Mentionsy

Zbrodnie Zapomniane
Zbrodnie Zapomniane
09.09.2025 12:00

Dlaczego rodzina PRZEZ 6 TYGODNI ukrywała, że Dorothy nie wróciła do domu?

MIEJSCE AKCJI - NOWY JORKPostaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:The evening world (New York, N.Y.), February 11, 1911The evening world (New York, N.Y.), February 7, 1912Omaha World Herald, 1911.02.19The Atlanta Jourlan, 1911.02.19The Boston Globe, 1911.02.05The Boston Globe, 1911.03.23The Boston Globe, 1911.08.02The Boston Globe, 1911.10.23The Boston Globe, 1911.12.21The Boston Globe, 1911.12.24The Boston Globe, 1912.02.07The Buffalo News, 1911.10.23The Buffalo News, 1912.02.07The Kansas City Times, 1911.02.02The Oregon Daily Jourlan, 1912.03.17Tulsa World, 1911.02.19Źródła internetowe: w komentarzuSpołeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "Doroty"

Ale w kilku źródłach pojawia się informacja, jakoby Doroty skorzystała z pozycji swojej rodziny i poprosiła kasiera, by ten dopisał odpowiednią kwotę do rachunku jej ojca.

Tego samego, w którym miała wziąć udział siostra Doroty.

Doroty powiedziała przyjaciółce, że ma jeszcze coś do załatwienia, a później wróci do domu.

O drugiej w nocy brat Doroty, John Arnold, skontaktował się ze swoim dobrym znajomym, Johnem Kittem, młodym prawnikiem.

Pokazano mężczyźnie pokój Doroty, który według dostępnych informacji był uporządkowany.

Z szafy nie zginęło nic poza tym, w co Doroty była ubrana poprzedniego dnia.

Wszystkie inne punkty, w których do tej pory Doroty bywała.

Żadnych ubrań należących do Doroty, torebki czy zakupionych tego dnia książek i czekoladek.

Koleżanki Doroty twierdziły, że kobieta nie była w stałym związku.

Bo tutaj też zaznaczmy sobie, że ojciec Doroty bardzo kontrolował jej życie.

Z jednej strony bracia Doroty bardzo poważnie traktowali każdą informację dotyczącą rzekomego odnalezienia siostry, bo oczywiście takowe się pojawiały.

Ale gdy wracali rozczarowani, niemal od razu zmieniali front i przekazywali zainteresowanym dziennikarzom informację, że ich zdaniem Doroty jednak nie żyje.

Policja wyraziła głębokie przekonanie, że odnalezienie Doroty Arnold będzie szukaniem igły w stogu siana.

Doroty niczym się nie wyróżnia.

Ojciec Doroty w towarzystwie funkcjonariuszy policji od razu ruszyli na miejsca.

Ale Doroty w nim nie było.

Konduktor, który był przekonany, że zaginiona kobieta jechała jego pociągiem, został poproszony o kontakt telefoniczny w razie, gdyby znów zobaczył Doroty.

Albo przynajmniej myślał, że widzi Doroty.

Zniknęła w dniu, w którym opublikowano pierwsze komunikaty o zaginięciu Doroty Arnold.

Ale wszyscy, łącznie z pracownikami misji w Newark, byli przekonani, że tajemniczą panną Monroe była właśnie Doroty Arnold.

Ani w portach, ani na listach pasażerów nie znaleziono nikogo, kto pasowałby do opisu Doroty.

George Griscom również uparcie utrzymywał, że nie miał z Doroty żadnego kontaktu.

Czy możliwe, że ojciec Doroty padł ofiarą takiego szantażu, który niestety zignorował, a karę za jego niesubordynację poniosła Doroty?

Już nawet nie wspominając o tym, że ojciec od samego początku powtarzał, że jego zdaniem Doroty nie żyje.

Oficjalnie mówi się, że zakupy Doroty miały pokazywać, iż kobieta po prostu spędzała dzień tak jak zwykle.