Mentionsy Mentionsy
8:10
8:10

Benzodiazepiny. Uzależnienie zaczyna się u lekarza

16.02.2026 ·30 min 25 s

Tomasz Kwaśniewski rozmawia z Arkadiuszem Lorencem, autorem książki „Polska na prochach” oraz reportażu w Dużym Formacie pt. „Benzodiazepiny. Prosiłam w szpitalu, by mi ich nie podawali, bo się uzależnię. Lekarka i tak mi je dała”. Jaka jest skala uzależnień od benzodiazepin w Polsce? Dlaczego wyjście z tego uzależnienia jest tak trudne? I na czym w zasadzie polega zmaganie się z lękiem? Reportaż Arkadiusza Lorenca przeczytacie tutaj: https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,32580461,benzodiazepiny-uzaleznienie-zaczyna-sie-u-lekarza.html Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

To są kawałki tekstu. Który można sobie przeczytać. Duża część benzodiazepin wypisywana jest nie przez psychiatrów, ale przez lekarzy rodzinnych. Doktor Gądek, to jeden z bohaterów tekstu, podkreśla, że około połowa osób z zaburzeniami lękowymi leczy się u lekarzy POZ, a tylko druga połowa trafia do psychiatrów i placówek psychiatrycznych. Benzodiazepin nie można odstawić z dnia na dzień, szczególnie w wyższych dawkach. Objawy abstencyjne są różne i ich nasilenie zależy między innymi od dawki, czasu stosowania oraz stanu ogólnego pacjenta. Najczęściej pojawia się nasilony lęk, bezsenność, silny niepokój, drżenie i skurcze mięśni, dolegliwości bólowe, objawy ze strony układu pokarmowego, nadmierne pocenie się, czasem także zaburzenia widzenia. Psychiatrzy, których prosiłem o rozmowę, wielokrotnie leczyli pacjentów uzależnionych od benzodiazepin.

U dużej części uzależnionych od benzodiazepin zaczęło się od recepty przepisywanej przez lekarza właśnie najczęściej podstawowej opieki zdrowotnej. I ostatni cytat. Problem zaczyna się wtedy, gdy benzodiazepiny są stosowane długotrwale albo niepotrzebnie. Powiedz, co to w ogóle są te benzodiazepiny? Tak, to bardzo istotne faktycznie, żebyśmy wytłumaczyli. To jest też dla mnie osobiście istotne, bo nawet pisząc Polskę na prochach, którą wspomniałeś, to jest książka, której ja się zajmuję i mówię wprost o tym, że bierzemy bardzo dużo leków jako naród. Ale są różne leki. Leki, które są lekami, które niosą duże ryzyko uzależnienia chociażby, to są benzodiazepiny, ale w psychiatrii też są stosowane inne leki z innych grup, dużo bezpieczniejsze i często stosowane długostanowo.

Tak jakby po prostu odbył, jakby się zrelaksował. Nawet są takie ćwiczenia często relaksacyjne. Napnij mięśnie i potem puść. To jest mniej więcej to uczucie takiego relaksu i rozluźnienia. I to są leki stosowane w różnych przypadkach. Przed zabiegami, też do takiej wstępnej sedacji, czy na oddziałach psychiatrycznych do uspokojenia pacjenta doraźnie w ramach takiej interwencji kryzysowej. I to wtedy absolutnie nie jest błędem. Czyli ktoś, pacjent jest w tym momencie w kryzysie, przyjeżdża karetką na przykład albo ktoś go przywozi. Ktoś przyjeżdża na ten SOR,

Później, rozumiem, z SOR-u, jeżeli jest potrzeba, przesunięty jest na oddział. Jeżeli, tak. I tam też może dostawać te benzodiazepiny przez jakiś czas, ale dobrze byłoby, żeby, tak wynika z Twojego tekstu, żeby zaczęła się pojawiać jakaś alternatywa dla nich. Są badania, na które ja się powołuję, to akurat nie są badania polskie, bo polskich danych właściwie nie ma na ten temat, z których wynika, że tylko w 70% przypadków są wskazania do tego, żeby te benzodiazepiny wdrażać. Odsyłam zresztą Państwa do tekstu, tamte liczby są jej w tej chwili w głowie. Nie mam, natomiast tak, tak jak powiedziałeś, pacjent trafia na oddział, no i oczywiście na tym oddziale, jeżeli zostanie na dłużej, może być tak, że będą kolejne takie kryzysy, jakieś lękowe, jakieś ataki, paniki i trzeba będzie sobie jakoś z tym poradzić.

To zadanie lekarza. Problem zaczyna się wtedy i właściwie, ja sobie myślę, że o tym jest ten tekst. Kiedy mamy popołudnie w szpitalu psychiatrycznym, jest po godzinie 15, na oddziale nie ma już psychologa. Psychoterapeuty to nie ma, bo w ogóle na ogół nie ma psychoterapeutów, znaczy nie ma jako takiej regularnej psychoterapii na oddziałach, zresztą one też nie otrzymują tych całodobowych. I mamy po godzinie 15 zostaje, albo mamy noc i zostaje jeden lekarz, ale nie na jednym oddziale. On ma pod sobą 6, 7, 8 oddziałów czasami, na każdym po 20, 30 pacjentów. Więc to jest całkiem spora liczba osób do obsłużenia. Czasami jest jeszcze SOR. I w takiej sytuacji, jeżeli zdarza się, że jest kilku pacjentów, którzy wymagają takiej szybkiej, natychmiastowej interwencji kryzysowej, no to niektórzy lekarze powiedzieli mi wprost, nawet że nie oglądając pacjenta, bo nie mając takiej możliwości, bo gdzieś tam się zajmują na innym oddziale,

