Dzieje się! Rząd Tuska do remontu. Kto musi się bać najbardziej?
Ministrowie rządu Donalda Tuska walczą z powodzią i jej skutkami. W podcaście analizujemy kondycję obecnego rządu i pozycję jego poszczególnych ministrów. Kto z obecnych ministrów musi się obawiać o swoją przyszłość? Czy powódź przyspieszy zmiany w rządzie Tuska? W programie również o krótkiej karierze Marcina Kierwińskiego w roli posła do Parlamentu Europejskiego i jego powrocie do krajowej polityki. Omawiamy także zachowanie polityków partii Jarosława Kaczyńskiego w obliczu tragedii, która dzieje się w Polsce. Nie zabrakło również miejsca dla prezydenta Andrzej Dudy i komentarza do jego nadchodzącej wizyty w USA. Co wynika z tego, że Donald Trump odwołał spotkanie z polskim prezydentem?
Ale pozwolicie, że najpierw zacznę od Ursuli von der Leyen, bo rzeczywiście Donald Tusk zorganizował niejako spotkanie we Wrocławiu z szefową Komisji Europejskiej. Przyjechali przywódcy Austrii, Czech i Słowacji. Robert Fico, premier Słowacji powiedział po tym, że spotkanie trwało krótko, ale jednak było bardzo treściwe i był pod wielkim wrażeniem. Mówię oficy dlatego, że zazwyczaj nie ma chemii między nim a Donaldem Tuskiem, a tutaj wszystko przebiegło w miarę sprawnie. No i okazało się, że Komisja Europejska chce wyasygnować 10 miliardów euro, z tego 5 miliardów euro pójdzie dla Polski. Ale PiS od razu ogłosił, że to w ogóle nie jest żaden sukces, bo przecież to są środki z Funduszu Spójności, więc w gruncie rzeczy, co to za wielkie halo.
Czy macie jakieś dwa słowa do tej kwestii? Czy PiS ma rację? Wydaje się, że rzeczywiście jest to przełożenie z jednej kieszeni do drugiej. Jakkolwiek, gdyby tego nie było, to byłoby to trudniej przemieścić te pieniądze. Zdaje się, że to obiecano nam ualestycznienie pewnych procedur, to, że możemy po prostu przesunąć szybko te pieniądze. Więc każdy ma tutaj trochę racji. Prawda leży po środku. Jest to trochę przełożenie tych pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej, ale z drugiej strony bez tego byłoby nam trudniej zaangażować te środki. Dodajmy też, że Komisja Europejska ma być gotowa na pewne uelastycznienie swojej postawy, jeżeli chodzi o rozliczanie tych projektów, które są finansowane bądź współfinansowane z pieniędzy unijnych, a które na przykład uległy zalaniu, dewastacji, całkowitemu zniszczeniu.
Ale tutaj jeszcze raz podkreślę, że fundamentalna różnica polega na tym, że po pierwsze nie ma wkładu własnego. Bo zazwyczaj przy projektach unijnych trzeba wyłożyć na przykład 15% środków. W ogóle trzeba mieć pieniądze na jego realizację, a Unia Europejska rozlicza się z nami niejako po fakcie. Tutaj tak nie będzie. Te pieniądze będą zaliczkowe i nie będzie wkładu własnego. Więc to wydaje się dosyć istotną różnicą, bo jednak kluczowy w tej sprawie jest czas. No i jeszcze jedną pozwolicie dorzucę uwagę taką, że... To prawda, że to jest fundusz spójności, który był negocjowany za czasów Prawa i Sprawiedliwości, tylko nie mogę nie wspomnieć, że rząd PiS zablokował dostęp do tych pieniędzy, dlatego że myśmy mieli zablokowane nie tylko KPO, ale groziło nam także zablokowanie wszystkich innych funduszy unijnych z tego powodu, że tam już się pojawiła groźba uzależnienia jednak.
