Pogaduchy o kinie bez paszportu
|BIS AGH|W tym odcinku zabieramy Was za kulisy Kina na Granicy. Rozmawiamy o najciekawszych filmach, kulturze festiwalowej, zaskakujących odkryciach i atmosferze, która towarzyszy spotkaniom twórców, widzów i pasjonatów kina. Do tego opowiemy o Cieszynie, mieście, które łączy kulturę czeską i polską.Dowiedz się więcej o festiwalu tutaj: kinonagranicy.plRozmawiają: Ira Francuz i Lila SkutProjekt okładki: Lila Skut
Tak, jest dezerterem i jest mnichem i świetnie gra na organach, można by powiedzieć, że wymiata. No ale właśnie, jak już jesteśmy przy filmach, to jaki był właściwie film, seans, który Ci tak najbardziej zapadł w pamięć? Myślę, że jest ciężko wybrać. Po prostu widziałam bardzo dużo, bardzo dobrych filmów. Ale jakbym miała wybrać jeden, to bym wybrała... Jeszcze nie jestem tym, kim bym chciała. I'm not everything I want to be. Ponieważ pierwszy raz w życiu widziałam film tego typu. To jest film, który jest stworzony fotografiami... Jest to film o fotografce, która zaczynała swoją karierę w latach 60-tych w Pradze.
W Czechach? Tak. I film jest skonstruowany w ten sposób, że nie ma tam nagrań, tylko pokazują zdjęcia po kolei, ale robią to w taki sposób, że to dalej... Czuć, że ten film żyje i widać jakby taką animację, też ta muzyka tak dużo robi, no nie? Bo wiem, że ty też obejrzałaś ten film. Tak, tak. Ja ogólnie myślę, że jeśli nie jesteście fanami takich dokumentów, gdzie są gadające głowy, to to jest jakby coś dla was. To była w ogóle tak nieszablonowa formuła, moim zdaniem, bo tak naprawdę cały film się składał tylko i wyłącznie z fotografii. Nie mieliśmy żadnego... żadnego filmiku. Jakby wszystko to były prace fotografki.
Fotografki Libuszy Jarka... Okej, nie, nie będę próbować... Przepraszam, nie umiem wymówić nazwiska. Aczkolwiek się nazywa Libusza i jeżeli ją wyszukać, to prawdopodobnie wyjdzie albo nazwę filmu, ponieważ jest znaną fotografką właśnie w Czechach. I szczerze, także pokazanie sceny queerowej w tamtych czasach to było... No właśnie, to też jest myślę, że imponujące bardzo, bo gdy przyjrzymy się tej postaci, no to właściwie ona zawsze stawiała na swoim i zawsze podążała swoją drogą. I też bardzo mi się spodobało to, że ona nigdy nie przestała nazywać się fotografką. Mówiła, że morze i myje podłogi, ale jestem fotografką.
Mhm, tak. Bo też wiemy, że jakby jej droga życiowa była bardzo kręta. No i nie zawsze miała właściwie takie rozpoznanie, taką popularność, na jaką zasługiwała. Teraz obecnie jest porównywana do Nan Goldin i myślę, że zasłuży nie. Tak. Ten film też jest niesamowity ze względu na to, że tam jest pełno fotografii, których po prostu nie zobaczycie w muzeach, bo to nie są fotografie. Na przykład poprawnie wykonane, na przykład są prześwietlone albo po prostu są, mają ziarno, nie wiem. Są rozmazane, ale też myślę, że... Tak, to podaje taką dynamikę tego. Tak, tak i nie każdy pewnie fotograf zgodziłby się na wpuszczenie właściwie reżyserów do takiego archiwum i pozwolenie na właściwie...
