#29 | Jak się żyje i pracuje w Antarktyce?
Miejsce, w którym Julia spędziła dwa półrocza – Lions Rump – znajduje się na południowym wybrzeżu Wyspy Króla Jerzego, nieco ponad 100 km od wybrzeży Antarktydy. Na wyspie znajdują się stacje badawcze kilku krajów, w tym Polski – to dla niej Julia prowadziła obserwacje i zbierała dane. Chcę was zaprosić do wysłuchania rozmowy, którą wprawdzie nagrałam dla innego projektu, ale jest na tyle przyjemna, że postanowiłam ją zrecyclingować do Atlasu Świata. Julia Kończak, leśniczka zawodowo zajmująca się ochroną przyrody – swego czasu wymarzyła drewniany domek na wyspie i nawet się nie spodziewała, że ta wizja tak szybko się spełni. Dziś w Atlasie świata o codzienności na antarktycznej wyspie, pingwinach i też o tym, kto może pracować na stacji Arctowskiego. Jeśli interesuje Cię temat wypraw na bieguny, posłuchaj też: - rozmowy o polskiej ekspedycji naukowej do stacji Dobrowolskiego na Antarktydzie: https://open.spotify.com/episode/5uw9maT2BCzoDqewYKfG46 - o tym, jak powstaje dokumentalny film o polskich polarniczkach: https://open.spotify.com/episode/0WIzXZZHiINylJaDSdxvCo Więcej odcinków Atlasu Świata znajdziesz na stronie https://atlas-swiata.pl. Jeśli lubisz czytać newslettery, zapisz się na Osobisty Atlas Świata: https://atlasswiata.substack.com/about. Pracę nad podcastem możesz wspierać wpłatami w serwisie BuyCoffee: https://buycoffee.to/atlas-swiata. Serdecznie dziękuję! Pozostańmy w kontakcie na Twitterze: twitter.com/anamatusevic Muzyka wykorzystana w intro i outro podcastu pochodzi z purple-planet.com.
I to jest główna stacja. I pod stację Henryka Arctowskiego podlega jeszcze coś takiego, co nazywamy refugium, Lion's Ramp. Nazwa pochodzi od jednej ze skał, która sąsiaduje z tym refugium. I tak, na głównej stacji tam jest więcej osób. No bo to jest główna stacja, tam przyjeżdżają naukowcy i tych pracowników jest potrzebnych tam więcej. Natomiast na Lion's Ramp tylko w sezonie letnim, czyli wtedy, kiedy u nas jest zima, to tam jest lato, więc w tamtejszym sezonie letnim dwie osoby prowadzą badania związane z szeroko pojętą ekologią, czyli ze zwierzętami, które tam żyją. To są pingwiny, słonie morskie i tak dalej, i tak dalej. No i tam przez te pięć, pół miesiąca mniej więcej
Jakby przez cały ten cykl okresu lęgowego pingwinów mieliśmy jakieś tam zadania do wykonania w zależności od tego jaki był czas. Aktualnie. Oprócz tego robiliśmy monitoring też ssaków płatwonogich, czyli fok i wypatrywaliśmy wielorybów też, żeby zobaczyć czy wpływają do tej naszej zatoki. Również obserwowaliśmy tam ptaki, sczytowaliśmy odbrączki, więc w zasadzie tych prac, które tam wykonywaliśmy było mnóstwo i nie można się było nudzić i wszystko było fascynujące. To może w ogóle o samym mieszkaniu na Lions Ramp. Jest to mały drewniany domek, gdzie ta część mieszkalna to jest 4x4 metry. Mamy tam piętrowe łóżka, kuchenkę, jakąś taką mikro łazienkę, no ale w zasadzie cała ta część mieszkalna to jest 16 metrów kwadratowych i tam się musimy pomieścić ze swoimi rzeczami.
Ponieważ tam nie ma internetu, więc nie mieliśmy możliwości wysyłania tego przez internet, więc wszystko wprowadzaliśmy do bazy. Jak był ktoś ze stacji, to mogliśmy przekazać. Niektóre informacje przekazywaliśmy właśnie przez takie urządzenie, które się nazywa Inrich. To jest taki GPS z możliwością wysyłania SMS-ów, więc jak było coś pilnie do przekazania, to wysyłaliśmy. No ale ponieważ tam też, no wiadomo, prąd to jest to, co sobie wyprodukujemy sami, więc mieliśmy, mamy tam na Lion's Tramp panele słoneczne, No ale to starczyło do tego, żeby mieć światło w tym pomieszczeniu, ale już żeby naładować komputer to nie, więc to była czasami bardzo karkołomna operacja, bo trzeba było nalać benzynę do generatora prądotwórczego, odpalić ten generator i dopiero wtedy naładować komputer i właśnie wpisywać w te wszystkie tabeleczki.
