Mentionsy

WYWIADOWCY
WYWIADOWCY
21.01.2026 14:00

Prof. Hieronim Grala – „Gdzie jest to obiecane zwycięstwo?” – #121

Profesor Hieronim Grala, wybitny historyk, badacz dziejów Rusi, były polski dyplomata w Moskwie oraz Petersburgu przekonuje, że śmierć Putina wcale nie musiałaby automatycznie skutkować końcem wojny na Ukrainie. To nie jest bowiem wojna jednego człowieka. Zdaniem profesora Grali każdy dorosły Rosjanin ma swój udział w tym konflikcie – jeśli nie wprost, to poprzez grzech zaniechania. Nasz gość nie pokłada również dużych nadziei w toczących się negocjacjach pokojowych. Putinowi bowiem zawieszenie broni zdecydowanie nie jest na rękę. Powrót z frontu do domów setek tysięcy rosyjskich żołnierzy wiązałby się dla reżimu rządzącego w Moskwie z ogromnym ryzykiem. Po pierwsze to skokowy wzrost i tak już rozpasanej przestępczości. Po drugie społeczeństwo zaczęłoby wreszcie otwarcie zadawać pytanie: „Gdzie jest to obiecane zwycięstwo?”. Jeśli zatem nie negocjacje pokojowe, to gdzie upatrywać szans na zakończenie tego konfliktu? Profesor Grala wskazuje, że władza na Kremlu może się zawalić pod ciężarem problemów ekonomicznych i społecznych, co nie raz było udziałem Rosji carskiej, a także doprowadziło do upadku Związku Radzieckiego. Ewentualna klęska Putina może stworzyć okoliczności do zakończenia wojny na, ale nie będzie równoznaczna z upadkiem Rosji. Dlatego los Ukrainy jest wysoce niepewny.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 5 wyników dla "Rosją"

Konstytucyjnie jest Rosją.

Znaczy, bo on chyba jest etnicznym Rosjaninem, ale walczy z Rosją raczej nie.

I każdy, kto się ujmuje za zakończeniem tego bezsensu, opowiada się za tym, żeby zatrzymać ten napływ, ten potok, bo lada moment Rosja przestanie być Rosją.

Przecież te przecieki, które z lubością powtarzały polskie media, są przecież dla kogoś, kto się interesuje Rosją, humorystyczne.

Jeżeli lubimy się powoływać na doświadczenie na przykład II Rzeczpospolitej, to przecież ona robiła wszystko, żeby będąc w stałej wrogości z Rosją Sowiecką, żeby polskie placówki trwały, żeby je mnożyć, żeby kadrowo były silniejsze, dobrowolnie się nie zamykaliśmy.