Czy polski BLIK zawojuje Europę?
W cyklu Biznes - Ludzie - Pieniądze Sebastian Ogórek, szef Wyborcza.biz, rozmawia z prezesami i prezeskami różnych firm, którzy dzielą się swoimi opiniami i historiami biznesowymi. Gościem tego odcinka jest Dariusz Mazurkiewicz, prezes Polskiego Standardu Płatności - spółki będącej właścicielem marki BLIK. Udział BLIKA we wszystkich płatnościach e-commerce na polskim rynku przekracza już 70 proc. Czy dzięki wdrażanym nowym produktom może on się jeszcze zwiększyć? Czy BLIK ma szansę stać się tak popularny również zagranicą? Od jakich krajów spółka PSP zaczyna ekspansję na rynki europejskie? Prezes Mazurkiewicz opowiada też historię użycia BLIKA, która najbardziej zapadła mu w pamięć. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].
Reklama. Sponsorem podcastu jest Impact24, największy w tej części Europy kongres gospodarczo-technologiczny. To jest ósma dziesięć. Podcast Gazety Wyborczej. W dzisiejszym odcinku. Poznamy prawdziwą historię polskiego produktu przyszłości, czyli Blika. Ósma dziesięć. Podcast Gazety Wyborczej. Sebastian Ogórek, Wyborcza Biz, to jest podcast Biznes, Ludzie, Pieniądze w ramach 8.10. A dzisiaj moim gościem jest Dariusz Mazurkiewicz, prezes Polskiego Standardu Płatności. Cześć Darek. Cześć Sebastian, dziękuję za zaproszenie. I pewnie Polski Standard Płatności nie dużo naszym odbiorcom mówi, ale jak już powiemy blik, to już każdy będzie wiedział o co chodzi.
Znasz kogoś, kto nie lubi blika? Nie znam. Chyba być może tylko i wyłącznie nosi konkurencji na rynku, ale w takiej warstwie deklaratywnej, bo wiemy, że jej sami używają. A to już jest tak, że blik stał się czymś takim powszechnym, który każdy ma jakieś skojarzenia z tym, że się, niektórzy mówią, rzeczownikuje, czyli sprawia, że zastępuje inne formy po prostu tak, że w trakcie języka, że się nie mówi, że zapłaciłem, tylko, że użyłem blika albo blikowałem. Tak, albo dostałem blika. Albo dostałem blika, dokładnie. To już jest ten etap rozwoju? Myślę, że tak. Blikowanie jest już... No nie jesteśmy jeszcze, myślę, w słowniku języka polskiego. Ale jak tak dalej pójdzie, to myślę, że już profesor Braczyk nie będzie miał wyjścia.
To tak oczywiście purzał ten Pulserio. Natomiast blikowanie... Mamy takie przekonanie, że to nawet pewnego rodzaju zjawisko społeczne za naszą marką się kryje tutaj. Dlatego, że tych scenariuszy użycia i tego uwygadniania życia poprzez wykorzystywanie blika w masie różnych, codziennych naszych sytuacji. Usprawnia nam codzienne funkcjonowanie na tyle, że po prostu przywiązanie do marki rośnie. Takie wskaźniki jak NPS-y, które mierzymy dosyć regularnie. Trudne sformułowanie NPS-y, czyli skłonność do polecenia innym osobom danej usługi. Tak, dokładnie tak. Oczywiście wszystko trzeba pomiarować i takie tylko wrażenie i takie odczucie, że marka jest lubiana, ona jest oczywiście fajna, ważna i bardzo istotna na co dzień.
Niemniej jednak tego typu podejście w ekspansji zagranicznej może być trudne. Trudno sobie wyobrazić, że teraz idąc na Słowację, czy też na przykład Rumunię, to jest drugi z rynków, na którym pracujemy intensywnie w chwili obecnej, będzie miał swojego prezesa Jagiełłę, będzie miał prezesa Stypułkowskiego, czy innych fantastycznych prezesów, które powiedzą tak, siadamy wokół blika i będziemy budować innowacje. Dzisiaj Musimy ekspandować, rozwijać się za granicą w sposób inny, pragmatyczny, w sposób już bym powiedział fintechu gruntowanego, dużego, rozwiniatego fintechu z polskiego rynku, który się rozwija na nowych rynkach i korzystać z tej skali, którą zbudowaliśmy właśnie na polskim rynku. Okej, ale wiem, że były takie pomysły, żeby spróbować nie tyle wchodzić z marką Blik na inne rynki, ale próbować jakby sprzedawać tę technologię, ten know-how, który macie i jakby go tylko wysyłać do innych krajów.
