Mentionsy Mentionsy
Amiga Bez Ściemy
Amiga Bez Ściemy

Amiga Bez Ściemy odcinek 57

27.06.2025 ·1 godz 59 min

Omawiamy konwersję gier z automatów arcade na Amigę, które pojawiły sięw latach 90-tych XX wieku.

Grę uwielbiałem i kochałem na Amidze. Mówimy o tym pierwszym Street Fighter 2, bo nawet widziałem go u kolegi na PC-cie. Dramat w sześciu aktach. Gra wyglądała lepiej w momencie jak się nie ruszałeś, ale w każdym możliwym ruchu i te dźwięki to masakra. I właśnie wtedy wydawało mi się, że ja mam taki salon perfect, arcade perfect i w ogóle. Ale jednak na salonie jak przychodziłem i tacy starsi uczyli mnie tam jakichś podstawowych ruchów to mówię kurde no jednak ten port Amigowy nie daje rady. Dopiero jak to tak skonfrontowałem z wersją arcade. Ta wersja Amigowa świetnie to kamuflowała na pierwszy rzut oka. Dzisiaj oczywiście zdajemy sobie sprawę, że była ślamazarna, powolna i tak dalej, ale jednak była.

Ty jesteś przecież fanem motoryzacji. Kojarzysz taki motor jak Hart? Odpowiedź na Simpsona? To teraz sobie wyobraź. Nie wiem, który to był rok. Naprawdę nie pamiętam. Przyjeżdża dużo, dużo starszy kuzyn na Harcie. Zabiera małego Remika do salonu gier. I tam pierwszy raz zobaczyłem Commando, w takiej piwnicy był ten salon gier. No i tam kuzyn, tym Hartem, żeśmy tam zajechali i on tam sobie grał. Ja tylko patrzałem, nie? Ja tam tylko na palcach musiałem stawiać, żeby ten ekran dobrze widzieć. Taki mały byłem. I... Tak podziwiałem to, nie? I lata później, na Amidze już, jak byłem starszy, ciągle to, te komando mi chodziło gdzieś po czaszce, nie? I taki byłem dumny, że teraz sobie mogę w domów to pograć.

I powiem Ci szczerze, że wtedy między tym czasem, jak kuzyn Hartem zawiózł mnie do salonu, A tym jak już minęło tam ileś lat i ograłem to na Amidze, wydawało mi się to, i znowu to przytoczymy, Arcade Perfect. Dzisiaj widać, że nie jest Arcade Perfect, ale ja daję łapkę w górę. To był dobry port. Spoko. Fajnie się bawiłem z Bracholem, żeśmy tam próbowali to przejść. Chociaż chyba nigdy nam się nie udało, z tego co pamiętam. No ale tak, fajna zabawa, fajny port. No dobra. To teraz moja propozycja, czyli Exterminator. Exterminator to nietypowa gra zręcznościowa stworzona przez amerykańskie studio The Arcade Q. Gra zyskała rozgłos głównie dzięki swojej oryginalnej mechanice, dziwnej atmosferze i zastosowaniu digitalizowanej grafiki, co jak na tamte czasy było czymś innowatorskim.

Oczywiście gry musiały być jednodyskietkowe i musiały wymagać pół mega RAM-u. I tak jak to już kiedyś powiedziałem jako gość, który wychował się na Atari, na ośmiobitowcach, to też nie chciałem za dużo ryzykować, więc jedną z gier, którą kupiłem, była konwersja Arkanoida. Drugą grę, którą kupiłem, konwersja Dig Duga. Poza tym kupiłem International Ninja Rabbids, czyli o dziwo chodzoną bijatykę. Pierwszą moją grę uruchomioną na Amidze. I jeszcze tak losowo od czapy mówię, a coś zaryzykuję. I ten Exterminator, wtedy był popularny film Terminator. No właśnie tak myślałem, że tak się skojarzyło. Ze słowem eksterminacja, tylko bardziej z Terminatorem. I mówię, może to będzie coś dobrego.

