Mentionsy
600 dni później: wojna, która zmieniła Izrael
Od ataku Hamasu na Izrael z 7 października 2023 roku minęło 600 dni. W najnowszym odcinku Ziemi Zbyt Obiecanej Konstanty Gebert analizuje prawdopodobne przyczyny brutalnego ataku Hamasu sprzed 86 tygodni i kolejne fazy izraelskiej odpowiedzi – zarówno wojskowej, jak i politycznej. Jakie były konsekwencje tej wojny dla izraelskiego społeczeństwa, co spotkało zakładników wciąż przetrzymywanych przez Hamas i jak wygląda dziś codzienność cywilów w Strefie Gazy?
Porozmawiamy także o wpływie tej wojny na międzynarodową pozycję Izraela i bezpieczeństwo Żydów w diasporze. Czy Iran odgrywa w tym konflikcie rolę większą, niż się wydaje? Dlaczego Katar finansuje Hamas? I czy rząd Beniamina Netanjahu rzeczywiście dąży do zakończenia wojny?
Wspieraj nas na Patronite:
➡️ www.patronite.pl/ziemiazbytobiecana
Posłuchaj najnowszego odcinka:
⭐ Spotify – https://spoti.fi/3yfxnFv
⭐ Apple Podcasts – https://apple.co/3ISwbNh
⭐ YouTube – https://youtube.com/@ZiemiaZbytObiecana
Szukaj w treści odcinka
Jak na nieduży kraj w Azji, Izrael zajmuje nieproporcjonalnie dużo miejsca w wyobraźni ludzi na całym świecie.
Gdyby można było eksportować historię lub teraźniejszość, to Izrael, jedyny kawałek Bliskiego Wschodu bez ropy naftowej, byłby drugim Kuwejtem.
Podcast Ziemia zbyt obiecana powstaje we współpracy z Fundacją ELNET, organizacją pozarządową, której celem jest pogłębianie relacji między Europą a Izraelem w oparciu o wspólne potrzeby i demokratyczne wartości.
7 października 2023 roku sytuacja Izraela międzynarodowa, polityczna, militarna wyglądała dobrze.
Porozumienia trójstronnego między Izraelem, Arabią Saudyjską, a Stanami Zjednoczonymi, która miała doprowadzić do wzajemnego uznania się przez Riyad i Jerozolimę.
W zamian za izraelską zgodę i amerykańskie poparcie dla szeregu saudyjskich postulatów, przede wszystkim zgody amerykańskiej na saudyjski cywilny program atomowy, który miał być odpowiedzią na program atomowy Iranu,
Izrael miał uczynić znaczący gest pod adresem Palestyńczyków, co miałoby być dowodem, że lepiej jest z Izraelem negocjować, tak jak to zrobiła Arabia Saudyjska, niż próbować z nim walczyć, tak jak to głosił Iran i ruchy z nim sprzymierzone.
To jedyną szansą przepchnięcia takiego porozumienia przez Senat byłoby to, jeżeli by Izrael popierał uczynienie z Arabii Saudyjskiej takiego formalnego amerykańskiego sojusznika i na tym polegał saudyjski interes w negocjowaniu tego porozumienia.
Ale także byłoby to katastrofalne rozwiązanie dla Hamasu, ponieważ jakakolwiek perspektywa polityczna musiałaby być oparta na relacjach z władzami autonomii palestyńskiej w Ramalli, nie zaś z Hamasem, organizacją terrorystyczną, islamskimi fundamentalistami, z którymi Izrael negocjować nie zamierza, bo też nie było i o czym.
W polityce wewnętrznej Izrael był szarpany ogromnym kryzysem związanym z próbami rządu Netanyahu przejęcia kontroli nad systemem sądownictwa.
Setki tysięcy Izraelczyków wychodziły na ulice
By protestować przeciwko temu zamachowi na państwo prawa, a więc także i na demokrację, minister obrony Galant ostrzegał, że ten głęboki podział wewnętrzny wywołany polityką rządu Netanyahu, rządu w skład którego przecież sam wchodził, stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Izraela.
Tak więc wydawało się, że jeżeli jest jakieś zagrożenie dla przyszłości Izraela, to wychodzi ono od środka, z nierozwiązanego, głębokiego konfliktu politycznego między zdecydowaną fundamentalistyczną prawicą, która była u władzy,
A drugą połową Izraela, bo siły były mniej więcej rozłożone porówno, która broniła systemu demokratycznego i rządów prawa.