Zrobiliśmy tą akwizycję. Możemy na bazie lokalnej technologii, która już pierwotnie była wypracowana, ona oczywiście nie miała takiego sukcesu jak BLIK na polskim rynku, niemniej jednak funkcjonuje. Tutaj też warto być może poinformować, że spółka, którą na Słowacji nabyliśmy, na bazie której jakby będziemy udostępniać, czy udostępniamy słowackim bankom naszą technologię, po prostu Blika, w takim samym modelu, jakim znamy Blika z polskiego rynku, no jakby to tempo wdrożenia może być niesamowicie szybsze, jeżeli opieramy to na istniejących procesach, więc musimy naszą technologię, co już... praktycznie uczyniliśmy, lekko zmodyfikować, trochę w innym modelu podejść, inaczej to wdrożyć, inaczej rozliczać. Nie mamy, powiedzmy, Polskiej Izby Rozliczeniowej, która nas wspiera w procesach rozliczeniowych, no bo siłą rzeczy jest to inny rynek.
Mamy nowe rozwiązania, mamy nowe systemy, mamy SEPA, SEPA Instant i musimy się odnaleźć i zintegrować. Trudne techniczne rzeczy, rozumiem, ale plany macie takie, żeby jednak tej ekspansji dokonywać. Poligon nazywa się Słowacja, a z tego poligonu wyślecie jakby blika dalej w świat. Dokładnie tak, więc jakby rozmowy z tymi właśnie grupami bankowymi, o których pan wspomniał, one są, o których wspomniałeś Sebastian, tak? Są w toku. Ten rynek europejski jest niezwykle konkurencyjnym rynkiem. To też nie jest tak, że mając ogromny sukces w Polsce i taką dużą adopcję społeczną, jaką blik uzyskał tutaj u nas na polskim rynku, jesteśmy wszyscy dumni i użytkownicy są dumni z tego, że mają blika w Polsce. Czasami niektórzy są zadziwieni, że wyjeżdżając za granicę już go nie mają tak naprawdę.
Nie wszyscy kojarzą blika jako technologię polską. No bo tak rozpowszechniona, no to nie może być Polska czasami. Pewien stereotyp też przełamujemy tak naprawdę. Robimy najnowocześniejszą technologię, chcemy ją adoptować, permanentnie zmieniać, dodajemy nowe produkty, jesteśmy cały czas, że tak powiem rozpędzeni, jeśli chodzi o rozszerzanie wachlarza tych use case'ów, możliwości użytkowania blika przez Polaków, czy użytkowników polskich aplikacji. Natomiast jakby wdrożanie blika na rynkach zagranicznych, to bardzo często jest właśnie podejście od podstaw, czy jakby wytłumaczenie, czym jest kod, jak go wprowadzić, że aplikacja bankowa może być doskonałym interfejsem, w którym blik może funkcjonować. Nie wszystkie banki, myślę, że to też bardzo może się wydać ciekawe. Oczywistym dla nas jest to, iż blik funkcjonuje w aplikacji bankowej, bardzo wygodną aplikacją do dokonywania płatności.
To jest taka wiedza, bym powiedział, prozaiczna, powszechna, nic nowego. Ale wyjeżdżając na Słowację, czy nawet opowiadając o bliku w Niemczech, czy we Francji, na spotkaniach z tamtejszymi bankami, no to nie jest już takie oczywiste, że aplikacja bankowa może służyć do płatności. Banki otwierają oczy, że tak naprawdę mają absolutnie porządne aktywo, że te miliony użytkowników ich aplikacji niekoniecznie mogą tylko i wyłącznie się zalogować, zobaczyć saldo. że mogą, nie wiem, założyć lokatę być może z jakiegoś swojego konta bankowego, ale mogą codziennie dokonywać płatności, to jest jakby przełamanie pewnego stereotypu. Mówisz tutaj, że my jako Polacy, jako system tych płatności, bankowości, jesteśmy niesamowicie nowocześni i ten system jest rozwinięty.