No oczywiście w wersji domowych to tylko te wirtualne były, Gra mi się podobała w sensie klimatu i ona miała taką czopowatą grafikę, takie... Znaczy ta animacja była taka dziwna, taka niby płynna, niby niepłynna, ale jak się już przyzwyczaiłeś, to być może najlepsza z części takiej w sensie przygodowej, przeżycia jakiejś tam historii fajnej, ale gameplayowo chyba dwójkę bym jednak postawił na szczycie, chociaż do trójki mam mega sentyment i on wywodzi się z C64. Nazwałeś mnie jakimś tam znawcą, profesjonalistą? Nie wiem, mi się wydaje, że mi tutaj nostalgia jednak oczy trochę przymyka, bo wywodzi się to z C64 i na Amidze. Ja nawet nie wiem, czy Amigowej wersji bym wyżej nad Arcade nie postawił.

To był taki dobry na tyle port, że to było zdecydowanie lepsze od C64, że jak to zobaczyłem na Amidze, mówię nie no, to już koniec świata, mogę napierdzielać. Na pewno wyżej postawiłbyś, bo nie ma mikro płatności. No, no, nie, nie, ale w C64 też tego nie było, nie? Ale teraz mówię o C64, nie? Że jak zobaczyłem to na Amidze, mówię wow. A jeżeli chodzi o arcade, wydaje mi się, że na Amidze jednak była trochę płynniejsza ta animacja. Tak nie czułem tego dyskomfortu, nie? A nawet na arcade'ach, jak przechodziłeś z dwójki na trójkę, coś tam nie grało, tylko wtedy byliśmy tak młodzi, że my nie wiedzieliśmy, co to jest framerate, nie wiedzieliśmy, co to są klatki animacji, tylko mówiliśmy, że coś jest nie tak i nie umieliśmy tego ubrać w słowa. I wydaje mi się, że dwójkę bym jednak postawił na szczycie, trójkę trochę niżej, ale do trójki mam niesamowity sentyment.

Totalnie głos. Zapoznałem się z tą grą tylko dzięki twojemu gameplayowi. Oczywiście zrobiłem research. Nigdy w życiu tej gry ani na Amidze, ani tym bardziej na Arcadzie nie widziałem, chociaż to fajna taka kolorowa platformówka. Ale kompletnie nic o niej nie mogę powiedzieć, bo absolutnie nie grałem w żadną z wersji, więc oddaję głos. OK, to może Amigowcy, którzy Zresztą to było już w wizytówce, więc wiecie, że Amigowa wersja znana była pod tytułem Mega Twins, bo Chicky Chicky Boys to było w zasadzie tylko nazwa tytuł na rynku japońskim. No i co można powiedzieć o różnicach? A kilka różnic niestety jest. Po pierwsze w Amigowej wersji jest brak muzyki, jedynie SFX efekty.

Nieraz do niej wracałeś. No ja tą grę trochę pamiętam, bo nie jest tak, że w ogóle w nią nie grałem, bo grałem w nią na midze, chyba Ty Brodatym wikingiem, małym karakanem, bo tam były trzy postacie jak pamiętam dobrze. No ale jak wiecie, jedno z z kolei z moich najczęściej powtarzanych słów, czyli nie jestem miłośnikiem chodzonych bijatek, więc proszę rozwiń się przyjacielu. OK. Golden Axe, tak to jest the best of the best. Chociaż wyżej nad nim stawiam Knights of the Rand. Macie przebitkę.

No nie znam gry kompletnie, chociaż zafascynowała mnie z twojego gameplayu i tak dalej. Super. Żałuję, że ja jej nie znałem w latach 90. A teraz opowiedz mi o tej grze przyjacielu, bo aż... A jak ją dostałeś? Jak ją poznałeś? Opowiadaj. Cała historia. Poznałem ją wiesz co? Poznałem ją też dość późno, bo był taki czas, że już w zasadzie Top Secret chyba nie istniał. Secret Service przestał już pisać o Amidze, a najdłużej o Amidze to pisało z tych ogólnogrowych pism chyba do końca 1998 roku Świat Gier Komputerowych. Ja już go też nie kupowałem, ale tam kumpel kupował, miałem do tego dostęp.

