176. Odznaczający odcinek, pars prima
Dzisiejszy niecodzienny odcinek zaczął się dyskusją na temat odstawienia i kalendarzy zapełnienia. Następnie przeszliśmy do naszych ciekawostek. Pierwszy z nas opowiadał o sposobach szkodzenia Żydom przez cesarza Karola IV. Drugi z kolei opowiadał o wystawach i artyście, którego dzieła oglądał w Rzymie, lecz których najpełniejszy zbiór można oglądać nieopodal Krakowa. W dziale lektur i komunikatów kultury pierwszy z nas opowiadał o – jego zdaniem – interesującym serialu detektywistycznym przedstawiającym w trzech odsłonach Polskę AD 1985-1999. A wszystko dzieje się w okolicy bagna. Drugi odwołał się do lektury opracowania o „Ziemi traumy” oraz przedstawił jubileuszową prezentację pewnego śląskiego domu. W części zasadniczej poruszyliśmy temat honorowania wyróżniających się ludzi z pomocą rzeczy różnych. Rozpoczęliśmy od starożytności, skończyliśmy – niespodziewanie. Dlatego zapowiadamy część drugą, bo tym razem zdecydowaliśmy się rozdzielić naszą rzekę świadomości tamą. Choć w zasadzie wyręczyła nas w tym technika… - Rozgrzewka:)) - Nowinki / starowinki - 4:19 - Lektury - 15:11 - Temat przewodni - 34.41 Pełny tekst opisu zamieściliśmy na stronie internetowej naszego projektu: http://2historykow1mikrofon.pl/odznaczajacy-odcinek-pars-prima/ Wymienione w czasie audycji publikacje i materiały: - Serial: Cytowane: Rojst, Rojst ’97, Rojst Millenium, serial polski, reż. Jan Holoubek, 2018-2024. https://www.filmweb.pl/serial/Rojst-2018-808109 - Michał Bilewicz, Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości, Kraków 2024, https://wydawnictwowam.pl/prod.traumaland.38469.htm?sku=91987 - 50 JAHRE VEREIN HAUS SCHLESIEN, Jubiläumsbroschüre, HAUS SCHLESIEN, 2023, https://www.hausschlesien.de/kulturundbildung/museum/shop - Krzysztof Ruchniewicz, "Obrazy pamięci" Mariana Kołodzieja, "blogihistoria", https://krzysztofruchniewicz.eu/obrazy-pamieci-mariana-kolodzieja/ Krzysztof Ruchniewicz Blog: www.krzysztofruchniewicz.eu Facebook: www.facebook.com/krzysztof.ruchniewicz.3 Instagram: www.instagram.com/ruchpho/ Twitter: twitter.com/krzyruch YouTube: www.youtube.com/channel/UCT23Rwyk…iew_as=subscriber Przemysław Wiszewski Blog: www.przemysławwiszewski.pl Facebook: www.facebook.com/przemyslaw.wiszewski Instagram: www.instagram.com/przewisz/ Twitter: twitter.com/wiszewski YuoTube: www.youtube.com/channel/UCuq6q08E…iew_as=subscriber Do nagrania intro i outro wykorzystaliśmy utwór RogerThat’a pt. „Retro 70s Metal” (licencja nr JAM-WEB-2020-0010041).
Państwo wszyscy widzą, że się uśmiechamy, więc my się też bawimy nieźle. Bardzo dobrze. 2historyków1mikrofon. 1 mikrofon? 2historyków. Proste rzeczy można w sposób zawiły przedstawić. A, to jest piękno języka, że jest tak polisemantyczne, że można sobie różne znaczenia przypisać do różnych zwrotów. Kolego, wiesz co? Zaskoczę cię teraz, pewnie państwa też, ale już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem, żeby wszystkie terminy wpisać do kalendarza. Zacząłem się łapać na tym, że tych terminów przebywa, a ja jakoś żyję w jakiejś takiej nieświadomości, to znaczy ktoś coś ode mnie chce, patrzę do kalendarza, a tam nic nie mam. A to tylko dlatego, że nie zapisałem.