Ja jak rozmawiam ze znajomymi z Niemiec, to oni się łapią za głowę, bo tam przelew potrafi iść kilka dni nawet, a jak powiem, że ja zamiast przelewu zrobię komuś blika i ten od razu ma informację, no to on mówi, co to za cudowna technologia, co to jest za rozwiązanie rodem z XXII wieku, a nie XXI wieku, więc pod tym względem przyzwyczailiśmy się do tego dobrego, można powiedzieć. Tak, to prawda. Zrobiliśmy wielką rzecz w Polsce. Naprawdę wielką rzecz. Niekoniecznie zawsze kojarzymy blika z Polską. Myślę, że to jest też jakiś tam element komunikacji. Jest to nasza wspaniała polska marka. Jesteśmy z niej dumni. Mówię to jako użytkownik, nie jako prezes spółki, ale jako użytkownik. Spotykamy się wyłącznie z pozytywnymi opiniami użytkowników.
Rozwiązujemy wiele problemów i pokazując te problemy, które rozwiązujemy dnia codziennego, na przykład w Niemczech, To dokładnie jest tak, jak mówisz. Myślę, że na samym początku panuje pewne niedowierzanie i pewien szok. W sytuacji, w której prezentujemy blika bankowcom nie mających dużej wiedzy na nasz temat. Pierwsze niedowierzanie jest związane przede wszystkim z skalą adopcji blika w Polsce. Skala adopcji, czyli rozszerzenie się tego na cały rynek. Tak, rozszerzenie na cały rynek, mierzone liczbą użytkowników w stosunku do całej populacji kraju. Ja znalazłem taką statystykę, że 70% transakcji w Polsce na rynku e-commerce, czyli w sklepach internetowych, to jest płatność za pomocą...
Blika. Dokładnie tak. A jeszcze przygotowujemy produkty takie, które nam dają ogromną szansę na to, aby zawalczyć o te pozostałe 30. To są przede wszystkim produkty związane z tak zwaną odroczonością. To jest produkt, który jest na krawędzi, na styku kredytu i płatności. Tak zwane BMPL, czyli płatności odroczone. To, co robi na przykład Klarna, to, co robią inne firmy. A nie jest tak, że trochę za późno tutaj wchodzicie na ten rynek, że on już był ugruntowany, teraz zaczął spadać, bo wzrosły stopy procentowe. Pieniądz nie stał się tak powszechny, jakim był wcześniej i trochę ten rynek podupada? Nie, absolutnie nie. Ten rynek rozwija się w tempie niesamowitym. Przez minione dwa lata, można powiedzieć, od pojedynczych procentów uzyskujemy parametr kilkunastu procent rynku.
Po drugie kwalifikowanie się do otrzymania pewnego limitu, bo to jest rozwiązanie, które działa w ramach tak zwanego limitu, takiego limitu płatniczego. Użytkownik, który aplikuje przy pierwszej transakcji. Dzisiaj na razie jesteśmy na poziomie pierwszego banku. Tutaj też podziękowania pierwszemu bankowi. To Velobank wprowadził tam w zeszłym miesiącu rozwiązanie. W nadchodzących tygodniach i miesiącach będziemy komunikować z nowymi bankami nowe nasze wdrożenia. Także systematycznie jakby skalę dotarcia do użytkowników Blika będziemy tutaj poszerzać. I niezwykle istotne jest to, iż dzisiejsze regulacje, a to też warto wspomnieć, że dosyć solidne prace na polskim rynku zostały przeprowadzone związane z regulowaniem w ogóle całego segmentu pożyczkowego, tak, nadzór KNF-u. Jednak powiedziałbym dociśnięcie szeroko rozumianych spółek pożyczkowych do poprawy jakości, oceny ryzyka kredytowego i tak dalej.