Od tych warunków związanych z praworządnością i groziło nam zablokowanie także tych pieniędzy. Zresztą mieliśmy już bardzo duże opóźnienia. Mateusz Morawiecki się chwalił, że już pieniądze z Funduszu Spójności czy z tego budżetu nowego popłynęły. Ale były to zaliczki, które Unia zawsze wypłaca, nie sprawdzając, czy gdzieś jest przestrzegana praworządność, czy nie. I później byłby z tym problem. Dlatego ja dosyć tak krytycznie podchodzę do tych okrzyków Prawa i Sprawiedliwości, bo uważam, że gdyby dalej rządził rząd PiS, to nie wiem, czy w ogóle byśmy jedno euro z tych pieniędzy zobaczyli. To taka uwaga. Ale zwracam Wam uwagę także na to, że pojawia się właśnie informacja, ostateczna decyzja, że Piotr Serafin będzie komisarzem do spraw budżetu, co w kontekście tych przesunięć i przyspieszenia wypłat może mieć też znaczenie, jak sądzicie?
Po tę chwilę powiemy o tym, jak PiS reaguje na różne poczynania rządu, ale to sobie zostawmy na koniec. Spróbujmy w tej chwili się skoncentrować na tym, jak oceniamy dzisiaj funkcjonowanie rządu, czy też także komunikację wewnętrzną. Mariusz. Według mnie ta komunikacja jest różna na różnych poziomach. Jeżeli chodzi o ten poziom najwyższy, poziom rządowy, no to ja tam zauważam pewne boksowanie się między otoczeniem Donalda Tuska a otoczeniem Kośniaka-Kamysza. Bierze się to stąd, że według mojej oceny Kośniak-Kamysz zbudował bardzo dobry aparat wokół siebie, ma dobrego doradcę kryzysowego, który też połączył wszystkie te linki między rzecznikami odpowiednich jednostek wojskowych, sztabem generalnym i to zaczęło im dobrze funkcjonować.
Podano również te rejony, które mogą być powodzią zagrożone. Wreszcie 12 września był komunikat Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który już był skierowany do mieszkańców konkretnych rejonów, ostrzegając ich przed tymi deszczami, które zaczynają padać. Więc mam wrażenie, że akurat ta wypowiedź Donalda Tuska, rzecz jasna przez PiS akurat wyrywana z kontekstu. Była albo niefortunna, albo była właśnie takim dość bezrefleksyjnym powieleniem tej informacji, którą Tusk przed chwilą uzyskał, jak usłyszałam od polityka z bliskiego okręgu współpracowników Donalda Tuska, albo też była to strategia na uspokajanie, natomiast nie na wzbudzanie paniki. Natomiast wiemy oczywiście, że potem takie słowa bardzo brzydko się starzeją i polityk musi za nie ponosić odpowiedzialność.
Zwyczajowe tryby. No dobrze, słuchajcie, bo jeżeli chcecie coś jeszcze dorzucić do zarządzania kryzysowego, to bardzo proszę, ale chciałam przejść do wątku Prawa i Sprawiedliwości. To znaczy, żebyśmy spróbowali sobie odpowiedzieć na pytanie, jak opozycja reagowała na działania rządu i generalnie na powódź w tym minionym tygodniu. No tak się składa, że po naszym pierwszym odcinku odbyła się demonstracja Prawa i Sprawiedliwości w sobotę. Ja wysłuchałam wszystkich przemówień na tej demonstracji. Również. I właśnie symptomatyczne dla mnie było to, że w zasadzie temat powodzi, chociaż już od piątku był sztab kryzysowy i już była mowa o tym, pół rządu już pojechało tam do Wrocławia, to właściwie na tej demonstracji PiSu w ogóle nic o tej powodzi nie było.
