Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

Dzieje się! Rząd Tuska do remontu. Kto musi się bać najbardziej?

20.09.2024 ·59 min 37 s

Ministrowie rządu Donalda Tuska walczą z powodzią i jej skutkami. W podcaście analizujemy kondycję obecnego rządu i pozycję jego poszczególnych ministrów. Kto z obecnych ministrów musi się obawiać o swoją przyszłość? Czy powódź przyspieszy zmiany w rządzie Tuska? W programie również o krótkiej karierze Marcina Kierwińskiego w roli posła do Parlamentu Europejskiego i jego powrocie do krajowej polityki. Omawiamy także zachowanie polityków partii Jarosława Kaczyńskiego w obliczu tragedii, która dzieje się w Polsce. Nie zabrakło również miejsca dla prezydenta Andrzej Dudy i komentarza do jego nadchodzącej wizyty w USA. Co wynika z tego, że Donald Trump odwołał spotkanie z polskim prezydentem?

To jest Dzieje się. Podcast polityczny dziennikarzy TOK FM, Wyborcza.pl, Polityki Insight i Radia Z. Dominika Wielowiejska, witam Państwa i zapraszam do odsłuchania drugiego odcinka naszego politycznego podcastu, a w studiu Karolina Lewicka, Radio TOK FM. Dzień dobry. Mariusz Gierszewski, Radio Z. Wojciech Szacki, Polityka Insight. Chcieliśmy porozmawiać dzisiaj przede wszystkim o powodzi. Zaczniemy od wizyty szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen we Wrocławiu, ale potem przejdziemy do kwestii zarządzania kryzysowego. Na ile rząd Donalda Tuska, na ile samorządy sobie z tym radzą. Porozmawiamy o relacjach wewnątrz.

Ale pozwolicie, że najpierw zacznę od Ursuli von der Leyen, bo rzeczywiście Donald Tusk zorganizował niejako spotkanie we Wrocławiu z szefową Komisji Europejskiej. Przyjechali przywódcy Austrii, Czech i Słowacji. Robert Fico, premier Słowacji powiedział po tym, że spotkanie trwało krótko, ale jednak było bardzo treściwe i był pod wielkim wrażeniem. Mówię oficy dlatego, że zazwyczaj nie ma chemii między nim a Donaldem Tuskiem, a tutaj wszystko przebiegło w miarę sprawnie. No i okazało się, że Komisja Europejska chce wyasygnować 10 miliardów euro, z tego 5 miliardów euro pójdzie dla Polski. Ale PiS od razu ogłosił, że to w ogóle nie jest żaden sukces, bo przecież to są środki z Funduszu Spójności, więc w gruncie rzeczy, co to za wielkie halo.

Przypomnijmy, że uczestniczył w projektowaniu innych perspektyw budżetowych jako szef gabinetu przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska i jako zastępca, jeżeli dobrze pamiętam, szefa gabinetu Janusza Lewandowskiego, kiedy ten w latach 2010-2014 był komisarzem właśnie do spraw budżetu. Więc ja patrzę na to też trochę w taki sposób, że Serafim jest tak sprawnym urzędnikiem, że miejmy nadzieję, że te 5 miliardów euro naprawdę popłynie szybko, bo nawet jeżeli to już było uwzględnione w Funduszu Spójności, to tak czy owak tu się liczy czas i skrócenie tych formalności biurokratycznych do minimum. Słuchajcie, chciałam przejść do kwestii tego, żeśmy spróbowali ocenić, jak rząd, samorządy i służby radzą sobie z tą sytuacją kryzysową.

Po tę chwilę powiemy o tym, jak PiS reaguje na różne poczynania rządu, ale to sobie zostawmy na koniec. Spróbujmy w tej chwili się skoncentrować na tym, jak oceniamy dzisiaj funkcjonowanie rządu, czy też także komunikację wewnętrzną. Mariusz. Według mnie ta komunikacja jest różna na różnych poziomach. Jeżeli chodzi o ten poziom najwyższy, poziom rządowy, no to ja tam zauważam pewne boksowanie się między otoczeniem Donalda Tuska a otoczeniem Kośniaka-Kamysza. Bierze się to stąd, że według mojej oceny Kośniak-Kamysz zbudował bardzo dobry aparat wokół siebie, ma dobrego doradcę kryzysowego, który też połączył wszystkie te linki między rzecznikami odpowiednich jednostek wojskowych, sztabem generalnym i to zaczęło im dobrze funkcjonować.