Mogłeś szybko operować na automacie. I też warto wiedzieć, że pod maimem, nawet tym Amigowym, bo sprawdzałem, działa mysz. Także też się fajnie gra w to. I Amigowa wersja względem R5 się broni. Oczywiście jest mniej grafik. Gdzieś tam po drodze, bo sama plansza tytułowa i tam jakaś plansza, gdzie się toczy rozgrywka, to jest okej, ale gdzieś tam jakieś wstawki początkowe, coś, tego jest mniej na Amidze. Także wersja na Ami generalnie, chociaż nie była też graficznym majsterszczykiem, ale i oryginał nie był graficznym majsterszczykiem. Także wersja na Ami nie odstaje i jako konwersja jest bardzo

Bardzo okej moim zdaniem, tu postawię kciuk w górę. Ale mówię jeszcze raz, dlaczego ja w ogóle wrzuciłem to do swojej dziesiątki. No bo dla mnie czymś niespotykanym jest w tym wypadku, w wypadku tej akurat gry, nie to, że fajnie się gra na Amidze, tylko zaskoczony byłem, oczywiście opierając się na memie, ale myślę, że... Ja też jestem. Jak dobrze w grę strategiczną, która okej ma elementy też zręcznościowe, Peat Fighter. Peat Fighter.

No tak, tak, pełna zgoda. Ok, no to ja już od siebie zacznę. Tą grę na forum dowieźli. Dawała nam z kumplami mega radochę, bo tam w trzy osoby można było razem łupać. To tam wiesz, to wtedy to było tylko dobij, godobij, krzyki, kurczę tam machałeś tą gałką i tak dalej i później na Amigę to się pokazało i tutaj pełna zgoda. Ja miałem takie wrażenie, że tło jest doklejone do tych postaci, że te postacie wyglądają dobrze. A ta cała reszta to tak w ogóle nie pasuje, tak jakby się dokleił. Okej, ale ona ma tą samą, ona miała tą samą właściwość na Amidze. Mówię teraz o wersji Amigowej, stricte Amigowej, co pierwszy Street Fighter 2 na Amidze, że my nie zdawaliśmy sobie wtedy sprawy, czy gra, czy nie gra.

Ale teraz ciekawostka, że ja nigdy nie wiedziałem, że to wyszło na Amigę. Nigdy jej na Amidze nie miałem, ja tylko grałem na Arcadzie w to. Czaisz? Nigdy nie wiedziałem, że to wyszło na Amigę, nie? No to ja powiem od siebie, że wersję Amigową też późno odkryłem, bo ogólnie odkryłem to na C64. Jak już mówiłem, nigdy nie miałem C64, ale pożyczałem. Tam ciotka przywoziła na wakacje, więc tam dwa miesiące w roku ogrywałem. Regularnie od czasu do czasu na weekendy pożyczałem od kumpla z bloku. Pamiętam, że od ciotki miałem to na kasetach i wtedy mi się to spodobało, chociaż zgadzam się, że było trudne. Natomiast znowu wspomnienia, wspomnienia z tamtych czasów z C-64.

Szybkie tempo i chaos, rakiety, kolizje i krótkie intensywne rundy sprawiały, że gra idealnie nadawała się do salonów arcade. Dodatkowym atutem były dwie kierownice wraz z dwoma pedałami gazu umieszczone w automacie AirCade, co umożliwiało rywalizację w poszerzonym gronie. No to teraz powiem Ci szczerze kompletnie gościu podobny do nikogo. Jedyne z czym mogę to skojarzyć to Skid Mark z CD32. Tak podobnie to widzę grywalnie. Nie znam gry kompletnie, nie widziałem nigdy na Arcadzie, nie widziałem nigdy na Amidze, więc oddaję Tobie głos. Ale kojarzy mi się ze Skid Marksem. No tak, bo to są wyścigi z góry, zresztą nie ostatnie w moim zestawieniu.

