie byłem wystarczająco chory. A, no to to już, no to to już. No, nieważne. Siedziałem trzy godziny i powiedzieli, że nie mam takiej choroby, na jaką przyjmują mnie. To już słaba. Powiedz mi, a Wrocław, już pomijając właśnie to, że poznałeś ludzi, to bardziej otworzył ci drzwi na twoją twórczość, czy bardziej sam sobie je musiałeś wyważyć? Myślę, że czasem nawet, że te drzwi są takie... Jak są takie ruchome drzwi w galerii obrotowej i trzeba złapać kiedy przejść przez nie, a ja tak czasem dotykam tych drzwi i one się zatrzymują. Wiesz w zasadzie. Bardzo abstrakcyjnie odpowiedziałem na to pytanie, bo trochę nie wiem o co mi chodziło w sumie.

4:25 · Przepróbowywanie w Rzeszowie i przybycie do Wrocławia 4

Ale nie, wydaje mi się, że otworzył w sensie samo to, że jest gdzie grać, jest z kim co robić. Nie mówię, że w Rzeszowie nie było czy coś, ale za mało miałem znajomych po prostu. To tutaj już... Wydaje mi się, że trafiłem już na to, że parę osób było, które mnie już jakoś tam kojarzyły i chciały już coś ze mną robić i... Mnie jest tak się głupio prosić, że jak mnie gdzieś nie zaprosi czy coś, to ja... Nie spamisz w DM-ach ludziom? Nie, właśnie. A tobie spamią? Spawiam może to duże słowo, ale prędzej robię... Nie wiem czy kiedyś zrobiłem jakąś współpracę z kimś, o kogo ja poprosiłem o to, chyba że ktoś był jakimś bardzo moim bliskim znajomym i po prostu wiedziałem, że na pewno się zgodzi, bo ja nie tyle, że jakoś się nie chcę narzucać, co po prostu zakładam z góry, że ktoś raczej nie będzie chciał, więc raczej się nie odezwę po prostu, dopóki ktoś się nie odezwie.

A to szkoda, w sensie wiesz, no czasami się odezwiesz, a nóż widać... Nie, właśnie czasem tak nawet myślę o tym, jakbym z kimś chciał coś zrobić i tak myślę, i myślę, i myślę, i myślę. A powiedz mi, bo to mnie zawsze bardzo nurtuje, że dlaczego wrocław, a nie na przykład Warszawa? Ja wiem, że dużym motywatorem była jednak ta szkoła muzyki nowoczesnej, wiem. Była, to tak. Ale co, w Warszawie nie ma takiego odpowiednika? Na pewno jest, ale jakoś nie lubię Warszawy za bardzo. W sensie jest spokojnie, nie wiem czy by tu mógł mieszkać. Okej. Powinienem czasem na jakiś koncert przyjechać, ale nie wiem, czy bym się odnalazł na dłuższą metę. Bo to mnie zawsze zastanawia, bo ja też często poruszam ten temat właśnie, jak rozmawiam z ludźmi, że jak się przywracają do Wrocławia, to czemu nie Warszawa?

Nie ma jakiegoś takiego, wiesz, powszechnego mniemania, że w Warszawie są jeszcze większe jakieś tam możliwości. Właśnie, może dlatego nie chciałem właśnie. Tak? Że już tak przesadzę trochę. Okej. Okej, w porządku. A powiedz mi, bo Chyba nie skłamię, jeśli powiem, że ty trochę jesteś taką jednoosobową armią, że ty zrobisz beat, napiszesz tekst, zarapujesz, zaśpiewasz, zmiksujesz to, to to wynika z tego, że to wszystko, każdy z tych procesów cię tak bardzo jara, czy po prostu masz tak, że jakby ktoś miał to za ciebie zrobić, to byś nie do końca gdzieś tam zaufał, czy uwierzył, że zrobi to tak dobrze jak ty? Myślę, że trochę pół na pół, w sensie wzięło się z tego, że nie miał kto tego za mnie robić i potem mi się to na tyle spodobało, że jakby ktoś mógł śpiewać za mnie, to by była najlepsza opcja, tylko wiem, że to nie jest możliwe.

