Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

Mikromobilność w Warszawie. Czy rowery i e-hulajnogi są bezpieczne?

18.03.2024 ·16 min 47 s

Jarosław Osowski, dziennikarz "Gazety Stołecznej", rozmawia z Krzysztofem Gubańskim z Biura Strategii i Analiz Urzędu m.st. Warszawy o pierwszym opracowanym na tak szeroką skalę raporcie pokazującym, w jaki sposób mieszkańcy stolicy korzystają ze współdzielonych hulajnóg oraz rowerów miejskich. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Tak i teraz tam mamy już wreszcie odcinek rowerowy, ale dzisiaj pan jest w roli urzędnika Biura Strategii i Analiz w Ratuszu. które to biuro przygotowało, a pan prezentował pierwszy raport o mikromobilności. Co to jest ta mikromobilność na początek? No mikromobilność to jest w ogóle nowe zjawisko i w ogóle dlatego się postanowiliśmy pochylić nad nim. W skrócie chodzi po prostu o tak zwane hulajnogi współdzielone, ale także rowery współdzielone, czyli te, które w Warszawie funkcjonują pod nazwą weturilo i są usługą miejską. I dużo na temat tej mikromobilności się mówi w mediach, jest dużo przekonań, jest dużo narracji marketingowych, dużo opinii, ale niewiele jest takich twardych danych i informacji. Dlatego my postanowiliśmy pewne rzeczy po prostu sprawdzić na sztywno.

Ostatecznie pan podkreślał, że to była bardzo duża próba, czyli dane są oparte na 15 milionach przejazdów. Pierwszy raz na świecie zrobiono taką analizę, bo takie analizy na świecie już były, ale zazwyczaj polegały na tym, że po prostu opierano się na danych jednego operatora. Na przykład brano największego operatora w mieście. My stwierdziliśmy, że chcemy mieć pełen obraz i zwróciliśmy się do wszystkich czterech operatorów. Plus jeszcze dołożyliśmy do tego dane NextBike'a, czyli operatora Veturila. Veturio właśnie znowu wyjeżdża na ulicę Warszawy od 1 marca, ale skupmy się jeszcze na hulajnogach. Te dane były zbierane od marca 2021 do listopada 2022 i okazało się, że mamy w Warszawie 100 tysięcy hulajnogistów.

100 tysięcy osób, które w ogóle korzystają z hulajnóg, aczkolwiek jeżeli zastanowimy się ile z tych osób to są tacy regularni użytkownicy, no to ta liczba mniej więcej nam spada do 10-20 tysięcy. Ale to tak jest zazwyczaj z systemami mikromobilności, że te osoby, które powiedzmy są takimi hard userami, czyli regularnie z niego korzystają, to jest zwykle około 1,4 użytkowników. W przypadku Veturilo to jest troszeczkę więcej, ale to jest po prostu różnica między liczbą osób, które mają zainstalowaną aplikację i w ogóle korzystają, a liczbą osób, które regularnie korzystają z danego środka. A oprócz tego jeszcze są prywatni użytkownicy, prawda? Zarząd Dróg Miejskich prowadził już zliczanie hulajnóg w ramach normalnego zliczania ruchu rowerowego na infrastrukturze rowerowej i to są naprawdę marginalne liczby.

Zarząd Dróg Miejskich też ma taką teorię, że ta jazda e-hulajnogami w Warszawie, no to jest tak bardziej dla fanu, że znaczenie transportowe nie jest wysokie. Jak pan na to patrzy? No jeżeli mam się odwołać do tej analizy, którą my zrobiliśmy, to częściowo bym się zgodził. To znaczy, bo my próbowaliśmy w ogóle porównać na podstawie tego, co nam wyszło z tych danych, kim są użytkownicy hulajnóg i kim są użytkownicy weturilo i faktycznie wyszły nam pewne różnice. na podstawie których możemy o czymś wnioskować. Po pierwsze hulajnogi są o wiele częściej używane w rejonach turystycznych. To jest Stare Miasto, Trak Królewski, ale też Praga Północ i na przykład najpopularniejszym hulajnogowym mostem jest Most Śląsko-Dąbrowski, który po prostu łączy dwa popularne spoty ZOO i Pragę Północ i Starówkę.

