Amiga Bez Ściemy odcinek 57
Omawiamy konwersję gier z automatów arcade na Amigę, które pojawiły sięw latach 90-tych XX wieku.
Oczywiście pozdrawiamy, a teraz już będziemy musieli wziąć więcej na klatę przy kolejnych tego typu odcinkach, więc myślę, że tego typu film pojawi się dopiero po wakacjach. No ale mamy dla Was trochę innych materiałów do tego czasu, więc... Znienawidzone przez niektórych sprawy organizacyjne uważamy za zamknięte i przechodzimy do tematu głównego naszego odcinka, czyli wracamy do tematu automatów arcade, a konkretnie do konwersji Amigowych z automatów arcade. W odcinku 55 poruszaliśmy... Ten temat w kontekście lat 80. A teraz przedstawimy gry, które zostały przeniesione na Amigę w latach 90.
Konwencję znacie, jest taka jak w odcinku latach 80. 10 propozycji gier z mojej strony, 10 ze strony Remika. Plus dodatkowo w bonusie dwie propozycje tyczące się ikon gatunku Mordobić. Na początek pierwsza z nich. Seria Street Fighter 2 to kamień milowy w historii gier walki, który nie tylko zdefiniował gatunek, ale też zapoczątkował złotą erę automatów arcade. Składa się z kilku wersji rozbudowujących pierwotną grę. Street Fighter 2 The World Warrior to pierwsza i fundamentalna wersja Street Fighter 2 wydana przez Capcom na automaty arcade w 1991 roku. Osiem grywalnych postaci z unikalnymi technikami specjalnymi, do tego czterech bossów i sześcioprzyciskowe sterowanie, trzy ciosy pięścią plus trzy kopnięcia stały się gwarancją wielkiego sukcesu, który zrewolucjonizował Biatyki stając się podstawą pod niezliczone turnieje, remiks i porty.
Grę uwielbiałem i kochałem na Amidze. Mówimy o tym pierwszym Street Fighter 2, bo nawet widziałem go u kolegi na PC-cie. Dramat w sześciu aktach. Gra wyglądała lepiej w momencie jak się nie ruszałeś, ale w każdym możliwym ruchu i te dźwięki to masakra. I właśnie wtedy wydawało mi się, że ja mam taki salon perfect, arcade perfect i w ogóle. Ale jednak na salonie jak przychodziłem i tacy starsi uczyli mnie tam jakichś podstawowych ruchów to mówię kurde no jednak ten port Amigowy nie daje rady. Dopiero jak to tak skonfrontowałem z wersją arcade. Ta wersja Amigowa świetnie to kamuflowała na pierwszy rzut oka. Dzisiaj oczywiście zdajemy sobie sprawę, że była ślamazarna, powolna i tak dalej, ale jednak była.
Była czymś takim fajnym, że każdy w to łupał, kumple się schodzili, no bo rzeczywiście nie czarujmy się, graficznie to wyglądało świetnie. Później lata mijały, ja już zdawałem sobie sprawę z tego, że to do arcade'a to jest daleka droga. I uwaga, udarka w sklepie Wideosen. On te Amiga Actiony miał tam poukładane, żeby zachęcać do jego, do zakupu u niego gier legalnych. No i patrzę i tak, tak fajnie tam skamuflowali te screeny, że one były tak trochę pomniejszone. Tam były, dzisiaj z perspektywy czasu uważam, że to były z Segi Genesis, bo generalnie wszystkie porty tych gier Amiga dostawała z Segi, a nie z Nintendo. Ale to już mniejsza o to.
Fakt faktem, brakowało trochę dźwięku. Ale jednak najlepszy Street Fighter jeżeli chodzi o Amigę. No i nagle patrzę. Super Street Fighter 2 Turbo jeszcze na CD32. Na screenach obłędny. No mówię arcade perfect. I rzeczywiście jak popatrzysz nawet dzisiaj na tą wersję CD32 ale nie ruszając z postaciami. On jest arcade perfect w sensie wizualnym. No tylko kurczę, tak to skokowo tam działa. I nie wiem czemu twórcy nie poszli do przodu w ten sposób, że okej, CD32 miała tylko te dwa mega chipu. Czemu na lepszych Amigach nie działało to po prostu lepiej? Że mogliby dodać tych klatek animacji dla lepszych Amig? No po prostu od Amigi zależałoby jak to działa.