Ale na przykład robienie beatów za bardzo lubię, chociaż jestem teraz w trakcie jednego projektu, który ja nie do końca produkuję, ale to jest taka moja na tyle ulubiona część tego procesu, że może nie żebym nie ufał komuś, żeby to oddać, ale po prostu lubię to robić na tyle. Dlaczego byś się musiał zrezygnować, żebyś oddał śpiewanie? W sensie nagrywanie samo w sobie wokali, bo lubię na żywo śpiewać bardzo, ale nagrywanie wokali jest dla mnie najmniej przyjemnym elementem procesu, po prostu. Ale co, bo jest najbardziej żmudny, czy ci się przyjemnie podoba? No, że już jest taki, że jak jednak robię bity, czy miksuję, czy coś, to on taki, że klikam i mi idzie, a to tak, już bym chciał, żeby to było, ale jeszcze nie ma. No dobra, a co jest... I czasem jest przyjemne, nie mówię, że nie jest przyjemne czy coś, czy... że chciałbym, żeby jakieś Ajaj za mnie śpiewało na przykład, bo... Znaczy, lubię to, że już mam nagrane i lubię coś potem z tym robić i lubię pisać, ale jakiś sam proces nagrywania jest jakiś taki, że już... Znaczy, nie chciałbym go skipnąć, bo jest ważny, ale... jak mam wybrać jakąś najmniej... po prostu najmniej ulubioną część tego, to by było może to.

8:04 · Twórczość i samowystarczalność 1

A masz czasami... Łatwiej mi się przychodzi wyrażanie dźwiękami niż słowami, jakkolwiek by to zabrzmiało tak kliszowo. A to jest bardzo ciekawe. To jest bardzo ciekawe, a masz czasami tak, że robisz beat i... W trakcie masz takiego, że jakiś raper by ci pod to pasował, że jego styl, jego nawika bardzo by ci pasowało i oczywiście nie odezwiesz się do niego, bo ci głupio, ale masz czasami... Nie, czasem tak mam, że odezwę się jako rezydent do kogoś bliżej. Ale na przykład z Szaberem tak miałem, jak robiliśmy szpile, że jakoś mi tam... Chociaż mi on pasował akurat do tekstu, bo tam był tekst mocno warplayowy taki i wiedziałem, że się w tym odnajdzie. Ale... Trochę tak mam, czasem tak mam, że Że staram się może jakoś zainspirować czyimś flauczy, czyimś wokalem i na coś swojego to przekuć.

10:48 · Przepróbowywanie i tworzenie utworów 3

Że tu by mi pasowało coś w stylu kogoś i robię tam coś w stylu swoim, ale trochę kogoś też. Może coś takiego. Okej, ja jeszcze przejdę do tego numeru szpilę, bo tam mam pewien wątek. Ale w porządku. Ciekawe w ogóle, że słuchałem rozmowy twojej z Szaberem i on mówił o tym numerze, jak on jeszcze nie wyszedł. To jest ciekawe, że tam w kontekście swojego procesu nagrywania. To jemu chodziło o ten numer właśnie. Tak? Tak, tylko to było jakoś w styczniu, a to wyszło w maju dopiero. O ja, okej, wow. W ogóle u mnie był wtedy Sylwestra i tam próbowaliśmy to nagrać. Ale ostatecznie i tak to nagrałem u siebie. Okej. Ty podobno nie lubisz urodzin. Skąd to wiesz? Z wywiadu w Radiu Luz.

Jest to na tyle dobre granie, że jest to warte tego pozbawienia się tego sezonu. Wydaje mi się, że to nie jest jakieś bardzo... Nie, nie wydaje mi się, no bo co, po prostu to nie jest na tyle chyba tajna informacja. Już zagrałem i tak. No właśnie i tak co ci mogą zrobić. Pozdrawiam jak chcesz. Bardzo by było fajnie. A powiedz mi jeśli chodzi o samo dawanie koncertów, to był moment, że było to dla ciebie faktycznie stresujące, czy jakoś gładko ci to przychodziło? Myślę, że takie pierwsze 2-3 koncerty, bo to były moje w sumie pierwsze jakiekolwiek takie wystąpienia publiczne, to wiadomo, że to jest coś takiego, no że się spodziewałem, że wszystko mi nie pójdzie i zacznę jakoś fałszować, nagle zacznie mi się głos łamać i zapomnę tekstu i przez to się zacząłem jakoś obsesjonalnie przygotowywać do nich i potrafiłem ćwiczyć po miesiąc do jednego koncertu, żeby się wszystkiego perfekcyjnie nauczyć.