Tam była chyba jedna uczestniczka czy mówczyni, coś wspomniała, ale w sumie mimochodem. To był nieistotny element i wydaje się, że z tego punktu widzenia to już był taki strzał kulą w płot. Ale mnie się wydaje, że tutaj PiS popełnił fundamentalny błąd, już abstrahując od tego, czy PiS lubimy, czy lubimy rząd. przegrzał temat. To znaczy krytyka była tak fundamentalna, że w pewnym momencie ludzie mieli poczucie i to nawet w niektórych wypowiedziach polityków PiSu ten wątek się pojawiał. Słuchajcie, teraz musimy pomagać na rozliczenia, przyjdzie czas później, po czym zresztą ci politycy PiS dokonywali tych rozliczeń od razu, żeby było śmiesznie. Ale wydaje mi się, że tutaj opinia publiczna to odbierała źle.
To znaczy rzeczywiście ta zasada najpierw wszystkie ręce na pokład i pomagamy, staramy się przede wszystkim koncentrować na pomocy powodzianom, także zwykli obywatele, także i partie polityczne, i samorządowcy, a rozliczać się będziemy później. PiS właściwie od tej zasady odstąpił całkowicie, to znaczy taki atak trwał od samego początku, zresztą on przybierał dosyć absurdalne formy, bo o ile ja uważam, że tutaj, tak jak wspomnieliśmy, jest wiele kwestii, które można krytykować i zastanowić się, gdzie były błędy, to w momencie, kiedy PiS wchodzi na scenę cały na biało i mówi, bo Tusk służy Niemcom i dlatego dopuścił do tego, że powódź zalała polskie miasta, no to właśnie tutaj dyskusja się kończy.
No w odmętach internetu nawet była krytyka Tuska za to, że zaprosił niemieckich żołnierzy do Polski, żeby pomagali, więc tutaj rzeczywiście wszystko można usłyszeć. Ten wiec sobotni, no to było jakieś zupełne nieporozumienie i tam zresztą Widziałem jakiś kawałek, gdzie jeden z wielu kandydatów PiS na prezydenta Zbigniew Bogucki skandował Donald ma tołku, będziesz siedział na dołku. To nie był prezydencki format zaprezentowany w Warszawie. Ale prezesowi się podobało, bo prezes tak... I obserwował Dominika Tarczyńskiego i Zbigniewa Boguskiego, który tak bardziej rozgrzeje to. Nie mam stuprocentowej pewności, że to się akurat podobało Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo on jednak z tych kibolskich zaśpiewów nie jest znany, pomijając ten jeden wiec z Joachimem Brudzińskim.
No właśnie, no właśnie. Cała Polska z was się śmieje, komuniści i złodzieje, przypominam. Ale wracając do rzeczy poważniejszych, no to PiS... PiS nie jest znany z tego, że umie z umiarem coś robić, więc również przy okazji powodzi tego umiaru nie było. Zwłaszcza, że tam jeszcze jest rywalizacja wewnętrzna o to, kto się pokaże, kto będzie zacytowany, kto będzie widoczny w internecie. Więc to jest taka samonakręcająca się machina. w której już można wszystko powiedzieć. Zresztą PiS już powiedział wszystko. Przecież żyjemy w kraju, który jest półdyktaturą, w którym są ludzie torturowani. Państwo policyjne, jak napisał Piotr Zaremba. Państwo policyjne, autorytaryzm, koniec praworządności.
Więc jak już się powiedziało wszystko wcześniej, no to teraz trzeba wytoczyć jeszcze cięższe działa. Już tych słów brakuje i to jest takie coraz bardziej niszowe i takie... Bez znaczenia. Ja tu chciałem przytoczyć dane, które rzeczywiście potwierdzą to, co powiedziałem, że PiS przegrzał tej firmy, która monitoruje ruch w sieci Data House Res Futura, która w poniedziałek pokazała, że 80% tego całego hejtu, które się pojawiło w sieci pochodziło właśnie ze strony Prawa i Sprawiedliwości albo sympatyków, albo ludzi deklarujących. Sympatię do Prawa i Sprawiedliwości. A teraz czwartkowy kolejny raport już pokazuje, zacytuję, że ekstremalnie wysoki poziom polaryzacji politycznej w temacie powodzi. Posty dotyczące pomocy poszkodowanym klikają się nawet 3,5 razy gorzej niż posty zawierające informacje polityczne.
