#49 Ostatni patrol Martina Ganza
📣‼️ Ogłoszenie parafialne 😉‼️📣Kochani,tworzenie każdego odcinka to dla nas często kilka tygodni ciężkiej pracy – research, scenariusz, nagranie i produkcja. Robimy to z pasji, po godzinach, ale też chcemy móc robić to dalej na dotychczasowym (lub i wyższym) poziomie.Niestety Spotify nie oferuje obecnie twórcom podcastów żadnej realnej monetyzacji, dlatego planujemy zmienić sposób i kanały publikacji.👉 Kolejne odcinki (od #51 wzwyż) będą dostępne przede wszystkim na YouTube – tam możecie słuchać za darmo (z reklamami) lub w ramach YouTube Premium.👉 Rozważymy też uruchomienie płatnego dostępu tutaj na Spotify (myślimy o ok. 5 zł), jeśli będzie zainteresowanie z Waszej strony👉 Mamy również w planach uruchomienie podobnej opcji na naszej stronie artykul148.pl.Bardzo zależy nam, żeby rozwijać ten podcast dalej i robić go jeszcze lepiej – dlatego każda forma wsparcia (a nawet samo przejście na YouTube) bardzo nam pomoże.Dzięki, że jesteście z nami ❤️ Dajcie znać w ankiecie przy tym odcinku, co o tym myślicie! 🙏🏻 A jeśli macie jakieś pomysły lub chcielibyście podyskutować, to zostawcie komentarz lub zapraszamy na nasze kanały w social mediach (linki poniżej)!Do usłyszenia już wkrótce!–––––––––––––––––Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Ci, którzy stracili kogoś naprawdę bliskiego wiedzą jednak, jak niewiele to zdanie znaczy w obliczu straty. Są bowiem osoby, po których zostaje rana na całe życie — i których nie da się zapomnieć ani zastąpić nikim innym.Artykuł 148 – Podcast kryminalny🎙 Autor podcastu (research, scenariusz, tekst, głos): Adriana Gołębiowska🛠 Produkcja: Filip ŁyszczekMateriały źródłowe:► https://artykul148.pl DOŁĄCZ DO NAS NA 👇🏻👇🏻👇🏻:► https://facebook.com/artykul148► https://instagram.com/artykul148
Poniedziałek 27 grudnia 1993 roku, Manhattan Beach, godzina 23.05. Leniwy patrol 23-letniego Tima Zinsa z Wydziału Prewencji zostaje nagle przerwany przez dziwny trzask dochodzący z policyjnego radia. Kiedy Tim skręca z ulicy Sepalveda na Rosecrans, ponownie słyszy ten sam niepokojący odgłos i przez jego głowę przelatuje myśl, że ktoś bawi się radiostacją. Może to jakiś dzieciak, którego ojciec lub wujek mają nieco więcej szczęścia niż on i nie spędzają przerwy świątecznej w pracy, tylko wygłupiają się teraz z dziećmi, pokazując im, jak działa policyjne radio.
Wtem pisk i płacz dochodzący z odbiornika w jednym momencie wyrywają funkcjonariusza ze świątecznego nastroju. Zwalnia nasłuchując czegokolwiek, co pomogłoby mu zrozumieć sytuację po drugiej stronie. Potem kilka kolejnych trzasków i pojedyncze słowo sklep. A zaraz po nim komunikat od dyspozytorki o strzelaninie, do której doszło półtorej przecznicy od jego aktualnej pozycji. Zins czuje, jak tętno niebezpiecznie przyspiesza. Włącza sygnalizator, zawraca na opustoszałej drodze i spiskiem opon rusza do nieodległego centrum handlowego Manhattan Village.
Już z oddali dostrzega stojący tuż przed budynkiem policyjny radiowóz, którego światła rozświetlają niemal pusty parking. Z każdym kolejnym metrem ścisk w żołądku Tima staje się nie do wytrzymania, bo dobrze zna ten samochód. Stojący naprzeciw niego radiowóz jest pusty, a jego drzwi otwarte na oścież. Tim wyciąga broń i rozglądając się gorączkowo idzie na tyły auta, aż nagle zauważa tam coś niepokojącego. Coś za nim. Ogromną kałużę krwi. Zins w jednej chwili ją zabezpiecza, chowając zapas, po czym sięga po radio i zgłasza centrali, że potrzebuje natychmiastowego wsparcia, że znalazł rannego funkcjonariusza i nie wie, gdzie znajduje się napastnik.