Tam trzy województwa najbardziej zagrożone. Więc ja widzę, że pewne kuksańce są tam na najwyższym poziomie. Właśnie z tego, że pojawiła się pewna zazdrość, że ktoś lepiej, przynajmniej wypada w mediach, a ktoś może mniej. Natomiast oczywiście trzeba powiedzieć, że to nie powinno tak wyglądać. Raczej wszyscy uważamy, że powinno to być jednak spójne. A nie jest to końca. No trudno mówić o jakimś deficycie obecności Tuska w mediach ostatnio, bo mam wrażenie, że ten Tusk jest twarzą tej powodzi. Zresztą uważam, że te transmisje po siedzeniu sztabu są dobrym rozwiązaniem. Ja tutaj mam wątpliwości, znaczy tak w ogóle, no to można się z jednej strony zastanawiać, zastanawiam się tutaj tak naprawdę nad dwoma rzeczami, czyli po pierwsze jak państwo sobie poradziło z powodzią, sytuacją kryzysową.

Podano również te rejony, które mogą być powodzią zagrożone. Wreszcie 12 września był komunikat Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który już był skierowany do mieszkańców konkretnych rejonów, ostrzegając ich przed tymi deszczami, które zaczynają padać. Więc mam wrażenie, że akurat ta wypowiedź Donalda Tuska, rzecz jasna przez PiS akurat wyrywana z kontekstu. Była albo niefortunna, albo była właśnie takim dość bezrefleksyjnym powieleniem tej informacji, którą Tusk przed chwilą uzyskał, jak usłyszałam od polityka z bliskiego okręgu współpracowników Donalda Tuska, albo też była to strategia na uspokajanie, natomiast nie na wzbudzanie paniki. Natomiast wiemy oczywiście, że potem takie słowa bardzo brzydko się starzeją i polityk musi za nie ponosić odpowiedzialność.

Uznałem, że sytuacja jest poważna, ale dotyczy stosunkowo niewielkich obszarów. I to znowu był ten błąd taki poznawczy. To wydaje nam się, że nie jest tak źle, mówimy o tym publicznie. Okazało się, że dosłownie kilkanaście godzin po tym, jak Cimoszewicz odleciał helikopterem do Warszawy, to żywioł zaatakował po prostu z całą mocą. Kilkanaście godzin później pod osłoną nocy i za chwilę mieliśmy 700 tysięcy hektarów Polski pod wodą. terenów, które były zamieszkane, przypomnę, przez 5 milionów Polaków. Więc ja też jestem krytyczna wobec tych słów Donalda Tuska, chociaż muszę jednak uznać, że one były powiedziane w kontekście zagrożeń dla całego kraju i on powiedział, że lokalne powodzie będą, więc to punkt pierwszy, ale też uważam, że powinien uważać na słowa i to było to sformułowanie, którego powinien się wystrzegać.

No i to wywołało falę krytyki, bo oczywiście to, co powiedziała Henning-Kloska, było prawdą. Rzeczywiście te wojewódzkie fundusze ochrony środowiska dysponują takimi funduszami, dają pożyczki samorządom w takich sytuacjach. Tylko, że to jest jakby margines, bo kluczowa pomoc została ogłoszona później przez Donalda Tuska, a ludzie w pierwszej chwili mieli takie wrażenie, że rząd jedyne co im proponuje... Usłyszeli hasło pożyczki. Tak, że ta pożyczka z tego Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska, co jest trochę za mało. Wydaje się, że pani Henning-Klosska po prostu wyszła przed szereg, chciała koniecznie czymś się pochwalić i tutaj nie było też koordynacji między ministrami, kto co mówi i dlaczego i w którym momencie. Oczywiście potem wyszedł Tusk i powiedział, że ta pomoc będzie i doraźna i na odbudowę domu i rząd będzie spłacał kredyty mieszkaniowe dla tych, którzy stracili swoje domy.