Tak. Skąd to wiem? Bo ich o to zapytałem. Jak wyglądają realia waszej pracy? To znaczy najpierw faktycznie przeczytałem sobie raport rezydentów, w którym oni piszą, że są przypadki, że na jedną osobę przypada kilkuset pacjentów właśnie podczas takich szczególnie nocnych dyżurów. No ale to są jakieś tam dane statystyczne, w związku z czym jako reporter. Odzywam się do lekarzy z różnych szpitali, z różnych miast i pytam, a jak to jest u was? Albo jak to u was było, kiedy byliście? Ale powiedz, a czy rozmawialiście, bo jak taki lekarz mówi, że on, no dobra, no ma taką sytuację, tu się czymś zajmuje, no nie można go przerwać, tam się dzieje coś innego, więc podaj jednak tą tabletkę, no to rozumiem, że on jakby też zdaje sobie trochę sprawę z tego, że bierze udział w czymś takim, co może później skutkować uzależnieniem od tych benzodiazepin i tak dalej.

Nie, ale rozmawiałem i to akurat nie przy okazji tego tekstu, tylko Polski naprochał właśnie książki z lekarzami POZ-u, bo tam przyglądałem się tej opiece ambulatoryjnej właśnie w kontekście benzodiazepin i tak rozmawiałem z lekarzami, którzy powiedzieli mi, że ja wiem, że to jest pacjent, który już jest właściwie uzależniony i że on nie powinien dostać kolejnej recepty. Ale on przychodzi do gabinetu, robi scenę, to znaczy klęka, błaga, krzyczy, płacze, żeby tylko dostać kolejną receptę. I lekarka mówi, no to co ja mam zrobić? No to ja wypisuję. Panią a lekarka, to może ktoś do niej po morsinę też by przyszedł, bo możliwe też by robił takie sceny, albo jakieś inne opiatowe leki przeciwbólowe. Jak rozumiem, ktoś robi takie sceny, to bardzo chcemy adres.

Choć jak piszesz, zdarzają się takie momenty, kiedy jednak zostają te leki i wtedy jest tam ścisła, powinna być instrukcja, że on idzie do lekarza i tam pod jego, będzie dalej leczony. Ambulatoryjne. Tak, no i docelowo powinny być benzodiazepiny odstawiane, dlatego że to nie są leki do długotrwałowego... Bo powiedzmy, tego nie powiedzieliśmy, że uzależniają, dlatego też między innymi, czy też tak to wygląda, że trzeba zwiększać dawkę, prawda? O to chodzi. Tak, bardzo szybko wytwarza się tolerancja i w pewnym momencie nawet już nie chodzi tylko o zwiększenie dawki, bo nawet gdy ta dawka jest stała, to po prostu odstawienie spowodowałoby szereg objawów. Mało przyjemnych. Drżenie rąk, w ogóle potliwość, kołatanie serca. Bardzo dużo różnego rodzaju objawów, które to może powodować. I co sobie taki pacjent myśli, u którego to się objawia?

A czy masz jakieś pomysły na takie procedury, które powinny temu towarzyszyć? Nie, chyba nie mam pomysłów, które temu, procedur, bo wiesz, psychiatria jest o tyle trudna, że tam ten czynnik ludzki jest bardzo istotny, to znaczy nie wyobrażam sobie za bardzo możliwości skategoryzowania pacjentów, że temu to już tak, a tu przebiega granica i temu już nie przepisujemy nawet w ramach tego leczenia pomostowego. To, co powiedziałem, czyli rozmowa lekarza z pacjentem, próba oceny, czy u tej osoby właśnie w jakiś bezpieczny sposób to leczenie pomostowe można wdrożyć. Myślę, że to jest istotne. A powiedz, a dlaczego ty w ogóle zajmujesz się tym? Napisałeś książkę Polska na prochach i to lękowi. Dlaczego tak ci to w ogóle? Opowieść jest bardzo prosta.

Ten lęk się nakręca do tego stopnia, bo nie potrafisz go zatrzymać, że dostajesz gorączki. I że dostajesz autentycznej gorączki, że zaczynają cię boleć plecy, zaczyna cię boleć całe ciało. I jesteś w takim bezdechu, poddenerwowaniu. Chociaż u każdego inaczej. U kogoś będzie to żołądek jak z kamienia. Różne te objawy mogą być. Właściwie zasypiasz, to znaczy jesteś fizycznie wyczerpany. Zasypiasz na 15 minut, budzisz się, no i nadal to awizo tam jest, ono nie znika. Kiedy idziesz na pocztę, to się okazuje, że to awizo tak, w tej sprawie, o której myślałeś, że tam jesteś poszkodowanym, że w ogóle nic ci nie grozi, tylko wzywają cię, bo tam ktoś się odwołuje, po prostu musisz iść do sądu zeznawać, ale nic ci nie grozi, bo niczego złego nie zrobiłeś, bo jest super bezpieczna, znana ci zresztą sytuacja.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.