Mój wujek! To mój wujek! Krzyczy nastolatek, widząc Tima przy rannym. W jednej chwili Zinc rozumie wszystko. Te trzaski, ten pisk i płacz słyszany w radiu. To był on. Zszokowany chłopiec nie reaguje na jego słowa. Biega wokół samochodu, krzyczy i błaga o pomoc. Jest głuchy na prośby policjanta, który teraz dodatkowo boi się o jego bezpieczeństwo. Tim wie, że powinien odprowadzić go do auta, jednak nie potrafi się poruszyć. Nie chce odejść nawet na krok. Marti, jeszcze chwila. Powtarza bardziej do siebie niż do tracącego przytomność współpracownika, zupełnie nie słysząc dźwięków zbliżających się karetek i radiowozów.
Całego sztabu ludzi, którzy ruszyli na pomoc po tym, jak tylko padła informacja o postrzelonym na służbie funkcjonariuszu. Z otępienia wyrywa Zinsa dopiero jeden z ratowników medycznych, próbując delikatnie uwolnić rannego z jego objęć. Nie mogę? Wyrywa się 23-latkowi, gdy medycy sprawnie układają Martina na noszach i natychmiast kierują się do ambulansu. Nie możesz. Ratownik zatrzymuje policjanta w drzwiach, jak tylko ten próbuje wejść do środka razem z nimi. Tim, nie zostawimy go. Nie będzie sam. Dodaje na koniec ratownik, patrząc mu prosto w oczy. Karetka odjeżdża bezzwłocznie w eskorcie policyjnych radiowozów, a na parking zaczynają zjeżdżać kolejne patrole.
Migające światła syren w końcu otrzeźwiają funkcjonariusza, który czym prędzej kieruje się w stronę chłopca, mogącego być świadkiem całego zajścia. Przestraszony dwunastolatek wciąż głośno płacze, z trudem łapiąc powietrze. W trakcie krótkiej rozmowy udaje mu się jedynie wyjaśnić Zinsowi, że jego wujek został postrzelony przez kierowcę podczas kontroli drogowej. On uciekł tam, tłumaczy wskazując dłonią na północ. W ciągu kilku minut parking przed centrum Manhattan Village wypełnia się policyjnymi samochodami, a oślepiające światła sprawiają, że zgromadzeni mają wrażenie, jakby w jednej sekundzie nastał środek dnia.
Na miejsce dociera również dwóch sierżantów z Manhattan Beach. Kiedy sierżant Nielsen wprowadza chłopca do radiowozu i rozdysponowuje zadania między zgromadzonych funkcjonariuszy, do Zinssa podchodzi drugi z nich, Milligan. Staje naprzeciw mokrego od krwi 23-latka i wciska mu w dłoń ćwierć dolarówka. Tim, spójrz na mnie, mówi nie odrywając oczu od załamanego policjanta. Tam jest telefon, dodaje wskazując na ścianę centrum handlowego, gdzie wisi samotna budka. Zadzwoni do rodziców. Muszą wiedzieć, że to nie ty. Kończy i delikatnie kieruje go w tamtą stronę.
Otępiały zins wykonuje polecenie, ale po tym, jak w słuchawce odzywa się zaspany głos matki, najpierw język grzęźnie mu w gardle, a potem zaczyna łkać, nie mogąc się opanować. W końcu prosi przerażoną kobietę, by podała słuchawkę ojcu. Z trudem wyjaśnia mu, że postrzelono jego przyjaciela i że chce, aby gdy rano media zaczną o tym pisać, wiedzieli, że on jest cały i zdrowy. Po zakończeniu tej rozmowy wraca w miejsce, gdzie jego koledzy pracują w pocie czoła, przeszukując zarośla wokół parkingu i zabezpieczając taśmą teren, na którym znalazł Martina. Rusza, by do nich dołączyć, lecz nagle czuje na ramieniu czyjąś dłoń, która zatrzymuje go w półkroku.