Trzeba zwalniać ludzi. Rozmawiałem z leśnikami, mówią, że to jest kwestia kilku miesięcy, kiedy cała gospodarka leśna się zawali, jeżeli te moratoria dalej będą A pamiętacie tę zapowiedź spotkania w Olecku przez premiera Tuska w ramach spowiedzi powszechnej, prawda? Mówił, że to nie jest tak, żeby zwracać uwagę pani minister Henning Kloste, tylko że po prostu poproszono, żeby było takie spotkanie z szefową resortu, premierem, branżą drzewną i leśnikami. Ono w Olecku miało zostać zorganizowane, ale mam wrażenie, że ta spowiedź powszechna została zawieszona na kołku, prawda? Tutaj w ogóle powódź przykryła różne tematy i... Był ten ambitny plan właśnie spowiedzi, że każde ministerstwo miało przedstawić coś. Ale on utknął jeszcze przed powodzią. To trochę zaczęło zwalniać jeszcze przed powodzią, a teraz już do tego 15 października już jest strasznie mało czasu.

No w odmętach internetu nawet była krytyka Tuska za to, że zaprosił niemieckich żołnierzy do Polski, żeby pomagali, więc tutaj rzeczywiście wszystko można usłyszeć. Ten wiec sobotni, no to było jakieś zupełne nieporozumienie i tam zresztą Widziałem jakiś kawałek, gdzie jeden z wielu kandydatów PiS na prezydenta Zbigniew Bogucki skandował Donald ma tołku, będziesz siedział na dołku. To nie był prezydencki format zaprezentowany w Warszawie. Ale prezesowi się podobało, bo prezes tak... I obserwował Dominika Tarczyńskiego i Zbigniewa Boguskiego, który tak bardziej rozgrzeje to. Nie mam stuprocentowej pewności, że to się akurat podobało Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo on jednak z tych kibolskich zaśpiewów nie jest znany, pomijając ten jeden wiec z Joachimem Brudzińskim.

I ja mam takie poczucie, że w sumie to jest korzystne dla koalicji 15 października, czy generalnie dla rządu Tuska, że PiS w ten sposób się zachowuje. No bo jeżeli już schodzimy do takiej argumentacji ad absurdum o tych Niemcach, że my służymy Niemcom i ta powódź jest przez Niemców, no to w zasadzie już normalna dyskusja jest bardzo trudna i wytykanie konkretnych błędów nie ma sensu, skoro już ta debata jest na takim poziomie. To moja pierwsza refleksja. A druga oczywiście jest też taka, że tu zaczęła się nawalanka też bardzo często w takiej formie, że każda ze stron pomijała niewygodne dla siebie fakty.

I tak dalej. I też nie jestem za tym, żeby Andrzej Duda w momencie największej fali jeździł tam, żeby spoglądać, co się dzieje na wałach, no bo to jednak nie jest zadanie prezydenta. No ale mam jeszcze wątek związany z Donaldem Trumpem, bo okazuje się, że jednak Andrzej Duda nie spotka się z Donaldem Trumpem, ponieważ Trump odwołał swoją wizytę w Doysta, bodajże, to jest taka amerykańska Częstochowa. Komitet, uwaga, Smoleńsko, poczekaj, Smoleńsko-Katyński pomnik odsłaniał. No to już mniej więcej wiemy, jaka tam miałaby się atmosfera. A to nie pomnik Solidarności? Pomnik Solidarności miał zostać odsłonięty. Pomnik Solidarności, ale komitet nazywa się Komitet Smoleńsko-Katyński, więc chyba jest jasne, o co tutaj chodziło.

Taka może zasada. Ale jeśli chodzi o tę wizytę w Stanach, to tutaj się akurat w pełni zgadzam, że ten pomysł był kuriozalny. Od samego początku spotkanie z Donaldem Trumpem w sytuacji, kiedy... Wiadomo, że jak to będzie odebrane przez amerykańską opinię publiczną, przez tę polsko-polonijną opinię publiczną w Pensylwanii. Absurd. I to na wielu poziomach, bo to nie jest tak, że Polska kibicuje Trumpowi. To nie jest nawet tak, że polska prawica w całości kibicuje Trumpowi. Nawet nie wiem, czy 100% Andrzeja Dudy jest za tym, żeby Donald Trump wygrał te wybory. W każdym razie w otoczeniu prezydenta są różne głosy w tej sprawie.

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.