I rozszerzenie kupiłem dopiero po kilkunastu miesiącach i tak jak nie zapomnę pierwszej gry, którą uruchomiłem na 500, tak nie zapomnę pierwszej gry, którą uruchomiłem, która wymagała jeden mega RAM-u i to był właśnie Street Fighter 2. I też wydawała mi się wtedy grafika piękna. Dynamika, wszystko tam się zgadzało i ja uważam, mimo że być może niektórzy się ze mną nie zgodzą, ale ja uważam, że to była naprawdę porządna konwersja, jak na tle tych innych konwersji, zwłaszcza tych z lat 80., to naprawdę ja tutaj zarzutów nie mam. Znaczy, zadam ci takie pytanie, nie? Bo mówisz, że konwersja super. Właśnie, wizualnie tak, tylko gameplayowo ona zupełnie nie miała nic wspólnego z arcade, nie?
I nie wiem, czy u ciebie tak było, bo u nas na przykład to było takie popularne, że każdy wybierał, nie wiem, Blankę albo Hondę, bo mógłbyś maszować Fajera i ten tam naparzał rękami, ten tylko prądem i każdy jakby szpanował. Nie wiem, czy to też... Znaczy, ja już na pewno to mówiłem w poprzednich odcinkach. A jeśli nawet ktoś ich nie oglądał, to pewnie jeśli teraz macie moje gameplaye Arcade vs Amiga, bo ogrywałem to, gameplaye nagrywałem z własnego komputera, z Amigix 5000, oczywiście z emulatorów. To u mnie zawsze podstawowym gościem był Hindus, bo on dalszym, bo on po prostu miał długie łapy, długie nogi i z odległości potrafił razić przeciwników, nie pozwalając im przejść do zwarcia i to było łatwe.
Na czym polegała? Nie, bo ja miałem już wersję Aga i na pewno nie odpalałem wersji ECS nigdy. Na ECS był po prostu jeszcze taki czarny pasek, w którym była energia przeciwników i ona jeszcze ukrywała dodatkowo ekran walki. Taki był pomniejszony. No i oczywiście troszkę mniej kolorów. Natomiast dzisiaj, z dzisiejszej perspektywy, jak to ogrywałem, to muszę tu przyznać Ci rację, to na co zwróciłeś uwagę, że fajna opcja sterowania. Tam był dwuprzyciskowy joy i chyba też pad od CD32. Wszystko to było w standardzie, można było wygodnie grać. Mało tego, jak miałeś 32 pada to miałeś normalnie jak na arcade'ie 6 przycisków. No właśnie. Super. To było dużo, dużo lepsze niż tam właśnie kolejna gra, która Super Street Fighter 2 Turbo.
Okej, po pierwsze tutaj jeszcze małe sprostowanie, bo też przy okazji ostatniego odcinka zwrócił nam jeden z widzów uwagę, że ta gra wyszła jeszcze pod koniec 1989 roku. No ale wtedy jej nie ujęliśmy. Ja tam opierałem się na jednej bazie danych, która po prostu podała błędne dane, co często się niestety w necie zdarza, więc tym razem ją omówimy przy okazji lat 90., bo warto. Według mnie fajna konwersja. Też nie mogę się do niczego przyczepić. Oczywiście nie jest to jak... Tutaj użyję twojego sformułowania. Arcade Perfect. Tak jest. Arcade Perfect, ale wszystko się zgadza.
Tutaj animacja się zgadza, grywalność się zgadza. Jest trochę mniejsze pole widzenia, bo wersja arcade'owa miała proporcje jakby prostokątne, w pionie. Wiadomo, ekran Amigi bardziej rozciągnięty w poziomie, więc jakby tych przeciwników przed sobą Widzisz mniej. Natomiast z dzisiejszej perspektywy, ale to mówię z dzisiejszej perspektywy, gdzie możesz użyć emulatorów, ułatwiaczy i co tam chcesz. Tak jak sobie oglądałem na YouTubie, to w wersję Amigową szło przejść w 17 minut. No właśnie, zadam pytanie od czapy, ale jest ważne, spokojnie.