Natomiast na szczęście mam jeszcze inny program, gdzie to wszystko jakoś tam gromadzę, gromadzę i teraz znalazłem w końcu czas, żeby przenieść z jednego programu do drugiego i ten kalendarz się tak zapełnił w sposób niepokojący. Kolego, jak ty sobie radzisz w takich sytuacjach? Otóż kolego, ja mam kalendarz wspólny z żoną. Nie no, ja sam sobie przypominam, ale chodzi o to, że już od lat mamy tak uporządkowane, że żona prowadzi swój kalendarz, ja swój, potem te kalendarze się łączą ze sobą i widzimy, co mamy kiedy robić. Więc jak się pytasz, jak ja sobie radzę, no to po prostu staram się obejmować wzrokiem, duszą i rzadko uciekać. Żonę? Żonę też, zawsze, żonę zawsze.
Poza tym pamiętaj, że ja już jestem człowiek wolny, głos wolny wyrażający, a ja nie mam żadnych funkcji. Ty masz funkcję, to się męczy. Ale co z tego, że ja mam funkcję, wiesz, ale... Właśnie to z tego, kalendarz Ci się zapełnia. Ale to kalendarz mi się zapewnia nie tylko z powodu funkcji. Ale też. Od czasu do czasu zdarzają się jeszcze takie zaproszenia niezwiązane z funkcjami. Tak ci się wydaje. Okej, no dobrze, no dobrze. Ty jesteś po drugiej stronie, masz większe doświadczenie, więc... Ja jestem starany z życiem, dziadzio. Ja wiem, jak to wygląda. No właśnie. No tak, ale chciałem cię trochę wyciągnąć, jak organizujesz sobie czas i czy jesteś pod presją kalendarza, czy też nie. Czy na przykład robisz sobie tak pod koniec tygodnia taki rachunek sumienia, mając ten kalendarz swój i żony przed oczyma i na przykład wykreślasz niektóre terminy.
A też, kolego, ja pod koniec tygodnia to ja kupuję butelkę wina, bo jest weekend. Noga na nogę, jakiś film, psa na długi spacer wyprowadzić, to są plusy człowieka wolnego. Naprawdę. Pod koniec tygodnia. Pod koniec tygodnia. Dobrze, dzwonimy. Kolego, nowinki, starowinki? No ja jak zwykle krótka, tu się nie będę rozwodził, bo kolega mnie tutaj wyręczy, ale dzisiaj fragment Ludolfa z Żagania, takiej kroniki. On wielki zresztą teolog, jeden z największych śląskich dziejopisów, też przygotował kronikę klasztoru kanoników regularnych z Żagania, gdzie był opatem. Między innymi przygotował charakterystyki królów czeskich, mniej więcej bliskich jego latom życia, jego okresowi życia.
Gdzie zderzył ze sobą dwie postacie? Karola IV luksamburskiego i Wacława, jego następcy. No i o ile o tym drugim Wacławie pisał jak najgorzej, o tyle przede wszystkim dlatego, że ten wspierał Żydów. Charakterystyczne dla wielu sporów dotyczących władców chrześcijańskich, no kamień obrazy, że on mógł wspierać, tolerować Żydów. Natomiast pisał też o Karolu IV i jemu przypisywał z kolei różne sposoby, w jakim uprzykrzał życie Żydom. Ale co charakterystyczne, podkreślał, że prześladował ich indyrektum. Starał się robić to w sposób niebezpośredni. No i na przykład takim niebezpośrednim sposobem uprzykrzania życia Żydom praskim miało być to, że wprowadził jako mieszkańców do dzielnicy żydowskiej chrześcijan.
