Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

R. Archie Roszkiewicz: Lepiej, żebym woził drony do Donbasu, niż do Augustowa

05.08.2024 ·22 min 55 s

Michał Olszewski, szef działu zagranicznego "Wyborczej", rozmawia z Rafałem Archie Roszkiewiczem, wolontariuszem Stowarzyszenia "Pogoń Ruska", który od dwóch lat jeździ na front w Ukrainie i zajmuje się pomocą wojskową i humanitarną. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

To jest pierwsze podstawowe zagrożenie. Drugim zagrożeniem są kierowane bomby lotnicze, które tak naprawdę są niezastrzeliwalne. Można odpalić z samolotu 200 km od granicy. Ta bomba sobie szybuje i w ostatnim momencie odpala swoje silniki i po prostu niszczy całe budynki. Taka bomba jest w stanie zniszczyć po ulicy. I Rosjanie mają mnóstwo tych bomb. I w ten sposób na przykład teraz zniszczyli New York. Po prostu nie zdobywali go, tylko zrównali go z ziemią. Jak to wpływa na morale cywili, którzy tam jeszcze zostali? Cywile to jest ciężki temat. Moim zdaniem cywile zostają tam dlatego, bo nie oszukujmy się, albo czekają na Rosję, ponieważ kojarzy im się to z lepszym życiem. Prorosyjści są głównie cywile w miastach. To są cywile, których rodzice przyjechali z jakichś takich rejonów głęboko wiejskich w głębi Rosji i kojarzą, przez nie identyfikują Związek Radziecki z Rosją, a Rosję z dobrobytem.

Szkoły nie działają tak naprawdę w pasie przefrontowym. 60% dzieci w Ukrainie jest teraz pozbawione dostępu do edukacji. Natomiast nie wydaje mi się, żeby... Wiesz, to są jakieś jednostkowe przypadki, jeżeli ktoś dostanie komputer i stwierdzi, a zostanę, bo może dostanę jeszcze rower na przykład za miesiąc. Te rzeczy nie są warte zostawania w tych miejscach. Natomiast tak jak mówię, ci ludzie nie mają się dokąd udać. Większość ludzi, z którymi rozmawiamy w terenach przyfrontowych ma rodzinę w Rosji, więc nie ma nikogo w zachodniej Ukrainie. Rząd płaci bardzo słabe pieniądze ludziom, którzy ewakuują się z rejonów przyfrontowych. To jest koło 300 zł, jeżeli nie jesteś zdolny do pracy i 200 zł, jeżeli jesteś zdolny do pracy. Więc nie wyobrażam sobie, jak ułożysz sobie życie w winnicy na nowo, nie mając mieszkania, znajomych, nikogo, pracy za takie pieniądze.

Walczy się za pomocą albo dronów FPV, które są robione chałupniczo, w całej Ukrainie, albo za pomocą Maviców, które po prostu trzeba kupić i przywieźć. Pierwsza faza wojny to była wojna typowo Mavicowa, gdzie Maviki, chińskie drony służyły do rozpoznania, służyły do rzucania granatów. Nocne drony służyły snajperom na przykład, czyli drony z termowizją do obserwacji terenu. Rząd, ukraiński, a nie amerykanie nie kupili ani jednego tego typu drona. To wszystko przywieźli wolontariusze. Ja uważam, że wbrew jakby niektórym, że wojna Rosji z NATO jest bardzo prawdopodobna w ciągu najbliższych pięciu lat. I już nawet z czysto takiego samolubnego podejścia, naprawdę lepiej, żebym woził drony do Donbasu niż do Augustowa.

W tym momencie Ukrainie idzie źle z dwóch powodów. Pierwszy to jest, jak wspomniałeś, ta przerwa w dostarczaniu broni. Ona była bardzo kosztowna dla Ukraińców. Nawet ośmielę się stwierdzić, że to, że oni się utrzymali bez tej broni, zakrawa naprawdę na cud. Teraz sytuacja się trochę polepszyła, ale w momencie, gdy się decydowało w Senacie, na ukraińską armatę haubicę przypadał jeden pocisk dziennie. W dobrych czasach oni wystrzeliwali 80 pocisków dziennie. To jest pierwsza sprawa. A druga sprawa to jest cały czas zakaz używania storm shadowów i innych rakiet w głębi Rosji. Gdyby Stany Zjednoczone i NATO zezwoliło na używanie tej nowoczesnej broni na lotniskach w głębi Rosji, problem kabów by zniknął. Kaby i faby, czyli te bomby, szybujące bomby lotnicze i szybujące bomby termobaryczne, to jest po prostu podstawa ich taktyki teraz.

Oni już nie zdobywają miast, nie walczą każdą ulicę. Oni je burzą po prostu. Burzą tymi bombami. Samolot może wystartować w Jekaterymburgu, odpalić tego Faba o 200 km od granicy i sobie wrócić. Zezwolenie NATO na atakowanie baz lotnisk w głębi Rosji zmieni sytuację diametralnie. Duży oddźwięk w Polsce wywołała decyzja Sergija Żadana, który zdecydował się wstąpić do batalionu Hartija. Masz kontakt i z Żadanem, i z batalionem, który stale zaopatrujesz. Jak Żadan odnajduje się na froncie i jak w ogóle wygląda sytuacja jego batalionu? Znaczy, brygada, brygada Hartia, w której walczy Serhii Żadan, jest teraz pod Wawczańskiem. Sytuacja się ustabilizowała, ponieważ jakby nie udał się ten atak Rosji na Charków.

Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.