I powiem Ci szczerze, że wtedy między tym czasem, jak kuzyn Hartem zawiózł mnie do salonu, A tym jak już minęło tam ileś lat i ograłem to na Amidze, wydawało mi się to, i znowu to przytoczymy, Arcade Perfect. Dzisiaj widać, że nie jest Arcade Perfect, ale ja daję łapkę w górę. To był dobry port. Spoko. Fajnie się bawiłem z Bracholem, żeśmy tam próbowali to przejść. Chociaż chyba nigdy nam się nie udało, z tego co pamiętam. No ale tak, fajna zabawa, fajny port. No dobra. To teraz moja propozycja, czyli Exterminator. Exterminator to nietypowa gra zręcznościowa stworzona przez amerykańskie studio The Arcade Q. Gra zyskała rozgłos głównie dzięki swojej oryginalnej mechanice, dziwnej atmosferze i zastosowaniu digitalizowanej grafiki, co jak na tamte czasy było czymś innowatorskim.
Oh my god! I to jest taka ciekawostka w ogóle, kochani, bo z listy mojego przyjaciela to ja tam dzisiaj będę miał bardzo mało do mówienia. No gra mnie zafascynowała. Walisz, bo ty tak kiedyś, pamiętam, w jakimś odcinku mówisz, że jakieś muchy wyskakują coś, no to chyba myślałeś o tym Exterminatorze. Kompletnie nie kojarzę gry ani z Amigi, ani z Arcade'a. Kompletnie. Więc oddaję tobie głos. Opowiedz jak, co, kiedy i jak. Powiem jeszcze, że była, ale to w ramach ciekawostki na Commodora, ale też widocznie nie znałeś. Powiem tak, no wraz z tą pięćsetką, którą kupiłem, jak mówię z pół megabajtem RAM-u, kupiłem pięć gier, bo na więcej wtedy mi nie było stać.
No oczywiście w wersji domowych to tylko te wirtualne były, Gra mi się podobała w sensie klimatu i ona miała taką czopowatą grafikę, takie... Znaczy ta animacja była taka dziwna, taka niby płynna, niby niepłynna, ale jak się już przyzwyczaiłeś, to być może najlepsza z części takiej w sensie przygodowej, przeżycia jakiejś tam historii fajnej, ale gameplayowo chyba dwójkę bym jednak postawił na szczycie, chociaż do trójki mam mega sentyment i on wywodzi się z C64. Nazwałeś mnie jakimś tam znawcą, profesjonalistą? Nie wiem, mi się wydaje, że mi tutaj nostalgia jednak oczy trochę przymyka, bo wywodzi się to z C64 i na Amidze. Ja nawet nie wiem, czy Amigowej wersji bym wyżej nad Arcade nie postawił.
To był taki dobry na tyle port, że to było zdecydowanie lepsze od C64, że jak to zobaczyłem na Amidze, mówię nie no, to już koniec świata, mogę napierdzielać. Na pewno wyżej postawiłbyś, bo nie ma mikro płatności. No, no, nie, nie, ale w C64 też tego nie było, nie? Ale teraz mówię o C64, nie? Że jak zobaczyłem to na Amidze, mówię wow. A jeżeli chodzi o arcade, wydaje mi się, że na Amidze jednak była trochę płynniejsza ta animacja. Tak nie czułem tego dyskomfortu, nie? A nawet na arcade'ach, jak przechodziłeś z dwójki na trójkę, coś tam nie grało, tylko wtedy byliśmy tak młodzi, że my nie wiedzieliśmy, co to jest framerate, nie wiedzieliśmy, co to są klatki animacji, tylko mówiliśmy, że coś jest nie tak i nie umieliśmy tego ubrać w słowa. I wydaje mi się, że dwójkę bym jednak postawił na szczycie, trójkę trochę niżej, ale do trójki mam niesamowity sentyment.
Nie widać aż tak dużych różnic w oprawie, a też płynność, grywalność, wszystko tu zostało zachowane. Zresztą, co tu dużo mówić, zdradzimy trochę kuchni, że ty też miałeś tą grę na swojej liście, wśród swojej dziesiątki, no ale jakoś tam się musieliśmy podzielić. Także tu chyba, myślę, pełna zgoda od nas, że konwersja super. Chociaż muszę przyznać, że ja osobiście na Arcadzie tego nigdy nie widziałem. Ja tę grę znam tylko z Amigi. Ja to od razu powiem. Już dałem znać w zasadzie w poprzednim odcinku przy okazji lat 80., że o ile w latach 80. ja do tych arcade'ów chodziłem, tak jeśli chodzi o te gry z lat 90., to pomijając może Street Fighter'y i Mortal Kombat'y, które gdzieś tam nawet nad morzem teraz możesz zobaczyć albo przynajmniej bardzo niedawno można było je jeszcze zobaczyć.
