Mentionsy

Zbrodnie Zapomniane
Zbrodnie Zapomniane
09.12.2025 23:01

GDY MIŁOŚĆ TAŃCZY Z REWOLWEREM. KRAKÓW, 1919

MIEJSCE AKCJI: KRAKÓWKraków, ulica Siemiradzkiego. Lokatorzy kamienicy przy numerze 11 próbują zrozumieć, co takiego stało się w mieszkaniu właścicielki budynku.Materiał posiada charakter dokumentalno-historyczny. Wzbogacony o wątki sfabularyzowane, ma na celu przybliżyć obyczaje oraz prawo panujące w dwudziestoleciu międzywojennym.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1919 nr 251Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1919 nr 252Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1919 nr 165Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 166Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 167Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 168Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 169Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 170Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 271Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 272Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 273Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 275Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 276Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 277Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1920 nr 278Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1921 nr 163Czas. R. 73 (1921), nr 136 (17 VI)Czas. R. 75 (1923), nr 178 (11 VIII)Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 46 wyników dla "Grodzkiego"

Pojawiła się również informacja, jakoby to syn zamordowanej, Adam, miał wskazać na Henryka Grodzkiego jako potencjalnego sprawcę zbrodni.

I rzeczywiście były to słowa prorocza, bołogrodzkiego zabraną na komisariat.

A jednocześnie to właśnie u boku Grodzkiego znajdowała oparcie, zrozumienie i emocjonalną bliskość.

Bo im więcej śledczy dowiadywali się o matce Taszyckiej, o jej wpływie na życie córki, o ingerencjach w jej małżeństwo, o nadzorowaniu jej spraw finansowych, o surowości i konflikcie między matką a kochankiem córki, tym bardziej stawało się jasne, że między obiema kobietami od dawna istniało napięcie, które wciągało w siebie również Grodzkiego.

Żeby dokładniej zrozumieć motywacje, jakie mogły stać zaczynem Henryka Grodzkiego, musimy opowiedzieć sobie o sprawie detalicznie.

Tej samej podejrzliwości, którą Emilia miewała wobec wielu osób, także wobec rodziny Grodzkiego.

Dla Grodzkiego sposób, by pomóc kobiecie, którą kochał, a jednocześnie tym samym miał stworzyć dla siebie bardziej stabilne źródło utrzymania.

Z drugiej wiedziała, że oskarżenia Emilii Sądeckiej wobec Ogrodzkiego są niesprawiedliwe i raniące.

Dla Grodzkiego kolejna rysa na relacji, która i tak nie była idealna, a którą on za wszelką cenę próbował utrzymać.

Nie wiadomo, czy to z uwagi na wpływ matki, ale choć to Sądecka najgłośniej oskarżała Grodzkiego o wynoszenie pieniędzy z kasy, w pewnym momencie Zofia również nie była już wolna od wątpliwości.

Adam nie oskarżał Grodzkiego, ale też go nie bronił.

Telegram trafił do rąk Emilii Sądeckiej, a ta, zamiast jechać do córki, natychmiast udała się do sklepu, gdzie zastała Grodzkiego.

Poprosiła więc Grodzkiego, by ten usunął się na czas jej pobytu, tak żeby nie prowokować kolejnego wybuchu.

Ale dla Grodzkiego te słowa nie były jedynie skargą czy żalem.

Według Grodzkiego nie.

Obróciła głowę w stronę Grodzkiego, który stał wówczas przy nich i im pomagał i z ironią skomentowała, że tamten pan miał oczy ciemne, a ten pan ma przecież oczy niebieskie.

Ta szycka, która była kochanką Grodzkiego, stała się naturalnym celem podejrzeń.

Czy Zofia namawiała Grodzkiego do morderstwa, czy wiedziała, że planuje je wykonać oraz czy w jakikolwiek sposób pomagała w przygotowaniach.

Według Grodzkiego, Emilia Sądecka miała charakter tak zmienny i gwałtowny, że niszczyła spokój wszystkich wokół siebie.

W oczach Grodzkiego Zofia była kimś, kto zasługiwał na lepsze życie, a on sam kimś, kto mógł jej je dać.