W rządzie Izraela, co należy podkreślić, zasiadały też w koalicji rządzącej dwie niewielkie partie faszystowskie, bez których koalicja wokół partii Likud, premiera Netanyahu, nie miałaby większości w Knesecie.
Zarówno wywiad wojskowy, jak i Shin Bet oceniały, że Hamas nie jest zainteresowany konfrontacją z Izraelem, tylko zajmuje się administrowaniem Gazy i rozwiązywaniem bieżących problemów.
I Katar finansował Hamas za wieczną zgodą Izraela, który uważał, że lepsza jest sytuacja, w której w gazie Hamas pełni administrację i może przynajmniej kontrolować sytuację, niż...
Ale zarazem, jak mówił premier Netanyahu, jest w interesie Izraela, żeby Hamas rządził w Gazie, no bo wtedy sytuacja jest jasna.
I dlatego też emisariusze Kataru przyjeżdżali co miesiąc, raczając do Gazy poprzez terytorium Izraela i przywożąc dosłownie walizki wypchane dolarami, które przekazywali Hamasowi, a Hamas używał tych pieniędzy przede wszystkim na wypłaty pensji dla urzędników.
Cały ten świat złudzeń został zdruzgotany, kiedy 7 października 23 roku Hamas przypuścił frontalny atak na terytorium Izraela.
Rozpoczął się od odpalenia w ciągu godziny ponad 4400 rakiet, które spadły na izraelskie osiedla i miasta.
Po czym oddziały Hamasu przerwały ten mur graniczny, płot graniczny między Gazą a Izraelem i wdarły się głęboko na terytorium Izraela.
Na polach niedaleko od granicy z Gazą, gdzie kilka tysięcy Izraelczyków tańczyło całą noc i potem padli ofiarą rzeźników z Hamasu.
Takie bezpieczne pomieszczenia na mocy prawa muszą istnieć w każdym mieszkaniu i każdym domu budowanym w Izraelu i są one skonstruowane tak, by wytrzymać atak rakietowy.
To wiemy, ponieważ Hamasowcy byli wyposażeni w kamery osobiste, które mieli przypięte na paskach do czoła, także filmowali to, co robili, a jako że większość tych terrorystów potem zginęła w izraelskiej kontrofensywie, udało się odzyskać te zapisy.
Zaś cały aparat, Izraelski aparat bezpieczeństwa był całkowicie bezradny w pierwszych godzinach tego dnia w obliczu hamasowskiego ataku.
Rozpaczliwie przypomina to sytuację z roku 1973, z wojny Jom Kipur, dokładnie niemal co do dnia pół wieku wcześniej, kiedy izraelski sztab oceniał, że do wojny nie dojdzie.
Bo dowódcy arabcy wiedzą, że nie ma takiej konfiguracji sił po stronie arabskiej, która mogłaby mieć szansę na zwycięstwo nad Izraelem.
Arabowie najwyraźniej nie przejmowali się izraelską koncepcją, zaatakowali i dzięki temu, że te siły na granicach zostały zredukowane, przez pierwszych trzy dni odnosili spektakularne zwycięstwa.
Żeby Armia Izraelska zorganizowała się i przeprowadziła kontrofensywę.
Walki trwały w sumie trzy dni i doprowadziły do wyparcia Hamasu z terytorium Izraela.
Księgą meldunków w ręku, że zrobił to, co premier twierdzi, że nie zrobił, pozostaje faktem, że Netanyahu jest jedyną znaczącą postacią izraelskiego establishmentu politycznego i wojskowego, który nie wziął na siebie odpowiedzialności za katastrofę 7 października, katastrofę, która zdarzyła się, było nie było, na jego wahcie.
Reakcją w Izraelu był szok i niedowierzanie, a na całym świecie rzecz jasna
Były deklaracje solidarności i poparcia dla Izraela w obliczu jednego z najkrwawszych ataków terrorystycznych XXI wieku, a trzy ataki sunnickich terrorystów w Iranie zaledwie 10 lat wcześniej spowodowały jeszcze większą liczbę ofiar.
Izrael niemal natychmiast przystąpił do kontrataku nie tylko w samej otulinie Gazy, gdzie doszło do hamasowskiej agresji, ale także bombardując cele Hamasu w Gazie.
Niemal od pierwszych dni tej kontrofensywy podniosły się głosy potępienia, ponieważ od samego początku w izraelskich bombardowaniach ginęli także cywile.