Na pracę z takimi fotografiami. Każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony. A tutaj Ili Busza otworzyła szeroko drzwi do swoich naprawdę ogromnych archiwów. I my się tutaj poruszamy nie tylko po Czechach, nie tylko właśnie po Pradze, ale także po Tokio, bo miała też przygodę w Tokio. I też po Berlinie, bo tam też była. Miała ten swój okres komercyjny w Tokio, ale no to nie było coś, co wyrażało ją w pełni. Tak. Więc ja ją myślę, że bardzo podziwiam i nie dość, że jest bardzo inspirującą postacią, to właśnie ten film też był tak ciekawy, no bo tak jak mówiłyśmy, On jest stworzony w całości z fotografii i to nie jest tylko i wyłącznie slajdowisko.
Jakby wszystkie te fotografie żyją, dodatkowo też były użyte bardzo ciekawe zabiegi dźwiękowe, co pozwalało nam wejść w całości w atmosferę tego zdjęcia. Tak. I możecie się zastanawiać, skąd my wiemy, że np. ta fotografka współpracowała z reżyserami. Otóż na kinie na granicy bardzo często po seansach były rozmowy z reżyserami i też z aktorami. Akurat Libusza, z tego co pamiętam, zachorowała i nie była na tym seansie. Ale byli właśnie reżyserzy, była tłumaczka na polski i mogliśmy zadać pytania, usłyszeliśmy o całym procesie. I tak było naprawdę w wielu filmach, na których byłyśmy. Tak, pamiętam właśnie jak przygotowywaliśmy się do wyjazdu do Cieszyna i sprawdzaliśmy właściwie jakie filmy by nas interesowały.
Tak, jak najbardziej. Mi najbardziej z nazw wystaw w pamięci zapadła wystawa Zabij się. Jak zobaczyłam tą nazwę, to miałam takie... ciekawe. Była to wystawa autora, który na ścianie dworca kolejowego w swoim mieście, czyli Bystrzycy Kłodzkiej, Miał właśnie napis Zabij się i właśnie stworzył wystawę, która miała oddawać ten taki klimat mrocznego peronu i takiego komunikatu bardzo bezpośredniego. Ale też wiem, że ty też byłaś na wystawie The Landscape of Our Memory i to była wystawa... która miała upamiętniać 2 miliony ludzi, których zamordowano w właśnie miastach podczas Holokaustu i były to fotografie właśnie... Tak, zrobione w bardzo interesującej technice.
Ja na przykład mam nieco do czynienia z fotografią i powiem szczerze, że jeszcze nie spotkałam się z taką techniką. Były to właściwie zdjęcia stworzone przy użyciu antotypi. I ona polegała na generowaniu fotografii z roślin zebranych na właściwie masowych grobach, w których wciąż leżą ciała zamordowanych. Więc myślę, że to też była wystawa bardzo trudna. I cieszę się, że ona była pokazana w sumie w Galerii Ceglanej, bo rzeczywiście myślę, że to miejsce sprzyjało refleksji. Tak. Ale no właśnie, no właśnie, jakby ten krajobraz naszej pamięci odwoływał się do właściwie takiej rozproszonej pamięci, nieznanej, nieznanej zagładzie i myślę, że po prostu to też były
Prace, które przyciągały właściwie osoby swoim formatem, to na pewno, ponieważ był to dosyć duży jak na fotografie format, a po drugie właśnie tą techniką, która była właściwie nieznana, no a po trzecie właśnie swoją symboliką i myślę, że właściwie To pytanie, które zadawała, to pytanie, które się nasuwało podczas przechodzenia przez tą wystawę, było czymś, co zapadało na dłużej na ironię w pamięć. Tak, dokładnie. A wystawą, która też mi się podobała, to była wystawa w kinie Piast starych plakatów kina na granicy.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
|BIS AGH|
W tym odcinku zabieramy Was za kulisy Kina na Granicy. Rozmawiamy o najciekawszych filmach, kulturze festiwalowej, zaskakujących odkryciach i atmosferze, która towarzyszy spotkaniom twórców, widzów i pasjonatów kina. Do tego opowiemy o Cieszynie, mieście, które łączy kulturę czeską i polską.
Dowiedz się więcej o festiwalu tutaj: kinonagranicy.pl
Rozmawiają: Ira Francuz i Lila Skut
Projekt okładki: Lila Skut