Częściej był w terenie, częściej się zgłaszał, częściej reagował. Zawsze uśmiechnięty, ale i cierpliwy. Szybko stał się ulubieńcem najmłodszych funkcjonariuszy. Tych, którzy dopiero wchodzili w służbę i jeszcze nie czuli się pewnie w nowym środowisku. Jak młodziutki, nieśmiały, chudy, piegowaty rudzielec Tim Zims. Chętnie angażował ich do wspólnych zadań, nie po to by sprawdzać umiejętności, lecz by dać im oparcie. Dla wielu był kimś w rodzaju starszego brata. Kimś, kto potrafił objąć ramieniem, dodać otuchy, a czasem stanąć w obronie przed zbyt ostrymi uwagami bardziej doświadczonych kolegów.
Pomimo, że formalnie śledztwo przejmuje biuro szeryfa i w działanie angażuje się około 60 mundurowych, to znaczna część z nich jest funkcjonariuszami z Departamentu Policji w Manhattan Beach. Każdy patrol wyjeżdżający na ulicę ma ze sobą sporządzony przy pomocy Dona portret poszukiwanego zabójcy. Wielu funkcjonariuszy wkłada go za osłonę przeciwsłoneczną w radiowozie, by mieć go pod ręką podczas kontroli drogowych. Dla wielu z nich ta sprawa ma twarz Martina, ale ma też twarz Tima Zinsa, młodego funkcjonariusza, który poprzedniej nocy znalazł swojego przyjaciela leżącego za radiowozem w kałuży krwi. 23-latka, który nie potrafi wyrzucić z głowy tego obrazu.
Pam i bliscy Ganza zdają się nie zauważać świata wokół. Tim Zins pogrąża się w żałobie tak głębokiej, że przełożeni nakazują mu udział w terapii. Reszta funkcjonariuszy zamienia ból we wściekłość. Nie chcą mówić. Chcą znaleźć tego, który to zrobił. Ponieważ zabójca wciąż pozostaje na wolności, jego odnalezienie szybko wyrasta na absolutny priorytet. Tym bardziej, że funkcjonariusze dobrze wiedzą, jak rzadko zdarza się, by mundurowy ginął podczas rutynowej kontroli drogowej. To niemal nigdy nie jest przypadek. A fakt, że Martin został zastrzelony właśnie wtedy, może okazać się najważniejszą poszlaką w całej sprawie.
Ten proces nie przynosi jej ulgi. Kobieta zeznaje wprost, że żaden wyrok nie cofnie tego, co się stało, ale samo mówienie o Martinie, nawet tutaj, jest dla niej najlepszą formą terapii. Intymna, osobista strata Pam zostaje chwilę później skonfrontowana z innym rodzajem bólu, po tym jak na miejscu dla świadków staje Tim Zins. Ten wysportowany młody funkcjonariusz, który w chwili śmierci Martina miał zaledwie 23 lata, wydaje się jeszcze bardziej kruchy niż drobna Pamela. Mówi spokojnie, mimo że głos co chwilę mu się łamie.
Już na zawsze będę miał wypalony pod powiekami obraz, kiedy leży z przestrzeloną głową i krztusi się własną krwią. To nigdy nie zniknie. Wyznaje, a w sali zapada kompletna cisza. Zins opowiada, że poznał Martina jeszcze jako bardzo młody chłopak, gdy on był eksploratorem, a Martin oficerem rezerwy. Pamięta, jak wspólnie robili coś w rodzaju kolorowanki o pasach bezpieczeństwa. Martin miał w sobie coś, co przyciągało najmłodszych. Kochał pracę z dziećmi, kochał uczyć, tłumaczyć, być mentorem. Zins mówi, że Ganz naturalnie wziął go pod swoje skrzydła. Uśmiecha się przez krótką chwilę, wspominając ich wspólne wypady do Subwaya w przerwach na lunch.