Bowiem nie ulega wątpliwości, że podejmując kontrofensywy, Izrael wiedział, że spowoduje także znaczne straty wśród cywili, ponieważ Hamas, który nie jest stroną konwencji genewskich i ich nie respektuje, wykorzystuje obiekty cywilne.
Inaczej niż w Izraelu budynki mieszkalne w Gazie nie są wyposażone w schrony chroniące mieszkańców przed ostrzałem i kiedy dziennikarz BBC zapytał
Al-Haya odpowiedział, że nie, tunele są nasze, dla naszych celów wojskowych, a do ochrony cywilów jest ONZ i Izrael.
I można postawić tezę, że skoro tak, to Izrael nie miał prawa przypuścić kontrataku na terytorium Gazy.
Która uważa, że Izraelowi nie przysługuje prawo do samoobrony.
Innymi słowy, Izrael miał prawo walczyć z Hamasowcami na swoim terytorium.
To stanowisko ma pewną wewnętrzną, logiczną spójność, tylko że wynika z niego, że Armia Izraelska winna chronić cywili i przeciwnika bardziej niż własnych.
I że będzie przeprowadzać tak długo, jak długo, dopóty nie zostanie zniszczony Izrael, źródło, jak mówi Hamas, wszelkiego zła.
Innymi słowy, jeżeli Izrael nie podjąłby kontrofensywy, musiałby się liczyć z kolejnymi takimi atakami.
I jedynym sposobem, by chronić cywili palestyńskich, skoro Hamas ich chronić nie zamierza, byłoby to, żeby Izrael odstąpił od kontrofensywy, a więc zgodził się na mordowanie własnych cywili.
Izrael więc przygotował ofensywę lądową bombardowaniem powietrznym i artyleryjskim, po czym rozpoczęły się intensywne walki, które z przerwami trwały do początku 2024 roku.
Celem Izraelczyków było, jak deklarował rząd, zniszczenie, zmiażdżenie Hamasu, uniemożliwienie mu przeprowadzenia nowych ataków oraz równocześnie uwolnienie zakładników.
Izraelczykom nie udało się na skutek tej operacji uwolnić zakładników.
Te operacje spowodowały też dziesiątki ofiar palestyńskich, ponieważ kiedy pojawili się komandosi izraelscy, Hamasowcy na ślepo zaczęli ich ostrzeliwać, Izraelczycy odpowiedzieli ogniem, no i w tej krzyżowej wymianie ognia ginęli dziesiątkami cywile.
Jeżeli będzie groziło uwolnienie zakładników przez Armię Izraelską, to strzegące ich strażnicy mają zakładników zabić i rzeczywiście przynajmniej sześciu zakładników zostało w ten sposób zamordowanych.
Tyle tylko, że Izraelczycy słusznie zauważali, że przez to, że jest zawieszenie broni, Hamas jest w stanie się zreorganizować, przezbroić swoje oddziały i tym samym skutecznie stawiać opór Izraelczykom, a więc będzie to w efekcie przedłużać wojnę.
Zaś sam Hamas w którymś momencie przestał się stosować do warunków zawieszenia broni, co sprawiło, że Izraelczycy wznowili operacje zbrojne i nowi zakładnicy nie zostali uwolnieni, aż zostało zawarte nowe porozumienie o zawieszeniu broni już w styczniu tego roku, na mocy którego znowu uwolniono niewielką grupę zakładników.
Izrael pragnie także odzyskać ciała pomordowanych, żeby można było im
Do podejmowania punktowych operacji oporu i bardzo już sporadycznie do odpalania pojedynczych rakiet w kierunku Izraela.
Te rakiety już dzisiaj nie są groźne dla Izraelczyków, zestrzeliwuje je obrona przeciwlotnicza, podobnie jak zestrzeliwała ogromną większość odpalanych przez Hamas rakiet w czasach, kiedy Hamas jeszcze dysponował znacznym arsenałem artyleryjskim.
Co nie zmienia niczym faktu, że zawsze jakieś rakiety mogą się prześlizgnąć i te, które spadały na domy i osiedla w Izraelu, raniły i zabijały ich mieszkańców.
Priorytetem jest kontynuowanie walki z Izraelem i utrzymywanie kontroli nad terytorium palestyńskim.
I w maju ubiegłego roku, rok temu, Izrael postanowił przepuścić atak na Han Yunis, żeby rozbić ostatnie bataliony Hamasu.
Ale Izraelczycy też nabyli nowych umiejętności wojskowych podczas tej walki w Gazie, pierwszej tak długiej walki na terenie gęsto zabudowanym.