I to niezwykłych chrześcijan, ale nakazał osadzenie w poszczególnych domach duchownych chrześcijańskich. Chodziło z jednej strony, tak w oczach oczywiście kronikarza, o jakiś taki policzek wymierzony tej gminie żydowskiej, a z drugiej strony o rozbicie tej tożsamości kulturowej po to, żeby chrześcijanie z biegiem czasu ten fragment Pragi wypełnili. A co mnie najbardziej ciekawiło w tym wszystkim, To jest właśnie to podkreślanie przez kronikarza, że on prześladował ich w sposób niebezpośredni. Troszkę brzmi to tak, jakby kronikarz zdawał sobie sprawę, że prześladowanie Żydów jest rzeczą złą, bo to jednak starsi bracia w wierze, jednak lud wybrany przez Boga, jednak ktoś zasługujący na szacunek.
Ale z drugiej strony prześladować jednak ich wypada, więc najlepiej zrobić to tak, żeby prześladować ich niebezpośrednio. Czyli chciałabym, a boję się, więc zrobię to tak, żeby jednak przymykając oko wyszło na moje. No i jak widać, nic się nie zmieniło w ludzkiej naturze. Poruszyłeś temat, który trudno komentować, no może tak. Jak? To ludzkiej złości poruszyłem, to jest temat szeroki. No dobrze, ale wymieniłeś tutaj różne narodowości, więc tak jakoś komentować nie jest tak łatwo. Kolega się boi władców Luksemburga. Tak, przede wszystkim. A ten z Żagania mnie zainteresował, to masz rację.
Proszę Państwa, tydzień temu wspomniałem o zwiedzaniu Monte Cassino. Mówiłem też o wzgórzach, które udało mi się zwiedzić i pojawiła się sprawa liczby wzgórza, której nie wymieniłem od razu. Poprawiam się, chodziło o wzgórze 593. Widzisz tak, że na mapach pewnie tych wojskowych to miało duże znaczenie i faktycznie do dzisiaj, kiedy idziesz w kierunku tego wzgórza, to prowadzą cię tam różne wskazówki. Natomiast pozostanę, jeżeli pozwolisz, trochę przy tych rzymskich tematach, bo tutaj zwróciłem uwagę na jedną z wystaw, która była prezentowana w Rzymie, jak byłem ostatnio.
Może dwa, trzy zdania o tym artyście i o jego pracach. Był jednym z pierwszych więźniów obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Jak sam podawał, wstał podczas jednego z apeli wraz z ojcem Maksymilianem Kolbe. Także ta postać będzie w jakiś sposób towarzyszyć mu w następnych dziesięcioleciach. Także znajdziesz liczne odwołania do niej właśnie w jego rysunkach. Przy czym, co ciekawe, po II wojnie światowej przeżył obóz koncentracyjny. Po II wojnie światowej postanowił rozpocząć studia artystyczne, skończył je.
Później współpracował jako scenograf, ale także twórca np. ołtarzy papieskich w latach 80. Z bardzo znanymi reżyserami teatralnymi i filmowymi. Na początku lat 90. zachorował i to spowodowało, że podczas rehabilitacji postanowił rysować. To była też taka forma właściwie wychodzenia z tej choroby. I co ciekawe, pojawiły się wtedy te bardzo wyraźnie obrazy II wojny światowej, jego pobytu w obozie koncentracyjnym i tej problematyce poświęcił ponad 250 prac. I tak te wszystkie prace można dzisiaj obejrzeć w tych wspomnianych harmężach w centrum św.
