Koszmary
Skura powraca do Biblioteki Grozy i bierze na warsztat kolejny po „Kopcu” zbiór opowiadań redagowanych (a może wręcz napisanych?) na
Mam to oczywiście na półce, ale jeszcze do tego nie sięgnąłem, ale powiem wam, że no nie warto tutaj się wgłębiać we współpracę tego. Lovecrafta z Hazel Held, bo to jest chyba największe rozczarowanie w mojej karierze styczności z Lovecraftem ever. CIT wydaje takie kolaboracje Lovecrafta. Jeszcze mamy Kopiec z Bishop z Alją. Jeszcze mamy Nienazwane. No i to mam nadzieję będzie lepsze. Muszę do tego przysiąść. Natomiast... Czy warto cokolwiek z tego przeczytać? No tak, tak. Opowiadanie tytułowe z okładki, czyli Mucha na okładce, to jest właśnie to najlepsze opowiadanie, czyli Skrzydlata Śmierć.
Czytając je miałem tutaj skojarzenia z grozą z lat pięćdziesiątych, z filmami z Vincentem Price'em. Oczywiście tutaj jest mowa o filmie Mucha i tak też widziałbym ekranizację tego opowiadania, choć też wydaje mi się, że krótki segment w jakimś Amicus Productions, w jakiejś antologii też by się to świetnie sprawdziło. Lata 70. Wszyscy uwielbiamy tę antologię. Tutaj też trzeba pochwalić w wydaniu rysunki. Fajnie, że w ogóle jakiekolwiek są, bo wydawnictwo CIT w pewnym momencie zaprzestało w ogóle umieszczać rysunki, więc to mi się podoba.
Historia Skrzydlata Śmierć to jest historia o morderczych muchach wyhodowanych przez pewnego naukowca w laboratorium. To jest klimatycznie opisane, oczywiście z klamrą, opowieści w opowieści i jest to najciekawsza rzecz, najbardziej budząca grozę jakąś. którą trzeba wyróżnić i jeżeli sięgać to po to oraz po pierwsze opowiadanie, które również narzuciło mi skojarzenia z filmami czy to Hammera, czy to... Najbardziej pierwsze opowiadanie, czyli Człowiek z kamienia, wspomniało też Vincenta Price'a i House of Wax, czyli Muzeum Ciał Woskowych, tak to u nas było tłumaczone, czyli Dom z Wosku, no to chodzi właśnie o Muzeum Ciał, znaczy o Muzeum, nie Ciał, no już spoiler, prawda, w tłumaczeniu skóry.
Różorodny zbiór, warto kupić koszmary, a kopiec jak dla mnie całkiem dobrze też się prezentował. No tutaj maszynista grody właściwie nie wiedziałem, chyba żeby jakąkolwiek książkę ze starą grozą krytykował totalnie w czambuł. To jest fun, fun. Okej, zgoda, nie jest to czołówka utworów Lovecrafta, dzięki Bogu, że to napisał, ale myślę, że można oba zbiory potraktować jako ciekawy eksperyment, gdzie wyraźnie czuć współpracę HP z innymi pisarzami. Jeszcze jest Old Weirdman, który od razu napisał wspaniała wiadomość. Okładka wbrew pozorom nawiązuje do jednego z najlepszych opowiadań z Boyoru, ta mucha na okładce. Tego rodzaju pomysł mógł się narodzić tylko w głowie Lovecrafta, a zakończenie długo zostaje w pamięci.
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.