I używając wiadomości wysyłanych na telefony komórkowe, ulotek, informacji zamieszczanych w internecie, Izraelczycy uprzedzali Palestyńczyków, w jakich obszarach będą prowadzili działania zbrojne, wzywając ludność cywilną, by ewakuowała te obszary i przenosiła się do obszarów, które Izrael określa jako bezpieczne.
Pozostaje otwartym pytanie dlaczego wobec tego cały nacisk międzynarodowej opinii publicznej skupia się na Izraelu.
Izrael ulega częściowo presji międzynarodowej, Hamas nie.
Bo jego głównym sponsorem i patronem jest Iran, którego deklarowanym celem jest zniszczenie Izraela, który nie ma żadnego interesu w tym, żeby osłabiać swoją przymierzoną siłę zbrojną.
Czy oszczędzać cierpień palestyńczykom lub Izraelczykom.
Izrael w którymś momencie toczył równolegle wojnę w Gazie, w Libanie, w Syrii i z Iranem.
Bowiem Hamas, gdy uderzył, uderzył zdecydowanie przekonany o tym, że pozostałe państwa koalicji antyizraelskiej włączą się do ataku.
I to wspólnymi siłami Izrael zostanie pokonany.
Rok przed rozpoczęciem ataku na zwołanej przez Hamas konferencji w Gazie planowano jak wprowadzać w życie hamasowską administrację Izraela po pokonaniu tego państwa.
Będzie deportowana z Izraela z wyjątkiem tych Żydów, którzy się okazują niezbędni tymczasowo dla administrowania podbitymi terytoriami.
Dojdzie tutaj do pełnego ataku wszystkich stron na Izrael.
Tymczasem na apel Hamasu odpowiedział właściwie tylko libański Hezbollah, organizacja szyicka w ścisłym sojuszu z Iranem, który rozpoczął ostrzał Izraela od północy, wymuszając ewakuację północy Izraela, południe Izraela.
Po rozpoczęciu wojny w pewnym momencie w Izraelu było 140 tysięcy ewakuowanych, których trzeba było znaleźć dach nad głową, co okazało się niezmiernie trudne.
Liczba cywilnych ofiar kampanii na północy była stosunkowo niewielka i podobna była też izraelska reakcja, gdzie atakowano cele wojskowe Hezbollahu, które Hezbollah także w Libanie starał się oddzielać częściowo przynajmniej od celów cywilnych.
Natomiast doszło po raz pierwszy do wymiany rakietowych ciosów między Iranem a Izraelem.
Punktem wyjścia był izraelski atak na irański konsulat w Damaszku, gdzie dowódcy Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej odbywali naradę z dowódcami Hezbollachu.
Była to narada wojskowa, jej celem była próba prowadzenia działań przeciwko Izraelowi z terytorium Syrii.
Izrael zaatakował ten obiekt zabijając zgromadzonych na tym zebraniu wojskowych.
Odpowiedzią był irański zmasowany ostrzał terytorium Izraela.
Rakiety były zestrzeliwane nie tylko przez Izraelczyków, ale także przez okręty wojenne Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji stacjonujące na Morzu Czerwonym.
Oznaczało to, że jest także gotowa zestrzeliwać izraelskie rakiety odpalone w ewentualnej odpowiedzi na irański atak.
Ale po raz pierwszy w historii Izrael swojej bezpieczeństwo zawdzięczał Mizarodowej Koalicji z arabskim udziałem i mógł to być punkt zwrotny w tej wojnie, ale rząd Netanyahu niestety ten punkt zwrotny zlekceważył.
Odpowiedź izraelska była bardzo skalibrowana.
Irańskie rakiety zostały zestrzelone i w odpowiedzi Izrael zaatakował obronę przeciwlotniczą wokół jednego z głównych irańskich obiektów atomowych pod Ispahanem.
Innymi słowy, ta wymiana ciosów, acz niezwykle niepokojąca, pierwszy raz jak się rzekło Iran i Izrael atakowały się nawzajem na swoim terytorium.
wykazała ogromną izraelską przewagę militarną.
Irańskie rakiety nie zdołały wyrządzić w Izraelu szkód.
Izraelczycy w operacjach punktowych uderzyli w niezmiernie ważne dla Iranu strategiczne obiekty.
Oznaczało to, że gdyby doszło do pełnej konfrontacji, można zakładać, że Izrael miałby tu przewagę.