Czyli jeżdżą pojezdni na moście czy po chodniku? Nie, tam po chodniku. A no właśnie i to jest problem. Mogą, bo akurat jeżeli nie ma wyznaczonej infrastruktury rowerowej, a tam jest podwyższona prędkość, no to z formalnego punktu widzenia można się tam poruszać hulajnogą. Ale rowerzyści tego mostu nie wybierają, bo on nie jest dla rowerzystów przyjazny. To są miejsca turystyczne, to są na przykład też bulwary wiślane. W ogóle hulajnogi są używane w takim zagęszczeniu. W Eturiule jest o wiele bardziej rozproszone, no bo jest systemem, który obejmuje całe miasto. A hulajnogi to są jednak pewne takie wyspy w centrum, plus w zagłębiach biurowych, czyli ta wola biurowa współczesna, no i służewiec przemysłowy, czyli też po parkach biurowych widzimy, że się osoby poruszają. Czyli możemy powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem, że z hulajnóg korzystają turyści i osoby poruszające się po parkach biurowych, na przykład, które chcą szybko przyjechać z miejsca na miejsce.

A weturilo to jest o wiele bardziej demokratyczny użytkownik. Poza tym te przejazdy są o wiele dłuższe. W zasadzie dwukrotnie dłuższe, bardziej rozproszone i na przykład na kampusach studenckich Veturilo jest bardzo intensywnie użytkowane. Ja przypomnę może dane z pomiarów, które państwo przeprowadzili. Hulajnogami średnio jeździ się 8 minut w Warszawie na odległość 1111 metrów, a rowerami Veturilo średnio 14,5 minuty na odległość 2420 metrów. Tak i w zasadzie nawet bym powiedział, że ta średnia dla rowerów Veturilo może być nawet troszeczkę zaniżona, dlatego że akurat w tym pomiarze Veturilo występuje coś takiego jak przejazd 0 metrów, dlatego że możemy teoretycznie rozpocząć i skończyć przejazd w tej samej stacji i to jest wtedy liczone przez system jako przejazd na odległość 0 metrów.

We współczesnym już nowej generacji Veturilo ten błąd jakby pomiaru jest wyeliminowany, bo mamy GPS-y, No ale w tamtej generacji musieliśmy się po prostu opierać na odległościach pomiędzy stacjami. Jakie znaczenie ma mikromobilność ta hulajnogowo-rowerowa przy podjeżdżaniu na przykład do stacji metra, do przystanków albo w drugą stronę tak zwana ostatnia mila naszych podróży? Tak, ja bym powiedział, że w obu tych środków transportu w ogóle to znaczenie jest. To znaczy próbowaliśmy sprawdzić jaki procent tych przejazdów kończy się właśnie w ważnych węzłach przesiadkowych, stacjach metra albo przystankach na przykład tramwajowych. Około 50% przejazdów w Eturilo kończy się w takim punkcie. I około 25% przejazdów hulajnogami. Czyli to znaczenie jest w wypadkach, aczkolwiek w wypadku w Eturilu ono jest istotniejsze.

I taka analiza też została przygotowana. Czyli jaka będzie przyszłość mikromobilności? Dzisiaj głównie rozmawiamy o hulajnogach. Czy to będzie ten obraz taki zły, nawet pogarszający się, czy jednak widzi pan jakieś szanse, że to będzie środek transportu, który zyska na znaczeniu? Ja nigdy nie sądzę, żeby to był środek znowuż aż taki rewolucyjny, jak się czasami próbuje o tym mówić, bo myślę, że on nie zyska aż takiej popularności i jednak zdecydowanie rower tutaj wygrywa. A rower elektryczny, i to też jest zresztą, się zaczyna pojawiać w ofercie zarówno w Turilo, jak i tych współdzielonych mikromobilności. Myślę, że rower elektryczny ma tutaj o wiele większy potencjał zdobycia jakby większej grupy odbiorców. Myślę, że po prostu się przyczajemy, że wypracujemy sobie te rozwiązania prawne i to będzie koegzystować jako jedna z opcji wyboru.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.