Maksymiliana. Wspominam o tym też dlatego, ponieważ kiedy sięgnąłem po jedną z książek, o której dzisiaj dwa, trzy zdania powiem więcej, to czytając tę książkę na temat traumy Polaków lub też obchodzenia się z traumą przez Polaków, Od razu przypomniałem sobie tą wystawę, którą właśnie zobaczyłem w Rzymie, bo w Rzymie mogłeś zobaczyć tylko fragment tych rysunków, czy właśnie tego dzieła Kołodzieja, ale wybrano tę pracę w sposób bardzo umiejętny, to znaczy faktycznie oglądając w dużych formatach te rysunki, one faktycznie na mnie wywarły duże wrażenie, to znaczy
Autor pokazywał na tych rysunkach za pomocą koloru czarno-białego. Zresztą ten kolor wybrał w sposób świadomy, bo chciał pokazać grozę wojny właśnie w tych kolorach. I z jednej strony chciał pokazać zderzenie dobra ze złem, przy czym to dobro, i tutaj to malował przede wszystkim postacie ofiar, więźniów, także mamy różne postacie, mamy ojca Kolbego wspomnianego, mamy też Pileckiego i innych. A mamy też bezimiennych więźniów, którzy pojawiają się tylko z konkretnymi numerami. Natomiast to zło, tu moglibyśmy sobie wyobrazić, że mógłby bez większych problemów też oddać postacie zbrodniarzy nazistów. Tak się nie stało. On po prostu zrezygnował z pokazania ich jako ludzi.
Pokazał to zło jako bestię. I faktycznie to takie zderzenie Można powiedzieć ludzi z bestiami, jest to faktycznie bardzo charakterystyczne, plus w dużych formatach też różne takie fragmenty związane z obozem koncentracyjnym, jak np. druty, lampy itd. To dominuje faktycznie w tej jego twórczości, którą miałem okazję zobaczyć. Także jest to kapitalna ilustracja do chociażby wspomnianej książki o traumach i mam wrażenie, że i to co mnie zaciekawiło, że jak to jest możliwe, że w bardzo późnym okresie, bo przecież w końcu można wręcz powiedzieć pod koniec życia tego artystycznego, artysta ten postanowił zmierzać się z tymi obrazami, które z pewnością jakoś mu towarzyszyły przez całe życie. Ale dopiero pod koniec życia znalazł właściwie może formułę, która pozwoliła mu, ażeby wyrazić to, co po prostu czuł i odczuwał.
Tak więc mogę ci obiecać, obiecuję też państwu, że jadąc w kierunku Krakowa na pewno nie tylko pojadę raz jeszcze czy po raz kolejny do miejsca pamięci w Auschwitz-Birkenau, Ale też przy okazji zwrócę uwagę też na tą miejscowość, Harmerze i mam nadzieję, że będę miał okazję obejrzeć wystawę prac, która tam jest prezentowana Mariana Kołodziej. A cieszę się, że prace te pokazano w Rzymie. Nie był to też przypadek, dlaczego w Rzymie mianowicie eksponowano je w Bazylice Świętych Dwunastu Apostołów. Bazyliką tą opiekują się Franciszkanie, stąd też taki związek właśnie z tymi harmężami i świętym Maksymilianem.
To może z mojej strony tyle. Tych z Państwa, którzy byliby zainteresowani, może... Także ilustracjami do tego, co powiedziałem, to w jaki sposób ta wystawa została przygotowana, to podam Państwu link do zdjęć, będziecie mogli sobie też obejrzeć tą wystawę. Przynajmniej zobaczyć, jak ona była eksponowana w Rzymie. Mnie się wydaje, że to dobrze się stało, że takie wystawy są pokazywane, Są to tematy, które, przynajmniej jak przekonuje autor książki, to już teraz zdradzę, Michał Bilewicz, to z tymi traumami żyjemy dalej i dobrze się dzieje, że właśnie w taki sposób staramy się też pokazać, jak sobie z takimi traumami radzimy, czy też jak możemy sobie po prostu radzić.