I gdzieś dopiero już kupę lat później gdzieś tam w jakiejś dyskusji na PPA ktoś tam zaczął się rozpisywać właśnie w jednym z wątków, jakie to było cienkie względem automatów i mnie dopiero wtedy uświadomił. Ale nie, mi się wtedy, chociaż nie jestem fanem tych bijatyk, jak wiecie, grało nawet fajnie. Ale to też były początki Z Amigą pewnie inne podejście, wtedy podobało się wszystko. Dobra, oddaję głos Eksterminatorowi od Jatyk Chodzonych. No właśnie, no tutaj ten gościu z PPA miał zupełnie 100% racji. Ja pamiętam moment, w którym kupuję Final Fight'y. Ja Final Fight'a znałem właśnie z arcade'ów najpierw, a nie odwrotnie, czyli... A, to miałeś zupełnie inne te... Tak, tak, ja już wiedziałem czego się spodziewać i ja nawet w najgłębszej jakby fantazji nie wyobrażałem sobie, że... A już miałem Amiga 500+, że to może być nam Amiga.
No i do Darka wbijam, mam katalog, Final Fight na Amigę? Kurczę, i on mi tam znowu jakieś czasopismo wyciągnął, patrzę na screeny, no przecież to wygląda jak na salonie, nie no. Nagrywać, nagrywać, jedziemy do domu, ogrywamy i o ile ta gra się włącza, jest to intro i ta muzyka nawet lepsza chyba niż na wersji arcade. Ja podjarany, po prostu szupocony, wiesz. I ten moment, jak ta postać się rusza, jak te postacie znikają gdzieś w powietrzu. Ja mówię, no przecież, kurczę, tyle żetonów straciłem, ta gra w ogóle nie ma nic wspólnego, oprócz wizualnie, bo wizualnie naprawdę dobrze wyglądała. Postacie były duże. To wyglądało prawie... O właśnie, to jest ta sama bolączka, co miał Super Street Fighter 2 Turbo. Ta gra wyglądała naprawdę dobrze, ale w ruchu niestety i w gameplayu totalnie się pogubiła.
Ale odsyłamy też do odcinka, nie pamiętam którego, na naszym kanale. Omawialiśmy remake tej gry na Amigę i on już wreszcie dogonił ten arcade. Tak samo chyba, o ile pamiętam, też omawiałeś remake Street Fightera, prawda? Tak, tak, dwójki. Street Fighter, tak. No to tyle ode mnie, jeżeli chodzi o Final Fight. Niestety, łapka w dół. Ok, teraz moja propozycja Chiki Chiki Boys. Chiki Chiki Boys, poza Japonią znana jako Mega Twins, to kolorowa i dynamiczna platformówka wydana przez Capcom w 1990 roku. Często porównana do takich tytułów jak Wonder Boy in Monsterland czy Magic Sword, jednak odróżniająca się swoim własnym bardziej radosnym klimatem.
Dwaj bracia bliźniacy, tytułowi Chicky Chicky Boys, synowie króla wyruszają w podróż, aby ocalić świat, pokonać potwory i przywrócić świetność królestwu. Gracz może wybrać jednego z nich. Pierwszy specjalizuje się w broni białej, czyli silniejsze ataki wręcz, drugi ma silniejszą magię, ale słabsze ataki fizyczne. Oczywiście w wersji arcade możliwa jest gra dla dwóch graczy jednocześnie. Całość osadzona w barwnej, rysunkowej i pełnej uroku graficze anime, z płynną, pełną detali animacją, typową dla jakości Capcomu z przełomu lat 80. i 90. Dopełnieniem strony wizualnej była dynamiczna, zróżnicowana muzyka zapadająca w pamięć. No i tutaj przyjacielu oddaję tobie...