Nie chciałam się nastawić, że będzie wspaniale, bo to nigdy nie wiadomo. Dopiero jak się coś przeżywa, to się nagle okazuje, że to nie było dla nas. Ale po tym czasie, kiedy już tam byłam, mogę powiedzieć, że bardzo, bardzo mi się to podobało. Naprawdę było to wspaniałe doświadczenie i faktycznie Ja chyba jednak lubię trochę takie odludzia i pamiętam swój powrót po tym pobycie na Lions Ramp najpierw do Argentyny, więc to zderzenie z wielkim miastem, z Buenos Aires, gdzie wcześniej byłam w tej ciszy, to było coś tak szokującego i właśnie wtedy sobie zdałam sprawę, jak bardzo jesteśmy przebudźcowani tym wszystkim, tymi dźwiękami. Jakby trochę tak sobie myślałam, że to by było super, ale jakby nie śmiałam tak do końca wierzyć, że to będzie takie wszystko idealne, no bo wiadomo, że życie pisze swoje scenariusze.
Tak, dokładnie. Znaczy, tak jak mówię, na Lions Rump to w ogóle musieliśmy być ludzie orkiestra, Na stacji ten podział obowiązków jest troszeczkę inny, więc to nie jest tak tylko, że przyrodnicy mogą tam jechać. Na stację są poszukiwane osoby, które są elektronikami, elektrykami, właśnie kucharze, kucharki. Jakby osoby, które wykonują różne zawody, też osoby, które administrują tą stację w trakcie sezonu letniego, bo wówczas na główną stację przyjeżdżają też statki z turystami albo naukowcy, więc Tak naprawdę nie trzeba być wykształcenia przyrodnikiem, żeby się na taką stację dostać. Co roku są poszukiwane osoby właśnie o bardzo szerokim spektrum zawodów. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo za zaproszenie i mam nadzieję, że zainspirowałam co po niektórych do tego, żeby gdzieś się znaleźć, gdzie się marzy.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Anna przedstawia gościa i jej rozmówkę z Julia Kończak, leśniczką zajmującą się ochroną przyrody.
Julia wyjaśnia, że pracowała w Parku Krajobrazowym i w Polskim Towarzystwie Ochrony Przyrody, a teraz jest na wyspie Króla Jerzego.
Julia opisuje stacje badawcze na wyspie, takie jak stacja polska imienia Henryka Arctowskiego i refugium Lion's Ramp.
Julia opisuje, że nie była nudna, mimo długiej podróży i codziennej pracy, dzięki obserwacji przyrody i muzyce.
Julia opisuje swoje oczekiwania i doświadczenia podczas pobytu na wyspie, porównując je do opowieści o Tove Jansson.
Julia opisuje, jak można zdobyć pracę na stacji badawczej w Antarktydzie, podkreślając, że nie jest to jednoznaczne.
Anna podziękowuje Julia za rozmowę i zaprasza słuchaczy do odwiedzenia strony atlas-świata.pl.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Miejsce, w którym Julia spędziła dwa półrocza – Lions Rump – znajduje się na południowym wybrzeżu Wyspy Króla Jerzego, nieco ponad 100 km od wybrzeży Antarktydy. Na wyspie znajdują się stacje badawcze kilku krajów, w tym Polski – to dla niej Julia prowadziła obserwacje i zbierała dane.
Chcę was zaprosić do wysłuchania rozmowy, którą wprawdzie nagrałam dla innego projektu, ale jest na tyle przyjemna, że postanowiłam ją zrecyclingować do Atlasu Świata. Julia Kończak, leśniczka zawodowo zajmująca się ochroną przyrody – swego czasu wymarzyła drewniany domek na wyspie i nawet się nie spodziewała, że ta wizja tak szybko się spełni. Dziś w Atlasie świata o codzienności na antarktycznej wyspie, pingwinach i też o tym, kto może pracować na stacji Arctowskiego.
Jeśli interesuje Cię temat wypraw na bieguny, posłuchaj też:
- rozmowy o polskiej ekspedycji naukowej do stacji Dobrowolskiego na Antarktydzie: https://open.spotify.com/episode/5uw9maT2BCzoDqewYKfG46
- o tym, jak powstaje dokumentalny film o polskich polarniczkach: https://open.spotify.com/episode/0WIzXZZHiINylJaDSdxvCo
Więcej odcinków Atlasu Świata znajdziesz na stronie https://atlas-swiata.pl. Jeśli lubisz czytać newslettery, zapisz się na Osobisty Atlas Świata: https://atlasswiata.substack.com/about. Pracę nad podcastem możesz wspierać wpłatami w serwisie BuyCoffee: https://buycoffee.to/atlas-swiata. Serdecznie dziękuję!
Pozostańmy w kontakcie na Twitterze: twitter.com/anamatusevic
Muzyka wykorzystana w intro i outro podcastu pochodzi z purple-planet.com.