Poziom obrzydzenia politykom uzyskał nowe maksimum i dotyczy 78% wypowiedzi. Czyli przegrzali i doprowadzili do tego, że ludzie właśnie mają dosyć tego, że politycy obrzucają się w kontekście powodzi, ale nie tylko obrzucają się błotem, zamiast zająć się tym, co było ważne, czyli pomocą. To jeszcze uzupełniająco, bo Michał Fedorowicz z tego kolektówu analitycznego Res Futura był w czwartkowym poranku Radiotok FM moim gościem i też zwrócił uwagę na to, że PiS jest oskarżany o brak empatii. Czyli ten atak zmasowany na rząd, koncentracja wyłącznie na tym... wątku atakowania rządu sprawiło, że nagle Prawo i Sprawiedliwość jakby odkleiło się od tej rzeczywistości, rzeczywistości zagrożenia, braku poczucia bezpieczeństwa, tragedii wielu ludzi, która wymaga od polityków właśnie takiej empatii.
A, właśnie. Tak. Potem zaczynają atakować i wyłącznie atakują, to jest taka zmasowana krytyka, a potem właśnie pojawia się ta próba niuansowania przekazu, na przykład Joachim Brudziński czy Janusz Kowalski piszą, teraz musimy się solidaryzować, pomagać ludziom, na rozliczenia tego rządu przyjdzie czas i rozliczymy, tylko że niestety PiS nie potrafi... Nie, ale oni w tych samych tweetach zaczęli rozliczać, tak? Czyli nie czekają po prostu, zamiast solidaryzować się zaczynają rozliczać. Bo nie, no teraz, ale potem następowała wiązanka, co tam... To znaczy ja myślę, że taka, bo widziałam też Dominika Tarczyńskiego w parlamencie europejskim, który opowiadał takie bzdury totalne, że to Niemcy specjalnie blokowali budowę zbiorników retencyjnych razem z ekoterrorystami.
I ja mam takie poczucie, że w sumie to jest korzystne dla koalicji 15 października, czy generalnie dla rządu Tuska, że PiS w ten sposób się zachowuje. No bo jeżeli już schodzimy do takiej argumentacji ad absurdum o tych Niemcach, że my służymy Niemcom i ta powódź jest przez Niemców, no to w zasadzie już normalna dyskusja jest bardzo trudna i wytykanie konkretnych błędów nie ma sensu, skoro już ta debata jest na takim poziomie. To moja pierwsza refleksja. A druga oczywiście jest też taka, że tu zaczęła się nawalanka też bardzo często w takiej formie, że każda ze stron pomijała niewygodne dla siebie fakty.
Kwestia chociażby tych zbiorników retencyjnych na ziemi kłodzkiej. To jednak powiedzmy dwa zdania, bo zaczęło się od tego, że PiS zaatakował wicemarszałkinię Monikę Wielichowską, która faktem jest, bo to trzeba powiedzieć wyraźnie, wspierała protesty mieszkańców, którzy nie chcieli budowy dodatkowych zbiorników retencyjnych w Kotlinie. Miało być dziewięć, powstały cztery, pięć nie powstało. Dlaczego ludzie protestowali? Dlatego, że to by oznaczało wysiedlenie 1200 osób. i Wielichowska faktycznie była po ich stronie. Tylko rzecz polega na tym, co PiS pomijał, że następnie wsparła tych mieszkańców Anna Zaleska, która ogłosiła, że nie będzie tych zbiorników, a minister Gróbarczyk, który w zasadzie to on, bo wszyscy się koncentrują na Zalewskiej i Wielichowskiej, a tak naprawdę to Gróbarczyk podjął tę decyzję, bo to była jego kompetencja i powiedział, że te zbiorniki są psu na budę.