Przez to się zacząłem mniej stresować i potem się zacząłem też mniej przygotowywać i w sumie jakoś to leci teraz. Okej, a na psychikę też gdzieś tam mógł wpływać ta twoja charakterystyczna dykcja? Że miałeś coś takiego w głowie, że wiesz, że to też może mieć jakiś wpływ gdzieś tam właśnie wykony na żywo? Bardziej nie, bardziej to, że zapomnę tekstu na przykład mnie stresowało. Bardziej to, że się jakoś tak na tyle zestresuję, że zacznę coś tam gorzej robić. Ale jak zagrałem pierwszy i się okazało, że całkiem to nawet idzie, to jakoś to już potem z górki było. Okej, w porządku. Ja się w ogóle bałem na początku, że za mało będę robić. W sensie, że... Bałem się, że jak wyjdę, ja będę tylko...

16:18 · Koncerty i ich wpływ na psychikę 4

Ja na początku jeszcze grałem na gitarze w ogóle na koncertach przez jakieś pierwsze dwa lata. Miałem takie bardziej piosenki, gdzie to pasowało. Teraz to by trochę... Dałoby się to zrobić, ale byłoby to cięższe do pogodzenia ze sobą. Ale po prostu bałem się, że ten... Że to, że sobie puszczam bity, a nie gra jakiś zespół ze mną, to po prostu ludzie będą to oceniać, że nie gram koncertu prawdziwego czy coś. Jakieś tak... Ja wiem, potem się okazało, że są ludzie, co na przykład grają koncert z telefonu i lecą piosenki w całości, ale wtedy tego nie wiedziałem. Znaczy wiedziałem, ale no... Myślałem, że wszyscy będą oceniać to, że lecą widzy z komputera, a nie jakieś tam 200 osób ze mną na scenie. A jak już się przeskoczyłem to i się okazało, że do nikogo nie wchodzi, to... To w sumie spoko. No stary, no obecnie przecież naprawdę wielu najpopularniejszych wykonawców, co nie znaczy, że najlepszych, ale jeden z najpopularniejszych.

A nie wykonem. Dla mnie to by było nieraz niesatysfakcjonujące do grania. Po prostu nie grać swoich kawałków, ale jak ktoś tak woli, to... No wiesz, no też często ci ludzie po prostu... Dolara mają w pełni. Tak, myślę, że mogę mieć też na tyle właśnie feedback tego, co powiedziałeś, że wystarczy to, że oni tam sami coś powiedzą, że... Może już nie warto próbować mocniej. A to jest bardzo przykre, nie? Jakby to tak szło w tym kierunku, bo zauważam, że coraz częściej tak jest. Pewnie jest, ale Natalia pewnie siedzy w innej bańce muzycznej od tego, że jakoś nie dostrzegam tego tak na własne oczy, tylko z opowieści bardziej. Okej, dobra. To teraz chciałem poruszyć temat, jeśli chodzi o płytę właśnie Kiss&Ride, o którym wspomniałem.

Tam pada taki tekst, w planach nie było do żyć dwudziestki, no to faktycznie było aż tak źle? Myślę, że obiektywnie może nie, ale ze mną może trochę było. Ale to tak bardziej jeśli chodzi o jakieś takie, nie wiem, kwestie psychiczne, czy... No, jak nie wchodzą szczegóły, to coś takiego. Okej, to... a to jak to... to co ci pom... bo rozumiem, że już jest w porządku, tak? Że jest lepiej. Ogólnie. Na ogół raczej lepiej, tak. Okej, no to jak sobie z tym poradzić? Jak z tego wyjść? Co ci pomogło? Nie chcę też jakiś rad dawać, żeby ktoś się nie zastosował i potem na tym źle wyszedł, tak, ale... Myślę, że to, że nie wiem, zaczęło mi jakoś trochę, troszkę bardziej z tą muzyką wychodzić, ktoś to zaczął doceniać i zaczął na przykład grać, czy ktoś zaczął tego słuchać, to może...