To może tyle z mojej strony, jeżeli chodzi o tę część. Traumy to jest jednak część, która towarzyszy polskiej historii cały czas. Dzwonimy, kolego. Lektury. No, dzisiaj zupełnie niespodziewanie o książkach mówił, nie będę, a powiem o serialu, który, którego nowego... Szołusz. Szołusz, właśnie nie o Szołuszu. Obejrzałem dwie części, słuchaj. O kurczę. Ale stare czy nowe? Nie, nowe. Nowe, nowe. Na Disneyu są prezentowane dwie pierwsze części, obejrzałem, jestem pod wrażeniem. No dobrze, to na pewno spróbuję. Ale dzisiaj chciałem opowiedzieć o trzech cyklach serialu, o którym też jest głośno, serialu polskim Roist. Nie wiem, czy słyszałeś. Przewija mi się, ale jakoś dotąd nie znalazłem czasu, albo inaczej.
Tyle determinacji, żeby obejrzeć. Ale mów, bo być może zachęcisz mnie do tego. Ależ ja bardzo nawet chętnie Cię zachęcam, ponieważ serial składa się z trzech części. Trzech sezonów. Trzech sezonów, każdy, tam jest sześć odcinków chyba w jednym. Pierwszy sezon w 2018 roku został pokazany, drugi w 2020, jak dobrze pamiętam, i w 2021. No i obecny sezon Roist Millennium okazał się w bieżącym roku. Z grubsza przytaczając tą akcję, zaczyna się ona w latach 80. Jest bliżej nieokreślony moment między stanem wojennym, a właściwie zakończeniem stanu wojennego, a czasami okrągłego stołu.
Część druga, czy właściwie ten drugi sezon dotyczy wydarzeń związanych z trwającą wielką powodzią 1997 roku. No i ten obecny sezon dotyczy wydarzeń związanych z przełomem, właściwie nie przełomem stuleci, bo to końcem lat 90. i rokiem 2000. Zbliża się Sylwester 1999-2000. Każdy sezon ma jakąś intrygę sensacyjną, jakieś zabójstwa. Rzecz dzieje się w bardzo prowincjonalnym miasteczku, bliżej nieokreślonym, gdzieś najprawdopodobniej w okolicy Śląska czy na terenie Śląska. Nie jest to też wcale precyzyjnie określone.
Na pewno jest to teren, który stał się częścią Polski po 1945 roku. Tytuł jest wzięty z źródłosłowia oddającego taką atmosferę panującą w mieście. Roist, czyli bagno. No i ta atmosfera jest dość szczególna, bo obserwujemy na przełomie 20 lat, jak możemy się domyślać z kawałkiem, życie małego miasteczka, jego prowincjonalnych elit, elit władzy, ale też elit dziennikarskich. Obserwujemy też zmiany zachodzące w policji. O sposobie podejścia do tej rzeczywistości. No i obserwujemy wreszcie kapitalny, moim zdaniem jeden z ciekawszych obrazów tej epoki.
To jest mój czas, czas dochodzenia do dorosłości, bycia młodym człowiekiem. No i muszę Ci powiedzieć, że on jest bardzo przekonywujący. Ja nie przepadam, jak wiesz, za polskim kinem. I tu też uważam, że jest kilka bardzo słabych kreacji. W jednym przypadku aż mnie zęby bolą, jak oglądam, a jest to jedna z głównych ról. Ale okej, polskie kino, jestem w stanie znieść. Bo wszystkie pozostałe są naprawdę bardzo fajne. Piotr Fronczewski grający w I i II sezonie kapitalnie. Wspaniały gajos w trzeciej części z kolei, no takiego capo di tutti cappi na emeryturze już dawno nie widziałem. Ciekawa główna rola, ale z punktu widzenia historycznego, gdybym nawet rozmawiałem ze swoimi dziećmi, jeśli miałbym im pokazać, jak wyglądało takie życie właśnie w tym czasie, lata osiemdziesiąte, dziewięćdziesiąte,
To jest to z bardziej udanych, pomijając atmosferę tego specyficznego wątku sensacyjnego, to jest to jedno z bardziej udanych obrazów życia na takiej prowincji późnego PRL-u i wczesnej III Rzeczpospolitej. Bardzo udatnie jest filmowany, ale też z muzyką, która jako żywo przypominała mi moje czasy. Kapitan Nemo, który się tam przewija w latach 90. Mój Boże, wszystkie te dziwne piosenki. No i jak poczujesz ten klimat hotelowego klubu, To po prostu człowieka odrzuca na kilometr, tak jak odrzucało wtedy. Więc jeżeli miałbym komuś polecić taki dobry kryminał... Powrót do przeszłości.