Nawet gdy zmiana dobiegała końca, nawet gdy wszyscy byli zmęczeni. Właśnie to, jak tłumaczy Zins, ukształtowało go jako mundurowego. To dzięki Gancowi chciał chronić miasto, w którym się urodził i wychował. Zins przyznaje, że tamtej nocy nie rozmawiał z nim. Myśli, że to dlatego, że Martin zabrał ze sobą siostrzeńca. Mówi, że wszystko wyglądało jak zwykła nocna zmiana. Odprawa o 10, patrol, szukanie złych facetów. Najbardziej przerażający moment przyszedł, kiedy był na skrzyżowaniu Rosecrans i Sepalveda i w radiu rozległy się krzyki. Dopiero po jakimś czasie dotarło do niego, że zabójca musiał wtedy być tuż przed nim, że dosłownie się minęli, gdy on ruszył pod centrum handlowe, a tamten stamtąd uciekał.
Ale to nie ta myśl okazuje się najcięższa. Najtrudniejsze przychodzi później. Pytanie, na które nigdy nie pozna odpowiedzi. Czy Martin, umierając, wiedział, że nie jest sam? Czy wiedział, że jego przyjaciel jest blisko? Czy wiedział, że czuwał przy nim, gdy gasł w jego ramionach? Niestety, z tą niewiedzą Zins zostanie już na zawsze. Obrona próbuje nadać tej historii inny kontekst. Wspomina o traumatycznym dzieciństwie Brady'ego, o uzależnieniu, o problemach psychicznych, o poczuciu wyobcowania i życiu na styku dwóch kultur i przekonuje, że te okoliczności powinny zostać wzięte pod uwagę przy wymierzaniu kary.
19 listopada 1998 roku zapada wyrok. 33-letni Roger Brady zostaje uznany winnym morderstwa pierwszego stopnia, a zasądzona mu kara śmierci w Kalifornii w praktyce oznacza dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia. Dla wymiaru sprawiedliwości to koniec procesu, dla bliskich zamordowanego to tylko kolejny rozdział opowieści, która skończyła się tamtej feralnej nocy. Tim Zins ma dziś inną pracę, rodzinę i dorosłe dzieci. Mimo wszystko, to co wydarzyło się wtedy nigdy go nie opuściło. Miałem 23 lata i byłem w wydziale zaledwie od roku, może roku i kilku miesięcy.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
📣‼️ Ogłoszenie parafialne 😉‼️📣
Kochani,
tworzenie każdego odcinka to dla nas często kilka tygodni ciężkiej pracy – research, scenariusz, nagranie i produkcja. Robimy to z pasji, po godzinach, ale też chcemy móc robić to dalej na dotychczasowym (lub i wyższym) poziomie.
Niestety Spotify nie oferuje obecnie twórcom podcastów żadnej realnej monetyzacji, dlatego planujemy zmienić sposób i kanały publikacji.
👉 Kolejne odcinki (od #51 wzwyż) będą dostępne przede wszystkim na YouTube – tam możecie słuchać za darmo (z reklamami) lub w ramach YouTube Premium.
👉 Rozważymy też uruchomienie płatnego dostępu tutaj na Spotify (myślimy o ok. 5 zł), jeśli będzie zainteresowanie z Waszej strony
👉 Mamy również w planach uruchomienie podobnej opcji na naszej stronie artykul148.pl.
Bardzo zależy nam, żeby rozwijać ten podcast dalej i robić go jeszcze lepiej – dlatego każda forma wsparcia (a nawet samo przejście na YouTube) bardzo nam pomoże.
Dzięki, że jesteście z nami ❤️ Dajcie znać w ankiecie przy tym odcinku, co o tym myślicie! 🙏🏻
A jeśli macie jakieś pomysły lub chcielibyście podyskutować, to zostawcie komentarz lub zapraszamy na nasze kanały w social mediach (linki poniżej)!
Do usłyszenia już wkrótce!
–––––––––––––––––
Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Ci, którzy stracili kogoś naprawdę bliskiego wiedzą jednak, jak niewiele to zdanie znaczy w obliczu straty. Są bowiem osoby, po których zostaje rana na całe życie — i których nie da się zapomnieć ani zastąpić nikim innym.
Artykuł 148 – Podcast kryminalny
🎙 Autor podcastu (research, scenariusz, tekst, głos): Adriana Gołębiowska
🛠 Produkcja: Filip Łyszczek
Materiały źródłowe:
► https://artykul148.pl
DOŁĄCZ DO NAS NA 👇🏻👇🏻👇🏻:
► https://facebook.com/artykul148
► https://instagram.com/artykul148