Bo jak się pojedzie do Londynu, to to już zaczyna być widoczne. Jak się jest we Francji, tak samo w Hiszpanii, podobnie we Włoszech też zaczyna być to już widoczne. Ile wy sobie w polskim standardzie płatności, czyli właścicielu marki Blik dajecie, żeby Blik był tak samo rozpoznawalny w tych krajach na zachód od Odry? Bo to taką naszą trochę dumę będzie podbijało na pewno. Ja powiem tak, w chwili obecnej można powiedzieć, że świętujemy 10-lecie Blika. Te 10 lat dokładnie będzie nam mijało na wiosnę przyszłego roku. Luty, marzec to jest ten moment świętowania dekady Blika w Polsce. Jesteśmy przekonani, że pojawiła się nawet, ukuliśmy taką definicję, pojawia się nawet pewna generacja blika. Przez te 10 lat wychowaliśmy sobie użytkowników, przyzwyczailiśmy się w ten sposób do blika, po prostu nie wyobrażamy sobie z niego życia.
Dajemy sobie 5 lat na to, aby na dużych czterech rynkach zachodnich, aby powtórzyć to, co było w Polsce. Zobaczymy, do jakiego stopnia uda nam się to zrobić. Będę trzymał kciuki, ale będę też z tego rozliczał. Umowa? Umowa. Darek, bo dużo rozmawiamy o tym fenomenie płatności blika. Powiedz mi, gdzie było miejsce albo zdarzenie, które najbardziej ciebie osobiście zaskoczyło, kiedy ktoś przyszedł i powiedział, że ten blik mu jakoś pomógł, uratował życie, coś załatwił. Kojarzysz taką sytuację? Kojarzę jedną sytuację, która bardzo mocno utknęła mi w pamięci. To były, myślę, nie widziałem jej bezpośrednio, to jest historia, którą usłyszałem. Proszę sobie wyobrazić trudną sytuację pandemiczną, tą naprawdę najtrudniejszą, gdzie spotykaliśmy się z karetkami na ulicach, siedzieliśmy w domach.
Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której operator karetki... Ratownik w pocie czoła, z miejsca na miejsca poruszający się, dużo dramatycznych sytuacji było w tamtym czasie, potrzebuje zatankować, a nie chce wchodzić na stację. Podjeżdża na stację, pokazuje kod blik bezpośrednio przez szybę, dostaje paluszek podniesiony przez sprzedawcę, autoryzuje tą płatność i odjeżdża. Myślę, że ten czas pandemiczny pokazał, jak bardzo wiele zastosowań Blika mamy w takim modelu, który jest kompletnie niedostępny dla innych instrumentów płatniczych. Proszę sobie wyobrazić tego dostawcę jedzenia, który usatysfakcjonowany otrzymaniem płatności przez okno. Ma pan blika? Tak, mam blika. To ja panu tutaj powiem, dobrze, przeszło, dziękuję, wieszam na furtce, do widzenia.
To są sytuacje, które myślę, że sprawiły nam ogromną satysfakcję, dlatego, że uzmysłowiliśmy sobie, że nawet pewnego rodzaju misję społeczną tutaj spełniamy tak naprawdę, także realizujemy poprzez wprowadzenie naszego produktu na rynek. Tych sytuacji jest bardzo wiele i myślę, że każdy ma swoją. To są moje dwie ulubione. Ja przekuję ten balon trochę i powiem, że to nie jest tak, że ja nie lubię blika, ale czasami mnie denerwuje, bo moje dziecko zawsze wie, że może od ojca dostać pieniądze, bo ja mu błyskawicznie mogę tym blikiem przelać i wykorzystuję to permanentnie. Także i takie historie są związane z tym blikiem. Darek Mazurkiewicz, prezes Polskiego Standardu Płatności, czyli po prostu Marki Blik, był moim gościem w podcaście 8.10 i jego odnodze Biznes Ludzie Pieniądze. Sebastian Ogórek się żegna.
Pokazano wszystkie 16 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.