Skuteczności militarnej Izraela był atak na Hezbollah we wrześniu zeszłego roku, kiedy wybuchły setki pagerów w rękach funkcjonariuszy Hezbollahu.
Od Towarzystwa Handlowego podstawionego przez Izraelczyków.
Wielu czołowych dowódców Hezbollahu zdezorganizował organizację przed izraelskim atakiem rakietowym na główne obiekty Hezbollahu, które doprowadziły do klęski tej organizacji i zmusiły ją także do wycofania swoich oddziałów zbrojnych z Libanu, gdzie Hezbollah wspierał dyktaturę Asada.
Można więc powiedzieć, że bilans tych rozmaitych konfrontacji wojskowych jest niejednoznaczny, ale z wyraźnym wskazaniem na Izrael.
Wymiana ciosów z Iranem pokazała izraelską przewagę.
No a w wojnie w Gazie Izrael rozbił Hamas jako zorganizowaną siłę wojskową, ale nie zrealizował żadnego z dwóch celów tej wojny.
Można założyć, że Hamas w Gazie także nie zostanie zmiażdżony, tak jak tego chcieli Izraelczycy.
A Hamas będzie negocjował tylko wtedy, jeżeli jednym z elementów tej negocjacji będzie zakończenie wojny, wycofanie sił izraelskich.
Tymczasem po zerwaniu drugiego porozumienia o zawieszeniu broni w lutym tego roku, Izrael wznowił operacje wojskowe w Gazie i toczy je nadal.
Najważniejsze zaś, że Hamas nie identyfikuje kombatantów, co sprawia, że media często przedstawiają te 55 tysięcy jako liczbę ofiar cywilnych i twierdzą, że Izrael intencjonalnie zabija cywili.
że Izrael skupiwszy się na zniszczeniu Hamasu do kosztów cywilnych tych działań przywiązuje coraz mniejszą wagę.
Ale wiemy choćby z relacji zamieszczanych na mediach społecznościowych przez izraelskich żołnierzy w Gazie, że zbrodnie wojenne są popełniane.
Trudno zrozumieć, jaki jest cel obecnych izraelskich operacji w Gazie.
Izrael atakuje teraz miejsca, gdzie Hamas usiłuje już to gromadzić swoje siły, już to odbywać narady dowództwa.
I odbywa się to w tych budynkach, które są, ponieważ Izrael je oszczędzał, takie jak szkoły, szpitale, meczety.
Więc Izrael atakuje te budynki, nieuchronnie powodując przy tym śmierć cywili.
Biorąc pod uwagę słabnącą siłę militarną Hamasu i rosnącą liczbę ofiar cywilnych, można bez wielkich zastrzeżeń założyć, że wiele izraelskich ataków tego warunku nie spełnia, a więc stanowią zbrodnie wojenne.
To zaś sprawia, że Izrael dramatycznie traci poparcie na arenie międzynarodowej.
Demonstracje antyizraelskie zaczęły się natychmiast po 7 października.
Tylko przeciwko izraelskiej zbrojnej na nią odpowiedzi.
Dochodziło do sytuacji, kiedy demonstranci antyizraelscy blokowali kampusy i żądali od studentów, których uznawali za Żydów, by potępili rząd izraelski jako warunek wejścia na terytorium kampusu.
Dochodziło do sytuacji całkowicie groteskowych w Londynie naprzeciwko demonstracji antyizraelskiej.
Proizraelski demonstrant stanął z transparentem, na którym przedstawiony był szejf Nasralla, ówczesny, żyjący jeszcze, później zabity przez Izrael, przywódca Hezbollahu, który trzyma w ręku pejdża, który zaczyna pipkać, a Nasralla patrzy na ten pejdżer z przerażeniem.
Nie było to jasne dla policji, która przez kilka miesięcy rzuciła na ten odcinek znaczne siły, całkowicie relaksowając wezwania do masowego mordowania Żydów, które często padają na anti-izraelskich demonstracjach.
Niedawny mord Joawa Liścińskiego, pracownika Ambasady Izraelskiej w Waszyngtonie i jego dziewczyny żydówki amerykańskiej, Sary Milgrom, przez amerykańskiego działacza z Krajnej Lewicy, który specjalnie w tym celu przyjechał do Waszyngtonu i zastrzelił oboje młodych ludzi, gdy wychodzili z imprezy w Waszyngtońskim Muzeum Żydowskim, pokazuje, że
Nienawiść antyizraelska przekroczyła kolejny poziom i dochodzi do indywidualnych zabójstw, do których dochodzi w klimacie wrogości wobec wszystkiego, co robi Izrael i rosnącej sympatii dla Hamasu i dla jego celu, jakim jest likwidacja Izraela.