Czyli tak do końca z góry, one są pod takim izometrycznym. Ja jakby do ogólnego gatunku zaliczam, jeśli nie patrzysz typowo z kabiny czy za samochodu, a już tam mniejsza o kąt, o tą izometrię, czy prosto z góry. Oczywiście nie są to najbardziej znane wyścigi, bo tak jak powiedziałeś, na Amidze masz Skidmarks czy Alteran Racings od Team17, ale ten Badlands przyjemniej mi się grało mimo wszystko na automatach. Amigowa wersja nie jest wcale aż taka łatwa. Ja lubię wyścigi, gdzie jak zrobisz jeden błąd, to masz jeszcze szansę... Odrobić straty. Ta gra nie wybaczała błędów. Gdzieś tam na pierwszej bandzie zostałeś, stawka ci uciekła, nie mogłeś dogonić, co mi się nieszczególnie spodobało.

Gra wyróżniała się pionowym układem poziomów, gdzie celem jest spięcie się na szczyt wyspy, unikając wrogów i zbierając skarby. Charakteryzuje się dynamiczną rozgrywką, chwytliwą muzyką i dużą różnorodnością etapów oraz bossów. Wersja na Amigę ukazała się w 1990 roku. Skaczemy, tworzymy tę tęczę, jak pamiętam. Typowa, przyjemna, aczkolwiek też dużo nie grałem, no jednak na Amidze było tyle tych platformówek, tyle lepszych pozycji. Ja też rozumiem, no że coś musiałeś wybrać też z tych konwersji arcade, a żadnej chyba platformówki dotychczas nie omawiałeś jeszcze, więc postawiłeś tutaj na

Inspiracją był Ivan Ironman Stewart, prawdziwy amerykański kierowca offroadowy. Tytuł jest typowym przedstawicielem ścigałek z widokiem z góry, gdzie rywalizujemy na krótkich zamkniętych torach pełnych mult, ramp, kałuż i ostrych zakrętów. Po każdym wyścigu gracz zdobywa pieniądze, które może przeznaczyć na ulepszenia takie jak maksymalna prędkość, przyspieszenie, opony, zawieszenie czy nitro. Gra była inspiracją dla takich hitów jak Rock'n'Roll Racing, Micro Machines czy Motorstorm RC. Znane także pod wydłużonym tytułem Ivan Ironman Steward Super Offroad. Taka była oryginalna wersja na Arcade'a, bo dostali na to licencję. Płynność animacji na Amidze OK.

Musiałeś się do tego dodawania gazu, do tego sterowania jakby przyzwyczaić. Natomiast jeśli chodzi w przeciwieństwie na przykład do takiego Badlands, to tu jeśli straciliśmy trochę dystansu na starcie, to można było to odrobić i to był dla mnie plus. I też już taka ciekawostka, że oryginalny automat, a to chyba też dałem w zajawce, którą widzieliście przed chwilą, miał aż trzy kierownice, czyli był jeden automat z trzema kierownicami. Można sobie było pograć multiplayera na Amidze. Nie chcę teraz skłamać Cię, można było grać we dwóch.

Dobra, to teraz ja oddam Tobie głos. No ciekawe podejście. Nie no, muszę przyznać kochani, że omijać port Amigowy szerokim łukiem, o ile na automatach to jeszcze się broniło. Miał jakiś swój klimat, bo to były te takie przerywniki, minigierki i tak dalej. No ja widzę to praktycznie wykastrowali. Animacja naprawdę tak drętwa. Przemilczmy to i kurtyna milczenia. Naprawdę, no bo ja myślałem, że ty może coś opowiesz, że miałeś styczność z tą grą. Ja byłem tak zawiedziony totalnie, bo grałem na Arcadzie i ona była powiedzmy na poziomie poprawnej gry. A na Amidze to była absolutnie niepoprawna gra.

Po raz kolejny w tym zestawieniu Twoim, ale to mnie zaciekawiło, bo tak, po pierwsze niby na szynach, ale jednak widok 3D. Mówię kurczę. Bo ta gra mnie naprawdę zaintrygowała i mówię szybko Arcade'a muszę to zobaczyć jak to tam znaczy wersja migową. Jak ona sobie z tym radziła? I ku mojemu zaskoczeniu całkiem całkiem nieźle. Oni tam co prawda w tych późniejszych levelach trochę trochę tak na skróty poszli, że się przesuwał ekran w bok, ale jednak ten ruch do przodu też był. No to taki protoplasta grafiki 3D był, więc no według mnie z tego, bo nie grałem w grę przyznaję się, ani na Arcadzie, ani na Amidze, ale z tego co zobaczyłem i porównałem Arcada i Amigę port do góry.