Więc to samo było z tym zbiornikiem w Raciborzu, który, co tu dużo mówić, najprawdopodobniej, no jeszcze poczekamy na to, co się będzie działo dalej, ale w dużej mierze uchronił zarówno Opolę, jak i Wrocław przed tą falą. I tutaj też wszyscy się przerzucają argumentami, a prawda jest taka, że zbiornik został zbudowany przez Platformę Obywatelską i przez PiS wspólnie na pograniczu obu kadencji. Rzeczywiście trzeba PiSowi oddać, że w którymś momencie zmienił wykonawcę, bo tam coś nie szło, ale zbiorniki były już w 40% zbudowane i wykonawca się zmienił. W 2020 roku budowa została ukończona. Chodzi mi tylko o to, że w kwestii tych zabezpieczeń powodziowych te oceny powinny się wymykać prostym podziałom politycznym i partyjnym.
Tutaj PiS miał zresztą argumenty, bo na przykład Wojska Obrony Terytorialnej, które zbierały super teraz recenzje, to jest dzieło PiSu. Antoniego Macierewicza. Antoniego Macierewicza, oddajmy Macierewiczowi co macierewiczowskie. I to było krytykowane przez Platformę. A teraz politycy koalicji 15 października przyznają, że się pomylili, że WOT się bardzo przydaje. Ale to PiS właśnie to mógłby wykorzystywać. No i wykorzystuje, wykorzystuje. Tylko, że to ginie w tym zalewie tych... No mamy suwerenną Polskę, która wykorzystuje wozy strażackie, które były finansowane z Funduszu Sprawiedliwości. Absurdalne, tak. Bo to nie tam trafiały te wozy. Tak. Bo te wozy szły na Mazowsze, Lubelszczyznę i Podkarpacie, a akurat jeśli chodzi o Polskę i Dolny Śląsk, to tam bardzo mało tego poszło, więc to jest absurdalne.
może odegrać jakąś rolę. Mariusz, jeszcze ty o prezydencie. Ja niestety nie znam się zbyt dobrze w tym temacie, ale wydaje mi się, że prezydent ostatnio jest trochę uśpiony, jakby wyczekuje na coś i myślę, że w tej naszej polityce wewnętrznej czeka na to po pierwsze, czy prezes Jarosław będzie dalej prezesem. 28. będzie chyba jakieś rozstrzygnięcie. Kongres PiSu. No i też czeka na to, kto będzie kandydatem PiSu do zajęcia jego fotela, więc myślę, że on troszeczkę też czeka, jakie zapadną decyzje na Nowogrodzki i dla mnie przynajmniej jest trochę w takim uśpieniu. On całe życie czeka. Słuchajcie, zostało nam mało czasu i czy jest możliwe, abyście w ciągu minuty powiedzieli coś naszym widzom, słuchaczom na temat czterech europosłów, bo będą głosowane wnioski o uchylenie im immunitetu.
Tam będzie Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik, Adam Bielan oraz Michał Dworczyk. Przy czym jeśli chodzi o Bielana, to musimy tutaj zaznaczyć, że to jest sprawa prywatna. Między nim a Przemysławem Wiklerem. Tym niemniej to jednak 20% składu delegacji PiS-ów w Europarlamencie. Za Wąsikiem i Kamińskim to się toczy po prostu ta sama sprawa, która była w Polsce, czyli... Oni zostali prawomocnie skazani, czego nie uznali i poszli do pracy, czyli w tym przypadku do Sejmu i złamali tym samym prawo. Jeśli chodzi o Adama Bielana, no to Przemysław Wipler go chce ciągać po sądzie. Tak, to jest wojna między Bielanem a Wiplerem już toczy się... Kilka lat prawie, że rzekłabym.
Pokazano wszystkie 20 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.