I to takie na poziomie niestety pisków z ośmiobitowców moim zdaniem, więc tutaj muzycznie jest nie najlepiej. Graficznie pierwszy poziom w miarę okej, kolorowe, ładne tło. Widać, że na pierwszym poziomie się postarali autorzy konwersji, ale niestety graficznie też gra jest mocno nierówna, bo gdzieś już tam na drugim poziomie, w jaskini powiedzmy, To gdzie w arcade widzisz, że jest jakieś podziemne jezioro lawy, na które nie możesz wejść, to w wersji Amigowej jest po prostu brązowa, płaska kreska, że nie wiesz, czy to jest podłoże, czy to jest ziemia. Dopiero jak w to wpadasz, okazuje się, że to jest lawa.
Ale plusem jest w miarę płynna animacja. To nie jest może animacja na miarę super frog, ale jak na te konwersje z arcade'ów, nie mogę narzekać. Tutaj jest OK. Plusem jest wierne odwzorowanie poziomów, jeśli chodzi o oryginał. O arcade też tu jest okej. Wolniejsze tempo trochę gry, po prostu ta akcja toczy się trochę wolniej. Niby animacja jest wszystko okej, ale jednak to tempo jest względem arcade'a trochę spowolnione, ale no wiadomo o co chodziło w arcade'ie. Arcade'owa wersja musiała być trudniejsza. Także no nie wiem, tu mam największy ból głowy jak tą konwersję ocenić, bo z jednej strony grywalnościowo
Animacyjnie jest w porządku, a z drugiej strony muzycznie i momentami graficznie jest nie w porządku, więc ani tak, ani tak, chyba ocenię to jako tak. A powiedz mi, grałeś w wersję arcade? Normalnie grałeś, tak? Nie, nie, nie, też tylko w memie, tak jak mówiłem to przed chwilą, niestety arcade'y w latach 90. sobie odpuściłem, także wybaczcie drodzy widzowie. Ok, no to jedziemy z moim hitem hitów. Mój przyjaciel mówił, że często nadużywam słowa Arcade Perfect, to tym razem przed Wami Arcade Plus. Golden Axe. Golden Axe to klasyczna chodzona diatyka fantasy od Zegii z 1989 roku, a na Amigę wydana w 90.
Ale posłuchajcie kochani muzyki z wersji Amigowej i z Arcade. Moim zdaniem to jest właśnie Arcade Plus. Z wszystkich wersji biorę pod uwagę Arcada, Genesis i Amigę.
I to była pierwsza gra, którą zobaczyłem. I to po prostu gdzieś się w mojej głowie tak zakorzeniło. Później widziałem to na automatach. OK, zdaję sobie sprawę, że na automatach jest trochę lepsza rozdzielczość. No, parę rzeczy jest tam lepszych, bo parę rzeczy rzeczywiście z Amigi wycięto. Ale gameplayowo i muzycznie, muzycznie. No nie, no to nawet arcade leży, nie? Naprawdę tutaj arcade mógłby się uczyć od Amigi, jak się robi muzykę do tej gry. No jest rewelacyjny. Najlepszy soundtrack ever, kurde, jeżeli chodzi właśnie o ten. To jest pierwsza gra, gdzie byłem dumny, że mam Amigę, a tam na arcade to sobie tam popatrzcie, nie? Super. Ciepło ją wspominam. Żadne remake'i jakby tego... Chociaż teraz niedługo ma wyjść taki oficjalny remake od Zegi.
Czekam na to wielce, ale zobaczymy czy się zawiodę, czy nie, czy nie polecam w kosmos. Ale Golden Axe jest super, wersja Amigowa mega. Muzycznie to zaraz mi się przypomina poprzedni nasz odcinek o arcade'ach, gdy ja się tam rozpływałem nad grą Sea Quarm. I dokładnie miałem takie same odczucia, także nie zawsze jest tak, że wersja arcade musi być pod każdym względem lepsza niż konwersja na Amigę, bo bywają od tego fajne wyjątki. Ok, teraz gra bardzo nietypowa jak na arcady, czyli Rampart. Rampart to innowacyjna gra strategiczno-zręcznościowa stworzona przez Atari Games, która zadebiutowała na automatach w 1990 roku.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Omawiamy konwersję gier z automatów arcade na Amigę, które pojawiły sięw latach 90-tych XX wieku.