Mówił, że tutaj cytując, spaczyła Grodzkiego moralnie, że to ona pchnęła go ku zbrodni i że to ona zaszczepiła w nim nienawiść do własnej matki.

Że z tych pieniędzy i z zarobków Grodzkiego próbowali wspólnie stanąć na nogi.

Gdy przewodniczący przywołał Słowack-Grodzkiego, że ta nie dostawała od matki żadnych pieniędzy i że to on ją utrzymywał, to ta potwierdziła, że teoretycznie tak było, bo gotówki rzeczywiście nie dostawała.

Kiedy zapytano, jak matka zapatrywała się na Grodzkiego, powiedziała prosto.

Innym razem w listach do Grodzkiego pisała, że była przykra, że chciała skaptować ją dla siebie i że nie kochała swoich córek.

Kiedy zeszło na jej uczucia do Grodzkiego, znów zaczęły jej drżeć ręce.

Bardzo ważne zeznania w sprawie złożył ojciec Henryka Grodzkiego.

To ojciec Grodzkiego miał ją prosić, by ta pożyczyła mu pieniądze na obronę syna.

Kiedy przewodniczący przypomniał jej, że mąż zeznał coś wręcz przeciwnego, że to ona miała ten związek popierać, a on właśnie z tego powodu z nią zerwał, bo się okazało tutaj, że rodzice Grodzkiego się rozstali, Józefa odpierała spokojnie, że to nieprawda, że to mąż minął się z prawdą albo się pomylił.

To już trudno zawyrokować, bowiem w prasie zamieszczono jedynie rysunek, mający przedstawić wygląd grodzkiego.

Magicznie znikające z kasy pieniądze, za których brak najpierw obwiniono matkę Henryka, później resztę członków jego rodziny, a na samym końcu samego Grodzkiego.

Owszem, okradziono ją w roku 1918, ale, jak podkreślała, nie ma żadnych podstaw, by podejrzewać o to Grodzkiego.

Gdy prokurator zwrócił się do Grodzkiego pytając, co ten też na to odpowie, Henryk powiedział, że widział nieco inny obraz.

Opowiadała, że ta szycka wręcz zadręczała Grodzkiego.

Czy więc rzeczywiście ta szycka tak kochała Grodzkiego, czy po prostu wykorzystała to, że on kocha ją?

Marię Surowiecką, kochankę Feliksa Grodzkiego, ojca oskarżonego.

Pojawiły się bowiem informacje, że to nie Taszycka namawiała Grodzkiego do mordu, a inna osoba, niejaki Balcer.

Bo choć wszystko wskazywało na to, że Taszycka bawiła się uczuciami Grodzkiego i wykorzystywała jego miłość do swoich celów, to kobiety obecne na sali i przysłuchujące się rozprawie doceniły te cechy jego charakteru, które dla Taszyckiej były niemęskie.

Raz, gdy służba więzienna wyprowadzała Grodzkiego i Taszycką z sali, stało się coś, co przeszło do kronik tego procesu.

Otóż według oskarżyciela to był główny motyw działania Grodzkiego i Taszyckiej.

Jego zdaniem tutaj nie chodziło o kradzież czy wzbogacenie się, lecz głównym motywem Grodzkiego była utrata ukochanej kobiety.

Na podstawie pytania o Wina Grodzkiego za morderstwo z premedytacją i w sposób zradziecki pięciu przysięgłych odpowiedziało tak, siedmiu nie.

Siostra Grodzkiego, Celina, usłyszawszy wyrok, zemdlała.

Dwa dni potem rozeszła się po mieście nowa sensacja, że świeżo wypuszczona z więzienia Zofia chce poślubić Henryka Grodzkiego.

Ale czy chciała wyjść za mąż Zagrodzkiego, to nie wiadomo.

Co się zaś tyczy Henryka Grodzkiego, to artykuł z 11 sierpnia 1923 roku przypominał, że Grodzki, zasądzony przez kilku lat na wieloletnie więzienie, właśnie kończy odsiadywanie kary i w pierwszych dniach września miał opuścić więzienne mury.