Powrót do przeszłości i to wcale niełatwy. Ja pierwszego sezonu z wielu powodów mam kłopoty z oglądaniem, ale nie będę zdradzał dlaczego. Natomiast naprawdę chętnie polecam i jak zwrócił uwagę jeden z felietonistów Gazety Wyborczej, a znany nam już autor Ziemowit Szczerek, dla jednego z charakterów, tam jest taki sierżant Mika, Jeden z policjantów w tej komendzie prowincjonalnej. Należałyby się osobne serie, osobne spin-offy z tego serialu, bo jest to jedna z najbardziej wyrazistych postaci, ale też najbardziej wieloznaczna i taka najzwyczajniej w świecie ludzka i przekonywująca, taką jak ja pamiętam z kolei komendę w swoim mieście.
Naprawdę bardzo serdecznie zachęcam, bardzo dobry film. Ale to chyba nie od środka, tylko z zewnątrz. Zdarzało mi się od środka. Kolego, to co ty robiłeś w tej małej swojej miejscowości, że odnalazłeś się tak szybko. To były czasy jeszcze ruchów anarchistycznych, blokad, cyrków i różnych takich rzeczy. No nie powiesz mi, że jeszcze obrzucałeś kamieniami. Kamieniami nie, ale zdarzało się blokować, a policja wtedy działała inaczej niż dzisiaj. Proszę Państwa, koniecznie chyba musicie obejrzeć ten serial, bo poznacie w ten sposób inną stronę naszego kolegi. Anarchia mać pariatka. No, ale co sprawiło w takim razie, że skoro miałeś problem z pierwszym sezonem, to jednak uznałeś, że warto dać szansę.
No wiesz, bo to problem miałem nie z samym sezonem, tylko w programie, w tym programie, w pierwszym sezonie. W programie, w jakim tutaj reżyserzy, reżyser nam zaproponował. O, bardzo dziękuję. Więc w tym pierwszym sezonie niestety ginie dwójka dzieci. Mam swoje traumy, więc dla mnie ciężko się takie rzeczy ogląda. To nie jest główny wątek, ale on się przebija przez te wszystkie odcinki, więc dla wrażliwych to jest rzeczywiście ciężki kawałek chleba, ale naprawdę film jest bardzo dobry, warty obejrzenia. Czy pojawiają się tam Niemcy? Absolutnie tak. Jednym z głównych motywów i dlatego też wspominam, jednym z głównych motywów tych trzech sezonów jest pytanie o losy Niemców wysiedlanych po 1945 na grontach, czyli w lesie koło tego oryginalnego miasta, tam potem stoi takie PRL-owskie osiedle.
Znajdował się obóz przejściowy, zarządzany przez Armię Czerwoną i polskich działaczy związanych z nową władzą. Jednym z elementów takiego sporu i śledztwa jest fakt, że znajdował się tam też zapomniany cmentarz osób, które w tym obozie przejściowym się znajdowały. No to widzisz, nie dlatego, że ten wątek niemiecki się pojawia, to wypadałoby, żebym obejrzał. Absolutnie wypadałoby. Tak, to jest jeden z powodów, ale faktycznie inny powód to pewnie ta atmosfera, o której wspomniałeś, chyba jest duszna. Ojej! Ja nie wiem, jeśli Państwo są w naszych latach, albo są ci od starsi, to pamiętają te czasy takich sal restauracyjno-barowo z lat 80. w hotelach, bo innych w zasadzie nie było, gdzie wszyscy palą papierosy.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.