No dobra. Faktycznie to tak sobie myślałem, że ten tytuł może cię zainteresować. Posłuchany Wolfenstein. Natomiast jednak ten Amigowy port mimo wszystko ustępuje. O ile grając w Arcade'a, grając w Mame'a, to ja miałem faktycznie poczucie, że się przesuwam do tego przodu. To jednak w Amidze były powycienane te klatki, powiedzmy, animacji i gdzieś, zwłaszcza jak doszłeś do końca tunelu i miałeś skręcać, w meme było widać, że skręcasz, w Amidze nagle był przeskok jakby o 90 stopni, było tam trochę uszukane, ale mimo wszystko wybrałem... Ale nieźle to zrobili.

Ekran przesuwał się co najwyżej na boki, sterowałeś celowniczkiem, a oryginał na Arcadzie był dokładnie taki jak Line of Fire. Szło się do przodu. Tutaj jedyna konwersja to jest właśnie Line of Fire, gdzie na Amidze próbowano odwzorować dokładnie to co na Arcadzie. Nie udało się do końca. A ty wiesz co? Tak ich tu gdał, bo miałem porównanie wersji arcade'owej do Amigowej. Praktycznie odpaliłem EUAE zaraz po wersji Mame'y i jednak czułem, że było dużo gorzej. Ale z drugiej strony mały plusik za ambicje, że właśnie nie poszli drogą tych dwóch innych tytułów. Pojawią się pewnie napisy na pasku, bo teraz ich nie pamiętam.

No, o ile dobrze pamiętam, nie grałem zbyt często, trochę grałem, to tu chyba też, okej, platformówka, wiadomo, goryl chodzi w masce futbolista amerykańskiego, ale o ile dobrze pamiętam, to tu chyba jednak ta animacja też trochę kulała. To chyba nie było takie zupełnie płynne, ale mogę się mylić. Nie grałem dużo, aczkolwiek mam takie wrażenie. Dlatego ja w tego Toki zbyt dużo nie grałem. No ale popraw mnie, bo widzę, że tu przekrzywiłeś brew, więc pewnie grałeś więcej, może jednak jest płynna. Może mi się to pomyliło z inną grą. Chociaż z drugiej strony może ja się mylę, to nasi widzowie nas poprawią, ale u mnie z Tokii była taka historia, że ja tą grę tak naprawdę poznałem najpierw na Amidze i tam dość, nie przeszedłem gry, ale naprawdę z bratem tam dość daleko doszliśmy.

Na automatach według mnie jednak dużo lepsza oprawa graficzna i na automatach masz muzykę w trakcie wyścigu. Ale co ciekawe, jeśli chodzi o ekran tytułowy, tam nie ma żadnego jakby intra, jest ekran tytułowy i muzyka. To zdecydowanie bardziej bogata muzyka w wersji Amigowej. To zauważyłem. Czytam na koniec wyścigu na planszach z podium. Też fajna muzyczka w wersji Amigowej. Być może na dyskietkach nie starczyło już miejsca albo nie starczyło pamięci chip, żeby jeszcze dodatkowo ta muzyka tak jak na automatach była w czasie wyścigów. Poziom trudności nie wiem nawet czy na Amidze był nieznacznie wyższy. Co mnie wkurzało, że jak już tam ci

Nie znaczy, że nie lubię jedynki. Lubię jedynkę, grałem dużo w jedynkę, ale mimo wszystko dla mnie clue to jednak jest ta dwójka. Na szczęście Bo dwójka wyszła w 1995 roku na początku chyba. No nie, wcześniej. Albo 1994 na końcówce. Więc miałem to szczęście, że grałem około roku tylko w tą niechlubną wersję na czterech czy pięciu dyskietkach. Czterech. Także wachlowanie dyskietkami to uciążliwie na Amidze 500 Trwało u mnie około roku. W lutym 96 roku miałem już jak wiecie Amigę 1200.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.