Żeby też nie mówić, że jak się zajmiesz jakimiś swoimi hobby, to ci przejdzie, bo to też tak nie jest. No nie, że idź pobiegaj, wiadomo, że nie, ale że to jest takie, że coś można zrobić samemu, co można jakiś ruch sam wykonać. No myślę, że tak. Że warto mieć coś takiego, na czym się możesz skupić i się jakoś oddać temu i żeby po prostu nie skupiać się nad tym, że jest źle cały czas. Chociaż oczywiście jeśli jesteś w stanie się tylko na tym skupić, to też nie jest coś takiego do zawstydzenia się czy coś, tylko po prostu trzeba się z tym poradzić, ale... No tak. I tam dalej jest to leci, bo w planach nie było to, czego nie powiem wprost, żeby nikogo nie zachęcić... Oj, to za mocna historia. To jest takie, że... Czekaj, bo znam obraz konsekwencji, tylko chodzi o to, czy konsekwencji...

22:55 · Twórczość i jej interpretacja 8

Konsekwencji tego, że ktoś zrobił faktycznie coś sobie i jest to wers, który rozumiał pewnie trzy osoby i... Bo nie musimy w to wchodzić. W porządku, w porządku, jak najbardziej. Po prostu zastanawiało mnie to właśnie w czym konsekwencji, ale okej. W konsekwencji no tego, że... Rozumiem. To teraz, żeby tak zmienić temat na taki no pozytywniejszy, powiedz mi... Zapomniałem, że miałem... Przepraszam, ale zapomniałem, że w ogóle miałem taki ciężki tekst na tym albumie. Nie słyszałem tego dawno, raczej jak grałem te dwa kawałki pierwsze... W porządku. Aż mnie zmiotło, że ja taki tekst napisałem kiedyś. No ale widzisz, no jednak...

No emocje i tak dalej, no to jednak... To nie zawsze takie numery... Nie zawsze właśnie jednak ten taki żywot artysty to są te takie tylko szczęśliwe... No tak. To są wszystkie emocje chyba. No tak, tak, tylko... No raczej raczej tak. W zależności od kogo też. Tak, to... Czekaj, jak mówiłem... Czy współpraca z PZ-tem w tobie coś zmieniła? Bo nagrałeś tam z nim, z chłopakami z BSK numer top 5. I powiedz mi, czy tworzenie utworu z powiedzmy na to głośno jednego z ojców polskiego rapu nauczyło cię czegoś? Nie wiem, czy nauczyło. Na pewno mam takie... jakby mam wrażenie, że mi się trochę w tym momencie przestawiła taka skala tego, że mi imponuje mega, że ktoś jest znany.

W sensie, że jakby poznałem kogoś, kto jest w taką Tak naprawdę topką w tym momencie polskiej muzyki jakiejkolwiek i to od dość dawna. I już wydaje mi się, że bardziej mi to... W sensie to nie tak, że tego nie wiedziałem wcześniej czy coś, ale bardziej mam takie, że to są ludzie też. Myślisz, że w sumie wszyscy to są ludzie i nie ma takich jakichś mitycznych postaci, które po prostu istnieją tylko w... No wiesz, że nie mam takiego, że ktoś jest takim jakby półbogiem, że jest jakimiś mega gwiazdą czy coś. Wiem, o co chodzi. Ja też jak zacząłem jakoś tak przebywać czy obracać się w środowisku ludzi gdzieś tam... Ja kiedyś jak tam zacząłem, to miałem tak, że nawet jak ktoś był taki...