Natomiast dramatyczny upadek poparcia dla Izraela, jaki obserwujemy na arenie międzynarodowej w ostatnich dniach, wiąże się nie tyle z samą wojną obronną przeciwko Hamasowi, co z jej najnowszym etapem,
I przez dwa miesiące Izrael blokował także, jak wiemy, dostawy pomocy humanitarnej.
Izrael twierdzi zasadnie, że pomocy humanitarnej w Gazie jest dosyć, kontroluje ją Hamas i...
Ale chociaż znowu wina leży po stronie Hamasu, no to cenę ponoszą palestyńscy cywile i jeżeli Hamas nie zamierza interesować się ich losem, Izrael powinien.
W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z serią posunięć na linię międzynarodowej, które potencjalnie dla Izraela są katastrofalne.
Nowy prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, którego wybór i rząd izraelski powitał z entuzjazmem w przekonaniu, że Trump
Nie odwiedził Izraela.
Porozumienie trójstronne Izrael-Arabia Saudyjska-Stany Zjednoczone
które tak bardzo zagroziło Hamasowi, że ten zdecydował się na atak na Izrael.
Obecnie już nie obowiązuje, ponieważ Arabia Saudyjska żąda od Izraela zgody na niepodległe państwo palestyńskie, na co ten rząd izraelski się z całą pewnością nie zgodzi.
Do tego Izrael jest niepotrzebny.
Izraelska wojna w Gazie Trumpowi coraz bardziej przeszkadza, a zarazem Trump prowadzi negocjacje z Iranem mające na celu powstrzymanie perspektyw irańskiej bomby atomowej.
Izrael wówczas i teraz był temu porozumieniu kategorycznie przeciwny.
I tutaj interesy Izraela i Trumpa są całkowicie sprzeczne.
Izrael, jak wynika z przecieków, jest gotów militarnie zaatakować irańskie cele atomowe, żeby nie dopuścić do perspektywy irańskiej bomby.
Natomiast Iran zapowiada, że odpowie atakiem ze strony Izraela także na cele amerykańskie, wywracając z powietrza oczywiście całą politykę Trumpa.
I tutaj Izrael i Trump znajdują się w dwóch kluczowych kwestiach.
Kwestii wojny w Gazie, której Trump już nie popiera i kwestii relacji z Iranem, które Trump zamierza wynegocjować, a Izrael chciałby kwestię rozstrzygnąć siłą po dwóch stronach barykady.
Jest to szczególnie dla Izraela niebezpieczne, dlatego że Izrael dramatycznie traci poparcie krajów europejskich.
Wraz z Kanadą i Francją podjęła deklarację o możliwych dalszych krokach przeciwko Izraelowi.
Francja proponuje Unii Europejskiej rewizję porozumień z Izraelem, które wykluczałyby Izrael ze strefy wolnej wymiany handlowej, jaka w tej chwili istnieje, a rząd hiszpański już oskarżył Izraelu ludobójstwo i wzywa do embarga na broń dla Izraela.
To jest sytuacja dramatyczna, w której Izrael znalazł się w znacznym stopniu na skutek własnych działań i nie da się jej odwrócić bez zmiany kursu, a ten rząd, jak się wydaje, do takiej zmiany kursu nie jest gotowy.
Jak się wydaje, to właśnie Izraelowi teraz grozi.
Ostatnie odcinki
-
Ziemia Zbyt Obiecana: Gra mocarstw – Iran, Rosj...
30.03.2026 15:43
-
Odcinek 22: Izraelscy Arabowie
16.02.2026 10:25
-
Odcinek 21: Powrót ostatniego zakładnika. Podsu...
09.02.2026 13:15
-
Odcinek 20: Zielona Linia
26.01.2026 04:00
-
Odcinek 19: Prawo do powrotu
12.01.2026 04:00
-
Podsumowanie roku 2025
29.12.2025 04:00
-
Archiwum ZZO: S1O23: Kuchnia żydowska i izraels...
22.12.2025 08:56
-
Odcinek 18: Rezolucja nr 3379 ONZ i jej wpływ n...
08.12.2025 04:00
-
Co to był za miesiąc! Listopad 2025
01.12.2025 04:00
-
Odcinek 17: Trzydziesta rocznica zamachu na Yit...
24.11.2025 04:00