Powiedzmy, że jak ktoś był taki jak ja teraz, czyli tak niezbyt znany, ale jak ktoś to nam kojarzy, to mi by to już imponowało, wiesz, że już bym się trochę bał podbić czy coś. I wydaje mi się, że to mi mogło dać to, że taki jakiś dystans może, coś takiego. No jak mówiłem, że ja też jak zacząłem obracać się w środowisku ludzi tam bardziej popularnych, to też przestało mi to w pewien sposób imponować, tylko mam takie właśnie, że to też są ludzie, też można z nimi pogadać i oni tego oczekują, żeby traktować ich jak ludzi. Tak, że właśnie mam wrażenie, że jak się podchodzi z takim podejściem, to lepiej to przyjmują. No tak. Bo ja kiedyś, powiem ci, miałem coś takiego, że... Robiłem sobie po prostu, jak widziałem kogoś znanego, to robiłem sobie gdzieś tam z nim zdjęcie, nie?

Ale od bardzo, bardzo dawna tego nie robię. Nawet jak spotkam kogoś gdzieś na ulicy, w jakimś czasowym miejscu, to wolę szczerze chwilę porozmawiać, tak zapytać, że co, to jakby coś faktycznie, co mnie takiego ciekawi, niż po prostu poprosić o fotę i sobie pójść. Bo tak myślałem właśnie, po co ludzie te zdjęcia robią. Tak, w sumie podobnie z tym mam, że No to co powiedziałeś, w sumie nawet nie będę tego już powtarzać, bo to jest prawda. Ale jednocześnie to może być też coś z tym, że jestem też w takim wieku, w którym może się takie podejście zmieniać i może to by się zmieniło i tak, czy bym nagrał ten numer czy nie. Może to by się stało później, może to by się stało słabiej, ale myślę, że to jest też jakiś element takiego dojrzewania czy tam dorastania.

Tylko może to było coś, co to przyspieszyło. Może być. A jak Gadaj Mi Do Snu przetransformowało się w Aslipedię? Bo tam od wydania Gadaj Mi Do Snu a Aslipedii minęło tam około 10 dni. I to było tak, że miałeś od razu plan, że wydasz na początku Gadaj Mi Do Snu i potem... Znaczy tak, bo to był single. To był single z dwoma poprzednimi singlami, które wyszły wcześniej, więc po prostu wydawałem je taką taktyką... A tam są jakby cztery, na przykład na Apple Music. Tam jest Epka, gdzie jest Gadaj Mi Dosną i tam są cztery numery. Nie pamiętam wszystkich, na pewno 5x5 i tam jeszcze jakieś są trzy... Szpila... Aha, tak.

Szpila, Krzyk, 5x5 i... I Gadaj Mi Do Snu, czyli wszystkie single z ASL33P po prostu. Aha, czyli po prostu wydawałeś sobie tam single, potem zebrałeś je w app'kę? Tak, tak. Jak sobie popatrzysz, to jakby praktycznie z każdym singlem takie złamy też w sobie wydane poprzednie single. Po prostu to jest taka taktyka po to, żeby jak ktoś włączy najnowszy single, to musi automatycznie pójść w ten poprzedni, więc jakby jednocześnie sobie go posłucha, może odkryje, może coś przypomni. I to jest taki ruch czysto marketingowy, można powiedzieć. Raczej nie miałem takiego zamysłu, że to jest epka czy coś. Tylko w przypadku na przykład Krzyku było tak, że 5x5 nie było razem z nim, bo jeszcze wtedy nie wiedziałem, że 5x5 będzie na albumie.

Może kiedyś zrobię coś takiego, nie wiem. Numer szpilę, zresztą bardzo dobry numer, bardzo mi się podoba. Tam jest taki wers. Poznaję teraz dużo ludzi, ale bardzo dawno nikt mnie nie poznał. To chodzi o to, że właśnie, no wiadomo, obracając się w tym środowisku, poznajesz wiele innych osób, artystów, ale masz takie poczucie, że... Z tych wielu osób mało kto nie poznał Daniela? Wydaje mi się, że świadomie się trochę teraz mniej otwieram może jak kogoś poznaję od jakiegoś paru lat, że czasem jak się z kimś już naprawdę polubię i naprawdę bliżej poznam, to może to jakoś, można to nazwać takim głębszym jakimś poznaniem się, ale wydaje mi się, że kiedyś byłem trochę za bardzo otwarty jak kogoś poznawałem, może za dużo mówiłem i jakoś tak teraz bym tak nie zrobił na przykład.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.